Polska to kraj 3go świata. Niesamowicie zaskoczyła i wkurwiła mnie służba zdrowia. Najpierw krótka lista faktów.
Polska:
Co miesiąc robię przelew do ZUS na około 3000zł.
Poszedłem do lekarza rodzinnego z bólem oka - czas czekania na wizytę lekarza rodzinnego - 3 dni.
Po 3 dniach na wizycie otrzymałem skierowanie - czas oczekiwania w moim mieście w różnych placówkach do okulisty minimum ROK! Kurwa to albo mi przejdzie albo oko wypadnie.
Tajlandia
Ubezpieczenie prywatne niecałe 300zł miesięcznie.
Poszedłem do dentysty i czekałem na wizytę pół godziny. Nie 3 dni, nie tydzień, nie miesiąc. Pół godziny. Na interniste z grypą czekałem 15 minut. Oczywiście dentysta za darmo w ramach ubezpieczenia.
A jakość? Zarówno szpital jak i klinika dentystyczna w Tajlandii wygląją jak luksusowe hotele, dentysta nawet nie pyta czy dać znieczulenie, dla nich to jest oczywiste że dają, w Polsce pytają bo to dodatkowe 50zł. W szpitalu na recepcji elegancka kobieta w garniturze ogarnia formalności (dane z paszportu) i robi wstępny wywiad, żeby skierować do odpowiedniego lekarza, dają od razu kubek wody do ręki (taki zaplombowany z rurką którą przebijasz wieczko). Obsługa szybka i fachowa. Po wizycie u lekarza trzeba poczekać 5-10 minut i wołają żeby odebrać komplet leków z apteki, która jest na recepcji i jest nieodłączną częścią wizyty u lekarza, zawiera się w rachunku, więc mając ubezpieczenie to leki też są za darmo, nie tylko wizyta.
Dlaczego kurwa w 20 gospodarce świata żyjemy jak jebane nygusy w afryce bez dostępu do lekarza. Co do chuja? Gdzie idzie te moje 3000zł miesięcznie? Z racji, że nie mieszkam w Polsce (przyleciałem na chwilę załatwić formalności) to nie miałem styczności i potrzeby w ostatnich latach chodzić tu po lekarzach, a jednak co miesiąc trzeba ten ZUS płacić bo mam tu firmę. Przecież to jest strach chorować w Polsce, jak się trafi coś poważnego, to można się przekręcić jeśli się nie ma worka hajsu na leczenie prywatne. Gdybym nie musiał płacić tego jebanego ZUSU to bym mógł kupić jakiś luksusowy pakiet ubezpieczenia prywatnego i jeszcze by zostało.