Wiedza
1 r
2
1. Rola magia w świecie starożytnych Greków
Od Iliady Homera w epoce brązu, poprzez stulecia, aż do czasów hellenistycznych we wczesnych wiekach naszej ery – księgi, zaklęcia, amulety, przekazy literackie oraz inskrypcje świadczą o wszechobecności magii w życiu Greków. Podobnie jak w przypadku wielu dawnych systemów wierzeń, formalna religia i magia były ze sobą powiązane. Wpływy istot uznawanych za boskie rozprzestrzeniły się na cały świat helleński. Do osób uprawnionych do komunikowania się z nimi należeli kapłani, filozofowie, lekarze i poeci.
Formalna religia w starożytnej Grecji była sprawą publiczną, obejmowała składanie ofiar, modlitwy, uroczystości i budowę świątyń. Magia natomiast miała bardziej skryty, a czasem wręcz przestępczy charakter. Często wykorzystywano ją do osiągania osobistych korzyści lub wyrządzania krzywdy innym. Chociaż kapłani świątynni mogli praktykować magię rytualną, to osobiste prośby częściej powierzano innym grupom społecznym: wędrownym magom, wróżbitom, a nawet osobom z marginesu społecznego, takim jak prostytutki, które niekiedy rzucały zaklęcia miłosne.
Greccy filozofowie stanowczo odrzucali magię, a autorzy tekstu medycznego O świętej chorobie wręcz gardzili poglądem, że zaklęcia mogą powodować zaćmienie słońca lub leczyć gorączkę. Jednak ci sami lekarze zalecali spanie w świętym miejscu boga Asklepiosa w celu leczenia dolegliwości. Grecy na wszystkich poziomach społecznych nadal sięgali po różne środki, by zapewnić sobie przychylność Erosa, boga miłości, lub mrocznej Hekate, bogini czarów.
Magia, początkowo przekazywana ustnie, zaczęła pojawiać się w greckich dokumentach w VI wieku p.n.e. Było to w czasie, gdy idee magiczne przenikały na zachód z imperium perskiego. Magowie byli czasem nazywani Chaldejczykami, od perskiej prowincji graniczącej z Babilonią. Grecka magia obejmowała wiele aspektów, w tym zaklęcia lecznicze, sposoby unikania zła oraz rytuały mające na celu szkodzenie wrogom.
Od Iliady Homera w epoce brązu, poprzez stulecia, aż do czasów hellenistycznych we wczesnych wiekach naszej ery – księgi, zaklęcia, amulety, przekazy literackie oraz inskrypcje świadczą o wszechobecności magii w życiu Greków. Podobnie jak w przypadku wielu dawnych systemów wierzeń, formalna religia i magia były ze sobą powiązane. Wpływy istot uznawanych za boskie rozprzestrzeniły się na cały świat helleński. Do osób uprawnionych do komunikowania się z nimi należeli kapłani, filozofowie, lekarze i poeci.
Formalna religia w starożytnej Grecji była sprawą publiczną, obejmowała składanie ofiar, modlitwy, uroczystości i budowę świątyń. Magia natomiast miała bardziej skryty, a czasem wręcz przestępczy charakter. Często wykorzystywano ją do osiągania osobistych korzyści lub wyrządzania krzywdy innym. Chociaż kapłani świątynni mogli praktykować magię rytualną, to osobiste prośby częściej powierzano innym grupom społecznym: wędrownym magom, wróżbitom, a nawet osobom z marginesu społecznego, takim jak prostytutki, które niekiedy rzucały zaklęcia miłosne.
Greccy filozofowie stanowczo odrzucali magię, a autorzy tekstu medycznego O świętej chorobie wręcz gardzili poglądem, że zaklęcia mogą powodować zaćmienie słońca lub leczyć gorączkę. Jednak ci sami lekarze zalecali spanie w świętym miejscu boga Asklepiosa w celu leczenia dolegliwości. Grecy na wszystkich poziomach społecznych nadal sięgali po różne środki, by zapewnić sobie przychylność Erosa, boga miłości, lub mrocznej Hekate, bogini czarów.
Magia, początkowo przekazywana ustnie, zaczęła pojawiać się w greckich dokumentach w VI wieku p.n.e. Było to w czasie, gdy idee magiczne przenikały na zachód z imperium perskiego. Magowie byli czasem nazywani Chaldejczykami, od perskiej prowincji graniczącej z Babilonią. Grecka magia obejmowała wiele aspektów, w tym zaklęcia lecznicze, sposoby unikania zła oraz rytuały mające na celu szkodzenie wrogom.
Fotografia nr 1
Owce ofiarne. W starożytnej Grecji składanie ofiar ze zwierząt było powszechną metodą udobruchania bogów. Panel wotywny z VI wieku p.n.e. z Pitsy w Grecji ukazuje uczestników rytuału, którzy ofiarowali owcę nimfom.
Owce ofiarne. W starożytnej Grecji składanie ofiar ze zwierząt było powszechną metodą udobruchania bogów. Panel wotywny z VI wieku p.n.e. z Pitsy w Grecji ukazuje uczestników rytuału, którzy ofiarowali owcę nimfom.
2. Narzędzia magii
Uważano, że niektóre kamienie posiadają magiczne moce. Przykładem jest hematyt (zwany „kamieniem krwi”), który miał chronić nienarodzone dzieci, oraz jasnozielony jaspis, stosowany w leczeniu infekcji żołądka. Kamienie te umieszczano w amuletach wykonanych z drewna, kości lub kamienia, które ich właściciele mogli nosić przy sobie.Żeglarze, wyruszający w niebezpieczną podróż, często korzystali z ochronnych wisiorków przedstawiających Posejdona – boga morza, trzymającego trójząb i opierającego stopę na delfinie. Ci, którzy obawiali się baskania (złego oka), nosili wisiorki w kształcie oka, mające chronić przed jego spojrzeniem.
Księgi zaklęć zawierały szczegółowe instrukcje dotyczące rytuałów związanych z tworzeniem amuletów, obejmowały one zarówno wypowiadanie zaklęć, jak i wykonywanie określonych gestów dłoni. Wiele amuletów opatrzono anagramami lub palindromami imion bogów, a niektóre umieszczano w medalionach zawierających papirusowe teksty z mitologicznymi narracjami. Magowie posługiwali się różnymi narzędziami rytualnymi. W ich zestawie znajdowały się różdżki takie jak ta, którą według mitów posiadała czarodziejka Kirke, wypolerowane kamienie, lustra, zbiorniki na wodę, a także cymbały, harfy i rhombos (instrument obrotowy używany w rytuałach).
Istotnym elementem magicznej praktyki były również pharmaka – różnego rodzaju mikstury. W Odysei sam Odyseusz zażywa jedno z moly (magicznych ziół), aby uchronić się przed zaklęciem Kirke, która chciała zamienić go w świnię. Pharmaka uzupełniały philtra, czyli eliksiry miłosne i trucizny. Te ostatnie pojawiają się w mitach o Heraklesie: Deianeira, żona bohatera, nieświadomie doprowadziła do jego śmierci, nacierając jego płaszcz philtronem zawierającym krew centaura Nessosa.
Uważano, że niektóre kamienie posiadają magiczne moce. Przykładem jest hematyt (zwany „kamieniem krwi”), który miał chronić nienarodzone dzieci, oraz jasnozielony jaspis, stosowany w leczeniu infekcji żołądka. Kamienie te umieszczano w amuletach wykonanych z drewna, kości lub kamienia, które ich właściciele mogli nosić przy sobie.Żeglarze, wyruszający w niebezpieczną podróż, często korzystali z ochronnych wisiorków przedstawiających Posejdona – boga morza, trzymającego trójząb i opierającego stopę na delfinie. Ci, którzy obawiali się baskania (złego oka), nosili wisiorki w kształcie oka, mające chronić przed jego spojrzeniem.
