47
Pierwiastki poimana 7/10 cz. A
Uwaga! ZDECYDOWANIE długie opracowanie. Jak siedzisz na kiblu, to nogi Ci nie tyle zdrętwieją, co w ogóle odpadną. Nie marudź, czytaj! To jest DZIDA EDUKACYJNA!
ZAWIERA LEKKO DRASTYCZNE ZDJĘCIA i cenzurowane NSFW!

Fosfor P

Mamy za sobą Tytan, Kadm, Mangan, Fluor, Kobalt, Bizmut. Przypominamy, że akcja się wzięła stąd, że jeden z dzidowców swojej kobiecie (też należacej do tej społeczności) chciał sprawić prezent ślubny. Ona natomiast wybrała 10 pierwiastków, które omówimy pod kątem sztuki oraz wypadków z ich udziałem.
Pierwiastki poimana 7/10 cz. A
Jako że jest to końcowka programu, z łapanki został wylosowany kolejny dzidowiec i kolejne pierwiastki - które zaczniemy tak szybko, jak to możliwe, zaraz po tym komplecie. O ile poprzedni pierwiastek - bizmut, był wyjątkowo nudny, niegroźny, tak dzisiaj zabieramy się za fosfor, o którym można by pierdolnąć z dwadzieścia doktoratów i to pisząc je na kolanie w tramwaju. 
Pierwiastki poimana 7/10 cz. A
Zacząć musimy od pewnego faktu. Fosfor jako jeden z nielicznych pierwiastków wykazuje zdolność do tworzenia różnych odmian alotropowych. Brzmi skomplikowanie, a jest proste jak drut. Otóż ten sam pierwiastek może wykazywać zupełnie inne cechy chemiczne i fizyczne - w zależności od wzajemnego ułożenia atomów tego pierwiastka. Węgiel znają wszyscy. Majóweczka, piwerko grill z węglem drzewnym - bezpostaciowy (amorficzny) węgiel. Grafit z ołówka, diament, fulereny, grafen. Wszystkie to ten sam pierwiastek, ale inaczej ułożone względem siebie atomy (i inaczej ze sobą połaczone). Taki diament ciężej reaguje, ale w strumieniu czystego tlenu idzie go bez trudu spalić na dwutlenek węgla. Już rozumiecie, o co chodzi z tymi odmianami alotropowymi?
No to fosfor poznanych odmian ma aż cztery:
Pierwiastki poimana 7/10 cz. A
Fosfor biały

Kurestwo, jakich mało. Szatańska plastelina, wysrana przez samego belzedupa. Z wyglądu przypomina wosk ze świeczki o kolorze od białego po pomarańczowy, zależnie od ilości zanieczyszczeń. Świeżo otrzymany ma postać żółtawej masy. W temperaturze pokojowej daje się kroić jak plastelina, jak jest zimno, to się kruszy jak stary kit okienny. W gorącej wodzie (~44°C) topi się i opada na dno jako przejrzyste kuleczki o zabarwieniu żółtawym. Nie bez powodu opisuję to kurestwo z wodą. Przechowuje się go WYŁĄCZNIE pod wodą i nikt nie jest tak popierdolony, by trzymać go w gazie obojętnym. Jak tylko zostanie wyjęty z wody - zaczyna się dymić. Gęsty, biały dym unosi się z jego powierzchni. Po prostu silnie reaguje z tlenem z powietrza. W ciemnościach procesowi temu towarzyszy słabo widoczne świecenie. 
