224
Trójkąt Bermudzki – Teorie naukowe na temat niezbadanego obszaru
Dzidki, zapewne wielu z Was słyszało chociaż raz w życiu o obszarze określonym mianem Trójkąta Bermudzkiego (który jest bardzo luźno zdefiniowanym obszarem, który wcale nie ma kształtu trójkąta, a jego kształt jest nieregularny). Strefa ta znajdująca się na terenie Oceanu Atlantyckiego od lat przyciągała zarówno zwolenników teorii spiskowych i zjawisk paranormalnych, jak i naukowców czy meteorologów. Chociaż powstały liczne teorie, które w mniejszym czy większym stopniu miały uzasadnienie naukowe, nigdy jako przyczyny nie wskazano jednej z nich – w drugiej połowie XX wieku zaczęto dopuszczać możliwość, że przyczyną może być kilka odkryć w tym obszarze, które występują jednocześnie i wydarzyły się akurat w bardzo niekorzystnym czasie dla przepływających statków czy przelatujących samolotów.
Trójkąt Bermudzki – Teorie naukowe na temat niezbadanego obszaru
Czym w ogóle jest Trójkąt Bermudzki?

Obszar zwany Trójkątem Bermudzkim (czy też inaczej Trójkątem Diabła) to obszar usytuowany na Oceanie Atlantyckim położony na północ od Karaibów – pomiędzy Bermudami, Portorico oraz południową częścią Florydy. Swoją nazwę zawdzięcza artykułowi opublikowanemu w 1952 roku w amerykańskim magazynie "Fate and Associate Press", w którym poruszano tajemnicze zniknięcia samolotów oraz statków, których przez długie lata nie odnaleziono. Ze względu na to, że naukowcom nie udało się ustalić jednoznacznych przyczyn ich zniknięcia doprowadziło to do zrodzenia legendy o Trójkącie Bermudzkim – pojawiły się nawet teorie spiskowe, jakoby statki i samoloty, które nie opuściły tego obszaru przenosiły się do innego wymiaru znajdującego się poza ziemią. W teorię tą wierzono aż do lat 80. XX wieku, kiedy to technologia stworzyła nowe możliwości, przy pomocy których znajdowano coraz więcej zatopionych wraków statków i pozostałości samolotów w tym obszarze. Pomimo identyfikacji coraz większej liczby obiektów, legendy o Trójkącie Bermudzkim tak silnie zakorzeniły się na całym świecie, że nadal powtarzano liczne teorie na jego temat. Powstawało coraz więcej publikacji, audycji radiowych i filmów, które powielały paranormalne opowieści o specyfice Trójkąta Bermudzkiego, że liczne mity są powtarzane aż po dzień dzisiejszy – mimo znacznego rozwoju technologii, dzięki którym znacząco zmniejszyła się liczba katastrof – również w tym obszarze. Poza innym wymiarem najczęściej pojawiały się opowieści o dziwnych komunikatach radiowych, statkach widmach, pola siłowego emanującego z zatopionego miasta - Atlantydy czy tajemniczych zniknięciach mimo „idealnych warunków pogodowych, sprawności sprzętu i bardzo doświadczonej załodze” – co z kolei powtarzało się w wielu historiach słynnych katastrof samolotów i statków mających miejsce w obrębie tego rejonu.
Trójkąt Bermudzki – Teorie naukowe na temat niezbadanego obszaru
Szacuje się, że w obszarze Trójkąta Diabła od 1945 roku zaginęło około 2000 obiektów w postaci statków, łodzi i samolotów – co daje niewiele większą liczbę, niż w innych daleko położonych obszarach oceanu. Jedyną różnicą jest trochę krótszy czas pomiędzy zaginięciami, który usprawiedliwiono tym, że częstotliwość przelotów lub przepływania była znacznie większa, niż w innych rejonach Oceanu Atlantyckiego (ale statystycznie są to bardzo zbliżone procentowo liczby katastrof na ogólną ilość prób przebycia obszaru). Miało tutaj miejsce wiele słynnych katastrof, jak chociażby: Lot 19 mający miejsce 5 grudnia 1945 roku, zaginięcie statku węglowego USS Cyclops 4 marca 1918 roku, lot pasażerski Star Tiger w 1948 roku, zniknięcie 28 grudnia 1948 roku samolotu pasażerskiego Douglas DC-3, japońskiego frachtowca Raifuku Maru w 1925 roku, tankowca  Marine Sulphur Queen w 1963 roku czy też zniknięcie 17 stycznia 1949 roku samolotu pasażerskiego Star Ariel oraz wiele innych.
Trójkąt Bermudzki – Teorie naukowe na temat niezbadanego obszaru
Trójkąt Bermudzki – Teorie naukowe na temat niezbadanego obszaru
Teorie naukowe dotyczące specyfiki Trójkąta Bermudzkiego

