10
Smarzowski przynudza.
Te same mordy w tych samych okolicznościach co zwykle. 
Dałby już kurwa spokój chociaż z tym Jakubikiem.
Najnowszy film o Słowianach:
Jakubik - żerca Peruna, zapity wojownik, macający dziewki podczas obrzędów. Trzydzieści zim wstecz wicemistrz plemienny w rzucie oszczepem na igrzyskach ku czci Peruna. Suszoną głowę wroga z ostatniej łupieżczej wyprawy na Wiślan trzyma na honorowym miejscu w swojej ziemiance i chla miód pitny pod ten widok, rycząc, płacząc i strugając Światowida przy blasku łuczywa.
Izabela Kuna - zapita wieszczka, która popuszcza szparę lokalnemu zbójowi z wrogiej osady. W tej roli lekko przypudrowany Bartłomiej Topa - jest tak stary, bo przeleżał trzydzieści lat w bagnie po nieudanej bitwie z Obodrzycami. Kuna zachodzi z nim w ciążę - kiedy się dowiaduje, wali ją w ryj i każe zrobić „skrobankę” kościaną igłą i wrzącym dziegciem. W wyniku obrażeń poronienie. Załamana Kuna wiesza się na świętym dębie Peruna. Kiedy dziewki z grodu ją znajdują, widok ich w ogóle nie rusza - cieszą się, że nie będzie wróżb i idą żreć muchomory pod gajem.
Robert Więckiewicz - kniaź rodu. Kiedyś wielki woj i znawca run, ale drogę do starszyzny zablokowali mu krewniacy przez waśń. Dzisiaj złośliwy degenerat, popijający cichaczem siwuchę z glinianych garnków pochowanych po zakamarkach grodziska. Podczas obrzędu ku czci Swarożyca jest zalany w trupa, zasypia i szcza pod siebie prosto na Święty Ogień.
Lech Dyblik to wiecznie zaszczany niewolnik (zabrany podczas wyprawy na Mazowszan), walący sfermentowany "miód" z sików przez szmatę w chlewie.
Jacek Braciak - zapity żerca-runista, znęcający się psychicznie nad młodziakami z osady. W rogu zamiast miodu  pitnego ma czysty spirytus z ziołami. Trzyma się na stanowisku dzięki koneksjom w radzie żerców - jest nieślubnym bękartem wielkiego żercy, który trzęsie całym plemieniem i grodem.
Kinga Preis - wiecznie najebnana babka zielarka w usmolonym fartuchu ze skóry. Podsłuchuje newralgiczną rozmowę plemiennych dilerów muchomorów i bielunia (w roli „młodzieży” aktorzy po trzydziestce, gadający koślawą, udawaną prasłowiańszczyzną). Kiedy dilerzy nakrywają ją z uchem przy szczelinie w ścianie chaty, biją ją i gwałcą w kleci na miotły i zioła, bo ktoś przecież musi wyruchać Kingę Preis - Smarzol nam nie odpuści takiej obrzydliwości.
Eryk Lubos - najlepszy druh Jakubika z  chramu żerców Peruna. Były wojownik - siłacz z drużyny kniazia, dzisiaj impotent, nie jest w stanie wyrchać nawet kury (Iwona Wszołkówna). Zapity alkolik, nieszczęśliwie zakochany w jednej z dziewek. Kiedy dowiaduje się, że Jakubik macał jego ukochaną Radomiłę pod świętym dębem, morduje kolegę na oczach całego wiecu, miażdżąc mu łeb kamiennym młotem ofiarnym. Kończy na tryźnie. Kiedy wiozą go wozem na miejsce stracenia i już wie, że nic go w życiu nie czeka, zerka tylko na swoją Radomiłę i liczy, że odwzajemni spojrzenie. Niestety, Radomiła akurat flirtuje z jakimś Jaropełkiem z sąsiedniego grodu.
No i oczywiście Marian Dziędziel. Wysoki dostojnik Mieszka albo wielki żerca z Gniezna, który wizytuje gród w dniu święta Swarożyca. Jest napierdolony jak zwierzę, trzeba go wnosić na podest, gdzie bełkocze przemówienie i kończy je słowami starego żercy: „Takie będą plemię i gród, jakie ich młodzieży chowanie”. Po czym wyrzyguje się na trzy pierwsze rzędy młodziaków, ale oni są tak naćpani bieluniem i muchomorami, że nawet tego nie zauważają.
Na koniec całe plemię śpiewa pieśń bojową o Mieszku albo o zwycięstwie nad Rusinem. Scena jest bardzo wymowna i zmusza do refleksji.
Wiwat Wojciech Smarzowski, wreszcie rozliczył patologię wczesnośredniowiecznego pogańskiego systemu rodowo-plemiennego!
Kolejne arcydzieło kinematografii
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.06438684463501