13
Jedni mówią o zamachu stanu. Drudzy o przywracaniu praworządności. Przed Trybunałem Konstytucyjnym pojawia się policja, trwają protesty, a politycy wzajemnie oskarżają się o łamanie Konstytucji.
Tylko co tak naprawdę się wydarzyło?
Żeby to zrozumieć, trzeba cofnąć się do 2015 roku.
Spróbuję przedstawić tę historię bez politycznych haseł. Oddzielając fakty od opinii, potwierdzone naruszenia prawa od oskarżeń i kwestie rozstrzygnięte od tych, które nadal budzą spory.
A na końcu przedstawię również własną ocenę wydarzeń.
1. Czym jest Trybunał Konstytucyjny?
FAKT:
Trybunał Konstytucyjny sprawdza, czy przepisy obowiązujące w Polsce są zgodne z Konstytucją, czyli najważniejszym prawem w naszym państwie.
Nawet jeśli jakaś partia wygra wybory i zdobędzie większość w Sejmie, nie może uchwalać przepisów sprzecznych z Konstytucją.
Właśnie dlatego Trybunał powinien być niezależny od polityków. Jego zadaniem jest kontrolowanie zgodności prawa z Konstytucją, również wtedy, gdy jego orzeczenia są niewygodne dla rządzących.
Sędziów Trybunału wybiera Sejm na dziewięcioletnie kadencje.
Oznacza to, że zmiana rządu nie powoduje automatycznie wymiany wszystkich sędziów.
2. Od czego zaczął się konflikt?
FAKT:
W 2015 roku, pod koniec rządów koalicji PO-PSL, Sejm wybrał pięciu sędziów Trybunału Konstytucyjnego.
Problem polegał na tym, że kadencje trzech dotychczasowych sędziów kończyły się jeszcze w czasie urzędowania tego Sejmu, natomiast dwóch kolejnych dopiero po rozpoczęciu pracy nowego parlamentu.
W wyroku z 3 grudnia 2015 roku Trybunał uznał, że przepisy pozwalające wybrać trzech sędziów były zgodne z Konstytucją. Natomiast przepisy dotyczące wyboru dwóch pozostałych uznał za niezgodne z Konstytucją.
Mówiąc prościej, poprzedni Sejm miał podstawę prawną do obsadzenia trzech stanowisk, ale nie dwóch kolejnych.
Pierwsza nieprawidłowość pojawiła się więc jeszcze za rządów PO-PSL.
3. Co zrobił PiS po wygraniu wyborów?
FAKT:
Po przejęciu władzy Prawo i Sprawiedliwość zakwestionowało wybór całej piątki sędziów i doprowadziło do wyboru nowych kandydatów.
Prezydent Andrzej Duda odebrał ślubowanie od nowo wybranych osób, ale nie odebrał go od trzech sędziów prawidłowo wybranych przez poprzedni Sejm.
W rezultacie doszło do ponownego obsadzenia trzech stanowisk, na które wcześniej wybrano już sędziów zgodnie z Konstytucją.
Tak pojawiło się określenie „sędziowie dublerzy”.
CO ZOSTAŁO ROZSTRZYGNIĘTE?
Trybunał Konstytucyjny potwierdził prawidłowość podstawy prawnej wyboru trzech sędziów przez poprzedni Sejm.
Nie jest to zatem wyłącznie polityczny zarzut wobec PiS, lecz kwestia objęta konkretnym wyrokiem.
Trzeba jednak pamiętać, że nie oznacza to, iż każdy sędzia wybrany później przez większość PiS został powołany nieprawidłowo.
4. Co wydarzyło się w kolejnych latach?
FAKTY:
W 2016 roku rząd Beaty Szydło odmówił publikacji części orzeczeń Trybunału, kwestionując sposób ich wydania.
Wprowadzano również kolejne zmiany przepisów regulujących funkcjonowanie tej instytucji.
W praktyce spór przestał dotyczyć wyłącznie wyboru sędziów. Zaczął obejmować także sposób działania Trybunału, jego niezależność oraz skuteczność wydawanych wyroków.
W 2021 roku Europejski Trybunał Praw Człowieka stwierdził, że udział osoby nieprawidłowo wybranej do Trybunału naruszył prawo do sądu ustanowionego zgodnie z prawem.
Oznaczało to, że problem z obsadą Trybunału miał znaczenie nie tylko polityczne, ale również prawne.
OCENY POLITYCZNE:
Przeciwnicy PiS uważali, że działania te prowadziły do podporządkowywania Trybunału partii rządzącej.
PiS przedstawiał je jako część reform wymiaru sprawiedliwości i kwestionował zarzuty dotyczące legalności swoich działań.
Niezależnie od tych politycznych ocen istnieją jednak orzeczenia potwierdzające konkretne nieprawidłowości.
5. Dlaczego po zmianie władzy w 2023 roku nie wymieniono wszystkich sędziów?
FAKT:
Sędziowie Trybunału mają dziewięcioletnie kadencje. Zmiana rządu nie daje nowej większości prawa do automatycznego odwołania wszystkich sędziów.
