9
Hej Dzidki, mam tu dla Was przedsmak mojego nowego projektu Rekina w Cefeuszu. Za mną już 3 nocki i to wszystkie w kwietniu, tak jakoś podpasowała pogoda ostatnio. Zebrałem jak na razie 159 klatek co daje 13h i 15 min. Obróbka jest dość mocna, ale chciałem wyciągnąć ile się da. Docelowo będzie 20h, a może i 20-parę, więc jeszcze trochę detalu się pojawi i tło będzie gładsze. Co sądzicie?

Pełna rozdzielczość https://cdn.astrobin.com/thumbs/W-HrrNuHYnkk_2560x0_NnFXn2CQ.jpg?v=1776545364
LDN 1235 Shark Nebula
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
5
???? Księżyc – wybrane regiony powierzchni
???? Księżyc – wybrane regiony powierzchni
???? Księżyc – wybrane regiony powierzchni
???? Księżyc – wybrane regiony powierzchni
???? Księżyc – wybrane regiony powierzchni
???? Księżyc – wybrane regiony powierzchni
???? Księżyc – wybrane regiony powierzchni
???? Księżyc – wybrane regiony powierzchni
???? Księżyc – wybrane regiony powierzchni
???? Księżyc – wybrane regiony powierzchni
1️⃣ Archimedes – Mare Imbrium

Region centralnej części Mare Imbrium.
Widoczne kratery Archimedes (83 km), Aristillus (55 km) i Autolycus (39 km) oraz potężne pasmo Montes Apenninus, które stanowi krawędź basenu uderzeniowego Imbrium. W tym rejonie wylądowała misja Apollo 15.

2️⃣ Ptolemaeus – Alphonsus – Arzachel

Klasyczny układ dużych kraterów na obrzeżu Mare Nubium:
Ptolemaeus (154 km), Alphonsus (119 km) i Arzachel (96 km).
W pobliżu widoczny jest także krater Albategnius (129 km) oraz tektoniczny uskok Rupes Recta („Prosta Ściana”), mający ok. 110 km długości.

3️⃣ Mare Vaporum – Rima Hyginus

Obszar pomiędzy Mare Vaporum a Sinus Medii.
Widoczne kratery Manilius (39 km), Agrippa (46 km) i Menelaus (27 km). Charakterystycznym elementem jest system szczelin Rima Hyginus (~220 km) oraz Rimae Triesnecker, związanych z dawną aktywnością wulkaniczną skorupy księżycowej. W regionie tym lądowała sonda Surveyor 6.

4️⃣ Plato – Vallis Alpes

Krater Plato (101 km) z ciemnym bazaltowym dnem leży na północnej krawędzi Mare Imbrium.
Przez pasmo Montes Alpes przebiega spektakularna dolina Vallis Alpes (~166 km długości). Widoczne są także góry Mons Piton i Mons Pico wystające z powierzchni morza lawowego.

5️⃣ Tycho – południowe wyżyny

Dominujący krater Tycho (85 km) z centralnym szczytem i jasnym systemem promieni wyrzuconego materiału.
W pobliżu znajduje się ogromny krater Clavius (231 km) oraz Maginus (163 km) – część bardzo starego, silnie pokruszonego regionu południowych wyżyn księżycowych. W tej części Księżyca wylądowała sonda Surveyor 7.

