Ogólna skala jego zajebistości wychodzi poza wszelkie ramy i zapewne dlatego w wyborach prezydenckich w 1992 otrzymał 99,5% głosów, no bo przecież nie dlatego że był starym komuchem i pierwszym sekretarzem partii. Nyýazow przyjął tytuł turkmenbaszy czyli ojca wszystkich turkmenów, był jak syn koleżanki twojej starej, poeta, myśliciel, projektant, kolega Boga, i co tam sobie jeszcze kurła wymyślicie a we wszystkim tym był po prostu wybitny. Skalę jego zajebistości można przedstawić za pomocą liczby pomników jego osoby a było to od kilku do nawet 10 tysięcy w skali kraju w zależności od szacunków, stawiano je wszędzie, na placach czy przy budynkach użyteczności publicznej i ich otoczeniu. Każda większa wieś musiała mieć jego pomnik a osiągnął to w jeden bardzo prosty sposób: nie ma pomnika to nie ma kasy z centrali, proste, skuteczne, genialne. Istniała nieoficjalna rywalizacja pomiędzy regionami kto będzie miał fajniejszy i droższy pomnik wodza aby zyskać jego sympatię. Sztandarowym przykładem jest pomnik na łuku neutralności który był ruchomy aby słońce stale świeciło na oblicze turkmenbaszy.
Dziełem życia Nyyazowa była "Ruhnama" jedna z dwóch najważniejszych ksiąg Turkmenistanu obok koranu, jest to taki stek bzdur że głowa boli, począwszy od alternatywnej wersji historii przez poezję wątpliwej jakości, naukę, obietnicę samorozwoju itp. Autor zaznacza że dogadał się z Allachem i trzykrotne przeczytanie jego książki gwarantuje wejście do nieba.... A czytać każdy musiał bo była to pozycja obowiązkowa na absolutnie każdym etapie edukacji od szkoły podstawowej do studiów włącznie, nawet podczas kursu na prawo jazdy cześć teorii to były zagadnienia z tej książki a podczas egzaminu praktycznego mogły padać pytania o jej treść żeby sprawdzić czy kursant może kierować i jednocześnie prowadzić dysputy filozoficzne....
Zapewne nikogo nie zdziwi fakt że książka również posiadała swój pomnik.
Nyýazow zmienił nazwy miesięcy np styczeń to Turkmenbasza, kwiecień zmienił na Gurbansoltan od imienia matki, część nazw odnosiła się do ruhnamy i tak samo było z dniami tygodnia bo czemu kurła nie...
W 2001 roku masz bohater uznał że w sumie to ludzie zajmują się głupotami a nie tym co dla nich istotne więc postanowił zakazać występów cyrkowych, opery, baletu a narodową rozrywką miało się stać oglądanie posiedzeń rządu, podobno w jednym z pomników turkmenbaszy zainstalowano tv według jednego źródła w głowie a innego klatce piersiowej która się otwierała w trakcie transmisji i można było zobaczyć posiedzenie rządu lub posłuchać przemówienia wodza.
Teraz na tapetę weźmy sobie wygląd społeczeństwa, oczywiście u mężczyzn zakazana była broda, długie włosy i bujne brwi, zwłaszcza dla kierowców bo podobno ograniczało to pole widzenia. Dla pań w telewizji żadnego makijażu a całość społeczeństwa dostała "sugestie" aby plomby w zębach wymieniać ze srebrnych na złote. Pojawił się też jakiś pozytywny zakaz a mianowicie nie wolno było grać z playbacku na koncertach, ale za to słuchać muzyki w samochodzie nie było wolno, bo rozprasza już nie wspominając o słuchaniu w plenerze. Teraz trzeba wspomnieć o opiece zdrowotnej była wprost cudowna, chorób nie było, tzn były ale nie wolno mówić że są bo to nie dobra jest a chłopi na wsiach to wogle symulują bo im się robić nie chce, więc zamknięto wszystkie szpitale oprócz tych w stolicy, jak ktoś jest faktycznie chory no to sobie przyjedzie a co. A imprezy jakie były, no coś pięknego np takie święto melona, najsmaczniejsza odmiana melona nazywała się Turkmenbasza (kto by się spodziewał) dyktator zachwalał je że są najlepsze na całym świecie, organizowane wtedy były festiwale na których nie było wolno klaskać bez pozwolenia (serio) tzn wódz mógł i klaskał ale nie często więc jego klaskanie nagrano i puszczano na takich imprezach, teraz sobie wyobraźcie że stoi tłum po jakimś występie, oczywiście w milczeniu a z głośników puszczają klaskanie jednego gościa, no po prostu mózg rozjebany. Były jeszcze takie fajne eventy jak święto zimy kiedy wszystkich uroczyście wywalano na zewnątrz i "zachęcano" do wspólnych spacerów, nie ma jak marznięcie na rozkaz. Znalazło się także miejsce na święto turbanu żeby wskrzesić jego popularność albo narodowy program biegania dla zdrowia kiedy to praktycznie wszyscy musieli uczestniczyć w corocznych masowych biegach a urzędnicy państwowi mieli nakazane codziennie rano oglądać wschód słońca. Tak tylko wspomnę na marginesie że oczywiście nie było wolno krytykować władzy, media społecznościowe i komunikaty internetowe były zakazane no bo wiadomo że zgniły zachód mógł deprawować umysły młodych. Z zachodu dobre to były tylko pieniądze a tych Turkmenistan miał od zajebania w związku z zasobami gazu których ilość można oszacować klasycznym "tyle że ja pierdole". Pewnego dnia wódz w swej wspaniałomyślności ofiarował różnym grupom społecznym zegarki, zupełnie przypadkiem ze swoją podobizną