Co więcej, nie każdy sędzia wybrany w okresie rządów PiS został powołany nieprawidłowo.
Dlatego rozwiązanie problemu nie jest tak proste, jak mogłoby się wydawać.
Nie wystarczy zmienić rządu, odwołać wszystkich dotychczasowych sędziów i powołać nowych.
Obecna większość parlamentarna rozpoczęła działania mające zmienić sposób funkcjonowania Trybunału i rozwiązać problemy związane z jego obsadą.
SPÓR PRAWNY I POLITYCZNY:
Obecna większość przedstawia swoje działania jako przywracanie praworządności.
PiS zarzuca jej próbę przejęcia kontroli nad Trybunałem.
Jednak samo nazwanie działania „naprawą prawa” albo „przejęciem instytucji” nie przesądza o jego legalności.
Każde działanie należy oceniać na podstawie obowiązujących przepisów, a nie politycznych deklaracji.
6. Skąd konflikt z prezydentem Karolem Nawrockim?
FAKTY:
Sejm wybrał nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego.
Prezydent Karol Nawrocki nie umożliwił im złożenia ślubowania przed sobą.
Część wybranych sędziów złożyła więc ślubowanie podczas uroczystości w Sejmie.
W ten sposób pojawił się kolejny problem prawny.
SPÓR PRAWNY:
Jedna strona uważa, że skoro Konstytucja przyznaje Sejmowi prawo wyboru sędziów, prezydent nie może bezterminowo blokować rozpoczęcia przez nich pracy.
Druga twierdzi, że przepisy wymagają złożenia ślubowania przed prezydentem, a ślubowanie w innej formie nie pozwala rozpocząć orzekania.
Konstytucja określa, kto wybiera sędziów Trybunału. Szczegółowy sposób składania ślubowania reguluje ustawa.
Spór dotyczy więc tego, jakie skutki prawne wywołuje odmowa przyjęcia ślubowania przez prezydenta i czy ślubowanie złożone w Sejmie może być skuteczne.
To ważne rozróżnienie, ponieważ sam fakt wybrania kogoś przez Sejm i możliwość rozpoczęcia przez tę osobę wykonywania obowiązków stały się przedmiotem odrębnego konfliktu.
7. Co wydarzyło się 30 października 2026 roku?
RELACJONOWANE WYDARZENIA:
Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek poinformował o przekazaniu pięciu wniosków o uchylenie immunitetów.
Cztery dotyczą Bogdana Święczkowskiego, a jeden Bartłomieja Sochańskiego.
Immunitet to szczególna ochrona prawna związana z pełnieniem określonej funkcji. Jego uchylenie może umożliwić prowadzenie postępowania karnego w zakresie objętym wnioskiem.
Według przekazanych informacji dokumenty liczą łącznie 224 strony, a dołączono do nich 50 tomów akt.
Tego samego dnia na stronie Trybunału pojawiły się zarządzenia wydane przez Annę Korwin-Piotrowską, dotyczące miesięcznej przerwy w wykonywaniu obowiązków służbowych przez Bogdana Święczkowskiego i Bartłomieja Sochańskiego.
Święczkowski pełnił funkcję prezesa Trybunału, a Sochański jego zastępcy.
Dotychczasowe kierownictwo zakwestionowało jednak legalność tych zarządzeń.
CO TO OZNACZA?
Wniosek o uchylenie immunitetu nie oznacza, że ktoś jest winny przestępstwa.
Podobnie wydanie zarządzenia o odsunięciu od obowiązków nie jest wyrokiem skazującym.
Co więcej, w tym przypadku spór dotyczy również tego, czy osoba wydająca takie zarządzenie miała do tego odpowiednie uprawnienia.
Dlatego nie można traktować samego ogłoszenia tych decyzji jako ostatecznego rozstrzygnięcia konfliktu.
8. Kto obecnie kieruje Trybunałem?
FAKT:
30 października doszło do otwartego konfliktu dotyczącego tego, kto ma prawo kierować Trybunałem Konstytucyjnym.
SPÓR PRAWNY:
Anna Korwin-Piotrowska i popierający ją sędziowie uznają, że w zaistniałej sytuacji ma ona prawo kierować pracami Trybunału jako osoba o najdłuższym stażu sędziowskim.
Bogdan Święczkowski i dotychczasowe kierownictwo kwestionują zarówno jej status sędziego Trybunału, jak i legalność wydanych przez nią zarządzeń.
Mamy więc sytuację, w której jedna strona uważa, że dotychczasowy prezes powinien zostać czasowo odsunięty od obowiązków, a druga twierdzi, że osoba podejmująca taką decyzję w ogóle nie była do tego uprawniona.
Obie strony powołują się na przepisy prawa, ale wyciągają z nich odmienne wnioski.
Na dzień 31 października konflikt ten nie został zakończony rozstrzygnięciem akceptowanym przez obie strony.