Za klasykę badań sceptycznych wyjaśniających ciąg założeń dotyczący specyfikacji Diabelskiego Trójkąta uznawana jest książka Lawrence’a Kuschy’ego zatytułowana "Tajemnica Trójkąta Bermudzkiego - rozwiązane". To właśnie w niej autor obala liczne mity dotyczące bermudzkiej legendy po raz pierwszy dokonując przytoczenia w jednej publikacji wszystkich dotychczasowych badań nad tajemniczym obszarem i związanymi z nim katastrofami. To właśnie Kusche dokonuje po raz pierwszy porównań statystycznych zaginięć statków i samolotów w różnych częściach Oceanu Atlantyckiego, na podstawie których wynika, że nie liczby nie różnią się tak bardzo między sobą w obszarach daleko położonych od kontynentu o podobnej powierzchni. Dokonał również zbioru wyjaśnień przyczyn katastrof niektórych statków i samolotów na podstawie badań prowadzonych nad odnalezionymi wrakami. Co ciekawe, autor wskazał, że niektóre katastrofy przypisane Trójkątowi Bermudzkiemu w rzeczywistości położone były nawet kilkadziesiąt i więcej kilometrów za jego obszarem, jak wykazały dane geograficzne odnalezionych wraków. Autor przytacza również kilka naukowych teorii, które próbowały w racjonalny sposób wyjaśnić przyczyny zwiększonej nieznacznie liczby katastrof w tym miejscu.
Trójkąt Bermudzki – Teorie naukowe na temat niezbadanego obszaru
Co może być przyczyną zatonięć w Trójkącie Bermudzkim?

Pierwsza z nich traktuje o sporadycznej erupcji metanu z podwodnych złóż klatratu metanu w rejonie Trójkąta Diabła, które znajdują się w tutejszych wodach o głębokości od 300 do 2000 metrów pod poziomem morza (warto podkreślić, że w określonych temperaturach może wytworzyć się klatrat metanu zwany także hydratem metanu). Zmiany ciśnienia oraz temperatury w tym obszarze umożliwiają ucieczkę metanu z kawałków hydratu. Może wytworzyć się duża ilość metanu i następuje erupcja, jeśli zmiany nastąpiły nagle w krótkich odstępach czasu, ale erupcję klatratu może wywołać także trzęsienie ziemi w regionach przybrzeżnych bądź przesunięcia płyt tektonicznych. Następnie metan w postaci gazowej unosi się na powierzchni wody w postaci wielu maleńkich bąbelków, przez co gęstość mieszaniny gaz-woda powstałej tym sposobem jest znacznie mniejsza, niż gęstość wody morskiej. Jaki to ma wpływ na statki przepływające w tym obszarze? A taki, że ze względu na mniejszą gęstość takiej mieszaniny następuje bardzo szybkie zatopienie okrętu – na tyle, że załoga nie zdąży nawet wykonać połączenia alarmowego, a statek opada pod powierzchnię morza w zaledwie kilka chwil liczonych dosłownie w minutach. Pod uwagę wzięto oczywiście także prąd zatokowy przechodzący przez Trójkąt Bermudzki, gigantyczne fale, jakie mają miejsce w tamtym obszarze czy po prostu… błąd załogi mający wynikać z pomyłek podczas nawigacji na otwartym morzu.
Trójkąt Bermudzki – Teorie naukowe na temat niezbadanego obszaru
Trójkąt Bermudzki – Teorie naukowe na temat niezbadanego obszaru
Jaka może być przyczyna katastrof lotniczych w Trójkącie Diabła?

W przypadku niektórych lotów, które pomyślnie, ale z trudnościami przeleciały przez Trójkąt Bermudzki, świadkowie zeznawali, że widzieli na niebie eksplozje lub duże skupisko niewielkich wyładowań. Piloci z kolei często twierdzili, że powstawały zakłócenia pracy silników lotniczych. I winny może być temu… też metan. O ile aby wywołać nieduże eksplozje zawartość metanu w powietrzu musiałaby mieć stężenie sięgające granicy około 5% (jest to dolna granica wybuchowości), co może również doprowadzić do eksplozji samolotu powstałej w wyniku kontaktu metanu z pracującym silnikiem maszyny, o tyle wystarczy jego niewielkie stężenie, aby spowodować zakłócenie pracy silników lotniczych. Warto tutaj podkreślić, że zawarty w powietrzu metan powoduje wzbogacenie mieszanki paliwowo-powietrznej, co skutkuje niestabilną pracą samolotów, a nawet może doprowadzić do awarii ich silników, przez co zaczynają opadać w dół i nie da się uruchomić sterowania awaryjnego. Do tego metan zmieszany z warstwami powietrza poniżej pokładu maszyny powoduje zmiany gęstości, co powoduje też pionowe ruchy mas powietrza, które z kolei mogą skutkować też pojawieniem się turbulencji maszyny, w wyniku których pilot może wykonać odruchowo manewr prowadzący do utraty sterowności i nagłego spadku wysokości samolotu. To właśnie dlatego samolot może spaść pod nienaturalnym kątem nabierając dużych prędkości, zanim wpadnie do oceanu. Jednak ze względu na specyfikę zjawiska i trudności w jego dokładnym zbadaniu nie ustalono jeszcze pewnej wersji i są to na razie rozważania w dużej mierze teoretyczne – wysunięte na podstawie zebranych dotychczas danych. Dopuszczano też jako przyczynę gwałtowne zmiany pogody mające miejsce w obszarze Trójkąta Bermudzkiego – jak nagłe burze czy silne wiatry, a nawet przechodzące tamtędy z rzadka trąby wodne (czyli takie tornada zasysające do wnętrza wodę – są one niższe od tych lądowych ze względu na duży ciężar wody, którego taka trąba nie jest w stanie w dużych ilościach unieść na większe wysokości, ale może to spowodować strącenie niżej lecącego samolotu czy tym bardziej nagle tracącego wysokość).
Trójkąt Bermudzki – Teorie naukowe na temat niezbadanego obszaru
Trójkąt Bermudzki – Teorie naukowe na temat niezbadanego obszaru
Anomalie magnetyczne i zakłócenia kompasów