Materiał zarejestrowany teleskopem Sky-Watcher Newton 200P (200/1000 mm) na montażu EQ6 Pro kamerą ZWO ASI715MC.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
30
Szybki wypad na parking
Szybki wypad na parking
Szybki wypad na parking
Siema Dzidki!
Mamy sezon na galaktyki w pełni oraz na drogę mleczną, lecz mój setup jest typowo pod mgławicę. Co prawda ustrzeliłem M81 i M82 ale przy mojej ogniskowej to by było na tyle do wyboru. Z drugiej strony mam też rurę 1000mm, ale niestety mój Newton musi być jeszcze sporo doinwestowany żeby robić DSO. ALE... Ale mam kamerę planetarną, która z moim Newtonem doskonale się sprawdza więc postanowiłem sprobowwć siły w czymś innym. Jeszcze sporo do ogarnięcia i nauczenia, jednakże 3 filmy po 3min zaowocowały tymi 3 zdjęciami, w których detal robi już całkiem spoko wrażenie. Jak się doucze, to może bym se trzasnął mozaikę, bonte tutaj kadry to takie trochę losowo wybrane. W kwietniu planuje moją pierwszą drogę mleczną więc trzymajcie kciuki. Pozdro.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
3
...No dobrze, pospałem trochę, ale jednak tam czeka jakieś 10 GB materiału, który prosi się o obróbkę. Jak to się robi? W necie jest mnóstwo darmowych programów, które w tym pomagają, ale ja postawiłem na program zrobiony wyłącznie do tego celu. Jest to PixInsight – bawię się nim od ponad roku, przeorałem mnóstwo poradników, a i tak zapewne dopiero przeczytałem przedmowę. Jest to potężny program, ale może nie o tym.
Od czego zaczynamy? Z tych wszystkich zdjęć, które generalnie wyglądają tak samo, trzeba „skleić” jedno wielkie super zdjęcie w procesie zwanym stackowaniem. Wrzucam wszystkie swoje pliki: light – czyli główny materiał, oraz klatki kalibracyjne, ustawiam parametry i klikam RUN. W zależności od ilości zdjęć i szybkości procesora, taki stack może trwać od godziny po całą noc. Ale ja jestem też zapalonym graczem, więc w puszce siedzi dość mocny sprzęt. Stack leci, a ja mam czas na kawę, wyjście z psami i może jeszcze pół godzinki na pospanie.
Stack gotowy. I to jest ten moment, na który się czeka, pierwsze spojrzenie – co tam się udało zebrać, jakiej jakości jest materiał, czy czasu było dość, a może jednak za mało, czy ostrość była dobra, czy Księżyc nie zmasakrował za bardzo zdjęcia, bo był np. blisko pełni. Wrzucam zdjęcie do programu i klikam magiczny przycisk STF (Screen Transfer Function) – to taki automatyczny podgląd zdjęcia. Na nim można zobaczyć, czy to wszystko było warte zachodu.
Może warto też wytłumaczyć, co tak naprawdę trzeba zrobić, żeby to zdjęcie wyglądało. Trzeba wyciągnąć wszystkie zawarte dane z punktu czerni, bo na początku zdjęcie jest po prostu czarne i nic na nim nie widać, może oprócz najjaśniejszych gwiazd. Zaczynamy od wyrównania gradientów, bo może być tak, że np. z lewej była latarnia, albo tuż obok kadru świeciła jasna gwiazda, albo światło Księżyca biło od prawej. Co dalej? Dalej trzeba skalibrować kolor. Bo kolor przez to, że np. używam takiego czy innego filtra, jest a to cały zielony, a to cały niebieski albo w ogóle sraki. I jest takie narzędzie SPCC (Spectrophotometric Color Calibration) – do tego narzędzia mam podpiętą bazę danych, chyba z 40 GB danych spektroskopowych gwiazd, czytaj duuuuużo. I program wiedząc, co jest na zdjęciu, bo podczas stackowania rozpoznaje gwiazdy i wie, która to która, ustawia balans bieli. Więc mamy kolor.
Następny krok to poprawienie krzywizny pola kadru. Mimo że używam wypłaszczacza, to i tak w narożnikach gwiazdy są lekko rozjechane, trzeba to skorygować. W moim przypadku zajmuje się tym narzędzie RC-Astro BlurXTerminator – strasznie magiczne gówienko (płatne). Potem wyostrzamy detal i redukujemy gwiazdy, robi to to samo narzędzie. Następnie zajmuję się redukcją szumu. Tak, robiłem darki, robiłem biasy, matryca miała -10 stopni, ale materiału mam np. 7 h, a obiekt był bardzo słaby, więc stosunek SNR (Signal-to-Noise Ratio) nie wypadł najlepiej. Przy 20 h to co innego, ale 7 h to taki wstępniak. No to jedziemy z kolejnym narzędziem: RC-Astro NoiseXTerminator. Uzyskujemy zdjęcie ze zredukowanym szumem.
Na koniec używam RC-Astro StarXTerminator, żeby stworzyć dwie osobne warstwy. Jak on to robi, że wycina gwiazdy – nie mam pojęcia, ale no dobrze to robi. Powstaje warstwa Stars i Starless. Na tym, jak to mówię, kończy się etap przygotowywania zdjęcia do obróbki. Trochę to trwa, bo to duże pliki są, po 2 GB, i procesor ma co mielić, ale ja trochę oszukałem system i podpiąłem moją kartę graficzną pod PixInsight. Teraz to ona wzięła to na siebie, więc idzie to... no, dobrze to idzie. Bo z 15–40 min na proces zrobiło się 30 sekund. Bajka.
Co teraz mamy? Mamy czarne zdjęcie samego obiektu, czyli np. galaktyki, i samo zdjęcie gwiazd. I teraz zaczyna się rzeźba. Ja najczęściej używam narzędzia GHS (Generalized Hyperbolic Stretch) do rozciągnięcia fotki. Rozciągnięcia, czyli przesunięcia danych z punktu czerni do punktu bieli. Trzeba to robić świadomie i ostrożnie, nie można przesadzić, bo jak chcesz wydobyć pył, który ledwo wyróżnia się od tła, to spalisz przy okazji galaktykę, która stanie się białą plamą. Trzeba robić to krok po kroku, używać masek, bawić się krzywymi i wieloma narzędziami, których działanie jeszcze trzeba przy okazji rozumieć.
Jak już się to uda, to można powalczyć o nasycenie koloru. Przy galaktyce M81, którą ostatnio fociłem, wiem, że w ramionach jest dużo młodych niebieskich gwiazd, więc trochę dajmy tam tego błękitu, ale obok mamy M82 z wodorowymi jetami, które świecą na czerwono. Z tymi kolorami też jest sporo zabawy, bo to ma wyglądać naturalnie. Przynajmniej ja mam taką filozofię. Jak już kolor siedzi, dokonujemy ostatnich szlifów. Trochę lokalny kontrast w strukturach, lekko wyostrzyć, dać trochę czerni tam, gdzie ona jest, a przeszła w szarość podczas rozciągania. I tak to leci, bez śniadania, z 4. kawą nagle robi się 13:00. Ok, powiedzmy, że to mamy. Teraz gwiazdy. Nie można ich traktować po macoszemu, one nadają zdjęciu charakteru, ale obróbka jest krótsza i łatwiejsza. Trochę rozciągnąć, nasycić kolor i generalnie jest. Wklejamy gwiazdy z powrotem na zdjęcie i... i eee, nie, coś nie tak. Od nowa. I tak o to po 6–7 próbie, o godzinie 22:00, po zjedzeniu jakiejś parówki zawiniętej w 2 plastry sera, mam swoje zdjęcie, które wrzucam na jbzd i słyszę, że wkleiłem zdjęcie z NASA, każdy tak może :)
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
11
Zostałem ostatnio poproszony, żebym napisał, jak się te astro fotki w ogóle robi. Podzieliłem to na dwie częśći. Zbieranie materiału i obróbka.