Pierwiastki poimana 7/10 cz. A
Pierwiastki poimana 7/10 cz. A
Oczywiście, absolutnie nikt by się nie spodziewał, że z zimnego świecenia spontanicznie przechodzi w tryb "ZAPIERDOLE CIE ZARAZ". Otóż reakcja ta się na tyle rozpędza, że materiał się nagrzewa. Bardziej gorący fosfor to i reakcja szybsza - mamy dodatnie sprzężenie zwrotne i bez najmniejszego ostrzeżenia - fosfor zaczyna się palić jak popierdolony. Dobrze rozumiesz. Wyjmujesz ze słoika z wodą "plastelinę", zaczyna się z niej unosić subtelny dymek...i nagle cała płonie. Kiedy? Chuj wie! Może za minutę może za godzinę. Zależnie od temperatury otoczenia, wilgotności powietrza. Jeśli więc pracujesz w szkole i za długo będziesz go trzymał poza słoikiem (np. w celu odcięcia jego kawałka) to wkrótce będziesz musiał zmienić pracę. Zarówno podczas procesu świecenia jak i palenia się - powstaje owy biały dym. Jest to tlenek fosforu: P2O5 (zapisywany też jako P4O10). Kolejne kurestwo. Sam tlenek fosforu jest bezwonny, ale różne produkty reakcji zawarte w dymie nadają mu zapach specyficzny, podobny trochę do czosnku. Tlenek fosforu to biały proszek, który wyjątkowo agresywnie pochłania wodę, a jak już ją pochłonie - zamienia się w gęsty syrop kwasu fosforowego (znanego z coca-coli, odrdzewiaczy). Nie wnikajmy w wzory i nazewnictwo, bo "kwasów fosforowych" jest kilka i to nie jest tak proste, by opisać to w jednym zdaniu. Wdychanie pyłu, dymu robi ten kwas prosto w płucach. Jeśli dostanie się do oczu - podobnie. Nawet na powierzchni skóry - wyrywa wodę agresywnie, wciąga z potu. Rozcieńczony (np. w napojach) nie jest straszny. Problem się robi, gdy masz go w płucach i to stężony.
Pierwiastki poimana 7/10 cz. A
By tego było mało, fosfor podczas palenia się pryska z trzaskiem na wszystkie strony - czy to od śladów wilgoci, czy tak po prostu. Ostatnią rzeczą, którą byś chciał doświadczyć to jego kontakt ze skórą, gdy się zapali. Wyobraź sobie stopiony wosk pszczeli, który rozlał Ci się na rękę, twarz, plecy, ubrania - i jeszcze płonie. Nie zgasisz go tak po prostu. Jak tylko znów dostanie tlenu - zaczyna się palić ponownie. Jest to absolutny dramat. 

Sam fosfor biały jest kurewsko trujący. Już 0.1g białego fosforu jest uważane za śmiertelną dawkę dla dorosłego człowieka. Rozpuszcza się w rozpuszczalnikach niepolarnych jak benzen, toluen, ale najlepiej w gównie zwanym dwusiarczkiem węgla. 
Pierwiastki poimana 7/10 cz. A
Dawno temu robiono z niego zapałki, ale było to wyjątkowo uciążliwe. Pracownicy wiecznie mieli problemy zdrowotne (szczęka fosforowa), dochodziło do masy pożarów i wypadków. Ostateczny powód, dla którego zniknął z tego zastosowania: kobiety. Te Wyjątkowo pokojowo nastawione stworzenia "jakby kobiety rządziły światem, to nie było by wojen" znalazły sobie specyficzne hobby polegające na przejmowaniu majątku męża w trybie przyspieszonym. Same zainteresowane się broniły, że "źle wyszły za mąż i były do tego zmuszone". Dziwne, że jak facet był biedny, to nie było prawie w ogóle takich akcji. W wodzie to się źle rozpuszcza, więc herbatka odpada. Prawdopodobnie rozprowadzały go w maśle, alkoholu lub tłuszczach. Zapach podobny do czosnku twojego chleba z masełkiem - no może być podejrzany, szczególnie jak znienawidzona żona stała się podejrzanie miła.
