3
„Ohydna była postać Fachana; ze środka jego piersi wyrastała jedna ręka, a z czubka głowy pojedynczy pęk włosów. Łatwiej byłoby wyrwać górę z korzeniami, niż zgiąć ten pęk.”

- John Francis Campbell, Popular Tales of the West Highlands, t. IV, 1862; przekaz ustny
Fachan należy do tych istot celtyckiego folkloru, które znamy dziś przede wszystkim dzięki krótkim, lecz niezwykle sugestywnym zapisom dokonanym w XIX wieku. Nie zachował się wokół niego tak rozbudowany zespół legend jak w przypadku Kelpie, Selkie czy Banshee. Najbezpieczniej określić go jako potwornego humanoida lub olbrzyma z gaelickiej tradycji zachodniej Szkocji, którego najbardziej charakterystyczną cechą jest skrajna asymetria ciała. Współczesne bestiariusze niemal zawsze powtarzają ten sam obraz. Posiadał jedno oko, jedna ręka wyrastająca z piersi, jedna noga oraz pojedynczy pęk niezwykle sztywnych włosów lub piór. Najstarszy szkocki przekaz jest jednak nieco bardziej złożony. John Francis Campbell w czwartym tomie Popular Tales of the West Highlands z 1862 roku przytacza wariant opowieści pochodzący od starego MacPhiego. Pojawia się w nim Dìreach Ghlinn Eitidh MhicCalain, istota posiadająca jedną rękę wyrastającą z piersi, jedną nogę wychodzącą z okolicy biodra oraz jedno oko umieszczone z przodu twarzy. Campbell nazywa ją wprost olbrzymem i drwalem.
Kompendium strachu: „Jednooki koszmar szkockich Highlands", Fachan, vol. 87
Jeżeli zestawimy szkocki materiał Campbella z jego bardzo bliskim irlandzkim odpowiednikiem, otrzymamy postać wyjątkowo groteskową. Fachan nie przypomina człowieka, który utracił połowę kończyn. Jego anatomia wydaje się od początku ukształtowana według zupełnie innej zasady. Posiada tylko jedną nogę, umieszczoną centralnie lub wyrastającą z dolnej części korpusu. Ma również jedną rękę, która nie wychodzi z barku, lecz bezpośrednio ze środka piersi lub jej przedniej części, oraz jedno oko, znajdujące się na przedzie twarzy albo pośrodku czoła. Na głowie wyrasta mu pojedynczy, niezwykle twardy pęk włosów lub szczeciny. Campbell szczególnie podkreśla jego nadnaturalną sztywność, posługując się charakterystyczną dla opowieści ludowej hiperbolą. Łatwiej miałoby być wyrwać z korzeniami całą górę, niż zgiąć choćby jeden z tych włosów. Nie jest to więc jedynie zdeformowany człowiek, lecz istota, której sama budowa ciała sygnalizuje przynależność do porządku odmiennego od ludzkiego.
Kompendium strachu: „Jednooki koszmar szkockich Highlands", Fachan, vol. 87
W 1890 roku Douglas Hyde opublikował Beside the Fire: A Collection of Irish Gaelic Folk Stories. W przedmowie zwrócił uwagę na niezwykłe podobieństwo Fachana opisanego przez Campbella do potwora występującego w irlandzkiej opowieści Iollann Arm-dearg, czyli historii Iollanna Czerwonorękiego. Bohater natrafia tam na istotę przedstawioną jako zdeformowane i przerażające widmo. Ma ona czarną twarz z jednym okiem na czole, a z jej piersi wyrasta jedna naga, twarda i silnie owłosiona ręka. Całe ciało wspiera się na jednej grubej, żylastej nodze zakończonej mocną podeszwą. Wokół korpusu potwór nosi pas wykonany ze skór jeleni i saren, natomiast jego ciało osłania ciasny, ciemnoniebieski płaszcz utkany z poskręcanych i sztywnych piór. W jedynej dłoni dzierży ogromną żelazną maczugę przypominającą cep. Od broni odchodzi dwadzieścia łańcuchów, a na każdym z nich znajduje się pięćdziesiąt elementów określonych przez Hyde’a jako „jabłka”. W kontekście samej broni trafniej wyobrażać je sobie jako kuliste ciężarki lub głowice, z których każda dodatkowo związana jest ze złowrogim zaklęciem albo klątwą.