Księgi zaklęć zawierały szczegółowe instrukcje dotyczące rytuałów związanych z tworzeniem amuletów, obejmowały one zarówno wypowiadanie zaklęć, jak i wykonywanie określonych gestów dłoni. Wiele amuletów opatrzono anagramami lub palindromami imion bogów, a niektóre umieszczano w medalionach zawierających papirusowe teksty z mitologicznymi narracjami. Magowie posługiwali się różnymi narzędziami rytualnymi. W ich zestawie znajdowały się różdżki takie jak ta, którą według mitów posiadała czarodziejka Kirke, wypolerowane kamienie, lustra, zbiorniki na wodę, a także cymbały, harfy i rhombos (instrument obrotowy używany w rytuałach).
Istotnym elementem magicznej praktyki były również pharmaka – różnego rodzaju mikstury. W Odysei sam Odyseusz zażywa jedno z moly (magicznych ziół), aby uchronić się przed zaklęciem Kirke, która chciała zamienić go w świnię. Pharmaka uzupełniały philtra, czyli eliksiry miłosne i trucizny. Te ostatnie pojawiają się w mitach o Heraklesie: Deianeira, żona bohatera, nieświadomie doprowadziła do jego śmierci, nacierając jego płaszcz philtronem zawierającym krew centaura Nessosa.
Fotografia nr 2
Waza przedstawia Medeę, demonstrującą swoje umiejętności: rozczłonkowywanie i gotowanie starego barana. Magiczne zioła dodane do kotła przywracają go do życia i odmładzają.
Waza przedstawia Medeę, demonstrującą swoje umiejętności: rozczłonkowywanie i gotowanie starego barana. Magiczne zioła dodane do kotła przywracają go do życia i odmładzają.
3. Magia wiązania oraz klątwy
Jednym z fundamentów greckiej magii była koncepcja wiązania – przejmowania kontroli nad fizycznymi lub intelektualnymi atrybutami ofiary i podporządkowywania ich woli rzucającego zaklęcie. Nawet obiekty niebieskie, takie jak Księżyc, mogły zostać „związane” w rytuale zwanym ściąganiem Księżyca. Była to specjalność trackich czarownic, które zbierały „pianę księżycową”, wykorzystywaną jako wzmacniacz w magicznych miksturach.
Formuły zaklęć często rozpoczynały się od słów: Ja wiążę..., po których następowało wymienienie poszczególnych części ciała ofiary. W przypadku niektórych celów, na przykład sportowców, wystarczyło związać ich kończyny, aby uniemożliwić im rywalizację. Wiązanie woli bogów było jednak znacznie trudniejszym zadaniem, wymagającym zastosowania gałęzi magii zwanej teurgią. Praktykujący teurgię mogli przenosić się do boskiego królestwa poprzez sny lub osiągać wizje dzięki rytuałom, takim jak lekanomancja (polegająca na obserwowaniu fal oleju upuszczanego na wodę w naczyniu, które miały inspirować boskie objawienia) oraz libanomancja (wróżenie na podstawie wzorów dymu unoszącego się z płonącego kadzidła).
Klątwy stanowiły wyspecjalizowaną formę magii wiążącej. Niektóre z nich miały charakter publiczny, na przykład ostrzeżenia umieszczane na grobowcach, które miały odstraszać potencjalnych intruzów. Inne miały wymiar obywatelski, jak klątwa związana z przysięgą złożoną przez mieszkańców Thery (dzisiejszej Santorini), którzy zobowiązali się do założenia kolonii w Cyrenie w Afryce Północnej. Aby przypieczętować swoje słowa, topili woskowe figurki, wierząc, że złamanie przysięgi sprowadzi na nich klątwę. Prywatne klątwy były natomiast potajemnie zapisywane na papirusach i składane pod ziemią, by ich moc działała w ukryciu.
Jednym z fundamentów greckiej magii była koncepcja wiązania – przejmowania kontroli nad fizycznymi lub intelektualnymi atrybutami ofiary i podporządkowywania ich woli rzucającego zaklęcie. Nawet obiekty niebieskie, takie jak Księżyc, mogły zostać „związane” w rytuale zwanym ściąganiem Księżyca. Była to specjalność trackich czarownic, które zbierały „pianę księżycową”, wykorzystywaną jako wzmacniacz w magicznych miksturach.
Formuły zaklęć często rozpoczynały się od słów: Ja wiążę..., po których następowało wymienienie poszczególnych części ciała ofiary. W przypadku niektórych celów, na przykład sportowców, wystarczyło związać ich kończyny, aby uniemożliwić im rywalizację. Wiązanie woli bogów było jednak znacznie trudniejszym zadaniem, wymagającym zastosowania gałęzi magii zwanej teurgią. Praktykujący teurgię mogli przenosić się do boskiego królestwa poprzez sny lub osiągać wizje dzięki rytuałom, takim jak lekanomancja (polegająca na obserwowaniu fal oleju upuszczanego na wodę w naczyniu, które miały inspirować boskie objawienia) oraz libanomancja (wróżenie na podstawie wzorów dymu unoszącego się z płonącego kadzidła).
Klątwy stanowiły wyspecjalizowaną formę magii wiążącej. Niektóre z nich miały charakter publiczny, na przykład ostrzeżenia umieszczane na grobowcach, które miały odstraszać potencjalnych intruzów. Inne miały wymiar obywatelski, jak klątwa związana z przysięgą złożoną przez mieszkańców Thery (dzisiejszej Santorini), którzy zobowiązali się do założenia kolonii w Cyrenie w Afryce Północnej. Aby przypieczętować swoje słowa, topili woskowe figurki, wierząc, że złamanie przysięgi sprowadzi na nich klątwę. Prywatne klątwy były natomiast potajemnie zapisywane na papirusach i składane pod ziemią, by ich moc działała w ukryciu.
Fotografia nr 3
Magiczne rytuały niejednokrotnie wykorzystywały gliniane lub metalowe figurki, symbolizujące osobę, która miała zostać związana lub przeklęta. Kończyny były symbolicznie wiązane lub łamane, a ciało przebijane gwoździami – najlepiej pochodzącymi z wraku statku. Następnie figurka umieszczana była w miniaturowej ołowianej trumnie, na której wyryto imię ofiary oraz klątwę. Całość zakopywano w miejscu o magicznej mocy, na przykład przy skrzyżowaniu dróg.
Magiczne rytuały niejednokrotnie wykorzystywały gliniane lub metalowe figurki, symbolizujące osobę, która miała zostać związana lub przeklęta. Kończyny były symbolicznie wiązane lub łamane, a ciało przebijane gwoździami – najlepiej pochodzącymi z wraku statku. Następnie figurka umieszczana była w miniaturowej ołowianej trumnie, na której wyryto imię ofiary oraz klątwę. Całość zakopywano w miejscu o magicznej mocy, na przykład przy skrzyżowaniu dróg.
4. Wzywanie zmarłych
Klątwy stanowiły mroczną stronę greckiej magii, lecz jeszcze dalej posuwała się nekromancja, czyli sztuka przywoływania duchów zmarłych, a nawet ich ożywiania. Praktykowano ją w miejscach takich jak Nekromantejon w Epirze, gdzie kapłani i wróżbici kontaktowali się z duchami podziemi. Niektóre klątwy zapisywano na lamellae – cienkich ołowianych arkuszach, które następnie zwijano i składano w studniach lub zakopywano wraz ze zwłokami. Tabliczki te zawierały prośby i żądania, kierowane do sił podziemia, takich jak Furie oraz Praxidikai – demoniczne duchy zemsty. Setki takich tabliczek z przekleństwami odkryto w całym greckim świecie, a praktyka ta rozprzestrzeniła się później w całym Imperium Rzymskim. Ich treść często dotyczyła próśb o wymierzenie sprawiedliwości wobec złodziei, niewiernych małżonków czy konkurentów biznesowych.