Pierwiastki poimana 7/10 cz. A
Po spożyciu dochodzi do silnych bóli brzucha, wymiotów o zapachu czosnkowym, krwawienie z przewodu pokarmowego. Potem następuje faza utajona. Pacjent ma wrażenie, że już mu lepiej. To jest kompletna zmyłka! W jego organizmie trwa kompletny rozpierdol. Nie ma okazji do dłuższego świętowania, bo w trzeciej fazie mamy gwałtowne pogorszenie stanu zdrowia i śmierć. Kto raz poczuje zapach tego białego gówna, nigdy już go nie zapomni. Dosłownie pachnie jak palona draska zapałek. Wykrycie zatrucia fosforem jest jednym z łatwiejszych do ustalenia, nawet przez początkujacego koronera/toksykologa.
Pierwiastki poimana 7/10 cz. A
Specyficzną odtrutką, niejako antidotum na fosfor jest wodny roztwór siarczanu miedzi - znanego z pięknych, niebieskich kryształów i jako preparat na glony do akwarium i basenu. Można nim przemywać skórę (ale już nie oczy) lub w skrajnych przypadkach - podawano go doustnie. Sam siarczan miedzi po spożyciu wywołuje silne wymioty, ale przede wszystkim - silnie wiąże się z fosforem w różne związki. W ten sposób utylizuje się też jego resztki.
Pierwiastki poimana 7/10 cz. A
Pierwiastki poimana 7/10 cz. A
Biały fosfor występuje nierzadko jako bohater wojen. Społeczność napletkoujemna szczególnie sobie go upodobała do tworzenia piekła na ziemii. Jeśli przeanalizujemy sobie z powyższego opisu, jak zachowuje się fosfor, to dodaj sobie do tego, że spadł na ciebie płonący kawałek z bomby zapalającej. Nawet jak znajdziesz schron, to po wyjściu z niego - zatujesz się dymem. Oparłeś się o coś, na czym był fosfor? Za chwilę zaczniesz się palić żywym ogniem.
Pierwiastki poimana 7/10 cz. A
Słyszałeś o "złotej kolbie" - kawałku żelastwa w polu, by zniszczyć komuś maszynę? To jest chuj. Jebane szwaby, jak się wycofywały, zrzucali z samolotów na pola płyty z celuloidu, na wierzchu których była kostka białego fosforu, a to przykryte ścierką z wodą - lądowało gdzieś w polu.
Pierwiastki poimana 7/10 cz. A
Celuloid to taki plastik wykonany z nitrocelulozy i kamfory. Robili z niego lalki, piłeczki ping-pong'owe i błony filmowe, ale to jebaństwo (jak to nitroceluloza) paliło się kurewsko szybko. Noooo! I jak przyszło słoneczko, pole robiło się suche, warunki sprzyjały - to szmata z takiego pakunku wysychała, fosfor się zapalał, a z nim celuloid. Wielokrotnie, przed wyschnięciem - znajdowały to dzieci i zanosiły do domów lub na miejscu rozbierały. Nie bez powodu nazwałem go na początku "SZATAŃSKĄ PLASTELINĄ". Z samego tego faktu pozostawiania takich czy "innych zabawek" jebane dojcze powinny być zaraz po wojnie zlikwidowane. Nie mogli po prostu przegrać. Musieli jeszcze w trakcie odwrotu wszystko rozpierdalać i uderzać w cywili. Kurestwo najwyższej wody.
Sam fosfor a militaria to osobny temat na w chuj długą dzidę, jest co opisywać, a mnie z wojnami, śmiercią, zabijaniem kompletnie nie po drodze.
Pierwiastki poimana 7/10 cz. A
O ODKRYCIU BIAŁEGO FOSFORU

To jest prze chuj historia. Ludzie pragnęli bogactwa niskim lub zerowym kosztem od zarania dziejów. W czasach, gdy nie istniało jeszcze pojęcie "chemia", a każdy z odrobiną wolnego czasu chciał posiąść wiedzę jak zamienić ołów w złoto - mieszano wszystko ze wszystkim na wszelkie możliwe sposoby.
