21
Nie rozumiem powiedzenia:
"Emocje jak na grzybach"

Tzn. Rozumiem... Że coś jest nieciekawe; Nie warte uwagi; Miałkie...

Ale... Jakoś to powiedzenie nie ma dla mnie sensu.

Dzisiaj, łażąc po lesie miałem zupełnie odmienne wrażenia:

   Kilka miodówek w jednym miejscu?
   Uśmiech od ucha do ucha... A nawet śmiech na głos...
   "A co to za impreza beze mnie?!"

   Samotny Borowik pośrodku polanki?
   "A co ty tu robisz sam? Bez mamy? Bez taty? No już... Nie płacz...     Zabiorę cię ze sobą.."

   Trzy dość rozwnięte Kanie w cieniu?
   "No witam Panie, A może byście tak poszły ze mną na patelnię?"

I ja wiem, że mówienie do siebie, a nawet do grzybów, to zły objaw, ale jeszcze gorzej jest odpowiadać samemu sobie...

A że jestem pierdolnięty i po prostu muszę żartować, żeby trzymać się psychicznie, to przynajmniej mam się z czego pośmiać.

No i właśnie dlatego wkurwiają mnie ludzie, co ciągle chodzą smutni.

Taka puenta z dupy...
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.076401948928833