20
W 1997 roku w pewnym ośrodku na Mazurach odbył się turnus kolonijny, o którym wychowawcy długo nie chcieli mówić. Miejsce klasyczne: las, jezioro, jeden sklep kilka kilometrów dalej, telefon tylko u kierownika i autokar, który miał wrócić dopiero po tygodniu.

Pierwsze dwa dni były normalne. Kąpiele, ogniska, komary, rozgotowany makaron na stołówce. Dopiero trzeciego dnia pielęgniarka zauważyła, że coraz więcej dzieci przychodzi po maść. Niby nic wielkiego: „piecze”, „swędzi”, „nie mogę siedzieć”.

Czwartego dnia już nie było śmiesznie. Dzieciaki jadły obiady na półdupku, część nie chciała iść nad jezioro, kilku chłopaków płakało w łazience, coraz więcej osób miało problemy z siadaniem. Wychowawcy myśleli, że to od wody, potem że od proszku do prania, na końcu, że może jakaś bakteria w sanitariatach.

Po powrocie zaczęły się telefony od rodziców. Odparzenia, krwawienia, hemoroidy. Regularne wizyty u proktologów. W najczarniejszej wersji tej historii kilkunastu uczestników miało powikłania przez lata, a u niektórych zakończyły się onkologiczną diagnozą. Jedno było pewne - wszystkie rodziny łączyły swoje tragedie z tamtym turnusem.

Przez lata legenda żyła własnym życiem: skażona woda, chemia w łazienkach, grzyb, zaniedbania ośrodka. Dopiero po latach była intendentka powiedziała, co się naprawdę stało.

Otóż, drugiego dnia kolonii skończył się papier toaletowy. A w magazynku zostały tylko związane sznurkiem paczki starych numerów Gazety Wyborczej (@gazeta_wyborcza). Kierownik kolonii kazał je wówczas „tymczasowo” rozłożyć w toaletach zamiast papieru toaletowego.
Tak było
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
2
„Sprawdzanie straszliwego przesądu w miasteczku Exeter. Ciała zmarłych krewnych wyjęto z grobów. Wszyscy zmarli na suchoty, a wierzono, że w ciałach można będzie znaleźć żywą tkankę i krew. Czy zmarli żywili się ciałami żyjących?”