Klątwy stanowiły mroczną stronę greckiej magii, lecz jeszcze dalej posuwała się nekromancja, czyli sztuka przywoływania duchów zmarłych, a nawet ich ożywiania. Praktykowano ją w miejscach takich jak Nekromantejon w Epirze, gdzie kapłani i wróżbici kontaktowali się z duchami podziemi. Niektóre klątwy zapisywano na lamellae – cienkich ołowianych arkuszach, które następnie zwijano i składano w studniach lub zakopywano wraz ze zwłokami. Tabliczki te zawierały prośby i żądania, kierowane do sił podziemia, takich jak Furie oraz Praxidikai – demoniczne duchy zemsty. Setki takich tabliczek z przekleństwami odkryto w całym greckim świecie, a praktyka ta rozprzestrzeniła się później w całym Imperium Rzymskim. Ich treść często dotyczyła próśb o wymierzenie sprawiedliwości wobec złodziei, niewiernych małżonków czy konkurentów biznesowych.
Fotografia nr 4
Terakotowa figurka z VI w. p.n.e. Przedstawiająca kapłana przygotowującego się do usunięcia wnętrzności z świni ofiarnej, aby przepowiedzieć przyszłość. Praktyka ta była znana jako haruspicja.
Terakotowa figurka z VI w. p.n.e. Przedstawiająca kapłana przygotowującego się do usunięcia wnętrzności z świni ofiarnej, aby przepowiedzieć przyszłość. Praktyka ta była znana jako haruspicja.
5. Wróżbici i wyrocznie
Praktyka wróżenia została po raz pierwszy odnotowana w Iliadzie. W poemacie Achilles sugeruje skonsultowanie się z „czytającym sny”, aby dowiedzieć się, dlaczego bóg Apollo sprzeciwia się Grekom. Istniało wiele metod poszukiwania boskiej woli. Wyspecjalizowani wróżbici stosowali różne techniki, takie jak ornitomancja (obserwacja lotu ptaków) – ptak szybujący wysoko z rozpostartymi skrzydłami uchodził za dobry omen oraz hepatomancja (analiza wątroby zwierząt ofiarnych). Bogowie mogli również odpowiadać na pytania poprzez losowanie wróżb lub wskazywanie liter na tablicy alfabetu za pomocą pierścienia zawieszonego na nici, który działał niczym wahadło.
Bliższy kontakt z bogami można było uzyskać poprzez interpretację snów. Osoby poszukujące boskiego przesłania udawały się do specjalnych sanktuariów, takich jak świątynia boga uzdrawiania Asklepiosa w Epidauros. Greckie papirusy magiczne wymieniają co najmniej 30 różnych rytuałów mających na celu uzyskanie proroczego snu.
Najbardziej bezpośredni kontakt z bogami odbywał się za pośrednictwem wyroczni, które zazwyczaj przemawiały przez kapłanki. W świątyniach rozsianych po całym świecie greckim kapłanki udzielały odpowiedzi petentom, często popadając w boski trans (mania, od którego pochodzi greckie słowo mantike, oznaczające wróżbiarstwo).
Najsłynniejsza wyrocznia znajdowała się w Delfach, gdzie kapłanka Apolla, Pytia udzielała porad w stanie ekstazy, inspirowanej oparami wydobywającymi się z podziemnej jaskini. Wiele miast konsultowało się z delficką wyrocznią w sprawach państwowych, choć jej przepowiednie często były enigmatyczne. Przykładem jest historia z 546 r. p.n.e., kiedy król Lidii Krezus zapytał wyrocznię, czy powinien stawić czoła nadciągającym Persom. Otrzymał odpowiedź, że jeśli rozpocznie wojnę, „zniszczy wielkie imperium”. Krezus uznał to za znak do ataku, jednak nie przewidział, że wyrocznia miała na myśli jego własne państwo, które wkrótce upadło.
Praktyka wróżenia została po raz pierwszy odnotowana w Iliadzie. W poemacie Achilles sugeruje skonsultowanie się z „czytającym sny”, aby dowiedzieć się, dlaczego bóg Apollo sprzeciwia się Grekom. Istniało wiele metod poszukiwania boskiej woli. Wyspecjalizowani wróżbici stosowali różne techniki, takie jak ornitomancja (obserwacja lotu ptaków) – ptak szybujący wysoko z rozpostartymi skrzydłami uchodził za dobry omen oraz hepatomancja (analiza wątroby zwierząt ofiarnych). Bogowie mogli również odpowiadać na pytania poprzez losowanie wróżb lub wskazywanie liter na tablicy alfabetu za pomocą pierścienia zawieszonego na nici, który działał niczym wahadło.
Bliższy kontakt z bogami można było uzyskać poprzez interpretację snów. Osoby poszukujące boskiego przesłania udawały się do specjalnych sanktuariów, takich jak świątynia boga uzdrawiania Asklepiosa w Epidauros. Greckie papirusy magiczne wymieniają co najmniej 30 różnych rytuałów mających na celu uzyskanie proroczego snu.
Najbardziej bezpośredni kontakt z bogami odbywał się za pośrednictwem wyroczni, które zazwyczaj przemawiały przez kapłanki. W świątyniach rozsianych po całym świecie greckim kapłanki udzielały odpowiedzi petentom, często popadając w boski trans (mania, od którego pochodzi greckie słowo mantike, oznaczające wróżbiarstwo).
Najsłynniejsza wyrocznia znajdowała się w Delfach, gdzie kapłanka Apolla, Pytia udzielała porad w stanie ekstazy, inspirowanej oparami wydobywającymi się z podziemnej jaskini. Wiele miast konsultowało się z delficką wyrocznią w sprawach państwowych, choć jej przepowiednie często były enigmatyczne. Przykładem jest historia z 546 r. p.n.e., kiedy król Lidii Krezus zapytał wyrocznię, czy powinien stawić czoła nadciągającym Persom. Otrzymał odpowiedź, że jeśli rozpocznie wojnę, „zniszczy wielkie imperium”. Krezus uznał to za znak do ataku, jednak nie przewidział, że wyrocznia miała na myśli jego własne państwo, które wkrótce upadło.
Fotografia nr 5
Na fotografii widzimy fragment wazy, na której bóg Apollo przemawia do kapłanki Pytia w Delfach. Podczas ceremonii wyrocznia, siedząc na trójnogu, przekazała swoją wiadomość heksametrem, o którym mówiono, że został zainspirowany przez samego boga.
Na fotografii widzimy fragment wazy, na której bóg Apollo przemawia do kapłanki Pytia w Delfach. Podczas ceremonii wyrocznia, siedząc na trójnogu, przekazała swoją wiadomość heksametrem, o którym mówiono, że został zainspirowany przez samego boga.
Wiedza
1 r
4
Bizancjum, jedno z najpotężniejszych i najbogatszych imperiów średniowiecznej Europy, było miejscem, gdzie oficjalna religia chrześcijańska przez pewien czas współistniała z głęboko zakorzenioną wiarą w magię i nadprzyrodzone siły. Mimo nawrócenia cesarstwa na chrześcijaństwo, ludzie nadal praktykowali dawne rytuały, korzystali z amuletów, a nawet poszukiwali pomocy u magów i wróżbitów. Magia przenikała zarówno życie codzienne pospólstwa, jak i elit dworskich, często splatając się z polityką i religią.