No to robi się tak: 
zanim zaczniemy cokolwiek pstrykać, to najpierw trzeba mieć czym. Jest tego strasznie dużo i strasznie różnych rzeczy, więc może skupimy się na tym, czego ja używam, będzie prościej.

Także co potrzebujemy? Po pierwsze musimusy mieć coś, co zbiera światło, nasze oko na kosmos, a w moim przypadku jest to dość podstawowy astrograf firmy Sky-Watcher Evostar 72ED, innymi słowy tuba optyczna. Dobrze, mamy więc oko, ale co dalej? Dalej musimy mieć coś, co to światło zarejestruje. Może być to smartfon, lustrzanka, albo kamera astronomiczna ZWO ASI2600MC PRO, której jestem szczęśliwym posiadaczem. Kamera ta ma wbudowane chłodzenie ogniwem Peltiera – mrozimy ją do np. -15 stopni, bo matryca przy pracy się grzeje i sypałaby szumem jak stary telewizor, a my chcemy czysty obraz. Ok, mamy układ optyczny, w którego skład wchodzi jeszcze wypłaszczacz pola. Jego zadaniem jest skorygowanie krzywizny soczewki, żeby gwiazdy były okrągłe w całym polu, ale przecież gwiazdy się ruszają, prawda? No nie do końca prawda, bo to ziemia się obraca, ale każdy wie o co chodzi. W każdym razie, jeśli chcemy rejestrować długo naświetlane zdjęcia, musimy mieć coś, co przeciwdziała owemu obrotowi ziemi. Jest to montaż paralaktyczny. Mój to EQ6 Pro, również od Sky-Watcher. Generalnie służy do śledzenia punktu, który wybierzemy na niebie, czy to jest gwiazda, czy mgławica, a może galaktyka, dla niego to nieistotne, on po prostu przesuwa bardzo precyzyjnie naszą tubę z tą samą prędkością co pozorny ruch nieba. Całość musimy na czymś osadzić, a najczęściej jest to bardzo porządny statyw. I mówiąc porządny mam na myśli bardzo porządny, bo montaż z tubą to już około 25-30 kg.

