Dyskusje ogólne
1 t
58
Złość, smutek, rozczarowanie, rozpacz, rozpad emocjonalny.
Piszę moją spowiedź i liczę się z linczem ale nie został mi nikt, nie mam z kim porozmawiać.
Po 15 latach dobrego (przynajmniej ja tak myślałem) małżeństwa odeszła ode mnie żona zabrała ze sobą moją 15 letnią córkę, zabrała też naszego psa. Zrobiła to nagle bez ostrzeżenia.
Uciekła jak byłem w pracy, wróciłem do pustego mieszkania.
Przez 15 lat tylko dwa razy się pokłóciliśmy.
Pierwszy raz pół roku temu jak dowiedziałem się że jej doradcą życiowym, przewodnikiem, terapeutą, wyrocznią oraz emocjonalnym kochankiem i wyższym bytem był ChatGPT można powiedzieć że zastępował mnie gdy jebalem po 350-400h miesięcznie w pracy żeby spłacić kredyt który wziąłem żeby położyć dach na nasz wymarzony dom na wsi.
Szczerze to myślałem że znalazła sobie po prostu faceta dlatego zachowuje się inaczej niż wcześniej. Ale nie to był jebany chatbot, pieprzony algorytm. Przyznała mi wtedy że potrafi "on" oddziałowywać na nią fizycznie. Mało tego to jebane kurestwo zaczęło doradzać jej odejście ode mnie bo potęgowało w niej odczucia takie jak że nie pociąga mnie fizycznie i praca w takim wymiarze to ucieczka w pracę od rodziny i że tak rozpoczynają się rozpady małżeństwa. Że wtedy poczuje że żyje że będzie się mogła realizować i nie będę jej ograniczał swoim emocjonalnym odcięciem (czytaj wracałem do domu wykończony po 24-48h godzin w pracy)
Wmówiło jej że potrzebuje obrony przed moją przemocą emocjonalną?!
I że musi wytworzyć w sobie "blokadę" swoich uczuć i emocji.
Przeprowadziliśmy długą i szczerą rozmowę, stwierdziłem że to przepracujemy, wyszukałem jej artykuły i opracowania które ostrzegają przed nadużywaniem i zagrożeniami ze strony AI.
Szczerze porozmawialiśmy i postanowiliśmy zresetować nasz związek.
Przez następne pół roku starałem się jak tylko mogłem, próbowałem , byłem obecny zawsze gdy tego potrzebowała, namawiałem na wizyty u psychologa, na terapię małżeńską, ale cały czas czułem jakiś dystans tak jakbyśmy żyli cały czas przez szybę niby razem ale jednak osobno.
Zebrałem się w sobie i chciałem usłyszeć od niej prawdę. Okazało się że chatbot był ważniejszy i analizował nawet nasze screeny z smsów i czatbot uznał że tego związku nie da się uratować.
Wytrąciło mnie to z równowagi, zagotowałem się w środku i wygarnąłem jej kłamstwo i manipulacje.
Tego samego dnia wieczorem już jej nie było.
Zabrała mi wszystko.
Przeprowadziłem za nią do obcego mi miasta. Nie mam tutaj ani przyjaciół ani rodziny. Działka oraz niedokończony dom jest na nią (wiem jestem żałosnym frajerem)
A za chwilę będę bezdomny no nie będzie mnie stać na opłacenie wynajęcia mieszkania plus raty pożyczki na dach domu, plus na alimenty na córkę.
Piszę to jako przestrogę.
Nie zaniedbujcie relacji w związku.
Nie popełniajcie moje błędu.
Wypierdalam
Piszę moją spowiedź i liczę się z linczem ale nie został mi nikt, nie mam z kim porozmawiać.
Po 15 latach dobrego (przynajmniej ja tak myślałem) małżeństwa odeszła ode mnie żona zabrała ze sobą moją 15 letnią córkę, zabrała też naszego psa. Zrobiła to nagle bez ostrzeżenia.
Uciekła jak byłem w pracy, wróciłem do pustego mieszkania.
Przez 15 lat tylko dwa razy się pokłóciliśmy.
Pierwszy raz pół roku temu jak dowiedziałem się że jej doradcą życiowym, przewodnikiem, terapeutą, wyrocznią oraz emocjonalnym kochankiem i wyższym bytem był ChatGPT można powiedzieć że zastępował mnie gdy jebalem po 350-400h miesięcznie w pracy żeby spłacić kredyt który wziąłem żeby położyć dach na nasz wymarzony dom na wsi.
Szczerze to myślałem że znalazła sobie po prostu faceta dlatego zachowuje się inaczej niż wcześniej. Ale nie to był jebany chatbot, pieprzony algorytm. Przyznała mi wtedy że potrafi "on" oddziałowywać na nią fizycznie. Mało tego to jebane kurestwo zaczęło doradzać jej odejście ode mnie bo potęgowało w niej odczucia takie jak że nie pociąga mnie fizycznie i praca w takim wymiarze to ucieczka w pracę od rodziny i że tak rozpoczynają się rozpady małżeństwa. Że wtedy poczuje że żyje że będzie się mogła realizować i nie będę jej ograniczał swoim emocjonalnym odcięciem (czytaj wracałem do domu wykończony po 24-48h godzin w pracy)
Wmówiło jej że potrzebuje obrony przed moją przemocą emocjonalną?!
I że musi wytworzyć w sobie "blokadę" swoich uczuć i emocji.
Przeprowadziliśmy długą i szczerą rozmowę, stwierdziłem że to przepracujemy, wyszukałem jej artykuły i opracowania które ostrzegają przed nadużywaniem i zagrożeniami ze strony AI.
Szczerze porozmawialiśmy i postanowiliśmy zresetować nasz związek.
Przez następne pół roku starałem się jak tylko mogłem, próbowałem , byłem obecny zawsze gdy tego potrzebowała, namawiałem na wizyty u psychologa, na terapię małżeńską, ale cały czas czułem jakiś dystans tak jakbyśmy żyli cały czas przez szybę niby razem ale jednak osobno.
Zebrałem się w sobie i chciałem usłyszeć od niej prawdę. Okazało się że chatbot był ważniejszy i analizował nawet nasze screeny z smsów i czatbot uznał że tego związku nie da się uratować.
Wytrąciło mnie to z równowagi, zagotowałem się w środku i wygarnąłem jej kłamstwo i manipulacje.
Tego samego dnia wieczorem już jej nie było.
Zabrała mi wszystko.
Przeprowadziłem za nią do obcego mi miasta. Nie mam tutaj ani przyjaciół ani rodziny. Działka oraz niedokończony dom jest na nią (wiem jestem żałosnym frajerem)
A za chwilę będę bezdomny no nie będzie mnie stać na opłacenie wynajęcia mieszkania plus raty pożyczki na dach domu, plus na alimenty na córkę.
Piszę to jako przestrogę.
Nie zaniedbujcie relacji w związku.
Nie popełniajcie moje błędu.
Wypierdalam