Kompendium strachu: „Jednooki koszmar szkockich Highlands", Fachan, vol. 87
Najbardziej kuszące byłoby uznanie Fachana po prostu za „połówkę człowieka”. Campbell sam porównywał go do arabskich istot znanych jako Shikk i Nesnas, które również przedstawiano jako ludzi przeciętych wzdłuż ciała, posiadających tylko jedną rękę, jedną nogę i połowę ludzkiej postaci. Nie oznacza to jednak, że Fachan został zapożyczony z folkloru arabskiego. Campbell pisał w epoce, w której dużą popularnością cieszyły się teorie próbujące wyprowadzać europejskie mity ze źródeł orientalnych, a na kolejnych stronach sam spekulował nad możliwym wschodnim pochodzeniem części tradycji celtyckiej. Zestawienie z Shikk i Nesnas pozostaje więc interesujące pod względem typologicznym, ale nie stanowi dowodu na bezpośrednie pokrewieństwo tych tradycji. Znacznie ciekawszy trop prowadzi do samej kultury gaelickiej. W średniowiecznym Cath Maige Tuired Lugh przed bitwą obchodzi wojowników Irlandii, wypowiadając zaklęcie na jednej nodze i z jednym okiem zamkniętym. Nie jest to oczywiście opis Fachana, lecz pokazuje, że motywy jednooczności, jednostronności oraz nienaturalnej pozycji ciała miały w dawnej tradycji irlandzkiej znaczenie znacznie starsze niż dziewiętnastowieczne zapisy folklorystyczne.
Kompendium strachu: „Jednooki koszmar szkockich Highlands", Fachan, vol. 87
Fachan może być zatem reliktem bardzo starego gaelickiego motywu potwornego, jednostronnego humanoida, który w XIX wieku przetrwał już jedynie we fragmentach ustnej tradycji szkockich Highlands i Hebrydów. Najważniejszy szkocki przekaz  został zapisany w 1860 roku przez Hectora MacLeana, a następnie opublikowany i omówiony przez Johna Francisa Campbella. Bardzo podobna istota pojawia się niezależnie w irlandzkiej historii Iollann Arm-dearg, co skłoniło Douglasa Hyde’a do uznania obu postaci za pozostałość wspólnego dziedzictwa gaelickiego. Trudno dziś odtworzyć pełną legendę Fachana, ponieważ zachowane świadectwa są zbyt fragmentaryczne. Ta niekompletność czyni go szczególnie interesującym. Nie jest potworem o jasno określonej historii, lecz czymś przypominającym ocalały fragment znacznie starszego wyobrażenia. Istotę tak radykalnie asymetryczną, że sam jej wygląd narusza ludzkie pojęcie o naturalnym porządku ciała.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0
„Ja, wilk, zwierz srogi i pożeracz wielu dzieci,
które ceniłem wyżej niż tłuste owce i bydło.
Kogut mnie zgubił, studnia była moją śmiercią;
teraz wiszę na szubienicy, ku pośmiewisku wszystkich ludzi.”

- XVII-wieczna ludowa rymowanka o Wilku z Ansbach.
Wilk z Ansbach (niem. Wolf von Ansbach) to jeden z najbardziej osobliwych przypadków europejskiej historii z pogranicza folkloru, legendy i zbiorowej grozy. W przeciwieństwie do klasycznych opowieści o wilkołakach nie dotyczył człowieka przyłapanego na przemianie, lecz prawdziwego wilka-ludojada, którego mieszkańcy Frankonii uznali za coś znacznie więcej niż zwykłe zwierzę. Byli przekonani, że mają do czynienia z powracającym zmarłym, z duchem znienawidzonego urzędnika, który ukrywał się pod skórą wilka.