Władcy i duchowni podejmowali próby jej zwalczania, ale przez wieki magia, astrologia i wróżbiarstwo pozostały istotnym elementem bizantyjskiej kultury. Jakie zakazane praktyki stosowano w cieniu świętych ikon? Jakie znaczenie miały amulety i rytuały ochronne? I dlaczego nawet cesarze nie stronili od magii?
Władcy i duchowni podejmowali próby jej zwalczania, ale przez wieki magia, astrologia i wróżbiarstwo pozostały istotnym elementem bizantyjskiej kultury. Jakie zakazane praktyki stosowano w cieniu świętych ikon? Jakie znaczenie miały amulety i rytuały ochronne? I dlaczego nawet cesarze nie stronili od magii?
1. Magia wśród pospólstwa
Przez pewien czas pogańscy magowie współistnieli z chrześcijańskim duchowieństwem. Miasto było pełne pogańskich posągów, które uważano za zaczarowane przez złe duchy i podatne na manipulację za pomocą magii zwanej stoicheiosis (gr. στοιχείωσις) [1]. Wykorzystywano ją do wykrywania niewiernych mężów, wydawania wyroków na przestępców, a nawet oczyszczania ulic nocą.
Bizantyjczycy również głęboko wierzyli w magię apotropaiczną, czyli mającą chronić przed złymi wpływami. Nosili amulety i odprawiali rytuały, aby odwrócić klątwę złego oka. Niektórzy grawerowali symbole na kamieniach, inni tkali lub malowali ochronne wizerunki na brzegach swoich ubrań. Niektóre kamienie ceniono również za ich właściwości lecznicze na przykład sardoniks (odmiana onyksu), który podobno zapobiegał poronieniom.
Stopniowo niektórzy duchowni zaczęli przyjmować bardziej surowe stanowisko. W latach 70. VIII wieku cesarz Leon IV wydał nowelę (edykt), aby położyć kres tolerancji wobec nieszkodliwych zaklęć magicznych i amuletów. W następnym stuleciu patriarcha Jan Gramatyk, sam oskarżany o praktykowanie stoicheiosis, przewodził fali ikonoklazmu (niszczenia ikon i posągów). Ghitētai - sprzedawcy świętych przedmiotów i wizerunków używanych jako amulety (gr. Γητεῦται) [2] oraz hekantontarchoi - magowie, którzy oszukiwali podstępem (ἑκατοντάρχοι) [3] byli coraz częściej spychani do podziemia.
[1] pol. wymowa sto-i-chej-o-sis, w magii bizantyjskiej odnosiła się do manipulacji elementami (żywiołami) lub energiami związanymi z przedmiotami
[2] pol. wymowa ɣi-te-ŭ-taj (fon. giteutaj)
[3] pol. wymowa heka-ton-dar-hoj (fon. hekatondarchoj)
Przez pewien czas pogańscy magowie współistnieli z chrześcijańskim duchowieństwem. Miasto było pełne pogańskich posągów, które uważano za zaczarowane przez złe duchy i podatne na manipulację za pomocą magii zwanej stoicheiosis (gr. στοιχείωσις) [1]. Wykorzystywano ją do wykrywania niewiernych mężów, wydawania wyroków na przestępców, a nawet oczyszczania ulic nocą.
Bizantyjczycy również głęboko wierzyli w magię apotropaiczną, czyli mającą chronić przed złymi wpływami. Nosili amulety i odprawiali rytuały, aby odwrócić klątwę złego oka. Niektórzy grawerowali symbole na kamieniach, inni tkali lub malowali ochronne wizerunki na brzegach swoich ubrań. Niektóre kamienie ceniono również za ich właściwości lecznicze na przykład sardoniks (odmiana onyksu), który podobno zapobiegał poronieniom.
Stopniowo niektórzy duchowni zaczęli przyjmować bardziej surowe stanowisko. W latach 70. VIII wieku cesarz Leon IV wydał nowelę (edykt), aby położyć kres tolerancji wobec nieszkodliwych zaklęć magicznych i amuletów. W następnym stuleciu patriarcha Jan Gramatyk, sam oskarżany o praktykowanie stoicheiosis, przewodził fali ikonoklazmu (niszczenia ikon i posągów). Ghitētai - sprzedawcy świętych przedmiotów i wizerunków używanych jako amulety (gr. Γητεῦται) [2] oraz hekantontarchoi - magowie, którzy oszukiwali podstępem (ἑκατοντάρχοι) [3] byli coraz częściej spychani do podziemia.
[1] pol. wymowa sto-i-chej-o-sis, w magii bizantyjskiej odnosiła się do manipulacji elementami (żywiołami) lub energiami związanymi z przedmiotami
[2] pol. wymowa ɣi-te-ŭ-taj (fon. giteutaj)
[3] pol. wymowa heka-ton-dar-hoj (fon. hekatondarchoj)
Fotografia nr 1
Ten amulet pochodzący z VI–VII wieku stanowi połączenie chrześcijaństwa i magii. Przedstawia kobietę, którą dotyka ran Chrystus. Sam kamień hematyt był uważany za ochronny talizman, który miał zapobiegać krwawieniom menstruacyjnym, absorbując krew.
Ten amulet pochodzący z VI–VII wieku stanowi połączenie chrześcijaństwa i magii. Przedstawia kobietę, którą dotyka ran Chrystus. Sam kamień hematyt był uważany za ochronny talizman, który miał zapobiegać krwawieniom menstruacyjnym, absorbując krew.
2. Magia na dworze cesarskim
Magia była uważana za akceptowalną, a nawet praktykowaną przez elitę dworu cesarskiego, mimo oficjalnego statusu chrześcijaństwa. Twierdzono, że wielu cesarzy i cesarzowych oddawało się praktykom magicznym, choć takie oskarżenia mogły być późniejszym wytworem pisarzy pragnących ich zdyskredytować. Według przekazów cesarzowa Zoë sprawująca swe rządy w XI w. zamordowała swojego męża, Romanosa III, aby poślubić swojego młodego kochanka Michała. Następnie miała używać amuletów i magicznych mikstur w desperackiej próbie zajścia w ciążę, jak twierdzi znany uczony mnich Michał Psellos (słowo Psellos oznacza „jąkała”).
Patriarcha Jan Gramatyk rzekomo zajmował się praktykami okultystycznymi, natomiast szlachcic Alexios Axouch został oskarżony o kontakt z goēsem tj. czarownikiem (gr. γόης) [4]. Axouch skazano na dożywotnie uwięzienie w klasztorze za stosowanie mikstur mających zapobiec narodzinom dziecka cesarzowej Marii z Antiochii. Istnieje jednak możliwość, że zarzuty zostały sfabrykowane przez jego wrogów.
[4] pol. wymowa ɡó-e:s (fon. go-ees), w starożytnej Grecji oznaczało czarownika, maga, zaklinacza lub oszusta
Magia była uważana za akceptowalną, a nawet praktykowaną przez elitę dworu cesarskiego, mimo oficjalnego statusu chrześcijaństwa. Twierdzono, że wielu cesarzy i cesarzowych oddawało się praktykom magicznym, choć takie oskarżenia mogły być późniejszym wytworem pisarzy pragnących ich zdyskredytować. Według przekazów cesarzowa Zoë sprawująca swe rządy w XI w. zamordowała swojego męża, Romanosa III, aby poślubić swojego młodego kochanka Michała. Następnie miała używać amuletów i magicznych mikstur w desperackiej próbie zajścia w ciążę, jak twierdzi znany uczony mnich Michał Psellos (słowo Psellos oznacza „jąkała”).