- Artykuł pod tytułem „Exhumed the Bodies” w The Providence Journal, 19 marca 1892 r.; relacja z ekshumacji Mercy Leny Brown i jej krewnych w Exeter.
Mercy Lena Brown, znana dziś najczęściej jako Mercy Brown, była dziewiętnastoletnią dziewczyną z Exeter w stanie Rhode Island. Jej śmierć w 1892 roku stała się jednym z najsłynniejszych przypadków amerykańskiej paniki wampirycznej. W rodzinie i lokalnej społeczności nie funkcjonowała jednak przede wszystkim jako Mercy. Rhode Island Historical Society podkreśla, że bliscy nazywali ją Leną. To ważny szczegół, ponieważ Mercy Brown jest już imieniem legendy, podczas gdy „Lena Brown” była realną córką farmera, ofiarą gruźlicy i pośmiertnego rytuału, który miał ocalić jej brata.
Kompendium strachu: „Ostatnia wampirzyca Nowej Anglii”, Mercy Lena Brown , vol. 77
W XIX wieku gruźlica była jedną z najgroźniejszych chorób Nowej Anglii. Smithsonian opisuje ją jako schorzenie wyniszczające ciało przez gorączkę, krwawy kaszel i widoczne chudnięcie. Michael Bell zwracał uwagę, że jej objawy wyglądały tak, jakby coś wysysało z chorego życie i krew. W rodzinie Brownów choroba uderzała kolejno. Najpierw zmarła matka Leny, Mary Eliza Brown, 8 grudnia 1883 roku. Potem, w 1884 roku, odeszła starsza siostra, Mary Olive. Po kilku latach zachorował brat Edwin, a następnie sama Lena, która zmarła 17 stycznia 1892 roku. Lokalne przekazy podkreślały, że Edwin po powrocie z kuracji klimatycznej w Colorado Springs ponownie słabł, a społeczność zaczęła szukać przyczyny nie w bakterii, lecz w martwych kobietach z rodziny Brownów.
Kompendium strachu: „Ostatnia wampirzyca Nowej Anglii”, Mercy Lena Brown , vol. 77
Do przełomowego rytuału doszło 17 marca 1892 roku. Sąsiedzi i członkowie społeczności przekonali George’a Browna, ojca Leny, aby pozwolił zbadać ciała zmarłych kobiet z rodziny. W ekshumacji uczestniczył lekarz oraz korespondent Providence Journal, doktor George Brown. Według relacji, nie był obecny przy samym otwarciu grobów. Ciała Mary Elizy i Mary Olive były już niemal szkieletami, ale ciało Leny, zmarłej zimą zaledwie kilka tygodni wcześniej, okazało się znacznie lepiej zachowane. Dla lekarza nie było w tym nic nadnaturalnego. Zgon nastąpił w styczniu, ziemia była zimna, a ciało nie zdążyło rozłożyć się tak jak szczątki kobiet zmarłych wiele lat wcześniej. Dla ludzi z Exeter istotne było jednak coś innego. W sercu i wątrobie Leny znaleziono krew lub skrzepy. W logice folkloru mogło oznaczać to, że zmarła nadal „żyje” w grobie i wysysa siły Edwina. Jak podaje Smithsonian, serce i wątrobę usunięto, spalono na pobliskiej skale, a popiół podano Edwinowi jako rodzaj makabrycznego lekarstwa.
Kompendium strachu: „Ostatnia wampirzyca Nowej Anglii”, Mercy Lena Brown , vol. 77
Rytuał nie zadziałał. Edwin Brown zmarł 2 maja 1892 roku, niespełna dwa miesiące po spaleniu organów siostry. Rhode Island Historical Society odnotowuje, że historia Brownów nie zakończyła się nawet na nim. Gruźlica dalej zabierała kolejne dzieci George’a Browna, aż przeżyła tylko jedna córka, Hattie May Brown. Warto też oddzielić legendę od faktów. Popularne opowieści lubią przedstawiać Exeter jako wspólnotę ludzi ślepo wierzących w potwory. Jednak historycy i folkloryści coraz częściej widzą w tym rytuale nie tylko zabobon, lecz również akt desperacji. Tim Cranston, piszący dla Online Review of Rhode Island History, podkreśla, że George Brown nie był prostym fanatykiem, ale ojcem, który stracił żonę i dzieci. Potem patrzył, jak umiera syn. W takiej sytuacji pozwolił na czyn, który nie miał podstaw naukowych, ale wyrastał z miłości, presji sąsiadów i bezradności wobec choroby.
Kompendium strachu: „Ostatnia wampirzyca Nowej Anglii”, Mercy Lena Brown , vol. 77
Wątek Mercy Brown bywa łączony także z literaturą grozy. Rhode Island Historical Society wspomina, że jej historia została unieśmiertelniona w opowiadaniu H.P. Lovecrafta- The Shunned House, a Smithsonian podaje, że w papierach Brama Stokera znalazł się wycinek z New York World z 1896 roku dotyczący nowoangielskich wampirów. Wpływ tej sprawy na Draculę pozostaje jednak dyskusyjny. Część badaczy uważa, że było za mało czasu, by prasowe relacje realnie ukształtowały rękopis powieści.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0
„W piątek 27 lutego 1970 roku nagłówek na pierwszej stronie Hampstead and Highgate Express pytał: czy po Highgate chodzi wampir? Od tej chwili nie było już odwrotu.”

