1
„W Ardenach powiadają, że jeśli skały pachną siarką, a ptaki nagle milkną, znaczy, że właśnie wyszedł zaczerpnąć powietrza.”

- na motywach lokalnych legend Ardenów
Karnabo to jedno z bardziej osobliwych stworzeń folkloru Ardenów, znane głównie z pogranicza francusko-belgijskiego, z okolic Regniowez na płaskowyżu Rocroi. Dawne opowieści mówią, że nie jest rodzimym potworem Ardenów. Miał się narodzić z potwornej unii wędrownego Bohema (czarownika) i starej, sześćdziesięcioośmioletniej ghuli [ghul (m.) / ghula (ż.)]. Tak opisuje go już pod koniec XIX wieku Albert Meyrac w zbiorze ardeńskich legend, a później powtarzają francuscy autorzy bestiariuszy i słowników istot nadnaturalnych.
Kompendium strachu: „Maszkara z bluźnierczego związku”, Karnabo, vol. 46
Karnabo mieszka w starej ardoisierze (opuszczony kamieniołom łupkowy), ukrytej gdzieś wśród wzgórz. Jego wygląd jest prawie ludzki, ale tylko „prawie”. Ma twarz człowieka, lecz oczy bazyliszka i długi nos w kształcie trąby, porównywanej do słoniowej. Skóra jest ciemna, chropowata, jak ściany kamieniołomu, w którym żyje. Folkloryści opisują go wprost jako ohydnego potwora z Ardenów, coś pośredniego między potworem rzecznym Mahwotem [1] a lokalnym straszydłem, które ma swoje jedno konkretne siedlisko.
Kompendium strachu: „Maszkara z bluźnierczego związku”, Karnabo, vol. 46
Najbardziej charakterystyczna cecha Karnabo to jego oddech i gwizd. Z trąbowatego nosa wydobywa się przenikliwy, nosowy świst. Sam dźwięk ma paraliżować lub dusić każdego, kto podejdzie za blisko wejścia do ardoisiery. Zwierzęta zaś, padają martwe od oparów. W nowszych opracowaniach podkreśla się, że to typowy „monstrum ostrzegawcze”: ma trzymać ludzi z daleka od niebezpiecznych wyrobisk, szybów i urwisk.
Kompendium strachu: „Maszkara z bluźnierczego związku”, Karnabo, vol. 46
Jednak Karnabo nie jest tylko bezmyślną bestią. Legendy przypisują mu ślady dziedzictwa po ojcu. Po pierwsze, ma mieć dostęp do rozmaitych czarów i przekleństw. Po drugie i to ciekawy folklorystyczny szczegół potrafi leczyć panaris, czyli bolesne ropne zapalenie palców. Według Meyraca i późniejszych autorów Karnabo uzdrawia ten rodzaj czyraka w Wielki Piątek, recytując tajemnicze formuły. W jednej istocie skupiają się więc dwa bieguny: śmiertelny oddech, który zabija i rytualne leczenie, które łagodzi ból.
Kompendium strachu: „Maszkara z bluźnierczego związku”, Karnabo, vol. 46
W folklorystycznych komentarzach pojawia się hipoteza, że wiara w Karnabo może mieć rdzeń w jakimś zapomnianym wydarzeniu. Katastrofie górniczej, utonięciu dziecka, serii niewyjaśnionych zgonów zwierząt. Dla mieszkańców doliny dolnej Mozy potwór z rzeki i potwór z łupkowni to dwie twarze tego samego lęku przed głęboką wodą i ciemnymi dziurami w ziemi. Współczesne bestiariusze i blogi o potworach chętnie przypominają o Karnabo, gdyż jest oryginalny wizualnie. Jednocześnie, gdy spojrzeć na niego oczami dawnych mieszkańców Ardenów, widać w nim przede wszystkim strażnika tabu.

