28
W wieku 19 lat Kevin Hines próbował odebrać sobie życie, skacząc z mostu Golden Gate. Spadł z wysokości ponad 220 stóp (około 67 metrów), osiągając prędkość szacowaną na 120 km/h, i z ogromną siłą uderzył w wodę. Uderzenie złamało mu trzy kręgi i zabrakło zaledwie dwóch milimetrów, by doszło do przerwania rdzenia kręgowego. Wbrew wszelkim oczekiwaniom przeżył.

W chwili, gdy Kevin zdał sobie sprawę, że wciąż żyje, ogarnęło go potężne pragnienie życia. Jednak samo przetrwanie wcale nie było pewne. Ciężar przemoczonych ubrań nieustannie ciągnął go na dno Zatoki San Francisco. Przez to, co wydawało się wiecznością, walczył, by wypłynąć na powierzchnię, wynurzając się tylko na kilka sekund, aby zaczerpnąć powietrza — dokładnie tyle, by móc walczyć dalej.

I wtedy wydarzyło się coś niezwykłego. Kevin poczuł siłę pod swoim ciałem, która unosiła go i utrzymywała na powierzchni. Pozostawał nad wodą aż do przybycia straży przybrzeżnej. Dopiero później dowiedział się, co uratowało mu życie: świadkowie relacjonowali, że lew morski podpierał go od spodu, utrzymując na powierzchni aż do momentu ratunku.

25 września 2000 roku stał się dniem, w którym Kevin Hines przeżył — i w którym rozpoczął się nowy rozdział jego życia.
Cichy bohater
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
8
„Najstraszniejsze dla Tammiego było to, że potwór nie miał skóry. Jej całkowity brak potęgował grozę nagiego ciała. Czerwona, żywa tkanka, w której krew czarna jak smoła płynęła żółtymi żyłami, a wielkie białe ścięgna, grube jak uwiąz koński, wiły się i napinały przy każdym ruchu.” 

- cytat z Folklore Scotland na podstawie W. Trailla Dennisona 
Nuckelavee  (fon. pol. na-ke-LA-wi) to jeden z najstraszliwszych demonów folkloru Orkadów. Morska istota, która na lądzie przybiera postać jakby zlanego z rumakiem jeźdźca. Ludzkie, bezskórny tors i ręce wyrastają z końskiego grzbietu. Wszystko to zlewało się w koszmarną, lecz żywą anatomią: żółte żyły, białe ścięgna, czarna krew. Jego oddech miał parzyć rośliny, truć bydło i niszczyć pola. Winą za posuchy, zarazy i nagłe pomory często obarczano właśnie jego. W przeciwieństwie do słodkowodnych kelpii, Nuckelavee jest duchem morskim, ale nie znosi świeżej wody. Przed pogonią można uciec, przeskakując strumień lub w czasie deszczu. Nadto Mither o’ the Sea (Matka Morza) więzi go przez letnie miesiące i dopiero jesienią, gdy jej siła słabnie, bestia ma znów wychodzić na ląd. Tak szkicują go  podania porównywane przez folklorystów do skandynawskiego nøkk oraz do nuggla z Szetlandów.
Kompendium strachu: „Bezskórny diabeł z Orkadów  ”, Nuckelavee, vol. 22
Najbardziej wpływowy, dziewiętnastowieczny zapis dał Walter Traill Dennison, który wydobył od wyspiarza zwanego Tammasem „jedyny naoczny opis”. Potwór był całkiem bez skóry, z końskiego łba zionęły opary, a jedno ogromne czerwone oko paliło jak płomień. Ludzkie ręce były tak długie, że sięgały ziemi. W wielu wersjach pojawiają się też płetwiaste końskie nogi. Ten właśnie obraz, bezskórnej postaci utrwaliły późniejsze kompendia. Katharine Briggs nazwała Nuckelavee najohydniejszą istotą północnych wysp, a Ernest W. Marwick umieścił go wśród najbardziej lękowych figur Orkadów. Folklor tłumaczył nim: posuchę, choroby bydła, a nawet kłopoty przy wypalaniu wodorostów (kelpu), które bywało robotą przymusową i niebezpieczną. W najnowszych badaniach podkreśla się, że opowieść o demonie nienawidzącym dymu z kelpu mogła być ludową „skargą” na ten system i jego skutki. Jak wiele morskich straszydeł, Nuckelavee był zarazem przestrogą praktyczną i moralną.
Kompendium strachu: „Bezskórny diabeł z Orkadów  ”, Nuckelavee, vol. 22
W literaturze rozumianej szeroko, od zbiorów podań po eseje i nowoczesne retellingi, Nuckelavee funkcjonuje jako emblemat „orkadzkiej grozy”. Dennisonowską relację streszczają opracowania i portale folklorystyczne; słowniki Briggs niezmiennie cytują go jako „najgorszego z najgorszych”. Marwick wkłada go w szerszy kontekst nordycko-celtyckich wodnych demonów. Współczesne popularne ujęcia, artykuły i adaptacje (od blogów folklorystycznych po popularyzatorskie szkice) powtarzają rdzeń jego mitu.
Kompendium strachu: „Bezskórny diabeł z Orkadów  ”, Nuckelavee, vol. 22
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.079340934753418