Kompendium strachu: „Bestia powieszona jak człowiek”, Werwolf von Ansbach, vol. 83
Historia rozegrała się w 1685 roku w okolicach Ansbach i Windsbach, na terenie dzisiejszej Bawarii. Był to czas, gdy pamięć o wojnie trzydziestoletniej wciąż ciążyła nad miejscowym krajobrazem. Wsie pozostawały wyniszczone, a rozległe lasy pełne były dzikiej zwierzyny, w tym licznych drapieżników. Według lokalnych kronik populacja wilków znacznie wzrosła, przez co stanowiły one realne zagrożenie zarówno dla zwierząt gospodarskich, jak i ludzi. Georg Rusam w pracy Geschichte der Pfarrei Sachsen bei Ansbach pisał, że po wojnie wilki, szczególnie zimą, podchodziły pod wsie, młyny i samotne gospodarstwa, szukając pożywienia na drogach oraz gnojowiskach. Władze organizowały obławy, wyznaczały nagrody za zabite drapieżniki i zakładały wilcze doły, jednak problem utrzymywał się jeszcze przez wiele dziesięcioleci.
Kompendium strachu: „Bestia powieszona jak człowiek”, Werwolf von Ansbach, vol. 83
Według Rusama pierwszy opisany atak miał miejsce w lipcu 1685 roku. Ofiarą był Michael Zehnder, dziesięcioletni syn karczmarza z Rutzendorf, który pasł konie na łące Leitenwasen w pobliżu Lindach. Wilk rzucił się na chłopca, rozszarpał go i częściowo pożarł. Wkrótce miało dojść do kolejnych napaści. Bestia zaatakowała trzydziestoletnią córkę murarza z Höfstetten, dziecko ubogiej kobiety z Deßmannsdorf oraz sześcioletniego chłopca spod Leidendorf, którego porwała sprzed gospodarstwa jego ojca. Łącznie Rusam przypisuje wilkowi śmierć czworga dzieci oraz pogryzienie trojga dorosłych, którzy zdołali przeżyć.
Sam opis zwierzęcia budził wśród mieszkańców przerażenie. Przedstawiano je jako wychudzonego, lecz wyjątkowo dużego, silnego i zajadłego wilka. Z dzisiejszej perspektywy można wskazać naturalne wyjaśnienie jego zachowania. Mógł to być stary, chory lub ranny osobnik, zbyt słaby, by skutecznie polować na dziką zwierzynę, który z głodu zaczął atakować łatwiejsze ofiary dzieci i samotnych ludzi. Dla ówczesnych mieszkańców taka odpowiedź nie była jednak wystarczająca. W przekazach ludowych wilk nie uchodził za zwykłe zwierzę. Miał być wcieleniem Michaela Leichta, zmarłego rok wcześniej burmistrza i Kastenpflegera Ansbach [2]. 

[2] urzędnik zarządzający miejskimi dochodami
Kompendium strachu: „Bestia powieszona jak człowiek”, Werwolf von Ansbach, vol. 83
Według wersji zapisanej przez Alexandra Schöppnera w Sagenbuch der Bayerischen Lande ludzie wierzyli, że Leicht po własnej śmierci spoglądał z okna domu na swój pogrzeb, a następnie został przemieniony w wilka. Od tej pory miał przez ponad kwartał grasować w okolicach Windsbach, zabijać dzieci, ranić dorosłych i siać tak wielki strach, że nikt nie odważał się samotnie wychodzić w pole bez broni. Schöppner zapisał również najbardziej makabryczną wersję finału tej historii. Wilk miał zostać schwytany podczas pogoni za kogutem. Rzucił się za ptakiem i wpadł do pustego dołu lub starej studni przykrytej chrustem. Na miejsce zbiegli się chłopi, którzy dobili uwięzione zwierzę kijami i kamieniami.
