Dyskusje ogólne
2 t
49
Najlepsze argumenty to te które bazują na danych dostarczonych przez osobę którą chce się przekonać. Nic nie trzeba dowodzić – bierze się tylko to co powiedział przeciwnik i wyciąga wnioski. Dziś przyjrzymy się prorokowi ateizmu Richard’owi Dawkins’owi który za wszelką cenę chce nam udowodnić że jego światopogląd nie trzyma się kupy dając budulec na argument za stwórcą. Będę cytował z tego wywiadu:
Punkt pierwszy - zdrowy rozsądek:
„Spróbuję wyjaśnić, co powiedziałby fizyk. Przede wszystkim stwierdziłby, że nie można używać słowa „przed” w odniesieniu do Wielkiego Wybuchu. Czas zaczął się wraz z Wielkim Wybuchem; nie było żadnego „przed” Wielkim Wybuchem. Wiem, że jest to sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem, ale fizycy niekoniecznie kierują się zdrowym rozsądkiem.” Dawkins
Co chcę żebyście zauważyli z tego cytatu? Że teza jaką on sam opisuje jest sprzeczna ze „zdrowym rozsądkiem” i że przynajmniej niektórzy ludzie potrafią rozumować poza „zdrowym rozsądkiem” – używając abstrakcji.
Punkt drugi – ludzki mózg:
„Nie można polegać na ludzkiej intuicji. Kształtowała się ona w toku ewolucji przez miliony lat, pomagając przetrwać na afrykańskich równinach – podczas polowań, zbieractwa, poszukiwania wodopojów czy znalezienia partnerów. Nasze mózgi nie zostały stworzone do zgłębiania tak złożonych kwestii, jak początek czy koniec wszechświata – czyli zagadnień, którymi zajmują się fizycy.” Dawkins
I ta teza nie pada jeden raz – co chwile dowiadujemy się że fizyka naszego świata jest kontr intuicyjna dla człowieka.
Punkt trzeci – wnioski:
Każdy z nas ma jakieś poglądy i zachowania. Wg. Dawkinsa wszystko co uważasz to wynik fizycznych procesów jakie zachodzą w neuronach Twojego mózgu i nic więcej. To są tylko prawa fizyki, działanie chemii i konkretny układ neuronów który się odpala – czysto fizyczny proces. Pomijając w takim wypadku pytanie o wolna wolę i „ja” – to co wydaje się rozumowaniem w praktyce jest zwykłym, mechanicznym odpalaniem się neuronów których układ jako mózg powstał w serii losowych zmian a dziś jego drobne wariacje determinują ludzie zachowania i poglądy. Ich układ(układ a nie osoba która z tych neuronów korzysta) w takim światopoglądzie generuje poglądy, wierzenia i przekonania – nie bo "ktoś", że niby jakas osoba je nabyła świadomie – po prostu taki jest układ neuronów który do tego doprowadził. Zupełnie jak ma to miejsce dziś ze sztuczną siecią neuronową czyli AI która działa tak jak ją ukształtujemy. W takim paradygmacie nasze wierzenia, przekonania, to czym żyjemy to wynik bezmyślnego, stworzonego przez wieki układu neuronów który powiela się w kolejnych pokoleniach – jesteśmy nie sztucznym AI z każdym ograniczeniem tego pojęcia. Nie ma znaczenia czy moje przekonania sa prawdziwe czy fałszywe – oba są wynikiem bezmyślnego procesu skomplikowanej układanki neuronów.
„Spróbuję wyjaśnić, co powiedziałby fizyk. Przede wszystkim stwierdziłby, że nie można używać słowa „przed” w odniesieniu do Wielkiego Wybuchu. Czas zaczął się wraz z Wielkim Wybuchem; nie było żadnego „przed” Wielkim Wybuchem. Wiem, że jest to sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem, ale fizycy niekoniecznie kierują się zdrowym rozsądkiem.” Dawkins
Co chcę żebyście zauważyli z tego cytatu? Że teza jaką on sam opisuje jest sprzeczna ze „zdrowym rozsądkiem” i że przynajmniej niektórzy ludzie potrafią rozumować poza „zdrowym rozsądkiem” – używając abstrakcji.
Punkt drugi – ludzki mózg:
„Nie można polegać na ludzkiej intuicji. Kształtowała się ona w toku ewolucji przez miliony lat, pomagając przetrwać na afrykańskich równinach – podczas polowań, zbieractwa, poszukiwania wodopojów czy znalezienia partnerów. Nasze mózgi nie zostały stworzone do zgłębiania tak złożonych kwestii, jak początek czy koniec wszechświata – czyli zagadnień, którymi zajmują się fizycy.” Dawkins
I ta teza nie pada jeden raz – co chwile dowiadujemy się że fizyka naszego świata jest kontr intuicyjna dla człowieka.