9. Dlaczego przed Trybunałem pojawiła się policja?
RELACJONOWANE WYDARZENIA:
Policja otrzymała informacje o możliwych zagrożeniach bezpieczeństwa w związku z sytuacją w Trybunale.
Przed budynkiem zgromadzili się protestujący, w tym politycy PiS, przedstawiciele innych środowisk prawicowych i przeciwnicy działań obecnej władzy.
Część osób przedostała się przez ogrodzenie. Policja zatrzymała trzy osoby.
Funkcjonariusze potwierdzili obecność na terenie Trybunału, ale zaprzeczyli, że weszli do budynku w celu siłowego usunięcia jego kierownictwa.
OCENY POLITYCZNE:
Politycy opozycji przedstawiają obecność służb jako element próby przejęcia Trybunału.
Przedstawiciele obecnej władzy wskazują na konieczność zapewnienia bezpieczeństwa oraz utrzymania porządku.
Sam fakt obecności policji nie dowodzi jednak, że doszło do bezprawnego przejęcia instytucji.
Nie rozstrzyga również tego, która ze stron ma rację w sporze dotyczącym kierowania Trybunałem.
10. Dlaczego padają oskarżenia o zamach stanu?
STANOWISKA POLITYCZNE:
Politycy PiS, w tym Jarosław Kaczyński, używają określenia „zamach stanu” w odniesieniu do obecnych wydarzeń.
Przedstawiciele rządu odpowiadają, że podejmują działania służące przywróceniu praworządności.
To dwa przeciwstawne sposoby przedstawiania tego samego konfliktu.
CO JEST OCENĄ, A CO FAKTEM?
W polskim prawie istnieje przestępstwo opisane w art. 127 Kodeksu karnego.
Dotyczy ono między innymi działań zmierzających do zmiany przemocą konstytucyjnego ustroju państwa.
Jest to bardzo poważny zarzut, którego nie można traktować jak zwykłego hasła politycznego.
Samo stwierdzenie przez polityka, że doszło do zamachu stanu, nie oznacza, że takie przestępstwo rzeczywiście zostało popełnione.
Podobnie samo określenie działań rządu mianem „przywracania praworządności” nie oznacza automatycznie, że wszystkie podejmowane decyzje są zgodne z prawem.
W obu przypadkach potrzebne są konkretne dowody i ocena prawna.
11. Czy skoro PiS wcześniej naruszył prawo, obecna władza może zastosować dowolne środki?
FAKT:
Nie.
Konstytucja zobowiązuje organy państwa do działania na podstawie i w granicach prawa.
Oznacza to, że nawet jeśli poprzednia władza dopuściła się naruszeń, obecna nie może uznać, że wolno jej wszystko, ponieważ próbuje naprawić sytuację.
Wcześniejsze nieprawidłowości nie usprawiedliwiają kolejnych.
Jednocześnie zmiana władzy nie powoduje, że wcześniej stwierdzone naruszenia prawa nagle przestają istnieć.
Każde działanie trzeba oceniać oddzielnie.
Państwo prawa powinno działać według tych samych zasad niezależnie od tego, kto aktualnie rządzi.
12. Dlaczego ten spór powinien interesować obywateli?
FAKT:
Trybunał Konstytucyjny nie zajmuje się wyłącznie sporami między politykami.
Jego orzeczenia mogą dotyczyć przepisów wpływających na codzienne życie milionów Polaków.
Chodzi między innymi o podatki, emerytury, prawa majątkowe, ochronę obywateli oraz ich konstytucyjne wolności.
Jeżeli pojawiają się poważne wątpliwości dotyczące prawidłowej obsady Trybunału i skuteczności jego orzeczeń, problem może mieć znaczenie również dla osób, które w ogóle nie interesują się polityką.
Dlatego pytanie o niezależność Trybunału nie jest jedynie pytaniem o to, która partia ma w nim większe wpływy.
Chodzi przede wszystkim o to, czy obywatele mogą ufać instytucji, która ma kontrolować zgodność prawa z Konstytucją.
13. Co wydarzyło się w nocy z 30 na 31 października 2026 roku?
POTWIERDZONE WYDARZENIA:
Prezydent Karol Nawrocki przerwał podróż do Senegalu i wrócił do Polski w związku z narastającym konfliktem w Trybunale Konstytucyjnym.
W nocy pojawił się w siedzibie Trybunału w towarzystwie pierwszego prezesa Sądu Najwyższego Zbigniewa Kapińskiego.
Przy wejściu do budynku doszło do fizycznej konfrontacji. Na opublikowanych nagraniach widać, jak prezydent przeciska się pomiędzy stojącymi w drzwiach osobami, wśród których znajdowali się sędziowie Trybunału.
Prezydent ostatecznie wszedł do budynku.
W jego wnętrzu doszło do ostrej wymiany zdań. Karol Nawrocki zakwestionował status części obecnych tam osób jako sędziów Trybunału Konstytucyjnego.