[1] Potwór rzeczny z folkloru Ardenów, łączony z głębokimi wirami i niebezpiecznymi odcinkami rzek. W opowieściach topi ludzi i zwierzęta, strzegąc „zakazanego” nurtu.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
3
„Bokkenrijders byli potworami z nocnych opowieści i jednocześnie ludźmi z krwi i kości. To czyni ich historię tak niewygodną.”

- z niderlandzkiego folkloru
Bokkenrijders (pol. tłum. jeźdźcy na kozłach) to jedna z najbardziej mrocznych legend pogranicza Holandii, Belgii i Niemiec. W niderlandzkich opowieściach z Limburgii są zarazem demonami latającymi nocą po niebie. Jak i znanymi bandytami z XVIII wieku, którzy przyjęli tę nazwę, żeby siać strach.
Kompendium strachu: „Nocą na kozłach”, Bokkenrijders, vol. 45
W folklorze opowiada się, że Bokkenrijders zawarli pakt z diabłem. W zamian otrzymali latające kozły, na których mogli przelatywać nad domami, ogrodami i granicami krajów. Według popularnej wersji mieli wykrzykiwać zaklęcie: „Over huis, over tuin, over staak, en dat tot Keulen in de wijnkelder!” (pol. tłum. Przez domy, przez ogrody, przez palisady, aż do Kolonii, do piwnicy z winem!). Nocą mieli zjawiać się jak zjawy. Znikąd, na czarnych kozłach, z płonącymi oczami, po czym znikać w ciemności. Niektóre wersje legendy mówią o sabatach w jaskiniach i kaplicach przydrożnych, gdzie jeźdźcy odnawiali pakt z diabłem i dzielili łupy.
Kompendium strachu: „Nocą na kozłach”, Bokkenrijders, vol. 45
Za legendą stoi jednak bardzo konkretna historia. W XVIII wieku w Limburgii i okolicznych regionach działały brutalne bandy rabusiów, które zaczęły posługiwać się nazwą Bokkenrijders. Napadali na samotne gospodarstwa, probostwa i kościoły, bili i torturowali ofiary, żeby wydobyć ukryte pieniądze. Źródła opisują przypalanie stóp, twarzy i genitaliów, groźby podpaleń i zabójstw. Używanie nazwy „jeźdźcy na kozłach” było świadomym zabiegiem. Zbójnicy podkręcali atmosferę strachu, podkreślając rzekomy związek z satanizmem i czarami. 
Kompendium strachu: „Nocą na kozłach”, Bokkenrijders, vol. 45
Badania historyków, jak Anton Blok, Theo Engelen czy Wim van Meurs, pokazują, że obraz jednej wielkiej, zorganizowanej „nadnaturalnej” bandy jest w dużej mierze konstrukcją aparatu sądowego. Część Bokkenrijders faktycznie była niebezpiecznymi bandytami, ale inni padli ofiarą fali paniki, plotek i tortur, które produkowały kolejne zeznania. Z czasem w historiografii pojawiły się dwa przeciwstawne ujęcia. Jedni widzieli w jeźdźcach na kozłach realną, wyjątkowo brutalną bandę przestępców. Drudzy zaś chłopskich drobnych złodziei, na których władza nałożyła demoniczną maskę.
Kompendium strachu: „Nocą na kozłach”, Bokkenrijders, vol. 45
Dziś Bokkenrijders są częścią lokalnej tożsamości regionu. W Valkenburgu i innych miejscowościach Limburgii stoją ich pomniki. Odbywają się  festyny i spektakle w dawnej jaskini czarownic, a lokalne stowarzyszenia, zespoły muzyczne i karnawałowe sięgają po ich nazwę. Jednocześnie pamięta się, że za legendą kryją się setki realnych ofiar procesów i egzekucji. Dlatego Bokkenrijders pozostają figurą podwójnie mroczną. Jako jeźdźcy na kozłach przysięgający diabłu i jako pretekst, który pozwolił władzy w XVIII wieku rozliczyć się z przestępczością. 
Kompendium strachu: „Nocą na kozłach”, Bokkenrijders, vol. 45
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.074914932250977