Naukowcy nie pomijają również w swoich teoriach anomalii magnetycznych zachodzących w obrębie Diabelskiego Trójkąta. Według badań wpływają one na zaburzenie pracy kompasu, co utrudnia nawigację zarówno statków, jak i samolotów, a także może powodować zakłócenia sygnałów radiowych, co utrudnia kontakt ze stacjami nawigacyjnymi, a tym samym nie daje możliwości poinformowania o trudnych warunkach czy awarii. Na szczęście obowiązujące dzisiaj oficjalne mapy lotnicze ostrzegają przed nagłymi zaburzeniami pola magnetycznego na tym obszarze, co ułatwia pilotowanie samolotów lub w miarę szybką zmianę ich trajektorii lotu. Co ciekawe, Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych w ramach projektu "Magnes" prowadziła badania nad wpływem zaburzenia pola magnetycznego na współczesne projekty statków przez okres aż 20 lat i wysnuła wnioski, że nowoczesne projekty okrętów nie ulegają zaburzeniom pola (tym bardziej, że nie stosuje się już nawigacji tylko w postaci typowych kompasów, jak to miało miejsce dawniej, a jeśli już jest to jedynie nawigacja pomocnicza).
Trójkąt Bermudzki – Teorie naukowe na temat niezbadanego obszaru
Trójkąt Bermudzki – Teorie naukowe na temat niezbadanego obszaru
Konieczność dalszych badań nad Trójkątem Bermudzkim

Oczywiście badania nad ustaleniem dokładniejszych przyczyn poszczególnych katastrof nadal trwa – od lat 80. XX wieku wyławia się coraz więcej wraków i pozostałości, poddaje identyfikacji i analizuje dane w celu ustalenia dokładnych przyczyn dla każdej z nich. Wykazano również, że rozwój technologiczny od lat 70. XX wieku sprawił, że katastrofy w tym obszarze są już tak sporadyczne, że niemalże nie występują – a jeśli już, to póki co najczęstszą przyczyną jest właśnie metan uwalniany w trakcie podwodnych erupcji. Główną organizacją zajmującą się prowadzeniem badań nad Trójkątem Bermudzkim jest amerykańska agencja rządowa NOAA (National Oceanic and Atmospheric Administration).
Trójkąt Bermudzki – Teorie naukowe na temat niezbadanego obszaru
Dodatkowe źródła dla zainteresowanych:

1.https://oceanservice.noaa.gov/facts/bermudatri.html
2.https://www.noaa.gov/
3.https://30a.com/bermuda-triangle/
4.https://www.space.com/bermuda-triangle-in-space.html
5.https://www.csmonitor.com/Science/2016/0316/Have-Norwegian-geologists-solved-the-mystery-of-the-Bermuda-Triangle
6.https://www.boaterexam.com/blog/bermuda-triangle-theories/
7.https://www.news9live.com/knowledge/bermuda-triangle-myth-or-truth-all-you-need-to-know-about-devils-triangle-207575
8.https://www.thetravel.com/20-things-wed-rather-not-know-about-flying-over-the-bermuda-triangle/
9.https://ciekawostkihistoryczne.pl/2022/01/10/tajemnica-trojkata-bermudzkiego/
10.https://ciekawostki.online/ciekawostki/723/o-trojkacie-bermudzkim/
11.https://londynek.net/czytelnia/article?jdnews_id=4589446
12.https://monster-evo.ru/pl/angel-hranitel/chto-vhodit-v-bermudskii-treugolnik-bermudskii-treugolnik-tainye/
13.https://oceanservice.noaa.gov/facts/waterspout.html
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
22
Mapowanie dna oceanicznego – Badanie niezmierzonych głębin
Dzidki, od razu mówię, że to chyba moja najdokładniejsza i najdłuższa do tej pory dzidka edukacyjna, której przygotowanie zajęło mi aż kilka dni, więc od razu ostrzegam poszukujących krótszej rozrywki, że materiału jest sporo (a jeśli kogoś interesuje ten niepozorny, ale nader interesujący temat, jakim jest mapowanie dna oceanicznego, życzę miłej lektury).

Jak pewnie wiecie, głębiny oceanów nadal pozostają najmniej zbadanymi obszarami naszego globu. Do tej pory wiele tajemnic głębin pozostało niewyjaśnionych. Przez wiele lat temat mapowania był traktowany mocno po macoszemu, ale niedawno zapowiedziano, że do 2030 roku ma powstać pełna mapa dna oceanicznego. Co ciekawe, badanie dna morskiego często przeprowadza się przy pomocy sonarów, czyli urządzeń, którymi wykryto tajemnicze dźwięki, jak Bloop, Upsweep, Julia, Slowdown, Whistle i Train. Ale nie do końca – nie używa się do tego tylko hydrofonów zamontowanych na stałe w danym punkcie, ale do ruchomego obiektu (do tego wykorzystuje się także inne metody uzupełniające, jak lasery, satelity czy drony podwodne, ale o tym szerzej dalej).