Rusam przytacza podobną relację. Według niego wilk pojawił się w Neuses koło Windsbach, gdzie próbował pochwycić koguta, lecz runął do starej studni zamaskowanej gałęziami. Różnice między przekazami dotyczą przede wszystkim szczegółów pułapki, natomiast ich zasadniczy przebieg pozostaje taki sam. 

Według Schöppnera 10 października ciało wilka przewieziono do Ansbach. Zwierzęciu odcięto pysk, po czym założono mu maskę zwaną Schönbartem [3], perukę oraz strój wykonany z woskowanego płótna. Tak przygotowane ciało powieszono na szubienicy na Nürnberger Berg pod Ansbach. Następnie skórę wilka zdjęto, wypchano i umieszczono w ansbachskiej Kunstkammer, czyli miejscowym gabinecie osobliwości. Rusam również podaje, że ciało drapieżnika ubrano w męskie szaty, ozdobiono maską, peruką i brodą, a potem powieszono w pobliżu wiatraka.

[3] ozdobna maska z brodą lub osoba ją nosząca, a także określenie słynnego, średniowiecznego karnawałowego pochodu w Norymberdze.
Kompendium strachu: „Bestia powieszona jak człowiek”, Werwolf von Ansbach, vol. 83
Rytuał ten nie był jedynie szyderstwem ze zwierzęcia ani publicznym pokazem zwycięstwa nad niebezpiecznym drapieżnikiem. Miał głębsze, symboliczne znaczenie. Wśród mieszkańców utrwaliło się przekonanie, że wilk był Menschenwolfem (pol. człowiekiem-wilkiem), w którym zamieszkał duch powszechnie znienawidzonego burmistrza Ansbach. Chciano więc unieszkodliwić nie tylko ciało zwierzęcia, lecz także kryjącego się w nim złego człowieka. Z wydarzeniem tym wiąże się także przezwisko mieszkańców Ansbach- Wolfshenker, (pol. wieszający wilki). Określenie to przez długi czas funkcjonowało jako regionalne miano przypominające o niezwykłej egzekucji zwierzęcia.
Kompendium strachu: „Bestia powieszona jak człowiek”, Werwolf von Ansbach, vol. 83
W literaturze przekaz o Wilku z Ansbach pojawia się przede wszystkim w dziewiętnastowiecznych zbiorach sag i podań. Alexander Schöppner zamieścił go pod tytułem Die Wolfshenker w swoim Sagenbuch der Bayerischen Lande. Opierał się przy tym na wcześniejszych notatkach historycznych i odwoływał się do Deutsches Sagenbuch Ludwiga Bechsteina. Pokazuje to, że historia nie pozostała jedynie lokalnym zapisem kronikarskim, lecz z czasem przekształciła się w pełnoprawną bawarsko-frankońską legendę.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
1
„Clap for the Wolfman to piosenka, którą niektórzy mogą pamiętać z lat siedemdziesiątych. Była swego rodzaju muzycznym hołdem dla słynnego, brodatego prezentera radiowego znanego jako Wolfman Jack. Tymczasem mieszkańcy wiejskich okolic Elkhorn mają dziś do czynienia z zupełnie innym człowiekiem-wilkiem, stworzeniem, które ich zdaniem przypomina prawdziwego wilkołaka i z pewnością nie zajmuje się puszczaniem płyt.

Plotki krążyły po miasteczku od mniej więcej dwóch lat, zanim po raz pierwszy o nich usłyszałam. Opowiadano o wilkopodobnym stworzeniu widywanym w pobliżu Bray Road, które miało biegać na dwóch nogach, porywać kurczaki, pożerać zwierzęta potrącone przez samochody i śmiertelnie przerażać miejscowych. Niektórzy z nich, czasem dosłownie, ratowali się ucieczką.”


- fragment z artykułu Tracking down ‘The Beast of Bray Road’, aut. Linda Godfrey.
