20
Zoo Łączna
Dzidki, jedna bitwa wygrana, ale co dalej?

Afera związana z napadem rabunkowym, w który zaangażowane były nasze władze, na razie zakończyła się tak, że właściciela łaskawie wypuszczono, a policja opuściła teren zoo. Urzędasy, jak zwykle, próbują wybielić swoje działania. Policja zrzuca odpowiedzialność na ministerstw0 klimatu, tamci z kolei na prokuraturę, a ostatecznie, jak to zwykle bywa, nikt nic nie wie i nikt za nic nie odpowiada.

Nie wiadomo nawet, czy wywiezione zwierzęta wrócą do zoo. A wywieziono ich aż 33!

Tymczasem właściciele i pracownicy zostali sami z całym bałaganem, który trzeba teraz posprzątać. To oni muszą naprawić ogrodzenia, dokładnie sprawdzić, jakie zwierzęta pozostały na miejscu, zadbać o ich bezpieczeństwo, nakarmić je i napoić. To ogrom pracy, stresu i odpowiedzialności, z którymi muszą sobie teraz poradzić.

Przez całą tę akcję zoo nie funkcjonowało przez tydzień. To tydzień bez wpływów z biletów, a przecież rachunki same się nie zapłacą. Brak pieniędzy może oznaczać, że pracownicy stracą pracę, a samo zoo będzie miało problem z przetrwaniem. 

I trudno nie zadać sobie pytania: jak to możliwe, że państwo, które często wydaje się bezsilne wobec afer z udziałem polityków i celebrytów, potrafi w ciągu zaledwie kilku dni tak mocno wpłynąć na życie zwykłego obywatela?

Pamiętajmy o tej sprawie. Nie pozwólmy, żeby została zamieciona pod dywan, gdy tylko ucichnie medialny szum. 

Poniżej macie link do wypowiedzi eksperta - lekarza weterynarii, który zwraca uwagę na to, jak nietypowa była ta akcja i ile wciąż pozostaje niewiadomych.

https://www.youtube.com/watch?v=r87DkaDmx-Q
0.10872197151184