Może temat wyda się wielu z Was nudny na pierwszy rzut oka, ale to tylko wrażenie – im bardziej się w to wgłębiałam w ostatnich latach, tym bardziej mnie pasjonowało. Bo przecież chodzi w dużej mierze o wykorzystanie fal akustycznych oraz innych metod umożliwiających badanie obiektów, które znajdują się na głębinach (w tym też zatopionych ruin, łodzi podwodnych oraz statków). Coraz bardziej mnie to intrygowało i stawiałam coraz więcej pytań: Jak odróżniają dno od zatopionych statków czy od przepływających zwierząt? Czy da się zbadać dno Rowu Mariańskiego i sporządzić jego mapę? Jak zbadać najdalej wysunięte miejsce na oceanie, czyli Punkt Nemo? Czy jest możliwe sporządzenie dokładnej mapy dna morskiego wokół Antarktydy? I kiedy powstanie pełna mapa dna oceanicznego? W tej dzidce postaram się nakreślić najistotniejsze kwestie dotyczące eksplorowania i sporządzania map topograficznych dna morskiego.
Mapowanie dna oceanicznego – Badanie niezmierzonych głębin
Czym w ogóle jest to całe mapowanie dna oceanicznego i na czym polega?

Oceany pokrywają aż ok. 70% powierzchni całego globu, a mimo tego nie zostały jeszcze zbyt dokładnie zbadane – zwłaszcza ich najgłębsze lub najdalej oddalone punkty czy miejsca, w których występuje dużo wirów wodnych bądź są niezwykle niebezpieczne, jak chociażby znany wszystkim dobrze Trójkąt Bermudzki. Warto podkreślić, że badanie dna morskiego i sporządzanie map przechodziło długą drogę – ustalono już na podstawie ponowienia części pomiarów, że błąd w samej głębokości niektórych miejsc zbadanych 20 lat temu może różnić się nawet o 1000 metrów. Dlatego też nie tylko konieczne jest zbadanie nieznanych dotąd obszarów, ale również ponowienie badań w już odkrytych punktach w celu sporządzenia bardziej szczegółowych map i skorygowania głębokości. Również obiekty mniejsze, niż kilkaset metrów okazały się niewidoczne na starych mapach – dlatego nowy program do mapowania dna morskiego ma na celu poprawę już istniejących i stworzenie całkiem nowych map w obszarach jeszcze nie zbadanych.
Mapowanie dna oceanicznego – Badanie niezmierzonych głębin
Mapowanie dna morskiego (inaczej obrazowanie dna morskiego) polega na pomiarze głębokości w danym akwenie – wykonywane w nich pomiary batymetryczne prowadzone są różnymi metodami (od technik sonarowych i lidarowych, po boje i wysokościomierze satelitarne). Do wykonywania map dna morskiego używa się głównie echosond (tzw. metoda sondowania echa), jednak w ostatnich latach nowe technologie rozwinęły się na tyle, że powstały nawet drony i bezzałogowe łodzie podwodne do skanowania dna oceanów. Oczywiście całe mapowanie odbywa się także z udziałem satelitów, które wspomagają monitorowanie dna oceanicznego oraz badają lodowce. Używa się także stałych podwodnych laboratoriów badawczych, hydrofonów oraz dokonuje pomiarów w głębinach przy pomocy batyskafów. Sejsmografy mają wykrywać podziemne próby jądrowe, anteny infradźwiękowe - eksplozje w atmosferze, stacje hydroakustyczne - podwodne testy, zaś zadaniem detektorów gamma jest namierzanie nawet niewielkiego stężenia w powietrzu cząstek radioaktywnych (tutaj warto wspomnieć, że śledziły one między innymi wędrówkę substancji uwolnionych podczas awarii elektrowni Fukushima Daiichi, zaś wcześniej wszczęły alarm po próbach atomowych przeprowadzonych przez Koreę Północną w 2006 oraz 2009 roku). Detektory gamma wykrywają również takie promieniowanie w oceanach.
Mapowanie dna oceanicznego – Badanie niezmierzonych głębin
Trudność w mapowaniu dna morskiego polega na tym, że niemożliwe jest zbadanie większości przy pomocy kamer czy zdjęć satelitarnych. Do tej pory pomiaru dokonywano przy pomocy sonarów i zajmowały się tym głównie naukowcy z NOAA (National Oceanic and Atmospheric Administration – amerykańska agencja zajmująca się między innymi prognozowaniem pogody oraz ostrzeżeniami sztormowymi, a także innych zjawisk zachodzących w oceanach i atmosferze), ESA (European Space Agency – Europejska Agencja Kosmiczna, która przeprowadza monitorowanie dna oceanicznego w oparciu o dane z satelity NASA Jason-1 i z satelity ESA CryoSat-2, którego głównym zadaniem jest badanie lodowców w regionach polarnych) oraz naukowcy z California's Scripps Institution of Oceanography (SIO). Od 2014 roku do programów badania dna oceanicznego przyłączyła się NASA, która wzięła aktywny udział poprzez program NASA Extreme Environment Mission Operations (NEEMO – nazwany tak od najdalej oddalonego od lądu Punktu Nemo).