Bestia z Bray Road, zwana również „wilkołakiem z Wisconsin”, jest bohaterką jednej z najbardziej znanych amerykańskich legend miejskich o istocie przypominającej wilkołaka. Centrum tej opowieści stanowi Bray Road, wiejska droga położona w pobliżu miasteczka Elkhorn, w hrabstwie Walworth. Stan Wisconsin w żaden sposób nie kojarzy się z gotycką scenerią, jakiej można byłoby oczekiwać po opowieściach o wilkołakach. Rozległe pola kukurydzy, farmy i oddalone od siebie o wiele kilometrów gospodarstwa tworzą typowy krajobraz amerykańskiej prowincji. Te zwyczajne okoliczności czynią legendę tak niepokojącą. Potwór nie wyłania się ze starego zamku, czy cmentarza a z miejsc, które za dnia wyglądają całkiem zwyczajnie.
Kompendium strachu: „Bestia z kukurydzianych pól”, Beast of Bray Road, vol. 82
W przeciwieństwie do wilkołaków znanych z dawnych europejskich podań Bestia z Bray Road nie jest związana z klątwą, pełnią księżyca ani przemianą człowieka w wilka. To istota, której legenda narodziła się z lokalnych plotek, relacji kierowców, urzędowych notatek, artykułu prasowego oraz późniejszej pracy dziennikarki Lindy S. Godfrey. Sama Godfrey pisała, że pierwsze osoby, które publicznie opowiedziały o swoich spotkaniach ze stworzeniem, widziały je na Bray Road lub w jej pobliżu. Z tego powodu nazwała je „The Beast of Bray Road”.
Najbardziej klasyczne opisy przedstawiają stworzenie przypominające wilka, lecz nie do końca zwierzęce. Świadkowie wspominali o istocie pokrytej brązową lub szarą sierścią, mającej długi pysk, spiczaste uszy, świecące oczy i potężne pazury. Relacje dotyczące sposobu jej poruszania się były niejednoznaczne. Według niektórych świadków biegała na czterech łapach, według innych chodziła na dwóch nogach. W pierwszym artykule Godfrey z 1991 roku świadek występująca pod imieniem „Barbara” opisywała postać klęczącą przy drodze i pożerającą padlinę. Jej łokcie miały być uniesione, a pazury skierowane na zewnątrz. Kobieta wspominała również o brunatnoszarej sierści, kłach, spiczastych uszach oraz rozmiarach zbliżonych do przeciętnego człowieka.
Kompendium strachu: „Bestia z kukurydzianych pól”, Beast of Bray Road, vol. 82
Autorką drugiej ważnej relacji przytoczonej w pierwotnym artykule była uczennica liceum, której nadano pseudonim „Pat”. Dziewczyna twierdziła, że w mglisty wieczór Halloween potrąciła samochodem nieznane stworzenie. Gdy wysiadła, aby sprawdzić, co się stało, zobaczyła dużą, owłosioną istotę biegnącą w jej kierunku. Według jej relacji stworzenie poruszało się w sposób przypominający bieg na dwóch nogach, ciężko uderzało o ziemię, a następnie chwyciło samochód i pazurami zarysowało tył pojazdu. Dziewczyna nie chciała nazywać go wilkołakiem, określiła je jednak jako „freak of nature” (pol. wybryk natury).
Kompendium strachu: „Bestia z kukurydzianych pól”, Beast of Bray Road, vol. 82
W pierwotnym materiale opublikowanym w „The Week” w dniu 29 grudnia 1991 roku legenda nie występowała jeszcze w postaci w pełni ukształtowanego mitu. Godfrey pisała, że pogłoski krążyły po mieście od około dwóch lat. W okolicach Bray Road opowiadano o wilkopodobnym stworzeniu, które biegało na dwóch nogach, kradło kurczaki, pożerało zwierzęta potrącone przez samochody i straszyło mieszkańców. W tym samym tekście pojawia się również istotny szczegół. Miejscowy humane officer (pol. inspektor ochrony zwierząt) Jon Fredrickson, miał przechowywać w swoich aktach teczkę zatytułowaną „Werewolf”. Zawierała ona notatki dotyczące sześciu lub siedmiu obserwacji, w tym doniesienia o odnalezionych śladach, stworzeniu ze spiczastymi uszami oraz włochatej istocie ścigającej jelenia na dwóch nogach.
