779
Pomoc dla mojego Taty
Moi Drodzy Dzidowcy...

Rzadko coś wstawiam, jeszcze rzadziej cokolwiek komentuje, jestem dzidowcem od kiedy trafiłem do gimnazjum(mam 30 lat).

Wiem, jaką potężną moc ma Nasza społeczność kiedy chodzi o wzajemną pomoc, nieraz pokazaliśmy jak wiele potrafimy zdziałać jako piwniczaki-zakolaki. 

Nigdy nie sądziłem, że będę zmuszony prosić o pomoc za pośrednictwem fundacji siepomaga.. niestety życie to zawistne kurwisko i sytuacja zmusza mnie oraz moją rodzine do tego kroku i musimy prosić o pomoc każdego człowieka dobrej woli.

To jest mój Tata Paweł. 
Paweł ma 52 lata, jest pełnym miłości, cierpliwości i życzliwości człowiekiem. Jest złotą rączką, fanem koszykówki, jednym z najwierniejszych kibiców swojej ukochanej drużyny Anwil Włocławek. 
Tata zachorował w 2024 roku na nowotór szyi.
Zaczęło się niewinnie, od przeziębienia w 2024 roku. Tacie powiększył się węzeł chłonny z prawej strony szyi. Przeziębienie minęło, ale węzeł się nie zmniejszył. To nas zaniepokoiło, dlatego rozpoczęliśmy diagnostykę. Było USG, pojawiło się też podejrzenie chłoniaka, ale zostało wyeliminowane. Niestety ostateczna diagnoza okazała się równie straszna.

Od dwóch lat Tata faszerowany był chemioterapią, naświetlany radioterapią oraz leczony immunologicznie. Nie dało to żadnego skutku. Schudł z prawie 120 kilogramów do rekorodowych 50 kilogramów, osłabł, posiwiał, umierał w oczach. Przez cały okres leczenia nie było żadnej nadzieji ani możliwości wycięcia guza ze względu na ryzyko, jakie niesie ze sobą ta operacja. Jest to operacja wycięcia guza znajdującego się na tętnicy szyjnej.. jeden błąd wystarczy, stąd żaden lekarz nie chciał się do tej pory podjąć próby zabiegu. Nadzieja pojawiła się w Gliwicach, w prywatnej klinice Nieborowice u Profesora Adama Maciejewskiego. 
Profesor powiedział, że trzeba działać jak najszybciej aby usunąć to cholerstwo, że dotychczasowa chemia niczego nie dała tylko truła i zabijała mojego Tate. 
Mamy czas do 6 października aby uzbierać 140 tysięcy złotych na operacje. Reszta kwoty podanej w zbiórce, jest na zapewnienie warunków pozabiegowych mojemu Tacie, takich jak hotel, wyżywienie itp..
Pomoc dla mojego Taty
Na zdjęciu powyżej jestem ja i mój Tato w dniu jego 50siątych urodzin, tak wyglądał dwa lata temu. Zdrowy, wesoły i uśmiechnięty człowiek.
Pomoc dla mojego Taty
A tak wygląda teraz..

Mój Tato nigdy nie miał łatwo, od najmłodszych lat bardzo lubił się z alkoholem, za bardzo. Był wysokofunkcjonującym alkoholikiem, stracił prace, prawo jazdy, przyjaciół i rodzine. Moi rodzice gdy miałem 11 lat wzięli rozwód. Przeszedł trzy próby samobójcze, na szczęscie z marnym skutkiem dzięki czemu jest tu dzisiaj z nami. 
Mimo tego, jak to wszystko wyglądało staraliśmy się wszyscy mu pomóc, aby wyszedł na prostą.
Po stracie wszysktiego najcenniejszego w życiu czyli Rodziny, tata stracił w szpitalu również nerkę, alkohol wyniszczał go od środka. 
Miałem być dawcą swojej nerki, miałem wtedy 15 lat - druga nerka rownież nie była w najlepszym stanie, dlatego miałem oddać swoją gdyż istniało ryzyko, że Tata sobie z jedną nie poradzi. Na szczęscie, po zabiegu, po badaniach i spędzeniu kilku dni w szpitalu, okazało się że z jedną nerką może normalnie funkcjonować. Po jego wyjściu ze szpitala daliśmy mu ostatnią szanse, ma przestać pić. Obiecał, że nigdy więcej nie sięgnie po butelke.
Jak powiedział, tak zrobił - od przeszło 15 lat, moj Tato nie ruszył nawet grama alkoholu, każego cukierka nasączonego alkoholem wyrzuca do śmieci, gdy wyczuje alkohol w cieście od razu wypluwa. Udało mu się wygrać tę najcięższą dotychczasowo w jego życiu walke, walke z uzależnieniem i walkę o rodzine. Moi rodzice znów się zeszli, znów są małżeństwem. Cała ta ciężka droga zakończyła się HappyEndem. 

Teraz przed nim kolejna bitwa, jeszcze cięższa i jeszcze trudniejsza niż poprzednia, bitwa na którą nie ma żadnego wpływu, nie ma żadnej taktyki. Jest tylko wiara, siła, nadzieja i wsparcie najbliżych oraz obecnie zupełnie obcych nam ludzi, którzy chcielby wesprzeć nas w tej nierównej walce o życie.

Drodzy Dzidowcy,
Z całego serca proszę o pomoc dla mojego Taty, liczy się każda złotówka a czasu mamy coraz mniej. Nie namawiam absolutnie nikogo, do wpłacania swoich ciężko zarobionych dzidacoinów na leczenie - Wystarczy, że ta wiadomość pójdzie w świat, proszę tylko o udostępnienie, podawanie dalej gdzie tylko się da powyższej zbiórki.

Z góry wszystkim Wam dziękuje za pomoc!!!!!

Oczywiście, już WYPIERDALAM!
LINK DO ZBIÓRKI:

https://www.siepomaga.pl/pawel-sawicki
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
8
Jadąc dzisiaj autem w radiu usłyszałem pewnego newsa, a mianowicie to jakiś typ wmówił kobietom chorym na raka, że uleczy je ziołami i plazmą, w wyniku czego jedna czy dwie kobiety zmarły. Nie jestem jakimś mizoginem czy coś, ale mam wrażenie że nie pierwszy raz już słyszę o czymś takim lub podobnym (leczenie seksem), gdzie to akurat kobiety dały się tak zmanipulować, jak to się dzieje?
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.077374935150146