Korzyści mapowania dna oceanicznego

Warto również podkreślić, że znajomość kształtu dna oceanicznego ma wiele zastosowań, jak chociażby zapewnienie bezpiecznej nawigacji, zarządzanie zasobami i modelowanie klimatu, a także wiele innych. Co ciekawe, wiele nowoczesnych sieci komunikacyjnych mogłoby nie istnieć, gdyby nie dokładnie zbadane dna oceanów – to właśnie tu przeprowadzono wiele podwodnych kabli będących podstawą cyfrowego systemu i Internetu na całym świecie. Również pod wodą przebiega wiele rur zapewniających transportowanie surowców (jak chociażby gazu – chyba każdy będzie kojarzył Nord Stream 2 z powodu niedawnych wydarzeń).  Wykonanie dokładnego mapowania pomoże również znacznie lepiej zrozumieć cyrkulację oceanów czy wzrostu poziomu morza, przewidzieć fale tsunami, a także stworzy możliwość dokładnego śledzenia zmian klimatycznych.
Mapowanie dna oceanicznego – Badanie niezmierzonych głębin
Mapowanie dna morskiego systemem LIDAR

Naukowcy do mapowania dna oceanicznego używają głównie echosond i systemu LIDAR (ang. Light Detection and Ranging) wyposażonego w urządzenia służące do wykonywania pomiaru przy pomocy światła laserowego i jego odbicia odbieranego przez specjalny czujnik, który dokonuje pomiarów hydrograficznych do głębokości 70 m, które montowane są w specjalnych samolotach dokonujących mapowania w obszarach z czystą i przejrzystą wodą. Statki wyposażone w echosondy wykorzystywane są do przesyłania fal dźwiękowych na dno oceanu, gdzie zostają one odbijane od dna oceanicznego z powrotem na statek i rejestrowane. Naukowcy do pomiaru wykorzystują czas, w którym fala dźwiękowa odbija się od dna do statku, aby zmierzyć głębokość każdej części oceanu. LIDAR mierzy czas potrzebny, aby światło odbijało się od samolotu. Chociaż ta metoda ma ograniczone zastosowanie, pozwala naukowcom na mapowanie dużych odcinków dna oceanu.
Mapowanie dna oceanicznego – Badanie niezmierzonych głębin
Akustyczne mapowanie dna oceanicznego

Hydrofony (czyli inaczej mikrofony podwodne) stanowią część sieci globalnej zwanej IMS (International Monitoring System), której zadaniem jest rejestrowanie wszystkich, nie tylko podwodnych, testów broni atomowej. Całość systemu składa się z detektorów promieniowania gamma, sejsmografów, sprzętu do odbioru infradźwięków oraz aparatury hydroakustycznej. Na całym globie znajduje się obecnie ponad 300 takich urządzeń służących do monitorowania dna oceanu, co służy nie tylko do badań oceanograficznych i sejsmologicznych, ale również jest wykorzystywane w celach militarnych do śledzenia ruchów obcych sił. Co ciekawe, system IMS stworzono w celu przestrzegania jednego z najważniejszych międzynarodowych porozumień, czyli traktatu o całkowitym zakazie prób z bronią jądrową. Układ CTBT (Comprehensive Nuclear-Test-Ban Treaty) został podpisany 24 września 1996 roku. Już wtedy respektowało go aż 156 krajów, jednak nie wszystkie chciały się przyłączyć argumentując, że zanim traktat wejdzie w życie, powinna najpierw zostać uruchomiona globalna sieć aparatury kontrolnej potrafiącej wykryć każdą próbę użycia broni atomowej niezależnie od tego, w którym miejscu na Ziemi została ona przeprowadzona – to właśnie w ten sposób utworzono stacje hydroakustyczne wyposażone w bardzo czułą aparaturę.
Mapowanie dna oceanicznego – Badanie niezmierzonych głębin
Satelitarne mapowania dna oceanów

Ocean można badać i eksplorować także z orbity Ziemi z wykorzystaniem satelitów. Misja CryoSat prowadzona przez ESA w 2014 roku została wykorzystana do stworzenia nowej mapy pola grawitacyjnego, ujawniającej tysiące wcześniej nieznanych morskich grzbietów, rowów oraz innych struktur oceanicznych. Nowe mapy dna oceanicznego odwzorowujące najsłabiej poznane części oceanów zawierają także wiele nieznanych dotąd informacji, które zmieniają spojrzenie na tematykę znanej do tej pory teorii formowania się i rozpadania kontynentów. Głównym zadaniem CryoSat jest wykonywanie precyzyjnych pomiarów wysokości globalnej pokrywy lodowej, co pomaga w zaobserwowaniu, jak w różnych sezonach oraz z powodu zmian klimatycznych zmienia się grubość lodu.
Mapowanie dna oceanicznego – Badanie niezmierzonych głębin
Mapowanie dna oceanicznego – Badanie niezmierzonych głębin
Stacje hydroakustyczne w badaniu oceanów