Do robienia dobrych zdjęć potrzebujemy jeszcze paru rzeczy. Zacznijmy od śledzenia, czyli tak zwanego guidingu. Potrzebna jest druga mniejsza tuba (u mnie Evoguide 50ED) oraz kamera (ASI120MM mini), która będzie śledzić gwiazdy i korygować ruch montażu przez komputer ZWO AsiAir Plus. Do tego ZWO EAF (elektroniczny autofokuser), który sam pilnuje ostrości, automatyczny rotator CAA, opaski grzewcze, żeby optyka nie parowała i odpowiedni filtr. I całe to tałatajstwo, razem ważące pewnie z 40 kg, nazywamy teleskopem.
Dobra, mamy już swój teleskop, czas wyruszyć w drogę. Pakuję wszystko do auta: 3 walizki, plecak, torba, bęben z kablem, statyw, stolik, rzeczy do przetrwania nocy i wio. Przede mną około 1,5 h jazdy, większość S-ką, więc spoko. Oczywiście w trasie cały czas patrzę, czy czasem na horyzoncie nie zaczynają czaić się jakieś chmury i analizuję, czy obiekt, który wybrałem, będzie ok i czy zdążę się wyrobić przed świtem.

Dojeżdżam, jest godzina 18:20, do nocy została mi jeszcze godzinka... Takie szczęście mnie spotkało, że mam szwagra z działką nad jeziorem. To wielka, płaska łąka z niebem klasy 4 (gdzie 9 to Nowy Jork, a 1 to środek oceanu). Do tego mam tam wyrko, prąd i mogę się nagrzać, gdy na dworze jest -16 stopni. Jednym słowem marzenie!

Parkuję auto i zaczyna się montaż. Wszystko trzeba zanieść na miejsce docelowe – jakieś 30-40 m, tyle ile kabla starczy. Na start statyw – ustawiam go z grubsza na Gwiazdę Polarną i bardzo dokładnie poziomuję. Potem przykręcam montaż EQ i zaczyna się proces składania teleskopu. Wszystko trzeba wyjąć i skręcić. Przy temperaturach ujemnych to jest piekło, dlatego od jakiegoś czasu wożę tubę z osprzętem już zamontowanym na gotowo. Wszystko spinam kablami: AsiAir z montażem, kamerami i EAF-em.

Jak już wszystko siedzi na swoim miejscu, trzeba wyważyć tubę na montażu. Musi stać "w punkt" w jakiejkolwiek pozycji. Robi się to, przesuwając tubę w uchwycie oraz operując ciężarkami przeciwwag na trzpieniu. Zwykle zajmuje mi to około 30 min, ale początki bywały i godzinne.
Czas na "wyrównanie na gwiazdę polarną". O co w tym chodzi? Musimy zgrać oś montażu z osią obrotu Ziemi. Kiedyś robiłem to ręcznie przez lunetkę biegunową. Piekło! Trzeba klęczeć na ziemi z głową pod pachą (mam 190 cm) i modlić się, że to co widzisz, to faktycznie Polaris, a nie jakaś randomowa gwiazda.

Dziś mam AsiAir i on robi to za mnie. Teleskop robi zdjęcie nieba, algorytm wykrywa gwiazdy, obraca się o 60 stopni i robi drugie zdjęcie. Na podstawie tego mówi mi dokładnie, o ile przesunąć montaż śrubami w lewo/prawo czy góra/dół. Skąd on to wie? Wprowadzam dane: współrzędne, godzinę i ogniskową tuby. Dzięki temu komputer wie dokładnie, gdzie na kuli ziemskiej się znajduje i na co patrzy.

Gdy Polarna siedzi, trzeba skalibrować guiding. Kamera pomocnicza wybiera sobie gwiazdę prowadzącą i „uczy się” jej ruchu, skacząc w prawo, lewo, góra i dół. Notuje, jak montaż reaguje na komendy. Gdy wszystko gotowe, na mapie w aplikacji wybieram mój obiekt. Teleskop sam go namierza, robi zdjęcie poglądowe, sprawdza czy kadr się zgadza (dzięki rotatorowi CAA sam go poprawia) i rozpoczyna śledzenie. Można robić zdjęcia!

