Cały okres oczekiwania na nowego członka rodziny uważano za niezwykle magiczny i wymagający szczególnej ochrony. Nic zatem dziwnego, że i poród obejmowano zabiegami magicznymi i tabuizowano. O porodzie najlepiej było nie mówić. Idealną sytuacją była taka, by nikt poza domownikami i akuszerką nie wiedział o porodzie.
Najgorsze obrazki z sieci!
Odkryto dotychczas 276 grobów oraz liczne artefakty z epoki, jak np. kolię ze szklanych paciorków.
Pierwsze rozdziały czytałam, rozkoszując się zapachami, smakami i zmysłowością, które biły z każdego zdania. Zwłaszcza rozdział „Typical Mieszko”, ten w którym robią przetwory, zapadł mi w pamięć jako przesiąknięty zmysłowością. Ale może to były promienie późnego, lipcowego słońca, które rozgrzewały papier i otaczający mnie park? Bo widzicie, tak to jest z poetyckimi opisami, że odbieramy je nadzwyczaj subiektywnie. Ten rozdział już zawsze będzie mi pachnięć wyobrażonymi wekowanymi pomidorami, tak jak „Dom Mokoszy” będzie mi pachniał wilgotną, ciemną ziemią.