Po zidentyfikowaniu zamachowca z Krakowa okazuje się, że jego aktywność w social mediach wskazuje na skrajnie lewicowe, komunistyczne klimaty. Do tego strzelał do Polaków. No kurwa, brakuje tylko, żeby miał w profilu Che Guevarę, sierp i młot oraz subskrypcję 'Trybuny Ludu'. Wszystko wskazuje, że z prawicą ma tyle wspólnego, co koń z operą.
Ale nie! Wkraczają silniczki, lewaki i sam Kierwiński, którzy najwyraźniej dostali partyjny SMS z instrukcją obsługi rzeczywistości: WINNA PRAWICA! I chuj, temat zamknięty. Fakty są nieważne, liczy się przekaz dnia.
Przewinąłem pół X i mam wrażenie, że 95% wpisów to festiwal obwiniania Nawrockiego, Konfederacji i PiS-u. Jeszcze dobrze nie opadł kurz, a polityczne hieny już rozszarpują temat na kawałki, żeby tylko ugrać parę punktów w swojej plemiennej napierdalance.
A teraz wisienka na tym gównie. Konta, które na co dzień walczą z dezinformacją, manipulacją i fake newsami, same rozpowszechniają fejka dotyczącego
grafiki wygenerowanej przez AI, która rzekomo znajdowała się na koszulce zamachowca. Czyli walka z dezinformacją polega na tym, że najpierw trzeba ją samemu wyprodukować i podać dalej. Orwell kurwa siedzi w pierwszym rzędzie i robi notatki.
Do tego screen z Twoja Twarz Brzmi Znajomo, na którym widać prezydenta na widowni, z podpisem sugerującym, że ma wyjebane na sytuację w kraju. Oczywiście bez absolutnie nieistotnego szczegółu, że nagranie realizowano w maju, a emisja odbywa się dopiero teraz. Daty? Kontekst? Weryfikacja? Panie, kto by miał na to czas, przecież trzeba napierdalać polityczny przekaz!
A w tle jeszcze cyrk z Trybunałem Konstytucyjnym i ustawą 3003.
I wiecie, co jest w tym wszystkim najzabawniejsze? Że ludzie, którzy przez ostatnie lata ustawiali się w roli wielkich strażników demokracji, prawdy i walki z propagandą, dzisiaj sami zachowują się jak propagandowe boty na dopalaczach.
Najpierw wyrok, później fakty. Najpierw narracja, później rzeczywistość. A jak rzeczywistość nie pasuje do narracji, to tym gorzej dla rzeczywistości.
Kurwa, Bareja by tego nie wymyślił. A gdyby wymyślił, to pewnie dostałby zarzut szerzenia dezinformacji.
Ale nie! Wkraczają silniczki, lewaki i sam Kierwiński, którzy najwyraźniej dostali partyjny SMS z instrukcją obsługi rzeczywistości: WINNA PRAWICA! I chuj, temat zamknięty. Fakty są nieważne, liczy się przekaz dnia.
Przewinąłem pół X i mam wrażenie, że 95% wpisów to festiwal obwiniania Nawrockiego, Konfederacji i PiS-u. Jeszcze dobrze nie opadł kurz, a polityczne hieny już rozszarpują temat na kawałki, żeby tylko ugrać parę punktów w swojej plemiennej napierdalance.
A teraz wisienka na tym gównie. Konta, które na co dzień walczą z dezinformacją, manipulacją i fake newsami, same rozpowszechniają fejka dotyczącego
grafiki wygenerowanej przez AI, która rzekomo znajdowała się na koszulce zamachowca. Czyli walka z dezinformacją polega na tym, że najpierw trzeba ją samemu wyprodukować i podać dalej. Orwell kurwa siedzi w pierwszym rzędzie i robi notatki.
Do tego screen z Twoja Twarz Brzmi Znajomo, na którym widać prezydenta na widowni, z podpisem sugerującym, że ma wyjebane na sytuację w kraju. Oczywiście bez absolutnie nieistotnego szczegółu, że nagranie realizowano w maju, a emisja odbywa się dopiero teraz. Daty? Kontekst? Weryfikacja? Panie, kto by miał na to czas, przecież trzeba napierdalać polityczny przekaz!
A w tle jeszcze cyrk z Trybunałem Konstytucyjnym i ustawą 3003.