Moim ostatnim obiektem była galaktyka, więc użyłem filtra Antlia Triband RGB Ultra II. Taki filtr odcina „śmieci” (np. światło lamp ulicznych), a przepuszcza to, co nas interesuje – pasma zjonizowanego wodoru i pełne spektrum światła widzialnego z galaktyk. Mgławice fotografuje się inaczej, filtrami wąskopasmowymi, ale to temat na inny raz.
Ustawiam np. 140 zdjęć po 180 sekund i włączam dithering. Z tym ditheringiem to chodzi o to, że montaż po każdej klatce robi mikro-skok o parę pikseli w losową stronę. Dzięki temu oszukujemy matrycę – gwiazdy za każdym razem padają w inne miejsce, a stały szum zostaje tam, gdzie był, co pozwala go potem łatwo wyciąć w obróbce. Takie zamiatanie brudu pod dywan. Jeśli wykres guidingu jest stabilny, to teoretycznie mógłbym iść spać, ale... no właśnie. Nie idę spać, tzn. kiedyś tak, ale na pewno nie przed flipem. Czym flip jest? W życiu każdego obiektu dochodzi do takiego momentu, że w swojej wędrówce po nieboskłonie osiąga punkt najwyższy, po czym zaczyna zachodzić. To jest właśnie moment flipu. Po osiągnięciu górowania teleskop przestaje robić zdjęcia i robi fikołka o 180 stopni. Ma to na celu niedopuszczenie do sytuacji, w której np. tuba uderzyłaby w nogę statywu, gdy będzie coraz niżej śledzić obiekt. Po takim flipie EAF robi ostrość (lub nie), guiding się na nowo kalibruje i sesja się wznawia.

Dobrze, flip zrobiony, klatki zaprogramowane. Wychodzi mi, że sesja skończy się o 4 rano, mamy 00:25, mogę iść spać. Kładę się, chwilę leżę, w międzyczasie ktoś prowadzi live na YouTubie, więc sobie obserwuję kosmos z nimi, ale, ale, co jeśli guiding się popsuł? Muszę iść sprawdzić. Pół biedy jak to jest lato, wiosna - zakładam bluzę/kurtkę i wychodzę. Zimą jest to 5-minutowy proces ubierania się. OK, idę, patrzę, wszystko gra. No to może fajeczka, popatrzę na piękne niebo, zobaczę jak tam aparat, bo czasami rozstawiam drugi mobilny montaż i robię szerokie kadry, albo lornetką oglądam gwiazdy. I tak to schodzi do drugiej. Także śpię dwie godziny max.
BUDZIK! To jedyny budzik, na który wstaję od razu. Zostało 5-10 min sesji, w zależności od częstości ditheringu. Czas na flaty, darki i biasy. To są tzw. klatki kalibracyjne. Robię darki, czyli zdjęcia z zamkniętym deklem, żeby zarejestrować szum samej matrycy, który potem odejmuję od właściwych zdjęć w procesie obróbki. Potem flaty – używam do tego panelu Giotto, który daje idealnie równe światło, żeby pozbyć się cieni od paprochów na optyce i ciemnych rogów. Na koniec biasy na szum elektroniki. Bez tego zdjęcia to byłaby jedna wielka kasza.

Sesja skończona, mamy piątą rano, niebo już się różowi, a na wschodzie pięknie płonie rożek księżyca. Robimy zawijkę. Wszystko rozkręcam, pakuję do skrzyń, zwijam kable, wycieram z rosy i wsiadam do auta, gdzie czeka na mnie Monster. Oczywiście miałem jakieś tam jedzenie, ale znowu nic nie zjadłem przez całą noc. Jadę do domu, jeszcze nie zmęczony, ale na pewno szczęśliwy, choć sam nie wiem jeszcze, co mi się udało zarejestrować. 6:30 wchodzę do domu. Pies drze ryja, małżonka śpi, zrzucam toboły, auto rozpakuję potem. Włączam komputer i zgrywam wszystko na dysk. Idę spać.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
161
Mgławica Serce z mojego balkonu, anatomia teleskopu oraz jak tanio zacząć astrofotografię
Zdjęcie Mgławicy Serce wykonane na przestrzeni 14 dni między 17 sierpnia a 12 października z mojego balkonu - razem 25 godzin naświetlania.

