Dzisiaj co się odwaliło to przechodzi pojęcie -
Mam przesyłki na osiedle, idę do bloku bo miałem dwie na jedną klatkę. Dość ciepło to drzwi od klatki otwarte na oścież. Przed klatówą stoi jakiś ziomek i pali papierosa niczym Oyche Doniz. Mówi mi dzień dobry, odpowiadam i idę z paczką do pierwszych drzwi na parter. Dzwonię, cisza. Jeszcze raz dalej cisza. Trzeci - no i tu już wydawało mi się że ktoś przez wizjer chyba wygląda bo jakieś szmery za drzwiami było słychać. Naciskam 4 raz dzwonek i zanim skończyłem dzwonić otwiera jakiś koleś wystraszony pół ukradkiem zza tych drzwi i po chwili otwiera je szerzej. No i wychodzi do mnie z mieszkania po paczkę i odwaliło się tak, że koleś co palił szluga pod klatką zaczął biec w naszą stronę po tych schodach, az peta zapomniał zgasić i leci z nim na klatkę xD
Ziomek z mieszkania jak tylko go zauważył to trzasnął drzwiami tylko zamki było słychać jak się przekręcają 😂
Ja stoję w szoku nie wiem co jest grane, koleś od papierosa wali mu w drzwi i krzyczy ze i tak się nie ukryje. Potem spojrzał na mnie i powiedział tylko:
„jestem komornikiem jak coś”
A tu macie zdjęcie z tej samej klatki jak klientka z piętra wyżej chciała żeby karmę jej schować pod wycieraczka