Brand, podobnie jak wielu ówczesnych alchemików, próbował znaleźć legendarny kamień filozoficzny, który miał przemieniać metale w złoto. Ten pojeb akurat wierzył, że można go uzyskać z ludzkiego bądź zwierzęcego ciała. 
Pierwiastki poimana 7/10 cz. A
Zgromadził OGROMNE ILOŚCI ludzkiego, zwierzęcego moczu i odparował go do postaci gęstej esencji. Jak nieziemsko musiało jebać w trakcie tych kilkunastu godzin odparowywania - nie sposób opisać. Uzyskaną masę prażył w wysokiej temperaturze z dodatkiem piasku i zmielonego węgla. Gdy którejś nocy poszedł do swojej pracowni, zobaczył, że jedno z naczyń świeci zielonkawym światłem. Uradowany jak nie wiem, podbiegł do niego myśląc, że to powstało złoto i swym blaskiem daje mu o sobie znać. Jaki był zdziwiony, gdy zobaczył woskowatą masę. W wyniku redukcji związków fosforu węglem, otrzymał białą, woskową substancję, dziś znaną jako fosfor biały. Nazwał ją greckim słowem phosphoros ("niosący światło"). Niedługo po odkryciu przekonał się, że fosfor może być droższy od złota. Niezwykle ciekawa właściwość świecenia w ciemnościach dawała spore pole do popisu artystom. 
Pierwiastki poimana 7/10 cz. A
Brał on fosfor topił z łojem i innymi dodatkami, po czym sprzedawał to mazidło za bezcen. Prócz obrazów, artyści nanosili to też na ciało, a rzekomy zapach czosnku doprowadzał damy do szaleństwa na jego punkcie. Wynika na to, że był to odpowiednik podniet chloru jednego z dzidowców. 
Pierwiastki poimana 7/10 cz. A
W takiej to też postaci pojawił się w opowiadaniu "Pies Baskerville'ów" z Holmesem w roli głównej. (Swoją drogą, musiał być to pies. Kot by tego eksperymentu nie przeżył ze wzgledu na silny pociąg do lizania futra, tutaj z toksyczną farbą)

Swój przepis na tą żyłę złota Brand trzymał w ogromnej tajemnicy. Powiedzieć, że umiał całe to bogactwo przepierdolić, to nic nie powiedzieć. Chłop nabył sporo problemów finansowych (no kurwa! Masz taki patent na substancję o którą się kurwy w drzwiach duszą i są gotowi zapłacić każdą cenę, ale jesteś w długach). O nowej substancji dowiedział się dosyć bogaty alchemik. Zebrał mnóstwo kasy i wysłał swojego asystenta, by wykupić przepis na tą substancję. Asystent pojechał tam, wykupił przepis...i spierdolił. Sam zaczął produkować fosfor. Nikt się nie spodziewał.
Pierwiastki poimana 7/10 cz. A
Oszukany nie dał za wygraną. Śledził poczynania tych chujów. Dotarło do niego info, że obaj gromadzą w swoich pracowniach ogromne ilości moczu zwierzęcego. Hurtowe ilości! Więc zaczął eksperymenty na własną rękę. Nie trzeba było długo czekać. W końcu niezależnie od nich - opracował autorską metodę. Postanowił jednak, że nie będzie trzymał tego w tajemnicy i ogłosił to całemu światu wszem i wobec. No i czar prysł. Nie dość, że każdy mógł teraz sobie go otrzymać, to damy już tak chętnie nie patrzyły na obrazy malowane prażonymi szczynami. Fantastycznie ich rozpierdolił! Ale nie tylko mocz może być surowcem. Fosfor jest również w kościach, minerałach, co nierzadko wykorzystuje się również w produkcji nawozów fosforowych.