Oryginalnie planowałem wrzucić w walentynki ale jakoś tak mi się wzięło i zapomniało xD


A tak przy okazji pokażę wam jak wygląda mój zestaw do astrofotografii i opiszę do czego służą jego poszczególne elementy.


(Poniższy gif można zatrzymać klikając na niego)
1. Montaż paralaktyczny SkyWatcher EQ3-2 - typ montażu który pozwala śledzić ruch nieba napędzając tylko jedną jego oś. Działa to dlatego, że montaż jest przekrzywiony o kąt który niweluje krzywiznę Ziemi zależną od szerokości geograficznej na której stoi. Dzięki temu główna oś śledząca niebo jest ustawiona idealnie równolegle do osi obrotu Ziemi i "patrzy" na gwiazdę polarną. Ta oś na biegunie Ziemi ustawiona byłaby prosto w górę, a na równiku prosto "w bok".

2. Przeciwwaga - zachowuje balans tej osi za pomocą której śledzi się ruch nieba.

3. Napęd montażu - dwa silniczki krokowe które odpowiadają za obracanie obu osi montażu.

4. Kontroler GoTo OnStep - steruje montażem i komunikuje się z komputerem.

5. Teleskop SkyWatcher Evostar 72ED - dwuelementowy refraktor achromatyczny z soczewkami ze szkła niskodyspersyjnego ED. W uproszczeniu to taki obiektyw, tyle, że dedykowany do astronomii. Od obiektywu różni się głównie brakiem wewnętrznej przysłony a od typowej lunety za 200zł wyższej jakości optyką i szkłem ED dzięki któremu mamy lepsze odwzorowanie kolorów oraz znacznie zredukowaną aberrację chromatyczną.

6. Srebrne pokrętło od ustawiania ostrości oraz ten czarny sześcian - Gemini EAF - elektroniczny focuser czyli silnik krokowy podłączony pod pokrętło ustawiania ostrości który zdalnie reguluje ostrość.

7. Field flattener (korektor pola) - element optyczny który odpowiada za dopasowanie krzywizny obrazu z teleskopu do płaskiej matrycy aparatu. Dzięki temu obraz jest ostry a gwiazdy są okrągłe w całym kadrze a nie tylko w jego centrum. Bez tego gwiazdy byłyby koślawe i rozmyte na brzegach obrazu. Dodatkowo też tam można dodać filtr astronomiczny.

8. Lustrzanka Nikon D5100 "full spektrum" - Aparat który rozkręciłem na części i z matrycy zdjąłem filtr który przepuszcza tylko światło widzialne (420 - 680 nm) a włożyłem za to filtr który przepuszcza światło o długościach fali 200 - 1200 nm A to dlatego, że większość światła mgławic emisyjnych pochodzi z emisji wodoru (656.28 nm, tzw. H-alpha). Niby mieści się to w oryginalnym zakresie, ale w praktyce fabryczny filtr przepuszcza tylko około 30% emisji H-alpha a nowy aż 93%. To daje nam 3x więcej światła, więc zamiast naświetlać przez 30h wystarczy nam 10h żeby uzyskać ten sam efekt.

9. Wyzwalacz migawki na USB - kontroluje migawkę aparatu za pomocą komputera. Nowsze aparaty (D5300+) pozwalają to robić bezpośrednio po podłączeniu pod USB, mój jednak ma ograniczenie do 30s naświetlania w takim trybie. Powyżej 30s trzeba użyć interwalometru lub takiego DIY wyzwalacza.

10. Mini teleskop - tak, to jest teleskop na teleskopie i służy do "prowadzenia".

11. Mała kamerka czarno-biała podłaczona do teleskopu prowadzącego. Obserwuje niebo, śledzi daną gwiazdę i mierzy jej ruch (który wynika niedokładności montażu np. luz w przekładniach, wiatr, drgania itd.). Na podstawie tego w czasie rzeczywistym do montażu wysyłane są impulsy korekcyjne dzięki którym cały czas pozostaje on idealnie nakierowany na ten sam punkt nieba z dokładnością co do piksela - tym właśnie jest "prowadzenie".
A tak to wygląda w praktyce:
Pewnie teraz myślicie, że taki sprzęt kosztuje miliony monet. Cóż, po części tak, po części nie. Ten konkretny zestaw kosztował mnie 5541zł, aczkolwiek gdybym robił go teraz z obecną wiedzą to pewnie dałoby się zejść do 4500zł.
Dużo? Cóż, w świecie astrofotografii śmiało można go nazwać ultrabudżetowym. Dopiero co ktoś postował tu swój zestaw gdzie sam teleskop kosztował 13000zł, już nie mówiąc o montażu i akcesoriach - jak to mówią "Inny świat, inni ludzie".

