Utworzone za pomocą AI
24
Zacznijmy od konkretów, bo w tej grze nie ma miejsca na pudrowanie rzeczywistości. Z materiału wyłania się obraz rosyjskiej gospodarki, która po marcowej ustawce wyborczej Putina przypomina pociąg, któremu właśnie urwały się hamulce. To nie są chwilowe zawirowania, to strukturalny pożar i postępująca dekompozycja państwa na poziomie niewidzianym od początku lat 90.


Oto brutalny rentgen kremlowskiego syndykatu i najważniejsze, najbardziej wyraziste elementy tego podsumowania:
Infrastruktura naftowa w ogniu i paraliż eksportu: Ukraińcy wrócili do tego, w co grają najlepiej – twardego punktowania zaplecza logistycznego. Uderzenia głęboko w terytorium Rosji, jak atak na węzeł przeładunkowy w Samarze [00:58] czy rafinerię w Wołgogradzie [02:10], to bezlitosne odcinanie tlenu. Do tego dochodzi ukraińska blokada Morza Czarnego i Azowskiego, przez co rosyjski eksport do samej tylko Turcji tąpnął o 40% z miesiąca na miesiąc [12:08]. Rosyjski transport wewnętrzny ropy zjechał do poziomów z lat 90. [12:47].

Wybory się skończyły, maski opadły (szok cenowy): Dosłownie w chwilę po domknięciu wyborczej farsy, ceny w sieciach handlowych poszybowały w górę o 30-40% [04:41]. System boi się jednak społecznego wrzenia, więc reaguje typowym, postsowieckim zamordyzmem. Dziewczyna, która wrzuciła do sieci nagranie pokazujące podmianę metek z cenami (np. kwasu chlebowego z 80 na 150 rubli), natychmiast wyleciała z roboty [06:02]. Problem nie istnieje, dopóki o nim nie powiesz.

Bunt w systemie finansowym na twardo: Najciekawsze rzeczy dzieją się jednak na zapleczu. Kremlowski mechanizm zmuszania banków komercyjnych do ratowania państwowego długu (OFZ) właśnie się zacina. Mieliśmy do czynienia z absolutnie bezprecedensową sytuacją – nieudaną aukcją rosyjskich obligacji państwowych [15:12]. Banki powiedziały „pas”, bo nikt nie chce brać na siebie tego ryzyka, a rentowności wystrzeliły powyżej 17%. Nikt tego nie chce finansować.
Zapaść w sercu systemu: To, że rynek rybny zalicza najgorszy rok od 32 lat [19:41] czy to, że gastronomia pikuje, to jedno. Prawdziwym barometrem jest to, co dzieje się w sektorze nieruchomości w samej Moskwie – bastionie rekinów rosyjskiego establishmentu. Wolumen sprzedaży spadł tam o 45% [16:04], a liczba kredytów hipotecznych, które przeterminowano o ponad 90 dni, rośnie w tempie 5% miesięcznie [17:02].

Cięcie kosztów na „ludzkim mięsie”: Skarbiec świeci pustkami, więc państwo tnie koszty tam, gdzie systemowo najmniej go to boli – na własnych obywatelach. Po wyborach, rosyjskie regiony zaczęły drastycznie obcinać "odszkodowania" za śmierć na froncie – w Saratowie ścięto je o 90%, do żałosnych 1000 euro [23:14]. Rekruci są brutalnie oszukiwani przy podpisywaniu kontraktów; mają być mechanikami czy kucharzami, a po pięciu dniach szkolenia lądują jako piechota szturmowa w mięsnych atakach [21:48]. Rosyjskie życie ludzkie nie ma żadnej wartości w tym Excelu.

Podsumowując:

To nie jest państwo prowadzące wyrafinowaną politykę makroekonomiczną. W analizach ekonomicznych jak bumerang wraca rok 1992 [12:58] – proporcje wydatków zbrojeniowych, załamanie rynków, dziura budżetowa. Obserwujemy powrót do najczarniejszych demonów upadającego Związku Sowieckiego. Rosyjska gospodarka nie łapie zadyszki, ona weszła w fazę niekontrolowanego, twardego pikowania. Cały ten układ trzyma się już tylko na trytytkach, terrorze i machinie wojennej wysuszającej kraj do cna.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.068943977355957