Patriarcha Jan Gramatyk rzekomo zajmował się praktykami okultystycznymi, natomiast szlachcic Alexios Axouch został oskarżony o kontakt z goēsem tj. czarownikiem (gr. γόης) [4]. Axouch skazano na dożywotnie uwięzienie w klasztorze za stosowanie mikstur mających zapobiec narodzinom dziecka cesarzowej Marii z Antiochii. Istnieje jednak możliwość, że zarzuty zostały sfabrykowane przez jego wrogów.
[4] pol. wymowa ɡó-e:s (fon. go-ees), w starożytnej Grecji oznaczało czarownika, maga, zaklinacza lub oszusta
Fotografia nr 2
Przedstawienie Michała Psellosa wraz z cesarzem Michałem VII. Pesellos był uznawany za najwybitniejszego bizantyjskiego badacza sztuk tajemnych.
Przedstawienie Michała Psellosa wraz z cesarzem Michałem VII. Pesellos był uznawany za najwybitniejszego bizantyjskiego badacza sztuk tajemnych.
3. Astrologia i wróżbiarstwo
Bizancjum było ośrodkiem czołowych astrologów, takich jak Hephaestion w VI wieku, jednak astrologia miała niejednoznaczny status w świecie bizantyjskim. Niektórzy duchowni badali ją, aby opracować kalendarz liturgiczny, lecz wróżenie z gwiazd (prognostyka) uznawano za praktykę okultystyczną.
Jednakowo dwór cesarski często korzystał z usług astrologów jako doradców. Słynny uczony XI wieku, Symeon Seth, dzięki analizie gwiazd miał trafnie przewidzieć śmierć Roberta z Sycylii, który podbił bizantyjską część Italii. Seth spisał swoją przepowiednię i zapieczętował ją w kopercie zapisując:
„Wielki wróg z Zachodu, który wywołał wiele zamieszania, nagle umrze.”
Jeszcze w XII wieku bizantyjska księżniczka, uczona, lekarka i pisarka Anna Komnena zamieszczała odniesienia do astrologii w swoim dziele historycznym Aleksjada, jednak w tym czasie zaczęto coraz bardziej ograniczać jej praktykowanie. W tym samym stuleciu historyk Niketas Choniates potępił cesarza Manuela I za wiarę w odczytywanie gwiazd niczym w słowo Boga i ostro krytykował „złowrogich astrologów”.
Po astrologii najczęściej stosowaną metodą wróżenia była lekanomancja (przepowiadanie przyszłości z wody). Polegała na poszukiwaniu wzorów w misie z wodą lub obserwowaniu fal powstałych po wrzuceniu kamienia. Praktyka ta wywodziła się ze starożytnej Babilonii, jednak cieszyła się popularnością także w Bizancjum, gdzie cesarski dwór często korzystał z usług lekanomanty.Istniało wiele innych metod wróżbiarskich, które traktowano niezwykle poważnie. Do najważniejszych należały:
- chremetizmomancja: przepowiadanie przyszłości na podstawie rżenia koni,
- palomancja: interpretacja mimowolnych ruchów ciała,
- heptoskopia: wróżenie na podstawie badania wątroby zwierząt.
Najbardziej osobliwa była interpretacja wizji przez engastrimythoi (gr. ἐγγαστρίμυθοι) [5], medium, które w stanie transu i opętania wygłaszały przepowiednie dziwnymi, nieswoimi głosami.
[5] pol. wymowa en-gas-tri-my-thoj, dosłownie oznacza "brzusznych mówców" i odnosi się do ludzi, którzy rzekomo mówili głosami wydobywającymi się z wnętrza ich ciała
Bizancjum było ośrodkiem czołowych astrologów, takich jak Hephaestion w VI wieku, jednak astrologia miała niejednoznaczny status w świecie bizantyjskim. Niektórzy duchowni badali ją, aby opracować kalendarz liturgiczny, lecz wróżenie z gwiazd (prognostyka) uznawano za praktykę okultystyczną.
Jednakowo dwór cesarski często korzystał z usług astrologów jako doradców. Słynny uczony XI wieku, Symeon Seth, dzięki analizie gwiazd miał trafnie przewidzieć śmierć Roberta z Sycylii, który podbił bizantyjską część Italii. Seth spisał swoją przepowiednię i zapieczętował ją w kopercie zapisując:
„Wielki wróg z Zachodu, który wywołał wiele zamieszania, nagle umrze.”
Jeszcze w XII wieku bizantyjska księżniczka, uczona, lekarka i pisarka Anna Komnena zamieszczała odniesienia do astrologii w swoim dziele historycznym Aleksjada, jednak w tym czasie zaczęto coraz bardziej ograniczać jej praktykowanie. W tym samym stuleciu historyk Niketas Choniates potępił cesarza Manuela I za wiarę w odczytywanie gwiazd niczym w słowo Boga i ostro krytykował „złowrogich astrologów”.
Po astrologii najczęściej stosowaną metodą wróżenia była lekanomancja (przepowiadanie przyszłości z wody). Polegała na poszukiwaniu wzorów w misie z wodą lub obserwowaniu fal powstałych po wrzuceniu kamienia. Praktyka ta wywodziła się ze starożytnej Babilonii, jednak cieszyła się popularnością także w Bizancjum, gdzie cesarski dwór często korzystał z usług lekanomanty.Istniało wiele innych metod wróżbiarskich, które traktowano niezwykle poważnie. Do najważniejszych należały:
- chremetizmomancja: przepowiadanie przyszłości na podstawie rżenia koni,
- palomancja: interpretacja mimowolnych ruchów ciała,
- heptoskopia: wróżenie na podstawie badania wątroby zwierząt.
Najbardziej osobliwa była interpretacja wizji przez engastrimythoi (gr. ἐγγαστρίμυθοι) [5], medium, które w stanie transu i opętania wygłaszały przepowiednie dziwnymi, nieswoimi głosami.
[5] pol. wymowa en-gas-tri-my-thoj, dosłownie oznacza "brzusznych mówców" i odnosi się do ludzi, którzy rzekomo mówili głosami wydobywającymi się z wnętrza ich ciała
Fotografia nr 3
Okrąg na zdjęciu przedstawiający znaki zodiaku z rydwanem słońca w centrum, bazuje na Almagest. Dziele greckiego uczonego Ptolemeusza z II wieku, które przez 1300 lat uchodziło za najważniejsze opracowanie astronomiczne. Jego traktat o astrologii, Tetrabiblos, wywarł równie silny wpływ na naukę w Bizancjum.
Okrąg na zdjęciu przedstawiający znaki zodiaku z rydwanem słońca w centrum, bazuje na Almagest. Dziele greckiego uczonego Ptolemeusza z II wieku, które przez 1300 lat uchodziło za najważniejsze opracowanie astronomiczne. Jego traktat o astrologii, Tetrabiblos, wywarł równie silny wpływ na naukę w Bizancjum.
4. Interpretacja snów
W Bizancjum podręczniki do interpretacji snów nazywano Oneirocritica (gr. Oneirokritiká) [6], od tytułu dzieła z II wieku autorstwa greckiego uczonego Artemidora. Sztuka odczytywania snów cieszyła się ogromną popularnością i powszechnie uznawano ją za wiarygodną, gdyż uważano, że sny są wysyłane przez Boga. W rzeczywistości wiele takich podręczników zostało napisanych przez patriarchów Kościoła, takich jak Nicefor i German. Tekst z X wieku dotyczący przygotowań do cesarskiej podróży zalecał zabranie podręcznika do interpretacji snów jako elementu standardowego wyposażenia.