No ale wiadomo, nawet 4500zł to kwota dla wielu zaporowa, więc co robić, jak żyć?
A no spokojnie, bo w astrofotografię da się bawić taniej. Na początek można nawet zacząć samym telefonem. Polecam darmową aplikację DeepSky Camera - pozwala on robić serie zdjęć z długim naświetlaniem (na wielu telefonach robi nawet w RAW, czasem nawet na tych które oficjnalnie tego nie wspierają). Dobrze jest mieć statyw, ale bez niego też da radę - wystarczy telefon oprzeć o chociażby kamień. Będzie to oczywiście astrofotografia szerokokątna, więc nie dostaniemy szczegółowych obrazów mgławic, ale zdecydowanie można zrobić świetne zdjęcia krajobrazu i drogi mlecznej na niebie - do tego idealnie nadaje się to do tworzenia timelapsów. Jednak tutaj nie ma co liczyć na robienie czegokolwiek z miasta, trzeba wyjechać gdzieś na odludzie gdzie jest ciemne niebo.
Mapę jasności nieba mamy tutaj: 
https://djlorenz.github.io/astronomy/lp/overlay/dark.html
Tereny oznaczone na zielono już będą całkiem spoko do robienia zdjęć bez filtrów astronomicznych.

Kolejnym poziomem będzie statyw + podstawowa lustrzanka np. właśnie Nikon D5100 z obiektywem 18-105 (używany ok. 750zł) lub D5100 z obiektywem 18-55mm (około 500zł). Tutaj można już się pokusić o robienie bardziej zbliżonych kadrów jasnych mgławic np. Oriona. Da się też złapać Jowisza i jego księżyce, ale jedynie jako jasne kropki bez żadnych szczegółów.
Bez montażu który śledzi niebo niestety nie można robić zdjęć z bardzo długim naświetlaniem, ale można zrobić kilkaset krótkich zdjęć a następnie na komputerze je "zestackować" i powinno coś z tego wyjść - nie będę się rozpisywał na ten temat, ale polecam do tego program DeepSkyStacker. Można go zastosować też do zdjęć robionych telefonem.

Następny poziom to dokupienie do lustrzanki i obiektywu głowicy astrofotograficznej (ok. 1100zł nowa) która będzie śledzić niebo - to pozwoli robić klatki po kilkadziesiąt a może i nawet kilkaset sekund i naprawdę otworzy ogrom możliwości.

No a potem to już mamy zestawy podobne do mojego - dedykowane do astrofotografii głębokiego nieba.

Z kolei do samych wizualnych obserwacji nieba "budżetowo" polecam lornetkę 10x50 lub 15x70 na statywie - ewentualnie można przez taką zrobić zdjęcie Księżyca telefonem.

Cokolwiek byście nie kupowali polecam szukać jak najwięcej sprzętów używanych na olx oraz w ogłoszeniach na forum Astropolis oraz Astromaniak.

We wszystkich przypadkach podstawą jednak jest wiedza - głównie jeżeli chodzi o fotografię oraz obróbkę zdjęć (stackowanie, zabawa krzywymi itd.). Im więcej wiemy, tym łatwiej wyciągniemy maksimum możliwości ze sprzętu który posiadamy oraz tym lepsze podejmiemy decyzje jaki sprzęt powinniśmy kupić, także polecam poczytać, pooglądać filmiki na youtube. Ale przy tym trzeba uważać na elitystów którzy polecają tylko i wyłącznie sprzęty za miliony monet - ja udowadniam, że astrofotografię da się robić tanio, ale sporo jest osób które uparcie twierdzą, że poniżej 10000zł to nie ma nawet co podchodzić do hobby.

Niestety jest to temat rzeka, ale na pewno macie już dosyć tej ściany tekstu także dzidki pozdrawiam, życzę czystego nieba i wypierdalam!
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
4
IC 405
IC 405 (Mgławica Płonąca Gwiazda) – Charakterystyka fizyczna i analiza techniczna

Prezentowana fotografia przedstawia kompleks mgławicowy IC 405 (Flaming Star Nebula), zlokalizowany w gwiazdozbiorze Woźnicy. Materiał został zarejestrowany przy użyciu wąskopasmowej filtracji dwupasmowej, co pozwoliło na precyzyjne wyodrębnienie struktur zjonizowanego wodoru (H-alpha) przy zachowaniu wysokiego kontrastu detalu.