Pierwiastki poimana 7/10 cz. A
Fosfor czerwony

Fosfor czerwony przedstawia zgoła odmienne cechy od swoich braci. Jest to ciemno-bordowo-brązowy proszek lub kryształy. Nie jest trujący. Możesz go wpierdolić całą garść i nie powinieneś ulec zatruciu. W trakcie ogrzewania fosforu czerwonego bez dostępu do tlenu, przechodzi on w fosfor biały. Fosfor biały zaś pod wpływem światła słonecznego lub UV: przechodzi w czerwony.
Pierwiastki poimana 7/10 cz. A
Na YouTube można zobaczyć 1001 jebanych przygłupów, którzy biorą fosfor czerwony z draski zapałek, ogrzewają go (np. podpalając draskę na talerzu), a powstałą maź - rozcierają między palcami, co powoduje, że palce zaczynają się dymić. Jak BARDZO CHUJOWY jest to pomysł już zapewne wiecie. Po pierwsze - jest spora szansa, że fosfor się zapali Ci na tych palcach. Po drugie - wchłania się przez skórę. Po trzecie: woda z płynem do mycia naczyń niekoniecznie usunie go z tego talerza i rąk, mniam mniam. Nie naśladujcie jebanych debili.
A właśnie! Fosfor nie zniknął całkowicie z przemysłu zapałczanego. Biały - tak. Jego bezpieczna odmiana: czerwony - nie. Służy on do pokrywania draski na pudełku. Sam z siebie się nie zapali, nie otrujesz się nim, no jest jednym słowem bezpieczny. Główki zapałek produkuje się między innymi z silnego utleniacza: chloranu potasu. Gdybyś zmieszał go z czerwonym fosforem, to otrzymasz wyjątkowo silną mieszankę wybuchową, która potrafi się zapalić od nawet lekkiego tarcia. Nie miesza się więc tych substancji razem od razu w główce zapałek, tylko daje składniki osobno. W trakcie pocierania zapałki o draskę - łączą się, a mączka szklana - zwiększa tarcie i temperaturę. No i CYK! Pojawia się ogień. Chloran potasu z zapałki reaguje z resztą masy zapałczanej (głównie siarczek cynku, siarczek fosforu itp.) i mamy ogień. Tej sztuczki nie uda Ci się zrobić z białym fosforem, bo od razu eksploduje. 
Pierwiastki poimana 7/10 cz. A
Gdyby ktoś miał czas, polecam odwiedzić fabrykę zapałek w Częstochowie - póki jeszcze stoi. Użyte tam maszyny to jest absolutny mokry sen purystów mechaniki.
Pierwiastki poimana 7/10 cz. A
Zero falowników, sterowników. Wszystko to czysta mechanika, krzywki itd. Fabryka ta (muzeum) jest w opłakanym stanie. Stoi w dosyć atrakcyjnym miejscu i jebane deweloperskie mendy aż piętami zacierają na myśl, by tam coś zbudować. O skorumpowanych władzach miasta nie będę się rozpisywał. Dodam tylko, że kilkukrotnie próbowano podpalić magazyn zapałek. Się kurwy mocno zdziwiły, gdy magazyn płonąć nie chciał. Dlaczego? Przez dziury w dachu - woda solidnie zamoczyła wszystko. Kilku zamaskowanych dorosłych chłopa ze sprayem w ręce próbowało naśladować graficiarzy dla zmylenia tropów. Jak zobaczyli fotopulapki, to spierdalali, aż się kurzyło, więcej się tam nie pojawili.
Ostatecznie w sąsiedztwie na cele budowy mieszkań zaadoptowano inny budynek po fabryce guzików. Nie wiem, czy jakkolwiek było to ze sobą powiązane. Nieodzownym symbolem miasta Częstochowy jest czarny kot na żóltym tle. Nie Jasna Góra, nie medaliki. Czarny kot.
Znacie 13 posterunek? Na pewno znacie! No to zapałki te bardzo często tam wystepowały.
Pierwiastki poimana 7/10 cz. A
Kontynuacja tej dzidy:

https://jbzd.com.pl/obr/4654624/pierwiastki-poimana-7-10-cz-b
0.50584697723389