50
Życiowe wyzwanie rowerowe ukończone pomyślnie. Wyszło super :)
Życiowe wyzwanie rowerowe ukończone pomyślnie. Wyszło super :)
Życiowe wyzwanie rowerowe ukończone pomyślnie. Wyszło super :)
Witam wszystkich dzidowców serdecznie!
Jak wiadomo, wielu dzidowców to grupa zapaleńców i ludzi ciekawych pod różnymi względami. Ja akurat jestem osobą, która pokochała jazdę na rowerze szosowym, więc nie jestem najbardziej lubianym osobnikiem wśród was. Nie zmienia to jednak faktu, że są osoby które też to lubią, a fajnie też wrzucić coś innego niż opowieści o chlaniu czy biciu koniuszego.

Udałem się z Krakowa na wyprawę przez całą Polskę. Pierwsze co to dojechałem do Tarnicy i tam zaczęła sie główna atrakcja. Kierunek Międzyzdroje. Wybrałem do tego swój najbardziej "komfortowy" rower typu szosa endurance z założoną lemondką. Co ciekawe najbardziej w trasie doskwierały nie nogi czy tyłek, a plecy po około 600km :D

Jestem w szoku jak sprawnie mi to poszło, i jak dobrą średnią netto (bez przerw) udało mi się wykręcić na takim dystansie. Doliczając przerwy na jedzenie i krótkie spanko całość wyszła około 47-48h. 
Jestem z siebie niesamowicie zadowolony a teraz lecę odpoczywać.
Limity są w naszych głowach! :D
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
34
Nie ma to jak sobota – pobudka o 4:45, a już od 6:00 w trasie. Na celowniku: 300 km na rowerze. 
Wiatr dawał się we znaki, momentami osiągając nawet 50 km/h. Przez sporą część drogi wiał prosto w twarz, więc trzeba było solidnie z nim powalczyć. Ale z taką ekipą? Zwycięstwo było nasze! Na szczęście po południu nieco zelżał. 💨

Aż trudno uwierzyć, że jeszcze kilka lat temu soboty zaczynałem od leczenia kaca piwkiem...
Jak pięknie można odmienić swoje życie – odnaleźć pasję, która daje radość i zdrowie.

300 km złamane i to że średnią 30+. Czas na kolejne wyzwania! 
Sobotnie rowerowe przygody. Mój nowy rekord, jeśli chodzi o odległość "na strzała"
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
32
W nawiązaniu do wpisu:
https://jbzd.com.pl/obr/4159245/lutyt
Wczoraj, równo o północy wyruszyłem ze swojego domu na Dolnym Śląsku do Pobierowa nad morzem Bałtyckim. Po dwudziestu sześciu godzinach brutto, 408 kilometrach ciągłej jazdy, upadku spowodowanym niewypiętym butem (dałem się mu podejść jak amator, którym ofc jestem), pękniętym nadgarstku, (będącym wynikiem poprzedniego) udało mi się dotrzeć dziś o drugiej w nocy na Wybrzerze. Pomimo bólu, wróciłem do domu zaledwie godzinę temu, szczęśliwy, że udało mi się pobić rekord życia. 

Pozdro dla Was mordeczki, ja lecę na SOR : )
Pozdrowienia znad morza Didki
Pozdrowienia znad morza Didki
Pozdrowienia znad morza Didki
Pozdrowienia znad morza Didki
Pozdrowienia znad morza Didki
P.S. Zdjęcia ręki wieczorem na dziale Hard : )
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
69
Społeczność naszej strony jak się okazało nie ma o pewnych rzeczach świadomości i w związku z dobrym odbiorem poprzednich nagrań kolarskich, postanowiłem dodać kolejne. Unikajcie jazdy rowerem przy krawęzniku w takich miejscach. Prowokujecie w ten sposób do wyprzedzania was na przysłowiową gazetę (wciskanie się między was a auto jadące z naprzeciwka) a na studzience może wami trochę zarzucić, lub co gorsza jak wysoki krawężnik możecie zahaczyć o niego padałem i nieszczęście gotowe. Tak jest bezpieczniej dla was i dla kierowców. Z głową mordeczki!
Trzymajcie dzidki i szerokości wszystkim! Więcej niebawem.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.075681924819946