Raszyn 1809, dwukrotnie liczniejszy przeciwnik, Austriacy prący jak walec, a naprzeciw nich polska armia z Józefem na czele. Nie schowany za linią, nie zasypany mapami, ale na czele szarży, z szablą w ręku. Bitwa była nierozstrzygnięta, ale duch wygrany. Józef Poniatowski pokazał, że odwaga nie liczy bagnetów, tylko serca. Po Raszynie nie czekał na fanfary. Ruszył do kontrofensywy, wyzwalał Galicję krok po kroku. A gdzie niósł wolność, tam stawiał fundamenty: powołał Rząd Centralny Wojskowy Tymczasowy Obojga Galicji, a 15 lipca wkroczył do Krakowa jak rycerz wracający do twierdzy.