Wciąż rozbudowywana jest sieć stacji hydroakustycznych. Każda z nich składa się z sześciu niezwykle czułych hydrofonów ustawionych w taki sposób, żeby mogły zarejestrować dźwięki o niskich częstotliwościach, które docierają z odległości nawet tysięcy kilometrów (właśnie na takich stacjach NOAA od 1991 roku zaczęła rejestrować niezidentyfikowane dźwięki nieznanego pochodzenia, jak Upsweep, Bloop, Julia, Train, Whistle czy Slowdown). To pierwszy system globalnego monitoringu przeznaczony do wsłuchiwania się w dźwięki pochodzące oceanów. Ponadto infradźwięki, które informują o erupcjach wulkanów przydatne są także w badaniach zórz polarnych, burz i zjawisk magnetycznych w atmosferze. Aparatura hydroakustyczna potrafi również rozpoznać aktywność podwodnego wulkanu, powstanie nowej góry lodowej czy też przejście cyklonu przez konkretny obszar. Nastawione na niskie częstotliwości mikrofony potrafią też rejestrować odgłosy wielorybów (jak to było chociażby w przypadku niegdyś tajemniczego dźwięku Bioduck). Warto zaznaczyć również, że stworzenie jednej stacji hydroakustycznej to wydatek aż kilkudziesięciu milionów dolarów.

Sieć zaczęto rozbudowywać w latach 70. XX wieku od dwóch już istniejących stacji, które początkowo były wykorzystywane jedynie w celach militarnych, zaś od 1970 roku zostały zaadaptowane przez NOAA w celu prowadzenia badań dna oceanicznego. Jedną ze stacji hydroakustycznych zbudowali Amerykanie na pacyficznym atolu Wake, zaś drugą Brytyjczycy na wysepce Ascension, ulokowanej w sercu tropikalnego Atlantyku. Oba te kawałki lądu są zmilitaryzowane, pokryte poligonami, lotniskami i antenami – dane rejestrowane przez hydrofony trafiają do Wiednia, gdzie funkcjonuje cywilna centrala sieci monitoringowej NOAA. Kolejne hydrofony zainstalowano kolejno na: chilijskiej wyspie Robinson Crusoe położonej we wschodniej części południowego Pacyfiku (około 700 km od wybrzeży Ameryki Południowej), trzy stacje umieszczono na Oceanie Indyjskim - półwyspie Leeuwin w południowo-zachodniej Australii, na brytyjskim atolu Diego Garcia znajdującym się na środku oceanu kilka stopni poniżej równika, zaś ostatnia na francuskich Wyspach Crozeta (znajdujących się w odległości około 2000 km na południe od Madagaskaru).
Mapowanie dna oceanicznego – Badanie niezmierzonych głębin
Sejsmografy w badaniach dna oceanu

Warto także wspomnieć o roli sejsmografów w badaniu dna oceanicznego. Jak w ogóle mogą przyczynić się do takich badań? Chociaż wykorzystywane są do badania erupcji nie tylko na lądzie, ale i pod wodą, a także uszkodzeń spowodowanych przez eksplozje, warto zaznaczyć, że głównymi użytkownikami systemu sejsmografów są naukowcy (badają oni wybuchy podwodnych wulkanów, osuwanie się fragmentów gór lodowych, eksplozji, spadających do oceanów samolotów i satelitów, tonących statków uderzających o dno oceaniczne czy ocieranie się o siebie płyt tektonicznych oraz wiele innych). Ustalenie źródła dźwięku i kierunku jego pochodzenia pomaga nakierować w te miejsca statki wyposażone w ekosondy, co pomaga wykonać mapowanie i zarejestrowanie nowych zmian na danym obszarze w celu naniesienia ich na poprawioną mapę czy w przypadku obiektów – zbadanie ich z bliska przy pomocy batyskafu. Dane sejsmiczne trafiają również do centrów ostrzegania przed tsunami, żeby zapobiec katastrofom. Warto wspomnieć, że w wyniku działalności człowieka dno morskie zaczyna ulegać deformacji, przez co konieczne jest regularne przeprowadzanie badań oceanograficznych i sejsmograficznych w głębinach oceanu.
Mapowanie dna oceanicznego – Badanie niezmierzonych głębin
Historia obrazowania dna morskiego - Początki

Najwcześniejsze zarejestrowane metody pomiaru głębokości polegały na zastosowaniu linii obciążonych, jak wykazały badania archeologiczne z Egiptu – znaleziska szacuje się na okres ok. 1000 w. p. n. e. Metodę tą stosowano jedynie do pomiaru głębokości akwenu przez całe wieki (najczęściej jezior, rzek i wybrzeża). W 1700 roku po raz pierwszy zaczęto wprowadzać metodę mierzenia linią obciążeniową głębokości na otwartym morzu i zaczęto nanosić wyniki na mapę. Uległo to zmianie dopiero w latach XIX wieku przez ekspedycję drewnianym statkiem HMS Challenger w latach 1872-1875i była znana pod nazwą „Mountain in the Sea” i trwała aż 1000 dni – w tym czasie statek przemierzył 68 000 mil. Pomiaru już nie dokonywano ręcznie, lecz przy pomocy wciągarki, dzięki której możliwe było wykonywanie pomiaru znacznie większych głębokości w o wiele krótszym czasie. Jednak minusem była jedna głębokość na raz, dlatego metoda ta była dosyć wolna. Podczas całej ekspedycji zebrano dane aż z 362 stacji oceanograficznych (dokonano wtedy nie tylko pomiaru głębokości, ale również temperatury, stanu chemicznego wody, osadów głębinowych i prądów morskich). Dane zebrane podczas ekspedycji opublikowano aż w 50 tomach liczących sobie 29500 stron, zaś dokładne opracowanie wyników z wyprawy zajęło 23 lata. Jako ciekawostkę warto nadmienić, że miejsca pomiaru dokonywane podczas ekspedycji opisane w publikacjach naniesiono na mapę dna oceanicznego dopiero w 2003 roku.
Mapowanie dna oceanicznego – Badanie niezmierzonych głębin
Mapowanie dna oceanicznego – Badanie niezmierzonych głębin
Mapowanie dna oceanicznego – Badanie niezmierzonych głębin
Historia obrazowania dna morskiego – Echosondy jednowiązkowe