I wiecie, co jest w tym wszystkim najzabawniejsze? Że ludzie, którzy przez ostatnie lata ustawiali się w roli wielkich strażników demokracji, prawdy i walki z propagandą, dzisiaj sami zachowują się jak propagandowe boty na dopalaczach.
Najpierw wyrok, później fakty. Najpierw narracja, później rzeczywistość. A jak rzeczywistość nie pasuje do narracji, to tym gorzej dla rzeczywistości.
Kurwa, Bareja by tego nie wymyślił. A gdyby wymyślił, to pewnie dostałby zarzut szerzenia dezinformacji.
Najpierw przez lata nakręca się spiralę nienawiści do przeciwników politycznych. Jednych przedstawia jako faszystów, drugich jako komunistów, kolejnych jako zagrożenie dla demokracji, a jeszcze innych jako zdrajców narodu. Codziennie dolewa się benzyny do politycznego szamba, podkręca emocje i przekonuje ludzi, że druga strona to nie przeciwnicy, tylko śmiertelni wrogowie.
A potem, kiedy jakiś zjeb faktycznie sięga po broń i strzela do ludzi, nagle wielkie zdziwienie: SKĄD TA NIENAWIŚĆ?!
No kurwa, skąd? Z Jowisza przyleciała? Sama się wyhodowała?
I oczywiście natychmiast zjawiają się kolejni tytani intelektu, żeby odpalić debatę o dostępie do broni. Bo przecież zamachowiec miał karabin z pola kartofli więc problem rozwiązany- zakazać, zaostrzyć, ograniczyć i można wracać do scrollowania.
Tylko że niektórzy chyba nie rozumieją jednej banalnej rzeczy: jeżeli psychol postanowi strzelać do ludzi, to ograniczenia prawne niekoniecznie sprawią, że magicznie zmieni zdanie. Broń może zdobyć legalnie, nielegalnie albo w inny sposób. A co w tym czasie mają zrobić pozostali? Chować się, spierdalać i liczyć, że akurat nie znajdą się na linii ognia.
Bo w całej tej dyskusji jakoś dziwnie mało mówi się o tym, że zwykli ludzie w sytuacji zagrożenia są po prostu bezbronni.
I żeby było jasne: nie chodzi o to, żeby każdy chodził z karabinem pod pachą. Chodzi o to, żeby zamiast odpalać automatycznie partyjną propagandę, zacząć rozmawiać o realnym bezpieczeństwie, przyczynach przemocy i tym, jak chronić ludzi.
Ale do tego trzeba myśleć, a nie tylko czekać na kolejny pasek TV z instrukcją, kogo dzisiaj nienawidzić.
A wypierdalam...
A potem, kiedy jakiś zjeb faktycznie sięga po broń i strzela do ludzi, nagle wielkie zdziwienie: SKĄD TA NIENAWIŚĆ?!
No kurwa, skąd? Z Jowisza przyleciała? Sama się wyhodowała?
I oczywiście natychmiast zjawiają się kolejni tytani intelektu, żeby odpalić debatę o dostępie do broni. Bo przecież zamachowiec miał karabin z pola kartofli więc problem rozwiązany- zakazać, zaostrzyć, ograniczyć i można wracać do scrollowania.
Tylko że niektórzy chyba nie rozumieją jednej banalnej rzeczy: jeżeli psychol postanowi strzelać do ludzi, to ograniczenia prawne niekoniecznie sprawią, że magicznie zmieni zdanie. Broń może zdobyć legalnie, nielegalnie albo w inny sposób. A co w tym czasie mają zrobić pozostali? Chować się, spierdalać i liczyć, że akurat nie znajdą się na linii ognia.
Bo w całej tej dyskusji jakoś dziwnie mało mówi się o tym, że zwykli ludzie w sytuacji zagrożenia są po prostu bezbronni.
I żeby było jasne: nie chodzi o to, żeby każdy chodził z karabinem pod pachą. Chodzi o to, żeby zamiast odpalać automatycznie partyjną propagandę, zacząć rozmawiać o realnym bezpieczeństwie, przyczynach przemocy i tym, jak chronić ludzi.
Ale do tego trzeba myśleć, a nie tylko czekać na kolejny pasek TV z instrukcją, kogo dzisiaj nienawidzić.
A wypierdalam...