1
- Wiesław, coś taki markotny?
- Nie wiesz?! Benek nie żyje!
- No coś ty?! Jak to?!
- Wrócił przedwczoraj do domu, wypił, położył się do łóżka, zapalił
szluga, pościel się zajęła;
- I spalił się?!
- Nie. Zdążył okno otworzyć i wyskoczyć.
- I połamał się na śmierć?
- Nie. Straż wezwał. Strażacy rozciągnęli takie koło z gumy i tam skoczył.
- Pękło?
- Nie. Jakoś tak się od tego odbił i z powrotem wskoczył do chałupy.
- I się spalił.
- Nie! Odbił się od framugi i spadł.
- Rozbijając się?
- Otóż nie! Stał tam wóz strażacki. Z plandeką. Trafił w to, odbił się i
znowu wskoczył do okna.
- Zginął?
- Nie. Spadł, odbił się znów od tej gumy i wleciał do mieszkania!
- O rzesz ja pierdole! To jak ten Benek zginął?!
- Zastrzelili go, bo ich zaczął wkurwiać.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
5
Pewna kobieta weszła do sklepu, żeby kupić papugę.

Sprzedawca pokazał jej trzy ptaki. Jeden kosztował 1100 reali, drugi 1200, a trzeci tylko 100.

Zaintrygowana, zapytała:
– Dlaczego ten jest taki tani?
Sprzedawca odpowiedział:
– Bo mieszkał kiedyś w domu publicznym i zna kilka przekleństw.

Rozbawiona kobieta kupiła papugę za 100 złotych.
Gdy tylko dotarła do domu, papuga rozejrzała się i krzyknęła:
– Cholera jasna! Nowy dom publiczny!

Kobieta wybuchnęła śmiechem.

Chwilę później przyszły jej dwie córki. Papuga spojrzała na nie i powiedziała:
– Cholera jasna! Dwie nowe dziwki!
Dziewczyny też zaczęły się śmiać.

Wtedy w drzwiach pojawił się mąż.

Papudze rozszerzyły się oczy i krzyknęła:
– Cholera jasna, Bogdan! Nie widziałem cię od tygodni!
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.066378116607666