Przed godziną piątą rano opuścił budynek.
SPRZECZNE RELACJE:
Maciej Berek zarzucił prezydentowi fizyczne zaatakowanie sędziów, w tym Anny Korwin-Piotrowskiej.
Według jego relacji sędziowie oczekiwali przy wejściu, aby powitać prezydenta i zaprosić go na rozmowę w przygotowanej sali.
Kancelaria Prezydenta przedstawiła odmienną wersję wydarzeń. Jej przedstawiciele twierdzą, że to prezydentowi próbowano uniemożliwić wejście do Trybunału i naruszono jego nietykalność.
Nagrania dokumentują część zdarzenia, ale pełna ocena jego przebiegu i odpowiedzialności poszczególnych osób wymaga uwzględnienia wszystkich okoliczności.
STANOWISKO PREZYDENTA:
W oświadczeniu z 31 października Karol Nawrocki stwierdził, że doszło do naruszenia porządku konstytucyjnego oraz siłowego przejęcia Trybunału.
Poinformował również, że umożliwił wejście do budynku Bartłomiejowi Sochańskiemu, którego uznaje za legalnie urzędującego wiceprezesa.
Zapowiedział pilne konsultacje z przedstawicielami sił parlamentarnych, powołując się na zagrożenie bezpieczeństwa wewnętrznego państwa.
Także te oświadczenia należy traktować jako stanowisko jednej ze stron konfliktu, a nie jako ostateczne rozstrzygnięcie prawne.
OCENA ZACHOWANIA PREZYDENTA:
Niezależnie od tego, kto ma rację w sporze dotyczącym obsady Trybunału, zachowanie prezydenta można oceniać również pod względem standardów sprawowania urzędu.
Prezydent Rzeczypospolitej jest najwyższym przedstawicielem państwa, a zgodnie z art. 126 Konstytucji ma czuwać nad jej przestrzeganiem.
Od osoby sprawującej taką funkcję należy wymagać opanowania, odpowiedzialności i poszanowania instytucji państwowych, szczególnie w sytuacjach kryzysowych.
Prezydent ma prawo kwestionować legalność określonych działań i korzystać z przysługujących mu kompetencji.
Jednak fizyczna konfrontacja podczas sporu pomiędzy najważniejszymi organami państwa rodzi poważne pytania o sposób wykonywania tych obowiązków.
Nie oznacza to automatycznie, że prezydent popełnił przestępstwo. Odpowiedzialność prawna wymaga odrębnego ustalenia.
Natomiast zachowanie głowy państwa można oceniać także pod względem odpowiedzialności politycznej i standardów publicznych, nie czekając na rozstrzygnięcie sądu.
WNIOSKI:
Cała historia pokazuje, jak trudno przywrócić zaufanie do instytucji, gdy od lat trwa konflikt o jej obsadę, niezależność i sposób działania.
W 2015 roku rozpoczął się spór o wybór sędziów. Później dotyczył publikowania wyroków, prawidłowości orzekania i niezależności Trybunału. Dzisiaj obejmuje również to, kto ma prawo kierować tą instytucją.
W tej historii są kwestie jednoznacznie rozstrzygnięte przez sądy, udokumentowane wydarzenia oraz problemy prawne, które nadal pozostają sporne.
Nie należy traktować wszystkich tych rzeczy tak samo.
Czym innym jest stwierdzone naruszenie prawa, czym innym podejrzenie jego naruszenia, a jeszcze czym innym polityczne oskarżenie.
I właśnie to rozróżnienie warto zachować, niezależnie od własnych sympatii politycznych.
Wydarzenia z nocy z 30 na 31 października pokazują jednak, że konflikt osiągnął kolejny, szczególnie niepokojący etap.
Doszło do sytuacji, w której przedstawiciele najważniejszych organów państwa wzajemnie kwestionują swoje uprawnienia, a spór o interpretację przepisów doprowadził do fizycznej konfrontacji w siedzibie Trybunału.
Trudno uznać to za prawidłowe funkcjonowanie państwa prawa.
Niepokojące jest również przyzwyczajanie obywateli do przekonania, że Konstytucja jest najważniejsza tylko wtedy, gdy można powołać się na nią przeciwko politycznemu przeciwnikowi.
Konstytucja powinna obowiązywać zarówno tych, którzy aktualnie rządzą, jak i tych, którzy władzę utracili.
Wcześniejsze nieprawidłowości nie stanowią usprawiedliwienia dla kolejnych naruszeń. Każde działanie należy oceniać oddzielnie.
Państwo prawa nie polega na tym, że zwycięzca wyborów może wszystko.
Polega na tym, że również jego władza podlega ograniczeniom.
Trybunał Konstytucyjny powinien stać na straży Konstytucji, a nie interesów politycznych.