[6] pol. wymowa o-nei-ro-kri-ti-ka, pochodzi z języka starogreckiego i składa się z dwóch części ὄνειρος (oneiros)- sen, marzenie senne oraz κριτικά (kritiká)- sztuka interpretacji, rozstrzygania
W Bizancjum podręczniki do interpretacji snów nazywano Oneirocritica (gr. Oneirokritiká) [6], od tytułu dzieła z II wieku autorstwa greckiego uczonego Artemidora. Sztuka odczytywania snów cieszyła się ogromną popularnością i powszechnie uznawano ją za wiarygodną, gdyż uważano, że sny są wysyłane przez Boga. W rzeczywistości wiele takich podręczników zostało napisanych przez patriarchów Kościoła, takich jak Nicefor i German. Tekst z X wieku dotyczący przygotowań do cesarskiej podróży zalecał zabranie podręcznika do interpretacji snów jako elementu standardowego wyposażenia.
[6] pol. wymowa o-nei-ro-kri-ti-ka, pochodzi z języka starogreckiego i składa się z dwóch części ὄνειρος (oneiros)- sen, marzenie senne oraz κριτικά (kritiká)- sztuka interpretacji, rozstrzygania
Fotografia nr 4
Ta bizantyjska szklana misa z X wieku została wykonana do lekanomancji (wróżenia na podstawie wzorów tworzonych na wodzie). Jest niewielka, ma zaledwie 17 cm wysokości, co sprawia, że doskonale sprzyja koncentracji wróżbity.
Ta bizantyjska szklana misa z X wieku została wykonana do lekanomancji (wróżenia na podstawie wzorów tworzonych na wodzie). Jest niewielka, ma zaledwie 17 cm wysokości, co sprawia, że doskonale sprzyja koncentracji wróżbity.
5. Zmierzch pogaństwa- Edykt Justyniana
Żaden z ostatnich pogan w świecie rzymskim nie miał wątpliwości, co nadchodzi, lecz mimo to kres ich kultury musiał być szokiem. W 538 roku cesarz Justynian pozbawił wszystkich niechrześcijan oraz chrześcijańskich heretyków w imperium praw obywatelskich i nakazał zamknięcie wszystkich pogańskich instytucji edukacyjnych i kulturalnych. Protesty pogańskiej mniejszości zostały brutalnie stłumione przez wojska cesarskie, co oznaczało definitywny koniec długiej historii pogaństwa w świecie starożytnym.
W odpowiedzi część pozostałych pogan podjęła desperacką decyzję o ucieczce na wschodnie rubieże imperium. Niektórzy znaleźli schronienie w Imperium Perskim, które miało znacznie bardziej tolerancyjne podejście do religii niż Rzym. Inni wyruszyli jeszcze dalej do Azji Środkowej i najodleglejszych prowincji Cesarstwa Chińskiego, gdzie również przyjmowano chrześcijańskie herezje. Jednak znaczna część uchodźców osiedliła się w Harranie.
Wprowadzenie chrześcijaństwa i prawne zakazanie pogaństwa miało zaskakująco niewielki wpływ na Harran. Jako miasto graniczne, położone na burzliwej linii podziału między imperium rzymskim a perskim, mogło sobie pozwolić na ignorowanie rzymskich praw zakazujących pogańskich kultów. W kolejnych stuleciach Harran stał się ostatnią ostoją pogańskiego neoplatonizmu Jamblichosa i cesarza Juliana, gdzie nauczano odmiany pogańskiego kultu wzbogaconej o elementy okultyzmu i ezoterycznych praktyk.
Żaden z ostatnich pogan w świecie rzymskim nie miał wątpliwości, co nadchodzi, lecz mimo to kres ich kultury musiał być szokiem. W 538 roku cesarz Justynian pozbawił wszystkich niechrześcijan oraz chrześcijańskich heretyków w imperium praw obywatelskich i nakazał zamknięcie wszystkich pogańskich instytucji edukacyjnych i kulturalnych. Protesty pogańskiej mniejszości zostały brutalnie stłumione przez wojska cesarskie, co oznaczało definitywny koniec długiej historii pogaństwa w świecie starożytnym.
W odpowiedzi część pozostałych pogan podjęła desperacką decyzję o ucieczce na wschodnie rubieże imperium. Niektórzy znaleźli schronienie w Imperium Perskim, które miało znacznie bardziej tolerancyjne podejście do religii niż Rzym. Inni wyruszyli jeszcze dalej do Azji Środkowej i najodleglejszych prowincji Cesarstwa Chińskiego, gdzie również przyjmowano chrześcijańskie herezje. Jednak znaczna część uchodźców osiedliła się w Harranie.
Wprowadzenie chrześcijaństwa i prawne zakazanie pogaństwa miało zaskakująco niewielki wpływ na Harran. Jako miasto graniczne, położone na burzliwej linii podziału między imperium rzymskim a perskim, mogło sobie pozwolić na ignorowanie rzymskich praw zakazujących pogańskich kultów. W kolejnych stuleciach Harran stał się ostatnią ostoją pogańskiego neoplatonizmu Jamblichosa i cesarza Juliana, gdzie nauczano odmiany pogańskiego kultu wzbogaconej o elementy okultyzmu i ezoterycznych praktyk.
Fotografia nr 5
Bazyli I, jeden z najwybitniejszych cesarzy Bizancjum, urodził się jako chłop w Macedonii. Jego matka miała sen, w którym ujrzała go przyszłego na tronie. Przepowiednia ta spełniła się, co zostało uwiecznione w manuskrypcie Jana Skylitzesa, uczonego i kronikarza z XI wieku.
Bazyli I, jeden z najwybitniejszych cesarzy Bizancjum, urodził się jako chłop w Macedonii. Jego matka miała sen, w którym ujrzała go przyszłego na tronie. Przepowiednia ta spełniła się, co zostało uwiecznione w manuskrypcie Jana Skylitzesa, uczonego i kronikarza z XI wieku.
Witam wszystkich z nową dzidką.
Jak wielu z Was wie, Włochy w czasie II wojny światowej były państwem Osi i walczyły po stronie Niemiec. Jednak rok 1943 był dla nich przełomowy - najpierw w styczniu 1943 roku w ZSRR zginęła włoska 8. Armia, tracąc 114 tysięcy ludzi - zabitych, rannych, zaginionych, chorych, wziętych do niewoli. Była to połowa stanu. Niedługo później, bo w maju 1943 r. przepadła włoska 1. Armia w Tunezji - 130 000 włoskich żołnierzy trafiło do alianckiej niewoli. Wreszcie, w lipcu 1943 r. Alianci wylądowali na Sycylii, gdzie bardzo ciężkie straty poniosła włoska 6. Armia. W ciągu pół roku trzy z dziesięciu włoskich armii zostały praktycznie zniszczone. Na domiar złego Alianci wzmogli naloty na włoskie miasta. Codziennie fale bombowców atakowały Neapol, Turyn, Mediolan i wreszcie - Rzym. Nastroje antywojenne sięgały zenitu - Alianci byli u bram Włoch.
Jak wielu z Was wie, Włochy w czasie II wojny światowej były państwem Osi i walczyły po stronie Niemiec. Jednak rok 1943 był dla nich przełomowy - najpierw w styczniu 1943 roku w ZSRR zginęła włoska 8. Armia, tracąc 114 tysięcy ludzi - zabitych, rannych, zaginionych, chorych, wziętych do niewoli. Była to połowa stanu. Niedługo później, bo w maju 1943 r. przepadła włoska 1. Armia w Tunezji - 130 000 włoskich żołnierzy trafiło do alianckiej niewoli. Wreszcie, w lipcu 1943 r. Alianci wylądowali na Sycylii, gdzie bardzo ciężkie straty poniosła włoska 6. Armia. W ciągu pół roku trzy z dziesięciu włoskich armii zostały praktycznie zniszczone. Na domiar złego Alianci wzmogli naloty na włoskie miasta. Codziennie fale bombowców atakowały Neapol, Turyn, Mediolan i wreszcie - Rzym. Nastroje antywojenne sięgały zenitu - Alianci byli u bram Włoch.