Punkt trzeci – wnioski:
Każdy z nas ma jakieś poglądy i zachowania. Wg. Dawkinsa wszystko co uważasz to wynik fizycznych procesów jakie zachodzą w neuronach Twojego mózgu i nic więcej. To są tylko prawa fizyki, działanie chemii i konkretny układ neuronów który się odpala – czysto fizyczny proces. Pomijając w takim wypadku pytanie o wolna wolę i „ja” – to co wydaje się rozumowaniem w praktyce jest zwykłym, mechanicznym odpalaniem się neuronów których układ jako mózg powstał w serii losowych zmian a dziś jego drobne wariacje determinują ludzie zachowania i poglądy. Ich układ(układ a nie osoba która z tych neuronów korzysta) w takim światopoglądzie generuje poglądy, wierzenia i przekonania – nie bo "ktoś", że niby jakas osoba je nabyła świadomie – po prostu taki jest układ neuronów który do tego doprowadził. Zupełnie jak ma to miejsce dziś ze sztuczną siecią neuronową czyli AI która działa tak jak ją ukształtujemy. W takim paradygmacie nasze wierzenia, przekonania, to czym żyjemy to wynik bezmyślnego, stworzonego przez wieki układu neuronów który powiela się w kolejnych pokoleniach – jesteśmy nie sztucznym AI z każdym ograniczeniem tego pojęcia. Nie ma znaczenia czy moje przekonania sa prawdziwe czy fałszywe – oba są wynikiem bezmyślnego procesu skomplikowanej układanki neuronów.
Jeśli nie uważacie że to wyklucza możliwości zaufania ludzkiemu mózgowi to lecimy dalej – tym razem z Darwina który wskazuje na pewny ciekawy problem:
"Niemniej jednak wyraziłeś moje wewnętrzne przekonanie – choć znacznie żywiej i jaśniej, niż zdołałbym to zrobić sam – że Wszechświat nie jest dziełem przypadku. Lecz wciąż nachodzi mnie dręcząca wątpliwość: czy przekonania ludzkiego umysłu – który wyewoluował z umysłów niższych zwierząt – mają jakąkolwiek wartość i czy można im w ogóle ufać? Czy ktoś obdarzyłby zaufaniem przekonania umysłu małpy – o ile w ogóle można mówić o istnieniu jakichkolwiek przekonań w takim umyśle?" Darwin Correspondence to William Graham, 3 July 1881
Nie wszystkie nasze fałszywe poglądy są złe z ewolucyjnego punktu widzenia – ewolucja promuje nie prawdę ale przetrwanie o czym zaraz. Krytycznie ważne jest to żeby zrozumieć że nasze zdolności poznawcze zostały ukształtowane TYKLO przez pryzmat przetrwania. Sam Dawkins to podkreślił mówiąc: „Nasze mózgi nie zostały stworzone do zgłębiania tak złożonych kwestii, jak początek czy koniec wszechświata” ale do: „zbieractwa, poszukiwania wodopojów czy znalezienia partnerów”. I tu rozpoczynamy przygodę w dowód który ateistów powinen zaprowadzić w kaftan bezpieczeństwa – bo obala pozycję na której sami stoją.
Strach przed wężami(który jest w nas ewolucyjnie wbudowany) – jakoś musiał powstać, tak? Przeżywali ci co się ich bali - a ci co chcieli się nimi pobawić tak nie bardzo. Moje pytanie jest proste – z punktu widzenia ewolucji co za różnica czy nie biorę węża do ręki bo jest niebezpieczny czy dlatego bo uważam że to obślizgły patyk? Co za różnica ewolucyjnie czy nie zjem trującej jagody bo rozumiem że mnie ona zabije od tego uważam że została ona przeklęta przez złego czarodzieja? Inny przykład – biegnie w moim kierunku niedźwiedź. Co za różnica czy pojmuje to jako zagrożenie życia czy jako wielką, śmierdzącą maskotkę która chce się ze mną tulić przez wiele dni, a co jest nudne? Chodzi mi o to że ewolucja sama w sobie nie ma interesu w tym żeby dać nam narzędzia do faktycznego zrozumienia rzeczywistości. Nie ma znaczenia z jakiego powodu uciekam przed niedźwiedziem – ważne że uciekam przenosząc gen który zaburza rzeczywiste poznanie świata –a błędny jego obraz równie dobrze może chronić jak ten prawdziwy. Ba, iluzje mogą być nawet użyteczne – jeśli wbrew logice podbije jako żaba do laski 10/10 i ją jakimś cudem oczaruje swoją pewnością siebie wynikającą z mojego kretynizmu to przekazuje geny dalej.
