20
Mało kto wie, że dzisiejsza wschodnia granica Polski to efekt karty przetargowej Aliantów i politycznego handlu, w którym walutą był Królewiec. Pomijając już fakt, w którym Ziemie Odzyskane stały się komunistycznym mitem, krainą mlekiem i miodem płynącą, lepszym i bogatszym regionem. Rzeczywistość zgoła była inna. Otóż Sowieci w podbitych Niemczech rabowali na potęgę ich wielki potencjał przemysłowo-technologiczny. Wywozili całe silniki, fabryki, zakłady, dokumentację, później zaś po tym procederze na ruiny zgliszcz miast przybywali wysiedleni Polacy, którzy własnoręcznie podnosili z rumowisk całe miasta. Mit ziem odzyskanych miał być tylko usprawiedliwieniem kradzieży ziem pierwotnie Polskich, ziemie zachodnie nie były w opinii Stalina żadną rekompensatą za tereny wschodnie, a jedynie miały przetrącić Polsce kark uzależniając ją od ZSRR, który wkrótce stał się jedynym gwarantem naszej zachodniej granicy. Ludność polska tam przesiedlona aż do 1970 roku była swoistym zakładnikiem ZSRR, kartą przetargową gotową być wysiedlona jeśli Sowietom się zachce. Gdyby negocjacje w Poczdamie potrwały o rok dłużej to Dolnego Śląska i Wrocławia w ogóle byśmy nie dostali. Gdańsk zaś miał i tak zostać nam oddany, jako kara dla Niemiec za wywołaną przez nich wojnę a przy tym zminimalizowaniu zagrożenia przyszłościowego czym było wcześniej Wolne Miasto Gdańsk z dominującą liczbą Niemiaszków, wyspie NSDAP i mieście Fuhrera.
Historyczna wrzutka o tym jak Sowieci do końca, rościli sobie prawa o włączenie rdzennie polskich historycznie miast do ZSRR
Historyczna wrzutka o tym jak Sowieci do końca, rościli sobie prawa o włączenie rdzennie polskich historycznie miast do ZSRR
Historyczna wrzutka o tym jak Sowieci do końca, rościli sobie prawa o włączenie rdzennie polskich historycznie miast do ZSRR
Historyczna wrzutka o tym jak Sowieci do końca, rościli sobie prawa o włączenie rdzennie polskich historycznie miast do ZSRR
Pierwotnie całe Prusy Wschodnie miały przypaść Polsce. Jednak Stalin, marząc o niezamarzającym porcie na Bałtyku, postawił sprawę jasno: Chciał włączyć do ZSRR całą północ wraz z Królewcem jako portem wojskowym, w zamian miał odpuścić roszczenia terytorialne do ziem Podlaskich jak Białegostoku czy Suwalszczyzny.

Największym zagrożeniem dla Lubelszczyzny nie był jednak sam Stalin, a Nikita Chruszczow (był wtedy liderem partii ukraińskiej SSR). Chruszczow był wręcz opętany ideą stworzenia „Wielkiej Ukrainy”. W 1944 i 1945 roku organizował masowe wiece w Chełmie i Hrubieszowie, Jarosławiu, z których płynęły prośby do Moskwy o przyłączenie tych ziem do ZSRR. Gdyby Stalin uległ jego namowom, granica biegłaby tuż pod Lublinem, a Zamość i Przemyśl byłyby dziś miastami ukraińskimi. Spotkał by je ten sam los co Lwów, a ówczesna władza byłaby za słaba by postawić się ZSRR.