W nocy z 24 na 25 lipca 1943 r. Wielka Rada Faszystowska zdymisjonowała Benito Mussoliniego z funkcji premiera. Nowym premierem został marszałek Pietro Badoglio, który zaczął potajemne rozmowy z Aliantami o zmianie stron. Przez następny miesiąc Włochy nadal walczyły oficjalnie po stronie Niemiec, ale 8 września 1943 r. ogłosiły kapitulację i dołączenie do Aliantów. Miało się to odbyć równocześnie z desantem Aliantów w kontynentalnych Włoszech, zaś amerykańscy spadochroniarze mieli wylądować w Rzymie i pomóc Włochom go przejąć. Nic z tego jednak nie wyszło.
W praktyce milionowa włoska armia została z dnia na dzień pozostawiona sama sobie. Alianci odmówili udzielenia jej pomocy, a nowy premier, wraz z królem Wiktorem Emanuelem, uciekli na aliancką stronę. Tymczasem włoskie garnizony rozsiane były od Sardynii i południowej Francji po Grecję. Dowódcy i żołnierze nie wiedzieli co robić - czy poddać się Niemcom, czy przejść na ich stronę, czy walczyć z nimi. Dla odmiany, Niemcy byli doskonale przygotowani i włoskie plany przejrzeli na miesiące wcześniej. We Włoszech znalazło się 17 niemieckich dywizji, w tym elitarne dywizje pancerne SS. 8 września 1943 r. Niemcy przystąpili do operacji „Achse” - „Oś”, ironicznie nazwaną od sojuszu włosko-niemieckiego.
Włosi reagowali różnie. Wiele jednostek, w tym weterani frontu wschodniego, poddawali się Niemcom bez walki i przechodzili na ich stronę. Inni, jak żołnierze 4. Armii we Francji, dezerterowali w góry i tworzyli oddziały partyzanckie. Inni, jak żołnierze 7. Armii na froncie, usiłowali przejść na stronę Aliantów. Największa jednak tragedia wydarzyła się na Bałkanach - na Dodekanezie i Wyspach Jońskich - dziś popularnych miejscach turystycznych.
Na Dodekanezie u brzegów Grecji walki trwały dwa miesiące. Bitwę wydała tam Niemcom włoska 50. Dywizja Piechoty „Regina”. Brytyjczycy dostrzegli w tym szansę na lądowanie na Bałkanach i nakłonienie Turcji do wejścia do wojny. Wysłali więc siły by wesprzeć Włochów. Zrobili to jednak za późno i w zbyt małej liczbie. Niemcy przerzucili na archipelag elitarne oddziały komandosów pułku "Brandenburg" oraz spadochroniarzy i do listopada 1943 r. zgnietli włosko-brytyjski opór. Była to ostatnia zwycięska kampania III Rzeszy w II wojnie światowej. Po zajęciu wysp Niemcy zamordowali 103 włoskich oficerów. Jeśli będzie chęć, mogę opisać tę kampanię w osobnej dzidce.
Ale najbardziej tragiczną odsłonę te dni miały na malowniczych Wyspach Jońskich u brzegów Grecji - Korfu i Kefalonii, słynących z oliwek, winorośli i fig, o prześlicznych plażach, pokrytych kwitnącymi oleandrami. Bajkowa sceneria jednak stała się miejscem istnego horroru...
Wyspy te były matecznikiem 33. Dywizji Piechoty „Acqui”. Dywizja od 1941 roku pełniła funkcje garnizonowe i nie brała udziału w walce. Liczyła 11 500 żołnierzy i 525 oficerów. Na wyspie Kefalonia stacjonowały jej 17. i 317. pułki piechoty oraz część 33. pułku artylerii. Dowódcą dywizji był gen. Antonio Gandin, mianowany w czerwcu 1943 roku, weteran Frontu Wschodniego, odznaczony niemieckim Krzyżem Żelaznym.
Na wyspie poza Włochami był też niemiecki 966. pułk forteczny płk Johannesa Barge. Generał Gandin, jak wielu włoskich dowódców, nie wiedział co zrobić. Negocjował z Niemcami rozwiązanie pokojowe, by uniknąć walki. Wiedział, że jego dywizja nie ma szans na wypadek walki. Włosi nie mieli ani zapasów amunicji, by walczyć, ani wsparcia skądkolwiek. Dlatego generał próbował rozwiązania pokojowego, by odesłać dywizję do Włoch.
Jednak dowódca XXII. Korpusu Górskiego, który okupował Grecję, gen. Hubert Lanz, wydał rozkaz płk Bargemu natychmiastowego rozbrojenia dywizji „Acqui” i opuszczenia przez nią pozycji. Niemcy postawili Włochom ultimatum - do 13 września (potem przedłużono do 15 września ) 1943 r. dywizja ma złożyć broń.
Jednak dowódca XXII. Korpusu Górskiego, który okupował Grecję, gen. Hubert Lanz, wydał rozkaz płk Bargemu natychmiastowego rozbrojenia dywizji „Acqui” i opuszczenia przez nią pozycji. Niemcy postawili Włochom ultimatum - do 13 września (potem przedłużono do 15 września ) 1943 r. dywizja ma złożyć broń.
Generał Gandin wynegocjował opuszczenie pozycji pod warunkiem, że Niemcy nie ściągną więcej oddziałów. Jednak nawet jeśli generał chciał pokoju, to "doły" się nie zgadzały. Prym wśród bojowo nastawionych oficerów wiedli kapitanowie artylerii - Renzo Apollonio i Amos Pampaloni. Żądali stawienia oporu i odmówienia zdania Niemcom ciężkiego uzbrojenia dywizji, nawet za cenę walki. 13 września 1943 r. do Argostoli - stolicy wyspy - przypłynął niemiecki konwój, naruszając umowę. Artyleria kpt. Apolloniego, osłaniająca port, samowolnie go ostrzelała i zatopiła dwa statki.
Generał załagodził jeszcze ten incydent, a w nocy w dywizji przeprowadzono "referendum" - czy walczyć z Niemcami, czy się im poddać. Większość żołnierzy wybrała walkę. Gorąco popierali ich greccy partyzanci z ELAS, odwiedzający włoskie pozycje, obiecując wsparcie i pomoc. Na zdjęciu: ostatni apel dywizji „Acqui”.
15 września 1943 r. o 12:30, wraz z upływem terminu ultimatum, na wyspę spadły niemieckie bombowce nurkujące Ju-87, które zbombardowały włoskie pozycje wokół Argostoli. O 14:00 gen. Gandin kazał podjąć walkę z Niemcami. Włochom udało się nawet wziąć 500 niemieckich jeńców.
Ale Niemcy, tak jak na Dodekanezie, na Kefalonię rzucili absolutną elitę Wehrmachtu - oddziały zaprawionej w boju 1. Dywizji Górskiej, szarotkowych zakapiorów z Polski, Ukrainy i Kaukazu, dowodzonych przez stuprocentowego nazistę, majora Haralda von Hirschfelda, ochotnika oddziałów górskich od przedwojnia.
