Dostałem telefon z biura podróży ze wykupione przeze mnie wakacje do Kataru pod koniec Kwietnia stoją pod dużym znakiem zapytania. Ja sie pytam jakiego kurwa znaku zapytania to ta mi z ryjem: to pan nie wie co tam sie dzieje?
To jej tłumaczę ze nie interesują mnie jakieś potyczki na bliskim wschodzie i z tego co wiem Katar nie bierze udzialu w tym konflikcie.
No kurwa mac kilkanaście koła, wzięty urlop a ta ze moze lotów nie być.
To kurwa mówię niech laduje gdzie mozna i Nas albo dorga morska albo autami do hotelu moga chyba przetransportować to ta pizda ze logistycznie ciężkie do ogarniecia.
XD biuro podróży nie potrafi zaplanować transportu.
Kase spowrtem i zadośćuczynienie za chujo wykorzystany urlop w takim razie bede chciał!