Los tych ziem przypadł by Ukrainie a współczesny rząd Polski, tak samo jak w przypadku Lwowa zrzekł by się praw do tych ziem, ot tak. To jest generalnie smutne jak Polska powojenna była zwykłym popychadłem, któremu bezprawnie można odbierać rdzenne polskie ziemie jak dziecku cukierka, cokolwiek jak się zaborcom żywnie zamarzy. Ale do rzeczy:
Historyczna wrzutka o tym jak Sowieci do końca, rościli sobie prawa o włączenie rdzennie polskich historycznie miast do ZSRR
Historyczna wrzutka o tym jak Sowieci do końca, rościli sobie prawa o włączenie rdzennie polskich historycznie miast do ZSRR
Historyczna wrzutka o tym jak Sowieci do końca, rościli sobie prawa o włączenie rdzennie polskich historycznie miast do ZSRR
Historyczna wrzutka o tym jak Sowieci do końca, rościli sobie prawa o włączenie rdzennie polskich historycznie miast do ZSRR
Najbardziej niebezpieczny epizod miał miejsce podczas Polskiego Października 1956. Gdy w Polsce do władzy dochodził Gomułka, a nastroje antyradzieckie sięgały zenitu, Chruszczow przyleciał do Warszawy wściekły. Podczas rozmów w Belwederze wprost zagroził polskim komunistom, że jeśli spróbują wyjść z bloku wschodniego, on „przypomni sobie o pretensjach terytorialnych Ukrainy do Chełma i Przemyśla”. Był to skurwysyński szantaż, w którym Polska była postawiona pod ścianą. 
Historyczna wrzutka o tym jak Sowieci do końca, rościli sobie prawa o włączenie rdzennie polskich historycznie miast do ZSRR
Ostatecznie Stalin przed swoją śmiercią, uznał, że Polska musi mieć chociaż minimum wschodu terytorialnie, by być stabilnym satelitą i podległą komunistyczną marionetką, Chruszczow zaś po 1956 roku musiał pogodzić się z tym, że polska granica jest nienaruszalna – dopóki Polska zostaje w obozie socjalistycznym. Prawdopodobne jest, że gdyby Chruszczow nieustąpił Polska wystąpiła by zbrojnie powstaniem, a tego ZSRR nie mógł sobie pozwolić, kiedy za nią kolejno podążyłyby kolejne państwa Bloku Wschodniego. Dobre jest chociaż to, że po tych zawirowaniach z granicą Polski, sam kraj pozostał monoetniczny co zminimalizowało przyszłościowe konflikty etniczne. Paradoksalnie oszczędziło nam to konfliktów wewnętrznych, z którymi borykały się Jugosławia czy Czechosłowacja. Reszta to już czysty pragmatyzm, i plan Aliantów na utrzymanie ZSRR z dala od Zachodu, by ten mógł nacieszyć się swoją podległą satelicką Polską. 

Wypierdalam
Historyczna wrzutka o tym jak Sowieci do końca, rościli sobie prawa o włączenie rdzennie polskich historycznie miast do ZSRR
Historyczna wrzutka o tym jak Sowieci do końca, rościli sobie prawa o włączenie rdzennie polskich historycznie miast do ZSRR
Historyczna wrzutka o tym jak Sowieci do końca, rościli sobie prawa o włączenie rdzennie polskich historycznie miast do ZSRR
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
4
Pierwszy remoncik makiety
Pierwszy remoncik makiety
Dzień dobry wszystkim,
szykuję pierwszy większy remont makiety, kamieniczki na wymianę właśnie przyszły i szykuje się zajebisty weekend.
Ostatnio dostawiłem kościół, i planuję jeszcze wymianę kamienic i dostawienie kapliczki na cmentarzu, może dostawię jeszcze wieżyczkę transformatorową czy jak się zwie ten budynek. Stukas spadł i się rozbił, ale może to i lepiej bo i tak nie był w skali (1:48). Myślę że najlepiej zastąpi go Fi Storch. 
Jak kogoś to zainteresuje to mogę wrzucić jeszcze wersję po remoncie jak skończę. 
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
3
Dziś będzie o ludziach walczących podczas II Wojny Światowej i hitlerowskiej a także radzieckiej okupacji, a jako że #zawszenasluzbie zobowiązuje to będzie o kolejarzach.
Od razu ostrzegam, że postaram się uniknąć przesadnej gloryfikacji tych ludzi (mam cichą nadzieję, że się uda).
Skoro ma nie być gloryfikacji to zacznijmy od małego strzała w ryj. Kolejarze to też zwykli ludzie, jak każda inna grupa zawodowa. Nic więc dziwnego, że i wśród kolejarzy znaleźli się volksdeutche i szmalcownicy. Jednak nie o nich dziś będę pisał.