Na początku XX wieku mapowanie dna oceanu opierało się już na użyciu fal dźwiękowych wyprofilowanych w izobaty oraz wczesne mapy batymetryczne topografii szelfów, które pozwalały na dokładniejsze badania dna oceanicznego. Jednak warto zaznaczyć, że popełniano w nich wiele błędów przez złe określenie położenia geograficznego i nieprecyzyjne pomiary głębokości. Ze statku wysyłano impuls dźwiękowy, na podstawie którego głębokość określano poprzez podzielenie prędkości dźwięku (około 1500 metrów na sekundę) przez połowę czasu potrzebnego do zarejestrowania echa dna oceanicznego (połowę czasu, ponieważ całkowity obejmował odbicie echa od statku do dna morskiego i z powrotem). Były to wczesne systemy pomiaru głębokości w jednym punkcie, zwykle poniżej stępki statku – nazywano je echosondami jednowiązkowymi.
Mapowanie dna oceanicznego – Badanie niezmierzonych głębin
Historia obrazowania dna morskiego – Echosondy wielowiązkowe

Dopiero w 1957 roku Marie Tharp i Bruce Charles Heezen stworzyli pierwszą trójwymiarową mapę fizjograficzną basenów oceanicznych. Wykorzystano do tego komputery, które dzięki możliwości dokonywania szybkich obliczeń dużych ilości danych ułatwiły stworzenie tej mapy. Spowodowało to tworzenie wizualizacji dna morskiego metodą cyfrową, gdzie zaczęto je odwzorowywać z dosyć dużą szczegółowością. To właśnie dzięki nim we współpracy z nowopowstałą organizacją NOAA stworzono pierwszą cyfrową mapę dna oceanicznego w 1970 roku na podstawie rejestrowania dźwięków hydroakustycznych (od metod sonarowych i lidarowych po wysokościomierze). Coraz bardziej powszechne było mapowanie batymetryczne wielu wiązek, które od pojedynczych różniły się tym, że dźwięk jest przenoszony poniżej i na boki statku, dzięki czemu było możliwe uzyskanie pełnego obrazu dna oceanicznego, a nie jedynie pojedynczych punktów, jak w przypadku echosond jednowiązkowych. Dodatkowo, uzyskane pomiary były automatycznie rejestrowane na komputerze i przetwarzane w taki sposób, że mogły być zapisane w formie mapy.
Mapowanie dna oceanicznego – Badanie niezmierzonych głębin
Mapowanie dna oceanicznego – Badanie niezmierzonych głębin
Historia obrazowania dna morskiego – Batymetria laserowa

Dopiero pod koniec lat 70. XX wieku zaczęto prowadzić badanie dna oceanicznego z wysokości przy pomocy lotniczej batymetrii laserowej (ALB), która zapewniała obrazy o wyższej jakości i kolorze. Dzięki stałemu doskonaleniu metod i dużej ilości zebranych danych doprowadziło do wykreowania jednego z pierwszych kolorowych obrazów podwodnego środowiska tworzonych na komputerze. Dzięki pomiarom laserowym w 2013 roku opracowano nową międzynarodową mapę batymetryczną Oceanu Południowego (IBSCO). Cały proces trwał aż 5 lat. Mapa obejmuje 48 mln km². Obszar zmierzono aż do imponującej głębokości 7432 m (ten najgłębszy punkt jest zwany Głębią Factorian). Później rozszerzono pomiary również o obrazy z satelitów. Mapy dna oceanicznego wykonane na podstawie zdjęć satelitarnych można śledzić przy pomocy Google Earth z zaciszu swojego domu.
Mapowanie dna oceanicznego – Badanie niezmierzonych głębin
2G Robotics i mapowanie dna przy pomocy robota z laserem

W 2016 roku firma 2G Robotics dokonała przełomu w dziedzinie mapowania dna oceanicznego z wykorzystaniem robota typu ROV oraz zamontowanego na nim skanera laserowego ULS-500 służącego do skanowania dna oceanicznego. To właśnie w tym roku odbyły się testy praktyczne, gdzie przy pomocy wspomnianego robota pracownicy mapowali dno morskie Zatoki Monterey w Kalifornii metodą laserową, po czym automatycznie generowano na tyle dokładną mapę, że było na niej widać nawet pełzającego kraba. Skanery podwodne firmy 2G Robotics generują w czasie rzeczywistym modele 3D bardzo wysokiej rozdzielczości w rzeczywistej skali. Celem badania mogą być podwodne instalacje, wraki, organizmy i warunki danego otoczenia. Zastosowana technologia sprawia, że pozyskiwane dane są znacznie dokładniejsze, niż pozyskiwane są w oparciu o technologię bazującą na fotografii czy akustyce.
Projekt Seabed 2030 i wizja pełnej mapy dna oceanicznego