Ale Niemcy, tak jak na Dodekanezie, na Kefalonię rzucili absolutną elitę Wehrmachtu - oddziały zaprawionej w boju 1. Dywizji Górskiej, szarotkowych zakapiorów z Polski, Ukrainy i Kaukazu, dowodzonych przez stuprocentowego nazistę, majora Haralda von Hirschfelda, ochotnika oddziałów górskich od przedwojnia.
Z weteranami von Hirschfelda Włosi nie mieli już żadnych szans. Doskonale dowodzeni strzelcy górscy, osłaniani przez Stukasy, zaczęli wypychać Włochów z kolejnych pozycji. Jednocześnie Włochom zaczęła wyczerpywać się amunicja, a Alianci nie pozwolili na pomoc oblężonej dywizji, skazując ją na śmierć.
To, co wydarzyło się między 15, a 22 września 1943 roku przypominało okładanie młotkiem osłabionego człowieka. Niemcy zrzucali ulotki nawołujące do poddania się, ale żadnego Włocha nie brali do niewoli. 21 września koło miasteczka Franagata zamordowali 405 jeńców, następnego dnia koło wsi Troianata - 316. Wiedzieli, że Włochom kończy się amunicja i mogą bez przeszkód rozstrzeliwać jeńców.
To, co wydarzyło się między 15, a 22 września 1943 roku przypominało okładanie młotkiem osłabionego człowieka. Niemcy zrzucali ulotki nawołujące do poddania się, ale żadnego Włocha nie brali do niewoli. 21 września koło miasteczka Franagata zamordowali 405 jeńców, następnego dnia koło wsi Troianata - 316. Wiedzieli, że Włochom kończy się amunicja i mogą bez przeszkód rozstrzeliwać jeńców.
„Zabijali wszystkich, którzy nawinęli im się pod lufy”, jak wspominał włoski ocalały, Marco Botti. On sam przeżył pod zwałami trupów kolegów. Nie wiadomo, ilu jeńców Niemcy zamordowali - szacuje się, że od co najmniej 2500 do 5155. Ich ciała porzucano w płytkich grobach, albo wrzucano do morza.
Wielu ze strzelców górskich pochodziło z Austrii i obsesyjnie nienawidzili Włochów za zajęcie południowego Tyrolu. Choć rozkaz rozstrzelania wydał sam Adolf Hitler jako „karę za zdradziecką postawę”, to strzelcy górscy nie mieli oporów z wykonaniem go.
Wielu ze strzelców górskich pochodziło z Austrii i obsesyjnie nienawidzili Włochów za zajęcie południowego Tyrolu. Choć rozkaz rozstrzelania wydał sam Adolf Hitler jako „karę za zdradziecką postawę”, to strzelcy górscy nie mieli oporów z wykonaniem go.
23 września 1943 roku resztki dywizji „Acqui” poddały się. Zginęło 1316 Włochów, z czego wielu zamordowanych. Niemcy stracili 54 zabitych, 23 zaginionych i 156 rannych. Następnego dnia Niemcy zamordowali 137 oficerów dywizji. Pierwszego zamordowano gen. Gandina. Ich ciała wyrzucono do morza na rozkaz gen. Lanza.
Bliźniacze wydarzenia nastąpiły na sąsiedniej wyspie Korfu, gdzie stacjonował 18. pułk dywizji „Acqui”. 24 września Niemcy zaczęli operację „Zdrada” i zgnietli Włochów w jeden dzień. Tam zamordowano 280 jeńców z dowódcą, płk Lusignianim. Zginęło 5 Niemców, było 27 rannych.
Bliźniacze wydarzenia nastąpiły na sąsiedniej wyspie Korfu, gdzie stacjonował 18. pułk dywizji „Acqui”. 24 września Niemcy zaczęli operację „Zdrada” i zgnietli Włochów w jeden dzień. Tam zamordowano 280 jeńców z dowódcą, płk Lusignianim. Zginęło 5 Niemców, było 27 rannych.
Pozostałym jeńcom Niemcy łaskawie darowali życie i uznali ich za jeńców. Tysiące z nich - nie tylko z Kefalonii, ale też z Dodekanezu - załadowano na statki i zabrano do Europy. Jednak od ataków alianckich i min zatonęły trzy z nich: „Sinfra”, „Mario Roselli” i „Ardena”.
Na tonących statkach wybuchła straszliwa panika. Przerażeni włoscy jeńcy, stłoczeni pod pokładami, usiłowali się ratować i wyjść. Niemcy do nich strzelali i obrzucali granatami, nie pozwalając im zająć szalup. Zamykano ładownie i pozwolono im utonąć. Zginęło tak ok. 3 000 Włochów.
Na tonących statkach wybuchła straszliwa panika. Przerażeni włoscy jeńcy, stłoczeni pod pokładami, usiłowali się ratować i wyjść. Niemcy do nich strzelali i obrzucali granatami, nie pozwalając im zająć szalup. Zamykano ładownie i pozwolono im utonąć. Zginęło tak ok. 3 000 Włochów.
Historia ta pewnie nie ujrzałaby światła dziennego w morzu niemieckich zbrodni, gdyby nie trzęsienie ziemi na Kefalonii w sierpniu 1953 roku, które odsłoniło tysiące zmasakrowanych szkieletów. Włochy na prośbę Grecji przysłały ekipę ekshumacyjną, by zebrać szczątki żołnierzy.
Identyfikacja nie była możliwa, szkielety były przemieszane, więc uznano, że szczątki spoczną z honorami w masowej mogile. Powrót żołnierzy 33. Dywizji „Acqui” do domu witały w Bari dziesiątki tysięcy ludzi. Ich kolegów, znajomych, członków rodzin, przedstawicieli władz.
Niemieccy mordercy w mundurach nie ponieśli praktycznie żadnej odpowiedzialności. Mjr von Hirschfeld zginął na Przełęczy Dukielskiej 18 stycznia 1945 roku, już jako generał. Także płk Barge nie trafił za kraty. Osądzono jedynie gen. Lanza, skazując na 12 lat więzienia, ale odsiedział tylko 3...
Niemieccy zbrodniarze z 98. pułku strzelców górskich i załóg statków nigdy nie stanęli przed sądami. Dożywali w spokoju swoich dni. Spotykali się w Austrii i Bawarii, wspominając swój „Kameradenschaft”, traktowani z estymą, jako dobrzy żołnierze „rycerskiego” Wehrmachtu.
Włoskie sądy usiłowały ścigać niemieckich zbrodniarzy, ale osądzono zaocznie tylko jednego - podoficera Alfreda Storka. Ten jednak nie wykazał honoru i zmarł na wolności w 2021 roku. Na samej Kefalonii niemieccy turyści do dzisiaj nie są zbyt przyjaźnie widziani.
Włoskie sądy usiłowały ścigać niemieckich zbrodniarzy, ale osądzono zaocznie tylko jednego - podoficera Alfreda Storka. Ten jednak nie wykazał honoru i zmarł na wolności w 2021 roku. Na samej Kefalonii niemieccy turyści do dzisiaj nie są zbyt przyjaźnie widziani.
O tragedii dywizji „Acqui” opowiada film „Kapitan Corelli” z Nicolasem Cagem i Penelope Cruz w rolach głównych z 2001 roku na motywach powieści Louisa de Bernièresa.
Tak zamknęła się historia zapomnianej włoskiej dywizji. Kolejnego kamyczka obalającego brednie o „tchórzliwych makaroniarzach”.
To tyle, pozdrawiam, II wojna światowa w kolorze.
Tak zamknęła się historia zapomnianej włoskiej dywizji. Kolejnego kamyczka obalającego brednie o „tchórzliwych makaroniarzach”.
To tyle, pozdrawiam, II wojna światowa w kolorze.