"Niemniej jednak wyraziłeś moje wewnętrzne przekonanie – choć znacznie żywiej i jaśniej, niż zdołałbym to zrobić sam – że Wszechświat nie jest dziełem przypadku. Lecz wciąż nachodzi mnie dręcząca wątpliwość: czy przekonania ludzkiego umysłu – który wyewoluował z umysłów niższych zwierząt – mają jakąkolwiek wartość i czy można im w ogóle ufać? Czy ktoś obdarzyłby zaufaniem przekonania umysłu małpy – o ile w ogóle można mówić o istnieniu jakichkolwiek przekonań w takim umyśle?" Darwin Correspondence to William Graham, 3 July 1881
Nie wszystkie nasze fałszywe poglądy są złe z ewolucyjnego punktu widzenia – ewolucja promuje nie prawdę ale przetrwanie o czym zaraz. Krytycznie ważne jest to żeby zrozumieć że nasze zdolności poznawcze zostały ukształtowane TYKLO przez pryzmat przetrwania. Sam Dawkins to podkreślił mówiąc: „Nasze mózgi nie zostały stworzone do zgłębiania tak złożonych kwestii, jak początek czy koniec wszechświata” ale do: „zbieractwa, poszukiwania wodopojów czy znalezienia partnerów”. I tu rozpoczynamy przygodę w dowód który ateistów powinen zaprowadzić w kaftan bezpieczeństwa – bo obala pozycję na której sami stoją.
Strach przed wężami(który jest w nas ewolucyjnie wbudowany) – jakoś musiał powstać, tak? Przeżywali ci co się ich bali - a ci co chcieli się nimi pobawić tak nie bardzo. Moje pytanie jest proste – z punktu widzenia ewolucji co za różnica czy nie biorę węża do ręki bo jest niebezpieczny czy dlatego bo uważam że to obślizgły patyk? Co za różnica ewolucyjnie czy nie zjem trującej jagody bo rozumiem że mnie ona zabije od tego uważam że została ona przeklęta przez złego czarodzieja? Inny przykład – biegnie w moim kierunku niedźwiedź. Co za różnica czy pojmuje to jako zagrożenie życia czy jako wielką, śmierdzącą maskotkę która chce się ze mną tulić przez wiele dni, a co jest nudne? Chodzi mi o to że ewolucja sama w sobie nie ma interesu w tym żeby dać nam narzędzia do faktycznego zrozumienia rzeczywistości. Nie ma znaczenia z jakiego powodu uciekam przed niedźwiedziem – ważne że uciekam przenosząc gen który zaburza rzeczywiste poznanie świata –a błędny jego obraz równie dobrze może chronić jak ten prawdziwy. Ba, iluzje mogą być nawet użyteczne – jeśli wbrew logice podbije jako żaba do laski 10/10 i ją jakimś cudem oczaruje swoją pewnością siebie wynikającą z mojego kretynizmu to przekazuje geny dalej.
Te przykłady sa wręcz prostackie ale coś obrazują:
„Z ewolucyjnego punktu widzenia główną funkcją układów nerwowych jest umożliwienie organizmowi odpowiedniego poruszania się. W największym uproszczeniu, układ nerwowy pozwala organizmowi skutecznie realizować cztery podstawowe cele: zdobywanie pożywienia, ucieczkę, walkę oraz rozród. Zasadniczym zadaniem układu nerwowego jest takie kierowanie częściami ciała, aby znalazły się one w odpowiednim miejscu i czasie, co jest niezbędne do przetrwania organizmu. O ile reprezentacje służą temu celowi, są one czymś korzystnym. Precyzyjne orientowanie się w przestrzeni i czasie ma zatem dla układów nerwowych kluczowe znaczenie, a kwestia szybkości działania często wywiera silną presję ewolucyjną. Udoskonalenia w zakresie kontroli sensoryczno-motorycznej zapewniają przewagę ewolucyjną; bardziej złożone formy reprezentacji są korzystne pod warunkiem, że odpowiadają stylowi życia danego organizmu i zwiększają jego szanse na przetrwanie. Prawda – czymkolwiek by nie była – schodzi tu zdecydowanie na dalszy plan” Patricia Churchland, „Epistemology in the Age of Neuroscience”
Jeśli nasz mózg jest wynikiem losowych zmian to nie ma pewności że nie ma w nim na sztywno wbudowanego bledu którego sami nie jesteśmy w stanie wykryć – nie wiemy czy nasz mózg nas nie oszukuje. Nie można udowadniać jednej tezy matematycznej za pomocą innej nieudowodnionej, tak? Inaczej – ktos zaufałby komputerowi do obliczeń jego konta bankowego który powstał za pomocą losowych zmian a nie projektu?