Po wkroczeniu hitlerowców do Polski i rozpoczęciu okupacji Niemcy momentalnie zajęli tabor PKP, po czym umieścili na nim swoje oznaczenia. W Generalnym Gubernatorstwie na torach panowała Ostbahn (Kolej Wschodnia), jednak panowanie to nie było zbyt łatwe dla Niemców. Polscy kolejarze (ok. 150 tys. ludzi na terenie całej Polski) utrudniało życie niemickiemu kierownictwu kolei (ponad 8 tys. osób) na wszelkie możliwe sposoby. A to niedokręcone mocowanie szyny spowodowało wykolejenie. Innym znów razem zbyt wczesne uruchomienie obrotnicy (urządzenie służące do obracania parowozów czołem na przód by mogły jechać z maksymalną prędkością) uszkadzało parowóz. Kiedy indziej znów skład "rozkraczyl się" na torach (oczywiście nie bez powodu) co tamowało ruch. Znane są też przypadki, kiedy to źle znakowano miejsce przeznaczenia wagonów (np miały jechać na front wschodni a lądowały w centrum Polski), czy takiego przekształcania i wymieniania listów przewozowych, że nagle brakowało 10-20 wagonów.
Poza utrudnianiem życia okupantowi starano się też w miarę możliwości pomagać swoim rodakom. Szmuglowano żywność do miast, by dokarmiać głodnych, wywożono Żydów do kryjówek, czy też wprowadzano w szeregi kolei żołnierzy AK i Batalionów Chłopskich. Kolejarze często też prowadzili działalność wywiadowczą. Przecież taki maszynista musi wiedzieć gdzie jedzie, ile ma wagonów i skąd one przyjechały.
Zaraz ktoś zarzuci mi, że nie ma żadnych przykładów "z życia wziętych", ale nie tak szybko, bo oto wjeżdża na białym koniu historia z Pomorza, i to nie byle jaka, bo już z pierwszego dnia wojny.
Parę minut przed godziną 5:00 1 września 1939 roku podczas nalotu Luftwaffe zrzuciło bomby na przyczułki mostu kolejowego w Tczewie. O godzinie 6:00 most przestał być zdatny do użytku. To sprawka Niemców? Nie. Polscy saperzy wysadzili most by powstrzymać przejazd pociągowej wersji pancernika Schleswig-Holstein, a informację o jego przejeździe otrzymali od kolejarzy z Szymankowa. Niestety NSDAP w odwecie wymordowało wszystkich kolejarzy wraz z rodzinami mieszkających w tej miejscowości. Byli to pierwsi pracownicy kolei, którzy ponieśli śmierć za ojczyznę. Niestety nie jedyni.
Teraz ktoś zarzuci mi, że za mało liczb podaję. Alez proszę bradzo! W lipcu 1940r. po dokonaniu analizy transportu kolejowego na wschód zleconej przez gen. Jodla (to nie literówka) uznano, że ogromną rolę w zaopatrywaniu frontu wschodniego spełni linia Chabówka - Nowy Sącz między innymi przez możliwość szybkiego przerzucenia wojska, zaopatrzenia, a przede wszystkim ropy z Rumunii. Oczywiście ten transport nie był tak szybki jak chcieliby tego Niemcy. Pomimo potężnego zabezpieczenia linii przez zasieki, oddziały ochrony i pociągi pancerne partyzantom udało się zniszczyć 20 parowozów, 210 wagonów oraz doprowadzić do 40 wykolejeń.
Utrudnianie transportu na front wschodni trwało też w innym miejscu. Niemcy, z racji położenia geograficznego, urządzili sobie zaplecze techniczne i duży punkt przerzutowy w miejscowości Sędziszów (obecnie woj. Świętokrzyskie). Kolejarze z tego miasteczka również na wszelkie sposoby próbowali gospodarczo załamać front wschodni. Uszkadzali parowozy czy wykolejali wagony, a to wszystko w białych rękawiczkach, bo pod pozorem wykonywania obowiązków służbowych. Niestety jesienią '43 roku jędrzejowski oddział Gestapo wpadł na trop kolejarzy i zakonspirowanych żołnierzy AK i BCH.
CDN.
Bohaterowie z żelaza vol.1
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.084630966186523