Kontekst astrofizyczny:
Obiekt znajduje się w odległości około 1500 lat świetlnych od Ziemi i zajmuje obszar o rzeczywistej średnicy około 5 lat świetlnych. Głównym źródłem energii mgławicy jest gwiazda zmienna AE Aurigae. Jest to obiekt typu widmowego O, zaliczany do tzw. gwiazd uciekających (runaway stars). Dane astrometryczne wskazują, że AE Aurigae została wyrzucona z Gromady Trapez w Mgławicy Oriona (M42) około 2 miliony lat temu, prawdopodobnie w wyniku dynamicznego oddziaływania grawitacyjnego w układzie wielokrotnym.
Przecinając obecny obszar gazu międzygwiazdowego z prędkością naddźwiękową względem otaczającego ośrodka, gwiazda indukuje gwałtowną emisję w paśmie wodoru (H-alpha). Widoczne na zdjęciu "języki ognia" to w rzeczywistości gigantyczne ściany gazu formowane przez falę uderzeniową (tzw. bow shock), tworzoną przez pędzącą gwiazdę. W tym ujęciu dominują procesy emisyjne, choć w rzeczywistości gwiazda rozprasza również światło na pyle, tworząc subtelniejszy komponent refleksyjny.

Metodyka akwizycji i procesowania:
Zdjęcie jest wynikiem 6-godzinnej sesji (sub-ekspozycje 600s) pod niebem klasy Bortle 4. Zastosowanie filtra Antlia Dualband pozwoliło na skuteczną separację sygnału emisyjnego od tła nieba i zanieczyszczenia światłem sztucznym. Obróbka została przeprowadzona w środowisku PixInsight z wykorzystaniem algorytmu GHS (Generalized Hyperbolic Stretch) co pozwoliło na zachowanie liniowości przejść tonalnych i ochronę dynamiki jądra mgławicy poprzez dedykowane maski luminancji.

Specyfikacja techniczna:
Teleskop: Sky-Watcher Evostar 72ED
Montaż: Sky-Watcher EQ6 Pro (po tuningu mechanicznym)
Kamera główna: ZWO ASI2600MC Pro (temp. sensora: -10°C)
Guiding: Sky-Watcher Evoguide 50ED + ASI120MM Mini
Filtr: Antlia Dualband
Ekspozycja: 36 x 600s (łącznie 6h materiału)
Kalibracja: Darks (8h), Flats, Dark Flats
Oprogramowanie: PixInsight

Wiewiorczyn 29.11.2025
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
13
Mgławica Serce/Dusza
Mgławica Serce (IC 1805) i Dusza (IC 1848): to obszary H II (emisji wodoru), zlokalizowane w ramieniu Perseusza (Kasjopeja), gdzie młode gwiazdy (jak w gromadzie Melotte 15) jonizują gaz, tworząc ich charakterystyczne, świecące kształty i filary, będąc jednocześnie miejscami aktywnej gwiazdotwórczości o ogromnej skali.

Zdjęcie zrobione we wrześniu na zlocie Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii.

Technikalia:
Canon 6D full spectrum
Samyang 135mm (spory crop)
około 200 klatek po 60 s
Obróbka:
Deep Sky Stacker
GraXpert
Photoshop
starnet++
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
6
Mgławica Irys spamu ciąg dalszy
Po a) to tutaj macie full size https://app.astrobin.com/i/cflgaj
A po b) to straszliwe cierpienia mnie spotykają bo już prawie miesiąc czekam na mój montaż, aż wróci z tuningu i jeszcze nie wiem ile to potrwa i pomału już świruje, dobrze że choć pogoda się zjebała to mnie tak nie ciągnie. No więc w tym cierpieniu szlifuje umiejętności obróbki i taki o to efekt. Tym razem skupiłem się na jak najbardziej naturalnej barwie pyłów oraz postarałem się nie przepalić jądra mgławicy używając masek i narzędzi HDR, co według mnie się udało. Udało się również uzyskać czystrze i gładsze tło i uwydatnić delikatne pasma pyłu. Jak tylko wróci montaż i będzie pogoda zaczynam mój nowy projekt, 4 panelowa mozaika na 36-40h materiału. A teraz już wypierdalaj.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.080615997314453