Więc na czym polega samo podważalność pozycji ateizmu? No na tym że za pomocą narzędzia które twierdzi że nie jest w stanie pojmować abstrakcji mówi o abstrakcji. Ze za pomoca narzędzia które nie nadaje się do badania wszechświata ten wszechświat bada. Żyjemy tak jak by nasze umysły nas nie oszukiwały na co paradygmat ateistyczny nie daje podstaw – zachowujemy się tak jak byśmy byli projektem odrzucać idę projektanta. I ateizm jest z tego znany – że kradnie koncepcje na które sam nie ma podstaw. Nie spotkaliście się z tym że ateista oskarża więżącego że z tego czy innego powodu Bóg Biblii jest zły? No ale jeśli Boga nie ma to nie ma czegoś takiego jak dobro i zło – rzeczy po prostu są. Ateista kradnie koncepcje dobra i zła która stoi na koncepcji Boga odrzucając Boga – tak się nie da. To tak jak by matematyk twierdził że prawdziwy jest wzór Pitagorasa zaprzeczając istnieniu sumowania liczb.
„Z ewolucyjnego punktu widzenia główną funkcją układów nerwowych jest umożliwienie organizmowi odpowiedniego poruszania się. W największym uproszczeniu, układ nerwowy pozwala organizmowi skutecznie realizować cztery podstawowe cele: zdobywanie pożywienia, ucieczkę, walkę oraz rozród. Zasadniczym zadaniem układu nerwowego jest takie kierowanie częściami ciała, aby znalazły się one w odpowiednim miejscu i czasie, co jest niezbędne do przetrwania organizmu. O ile reprezentacje służą temu celowi, są one czymś korzystnym. Precyzyjne orientowanie się w przestrzeni i czasie ma zatem dla układów nerwowych kluczowe znaczenie, a kwestia szybkości działania często wywiera silną presję ewolucyjną. Udoskonalenia w zakresie kontroli sensoryczno-motorycznej zapewniają przewagę ewolucyjną; bardziej złożone formy reprezentacji są korzystne pod warunkiem, że odpowiadają stylowi życia danego organizmu i zwiększają jego szanse na przetrwanie. Prawda – czymkolwiek by nie była – schodzi tu zdecydowanie na dalszy plan” Patricia Churchland, „Epistemology in the Age of Neuroscience”
Jeśli nasz mózg jest wynikiem losowych zmian to nie ma pewności że nie ma w nim na sztywno wbudowanego bledu którego sami nie jesteśmy w stanie wykryć – nie wiemy czy nasz mózg nas nie oszukuje. Nie można udowadniać jednej tezy matematycznej za pomocą innej nieudowodnionej, tak? Inaczej – ktos zaufałby komputerowi do obliczeń jego konta bankowego który powstał za pomocą losowych zmian a nie projektu?
Więc na czym polega samo podważalność pozycji ateizmu? No na tym że za pomocą narzędzia które twierdzi że nie jest w stanie pojmować abstrakcji mówi o abstrakcji. Ze za pomoca narzędzia które nie nadaje się do badania wszechświata ten wszechświat bada. Żyjemy tak jak by nasze umysły nas nie oszukiwały na co paradygmat ateistyczny nie daje podstaw – zachowujemy się tak jak byśmy byli projektem odrzucać idę projektanta. I ateizm jest z tego znany – że kradnie koncepcje na które sam nie ma podstaw. Nie spotkaliście się z tym że ateista oskarża więżącego że z tego czy innego powodu Bóg Biblii jest zły? No ale jeśli Boga nie ma to nie ma czegoś takiego jak dobro i zło – rzeczy po prostu są. Ateista kradnie koncepcje dobra i zła która stoi na koncepcji Boga odrzucając Boga – tak się nie da. To tak jak by matematyk twierdził że prawdziwy jest wzór Pitagorasa zaprzeczając istnieniu sumowania liczb.