-Seán Manchester, The Highgate Vampire, British Occult Society, 1985
Highgate Cemetery jest jednym z najbardziej znanych cmentarzy Londynu i należy do tzw. Magnificent Seven, czyli siedmiu wielkich nekropolii założonych na obrzeżach miasta w XIX wieku. Część zachodnia została otwarta i poświęcona w 1839 roku, natomiast część wschodnia powstała po drugiej stronie Swain’s Lane jako jego rozszerzenie i została otwarta w 1860 roku. Od początku było to nie tylko miejsce pochówku, lecz także przestrzeń spacerów, podziwiania widoków i architektury sepulkralnej. Do najbardziej charakterystycznych części cmentarza należą Egyptian Avenue i Circle of Lebanon. W latach powojennych nekropolia zaczęła jednak podupadać. Popadła w coraz większe zaniedbanie, zarosła i była niszczona przez wandali. Stopniowo nabierała wyglądu miejsca, w którym miejska wyobraźnia chętnie lokuje zjawiska nadprzyrodzone.
Kompendium strachu: „Narodziny miejskiej legendy”, Wampir z Highgate Cemetery, vol. 63
Krajobraz nekropolii okazał się kluczowy dla legendy o wampirze z Highgate. Nie chodziło przy tym o pojedynczą zjawę, lecz o całą serię opowieści, które na przełomie lat 60. i 70. zaczęły narastać wokół cmentarza niczym kolejna warstwa mroku. Najwcześniejszy szerzej znany impuls wyszedł od Davida Farranta, który opisał w lokalnej prasie swoje spotkanie z „szarą postacią”, widzianą pod koniec 1969 roku w pobliżu cmentarza. Później pojawiły się kolejne relacje. Mówiono o wysokiej sylwetce, dziwnych zjawach przy bramach, głosach i dzwonach. Z punktu widzenia miejskiej wyobraźni był to idealny moment narodzin legendy. Zaniedbane miejsce, seria niejasnych świadectw i lokalna gazeta, która zaczęła je zbierać i wzmacniać
Kompendium strachu: „Narodziny miejskiej legendy”, Wampir z Highgate Cemetery, vol. 63
Punktem przełomowym okazał się rok 1970. Wtedy w sprawę zaangażowali się dwaj ludzie, którzy zrobili dla tej legendy więcej niż jakikolwiek „wampir”: David Farrant i Sean Manchester. Farrant utrzymywał, że widział coś nadprzyrodzonego, choć niekoniecznie klasycznego wampira. Manchester poszedł znacznie dalej i publicznie ogłosił, że Highgate nawiedza prawdziwy wampir, a nawet „król wampirów”, związany z czarną magią i sprowadzony do Anglii z Europy Wschodniej. Ta różnica okazała się kluczowa, bo to od niej zaczęła się wieloletnia rywalizacja dwóch samozwańczych tropicieli zjawisk nadprzyrodzonych. Spór między nimi nie osłabił legendy, lecz ją napędził. Każdy nowy wywiad, każda deklaracja i każda wzajemna złośliwość wzmacniały wrażenie, że w Highgate rzeczywiście dzieje się coś wyjątkowego.
Kompendium strachu: „Narodziny miejskiej legendy”, Wampir z Highgate Cemetery, vol. 63
W tym samym czasie do legendy dołączyły wątki satanistyczne i nekromantyczne. Część relacji mówiła o zbezczeszczonych grobach, martwych lisach, czarnej magii i rytuałach odprawianych między nagrobkami. Manchester rozwijał teorię, według której obecność wampira była skutkiem działań współczesnych satanistów albo przywołania starszego zła związanego z samym miejscem. Było to bardzo charakterystyczne dla przełomu lat 60. i 70., kiedy kultura popularna, prasa i nowa fala zainteresowania okultyzmem zaczęły mieszać dawne formy grozy z nowoczesną paniką moralną. Wampir z Highgate stał się produktem konkretnego momentu kulturowego, w którym cmentarz, telewizja, lokalna prasa i język mówiący o „satanistach” wspólnie stworzyły nowy rodzaj miejskiego mitu.
Kompendium strachu: „Narodziny miejskiej legendy”, Wampir z Highgate Cemetery, vol. 63
Wampir z Highgate nie jest klasycznym folklorystycznym wampirem, lecz potworem epoki mediów. Narodził się z realnego miejsca, z zaniedbanego cmentarza o wyjątkowo sugestywnej architekturze, a także z kilku niejasnych świadectw oraz z rywalizacji ludzi, którzy chcieli nadać tym świadectwom własny sens. W legendzie był wysoką, ciemną lub szarą postacią krążącą po nekropolii. W popkulturze stał się czymś większym. Symbolem Londynu, który nawet w XX wieku potrafił wytworzyć własny mit grozy. W tym kontekście Highgate pozostaje miejscem szczególnie nośnym dla wszelkiego rodzaju legend. Nie dlatego, że rzeczywiście udowodniono obecność upiora, lecz dlatego, że cmentarz, prasa i wyobraźnia wspólnie stworzyły historię.
Kompendium strachu: „Narodziny miejskiej legendy”, Wampir z Highgate Cemetery, vol. 63
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
15
Nowi propagandziści w spółce Orlenu wpadli na błyskotliwy pomysł wyjścia na prostą... Zaczęli poprzez własne biuro prasowe prowadzić działania krytykujące Orlen. Tak, dobrze czytacie. Te ameby publicznie podważają swoje działania i je krytykują jako nie rentowene. Bez względu na to, jakie były poprzednie rządy, to spółka państwowa nie jest partią polityczną, a działając jako firma na rynku, powinni dbać o swoje dobre imię i bronić dokonań. Bo notowania giełdowe, to nie tylko działania fizyczne, ale także wizerunek.


Mówiąc prostackim językiem:

DRODZY PAŃSTWO, NIEMCY I FOLKSDOJCZE ROZMONTOWUJĄ NAS W BIAŁY DZIEŃ
Uśmiechnięta koalicja pogrąża Orlen
Uśmiechnięta koalicja pogrąża Orlen
Uśmiechnięta koalicja pogrąża Orlen
Uśmiechnięta koalicja pogrąża Orlen
Uśmiechnięta koalicja pogrąża Orlen
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.091216802597046