W mojej ocenie główna odpowiedzialność za wieloletni kryzys Trybunału Konstytucyjnego spoczywa na Prawie i Sprawiedliwości.

Nie oznacza to, że pomijam błędy popełnione przez koalicję PO-PSL w 2015 roku. Należy je uczciwie wskazywać i oceniać. Nie zmienia to jednak faktu, że późniejsze działania PiS, w tym ponowne obsadzenie trzech prawidłowo zajętych stanowisk sędziowskich, odmowa publikacji części orzeczeń Trybunału oraz powoływanie do niego osób wcześniej związanych z obozem rządzącym, w istotny sposób przyczyniły się do podważenia autorytetu tej instytucji.

Oczywiście wcześniejsza działalność polityczna nie oznacza automatycznie, że wybór danej osoby na sędziego jest niezgodny z prawem. Jednak w kontekście całego kryzysu takie nominacje mogły budzić uzasadnione wątpliwości dotyczące niezależności i bezstronności Trybunału.

Z równą krytyką odnoszę się do obecnych zachowań polityków PiS, szczególnie do posługiwania się tak poważnymi oskarżeniami jak „zamach stanu”, zanim znajdą one potwierdzenie w odpowiednich ustaleniach prawnych. Takie słowa nie powinny być narzędziem bieżącej walki politycznej.