Kompendium strachu: „Bestia z kukurydzianych pól”, Beast of Bray Road, vol. 82
Początki legendy o Bestii bywają przesuwane aż do 1936 roku i wiązane z historią Marka Shacklemana, nocnego stróża w St. Coletta School niedaleko Jefferson. Według opublikowanego później opracowania „Milwaukee Magazine” Shackleman miał zobaczyć nocą potężną, wilczą postać kopiącą w starym kopcu. Stworzenie miało następnie stanąć na dwóch nogach, odsłonić kły i wydać dźwięk przypominający coś pomiędzy ludzką mową a warczeniem. Wątek ten ma charakter legendarny i został powiązany z Bestią dopiero z perspektywy czasu. Dobrze jednak pokazuje, w jaki sposób współczesna historia z Elkhorn połączyła się ze znacznie starszym motywem.
Kompendium strachu: „Bestia z kukurydzianych pól”, Beast of Bray Road, vol. 82
Pochodzenie stworzenia pozostaje niewyjaśnione. W rzetelnym ujęciu popularnonaukowym należy jednak wyraźnie rozdzielić dwie warstwy tej historii: legendę oraz możliwe, naturalne wyjaśnienia relacjonowanych zdarzeń. Już w pierwszym artykule Fredrickson sugerował, że tajemnicza bestia mogła być kojotem albo wilkiem. Zauważał również, że wilk lub kojot podczas skoku może sprawiać wrażenie, jakby przez chwilę stał albo poruszał się na dwóch nogach. Wisconsin Department of Natural Resources podaje, że zgłaszane przez mieszkańców obserwacje wilków, także poza obszarami uznawanymi za stale przez nie zamieszkane pomagają biologom identyfikować nowe rejony ich występowania. Monitoring dużych drapieżników opiera się między innymi na analizie tropów, bezpośrednich obserwacjach oraz zgłoszeniach dotyczących konfliktów między zwierzętami a ludźmi.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
2
„Według relacji zebranych i opublikowanych przez Tony’ego Shielsa, do spotkania miało dojść 17 kwietnia 1976 roku. Dwie dziewczynki twierdziły, że zobaczyły nad kościelną wieżą dużą, skrzydlatą istotę.”

- cytat z The Owlman and Others, aut. Jonathan Downes, Bideford 2006. 
Owlman of Mawnan (pol. Człowiek Sowa z Mawnan) to jedna z ciekawszych brytyjskich kryptyd oraz legend miejskich XX wieku. Współczesna tradycja wiąże tę postać z Kornwalią, krainą o silnych korzeniach celtyckich, gdzie opowieść narodziła się na styku lokalnej sensacji, doniesień prasowych, okultyzmu i folkloru. Jej centrum stały się okolice starego kościoła w Mawnan, niedaleko Falmouth. Według relacji widywano tam ogromną, sowopodobną istotę, unoszącą się nad kościelną wieżą, przemykającą wśród drzew lub krążącą nad cmentarzem.
Kompendium strachu: „Skrzydlate widmo Kornwalii”, Owlman of Mawnan, vol. 81
Pierwsza szeroko znana fala doniesień o tajemniczym stworzeniu pojawiła się w 1976 roku. Kościół św. Mawnana stoi na cyplu, w miejscu, gdzie rzeka Helford uchodzi do morza, wysoko nad wodą i w pobliżu zadrzewionych ścieżek. Oficjalna strona parafii podaje, że świątynię wzniesiono na terenie uznawanym za sakralny już w czasach przedchrześcijańskich, w obrębie dawnego założenia ziemnego.
