Możliwe scenariusze po wczorajszym piwie Mentzena z Trzaskowskim i Sikorskim:
1. Wściekłe prawaki mobilizują się na wybory żeby zwiększyć głosy Nawrockiemu;
2. Rozanielone lewaki mobilizują się na wybory żeby zwiększyć głosy Trzaskowskiemu ciesząc się, że Mentzen go potraktował po ludzku po rozmowie zgadzając się na zaproponowane przez Trzaskowskiego wspólne obalanie kufla;
3. Wściekłe lewaki buntują się przeciw Trzaskowskiemu za to, że poszedł chlać z człowiekiem, który od lat ostro pluje na ich środowisko (bo nie oszukujmy się lwia część elektoratu Trzaskowskiego to Juleczki i środowisko LGBT, czyli ludzie, którzy szydzili z Mentzena za światopoglądową prawicę (on z resztą też z nich otwarcie drwił; ci najbardziej zatwardziali nie wybaczą Trzaskowskiemu, że ich zdradził bratając się z Mentzenem);
4. Wściekłe prawaki za 2 lata w wyborach parlamentarnych zwiększają poparcie PiSowi odbierając je Konfederacji a Konfederacja zostaje wgnieciona pod próg wyborczy jak za czasów Korwina;
5. Konfederacja zostaje po wyborach parlamentarnych w 2027 r. wchłonięta przez PO jak partia Hołowni, ewentualnie szykuje się rozłam Konfederacji na dwie wrogie sobie frakcje.
W każdym razie jedno jest pewne- Mentzen robiąc to piwko akurat teraz a nie już po wyborach (wtedy, już po kampanii wyborczej, takie zbiorowe piwko byłoby odebrane zdecydowanie bardziej na luzie jako wyraz szacunku wobec swoich konkurentów politycznych (bo nie oszukujmy się, od dziesięcioleci wiadomo, że konflikty polityków to tylko pokazówka dla mediów i hołoty a w rzeczywistości wielu polityków odmiennych względem siebie opcji się ze sobą od dawna przyjaźni, to akurat żaden szok czy sensacja) zrobił dla swojej partii taki syf, że Konfederacja będzie miała obecnie jeden z największych kryzysów wizerunkowych w całej swojej historii.