Nie mogę również zaakceptować nocnego zachowania prezydenta Karola Nawrockiego. W mojej ocenie udział głowy państwa w fizycznej konfrontacji przed Trybunałem Konstytucyjnym jest niegodny sprawowanego urzędu i podważa powagę instytucji prezydenta Rzeczypospolitej.

Nie oczekuję od prezydenta, że będzie zgadzał się z rządem, większością parlamentarną czy wszystkimi sędziami. Ma pełne prawo do własnego stanowiska i zdecydowanej obrony swoich racji. Oczekuję jednak, że nawet w najbardziej zaostrzonym sporze politycznym będzie działał z opanowaniem, rozwagą i odpowiedzialnością właściwą najwyższemu urzędowi w państwie.

Jednocześnie nie daję obecnej większości parlamentarnej przyzwolenia na łamanie prawa pod hasłem przywracania praworządności. Nie można naprawiać naruszeń Konstytucji, dopuszczając się kolejnych naruszeń. Każde działanie mające przywrócić prawidłowe funkcjonowanie instytucji państwowych musi mieć solidne podstawy prawne i pozostawać w zgodzie z Konstytucją.

Nie chcę żyć w państwie, w którym najważniejsze instytucje stają się zapleczem partyjnym, a spory konstytucyjne rozstrzyga się poprzez polityczną presję, zastraszanie czy fizyczną konfrontację.

Trybunał Konstytucyjny nie jest własnością PiS, Koalicji Obywatelskiej, prezydenta ani żadnego innego środowiska politycznego.

Jest instytucją Rzeczypospolitej Polskiej, której zadaniem jest stanie na straży Konstytucji — również wtedy, gdy jej orzeczenia są niewygodne dla aktualnie sprawujących władzę.

Praworządność nie może zależeć od tego, kto akurat rządzi. Konstytucja nie może być traktowana wybiórczo, a szacunek dla prawa nie może kończyć się tam, gdzie zaczyna się interes własnego ugrupowania.

Siła demokratycznego państwa nie polega na tym, że jego najważniejsi przedstawiciele mogą zrobić wszystko, na co pozwala im polityczna przewaga.

Polega na tym, że rozumieją, iż istnieją granice, których nie wolno im przekraczać.

I właśnie tego powinniśmy wymagać od wszystkich — bez względu na poglądy, partyjne barwy czy zajmowane stanowisko.

Bez wyjątku. Również od prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.
0.088742971420288