8
„Najstraszniejsze dla Tammiego było to, że potwór nie miał skóry. Jej całkowity brak potęgował grozę nagiego ciała. Czerwona, żywa tkanka, w której krew czarna jak smoła płynęła żółtymi żyłami, a wielkie białe ścięgna, grube jak uwiąz koński, wiły się i napinały przy każdym ruchu.” 

- cytat z Folklore Scotland na podstawie W. Trailla Dennisona 
Nuckelavee  (fon. pol. na-ke-LA-wi) to jeden z najstraszliwszych demonów folkloru Orkadów. Morska istota, która na lądzie przybiera postać jakby zlanego z rumakiem jeźdźca. Ludzkie, bezskórny tors i ręce wyrastają z końskiego grzbietu. Wszystko to zlewało się w koszmarną, lecz żywą anatomią: żółte żyły, białe ścięgna, czarna krew. Jego oddech miał parzyć rośliny, truć bydło i niszczyć pola. Winą za posuchy, zarazy i nagłe pomory często obarczano właśnie jego. W przeciwieństwie do słodkowodnych kelpii, Nuckelavee jest duchem morskim, ale nie znosi świeżej wody. Przed pogonią można uciec, przeskakując strumień lub w czasie deszczu. Nadto Mither o’ the Sea (Matka Morza) więzi go przez letnie miesiące i dopiero jesienią, gdy jej siła słabnie, bestia ma znów wychodzić na ląd. Tak szkicują go  podania porównywane przez folklorystów do skandynawskiego nøkk oraz do nuggla z Szetlandów.
Kompendium strachu: „Bezskórny diabeł z Orkadów  ”, Nuckelavee, vol. 22
Najbardziej wpływowy, dziewiętnastowieczny zapis dał Walter Traill Dennison, który wydobył od wyspiarza zwanego Tammasem „jedyny naoczny opis”. Potwór był całkiem bez skóry, z końskiego łba zionęły opary, a jedno ogromne czerwone oko paliło jak płomień. Ludzkie ręce były tak długie, że sięgały ziemi. W wielu wersjach pojawiają się też płetwiaste końskie nogi. Ten właśnie obraz, bezskórnej postaci utrwaliły późniejsze kompendia. Katharine Briggs nazwała Nuckelavee najohydniejszą istotą północnych wysp, a Ernest W. Marwick umieścił go wśród najbardziej lękowych figur Orkadów. Folklor tłumaczył nim: posuchę, choroby bydła, a nawet kłopoty przy wypalaniu wodorostów (kelpu), które bywało robotą przymusową i niebezpieczną. W najnowszych badaniach podkreśla się, że opowieść o demonie nienawidzącym dymu z kelpu mogła być ludową „skargą” na ten system i jego skutki. Jak wiele morskich straszydeł, Nuckelavee był zarazem przestrogą praktyczną i moralną.
Kompendium strachu: „Bezskórny diabeł z Orkadów  ”, Nuckelavee, vol. 22
W literaturze rozumianej szeroko, od zbiorów podań po eseje i nowoczesne retellingi, Nuckelavee funkcjonuje jako emblemat „orkadzkiej grozy”. Dennisonowską relację streszczają opracowania i portale folklorystyczne; słowniki Briggs niezmiennie cytują go jako „najgorszego z najgorszych”. Marwick wkłada go w szerszy kontekst nordycko-celtyckich wodnych demonów. Współczesne popularne ujęcia, artykuły i adaptacje (od blogów folklorystycznych po popularyzatorskie szkice) powtarzają rdzeń jego mitu.
Kompendium strachu: „Bezskórny diabeł z Orkadów  ”, Nuckelavee, vol. 22
0.069365978240967