Owlman jest zwykle opisywany jako istota mniej więcej wzrostu człowieka, lecz obdarzona wyraźnymi cechami ptaka. Ma być pokryty szarymi lub srebrzystoszarymi piórami, mieć ogromne skrzydła, szponiaste kończyny, czerwone, świecące oczy, spiczaste uszy oraz czarne pazury przypominające obcęgi. Jego wygląd zdaje się zacierać granicę między człowiekiem a ptakiem. Jest zbyt wielki, zbyt wyprostowany i zbyt świadomy otoczenia, by można go było bez wahania uznać za zwyczajne zwierzę. Jonathan Downes, w opisie książki The Owlman and Others, przytacza relacje świadków mówiących o „nasty bird-man”, „big owl with pointed ears” oraz czerwonych, jarzących się oczach.
Kompendium strachu: „Skrzydlate widmo Kornwalii”, Owlman of Mawnan, vol. 81
Najbardziej znana wersja legendy rozpoczyna się w Wielkanoc 1976 roku. Dwie dziewczynki, najczęściej przedstawiane jako June i Vicky Melling, miały spędzać z rodziną wakacje w Kornwalii, gdy zobaczyły ogromne, ptasie stworzenie unoszące się nad wieżą kościoła w Mawnan. Według późniejszych przekazów ich ojciec był tak poruszony opowieścią córek, że natychmiast przerwał rodzinny wyjazd. Szkic wykonany przez jedną z dziewczynek trafił następnie do Tony’ego „Doca” Shielsa znanego artysty i iluzjonisty, który interesował się okultyzmem. Serwis The Cornish Bird przedstawia to wydarzenie jako moment, w którym „Owlman of Mawnan Wood” na dobre wkroczył do współczesnego folkloru Kornwalii.
Kompendium strachu: „Skrzydlate widmo Kornwalii”, Owlman of Mawnan, vol. 81
Kilka miesięcy później, w lipcu 1976 roku, pojawiła się kolejna relacja. Dwie czternastoletnie dziewczyny miały zobaczyć podobną istotę podczas biwaku w pobliżu kościoła. Według opisu, który stał się jednym z najczęściej przytaczanych fragmentów legendy, stworzenie przypominało ogromną sowę wielkości człowieka. Miało spiczaste uszy, czerwone oczy, szare pióra i długie, czarne pazury. Początkowo dziewczęta sądziły, że ktoś przebrał się, aby je nastraszyć. Kiedy jednak postać wzbiła się w powietrze i zniknęła między drzewami, ich rozbawienie ustąpiło miejsca przerażeniu.
Podejmowano próby wyjaśnienia historii Owlmana jako przypadku błędnego rozpoznania dużego ptaka. Sowy występują w pobliżu kościołów, ruin i starych wież, a zwierzę widziane po zmroku, nad cmentarzem i w atmosferze strachu może łatwo urosnąć w wyobraźni do rozmiarów nadnaturalnej istoty. The Cornish Bird przywołuje między innymi hipotezę spotkania z dużą sową, na przykład puchaczem lub puszczykiem mszarnym. Jednocześnie źródło zauważa, że powtarzające się przez wiele lat doniesienia utrudniają przyjęcie tak prostego wyjaśnienia.
Kompendium strachu: „Skrzydlate widmo Kornwalii”, Owlman of Mawnan, vol. 81
W kulturze popularnej Owlman funkcjonuje jako brytyjski kuzyn Mothmana, jest jednak od niego bardziej gotycki i mniej apokaliptyczny. Mothman kojarzy się z mostem, katastrofą oraz amerykańską paranoją lat sześćdziesiątych. Owlman należy natomiast do świata kościołów, cmentarzy, gęstych drzew i kornwalijskich krajobrazów naznaczonych pamięcią o dawnym sacrum. Obie istoty mają skrzydła i czerwone oczy, obie też zyskały status współczesnych kryptyd. Owlman pozostaje jednak postacią bardziej lokalną i kameralną. Jest nie tyle zwiastunem końca świata, ile cieniem przemykającym nad kościelną wieżą.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.092449903488159