W 2017 roku powstał projekt Seabed 2030 mający na celu zmapowanie całego dna oceanicznego i udostępnianie danych dla Google Earth. Projekt powstał we współpracy The Nippon Foundation z GEBCO (General Batymetric Chart of the Oceans) i jest on częścią większej inicjatywy kierowanej przez ONZ, zwanej The Ocean Decade. O ile wcześniej nową metodą zmapowano jedynie 6% wszystkich oceanów, o tyle do końca 2021 roku było to już 19% (a dokładniej 14,5 mln m² dna oceanicznego, czyli niemalże dwukrotnie większa powierzchnia, niż wynosi terytorium Australii). W połączeniu z dotychczasowymi danymi ukazano szczegółowy obraz tysięcy podwodnych gór wznoszących się na kilometr lub więcej ponad dno oceanu, co umożliwiło również geofizyce nowe metody badania słabo poznanych czy niedostępnych basenów morskich, a nawet procesów, jakim jest chociażby rozrastanie się dna w rejonie grzbietu śródoceanicznego (inaczej spreading dna morskiego). Mapa została opisana w czasopiśmie „Science”.
Mówiąc o projekcie Seabed 2030 nie można również pominąć jego największego sponsora indywidualnego, jakim jest miliarder Victora Vescovo i załoga jego osobistego statku badawczego, DSSV Pressure Drop, którzy dokonali w zaledwie 10 miesięcy samodzielnie analizy największych głębin wszystkich pięciu największych oceanów Ziemi, do których Vescovo zszedł osobiście w niewielkiej podwodnej kapsule. Swoją misję zakończyli we wrześniu 2019 roku. Podczas eksploracji wykorzystano instrumenty batymetryczne, aby zmapować punkty, w których nurkował miliarder, na podstawie których sporządzono mapę obszaru odpowiadającego wielkością powierzchni Francji, z czego ponad połowa zbadanych przez niego terenów nigdy wcześniej nie była rejestrowana. Pomimo ekscentrycznego stylu życia, Victor Vescovo jako miłośnik oceanografii przysłużył się do rozwinięcia mapowania dna oceanu jak jeszcze żaden inny człowiek.
Mapowanie dna oceanicznego – Badanie niezmierzonych głębin
Mapowanie dna oceanicznego – Badanie niezmierzonych głębin
Terradepth i Abraham – Pierwsza autonomiczna łódź podwodna do mapowania

Ze względu na boom, jaki pojawił się w związku z konkurencją do mapowania dna oceanów, powstało wiele nowych technologii – w końcu stawką w grze jest stworzenie pierwszej pełnej mapy dna oceanicznego. Dlatego nic dziwnego, że coraz więcej firm czy organizacji przyłącza się do wyścigu, kto jako pierwszy tego dokona. Nie inaczej jest z firmą Terradepth z Teksasu, który opracował pierwszą autonomiczną, bezzałogową łódź podwodną Abraham napędzaną silnikiem Diesela zasilanego ogniwami wodorowymi, która ma na celu wykonywać samodzielnie obrazowanie dna morskiego aż przez 60 dni z rzędu ciągiem. Prototyp wkrótce rozpocznie testy w Zatoce Meksykańskiej, gdzie samodzielnie będzie zbierał dane, analizował je i na ich podstawie wyznaczał sobie nowe zadania, całkowicie bez udziału człowieka.
Drony podwodne w mapowaniu dna oceanicznego

Kolejnym zawodnikiem w wyścigu są podwodne drony, takie jak chociażby Orfeusz czy Salidrone wyposażone w kamery, które zostały stworzone w 2019 roku. Należący do NASA dron Orfeusz ma za zadanie poszukiwanie form życia w najgłębszych punktach oceanu, a przy okazji musi wykonywać mapowanie dna morskiego. Nie wiadomo, co tak naprawdę dzieje się w najgłębszych otchłaniach oceanu, szczególnie w strefie Hadal (której nazwa wywodzi się od Hadesa, greckiego boga świata podziemnego – stąd też analogicznie dronowi nadano nazwę Orfeusz, gdyż jego celem jest zejście do oceanicznego Hadesu), która zaczyna się od głębokości 6000 metrów. To właśnie w tej strefie występuje aż 45% wód oceanicznych, jednak ze względu na swoją głębokość nadal pozostaje ona tajemnicą. To właśnie do zbadania tych głębin został wyznaczony dron Orfeusz. Nie jest jeszcze znana dokładana data rozpoczęcia testów praktycznych na otwartych wodach.
Kolejnym zawodnikiem jest dron Salidrone zbudowany przez producenta dronów morskich Alameda. Jest to na razie największy bezzałogowy pojazd liczący sobie aż 22 metry długości, który posiada napęd wiatrowy i będzie wykonywał topografię dna morskiego bez zanurzania się dzięki wyposażeniu w sonar docierający do 7000 m głębokości. W założeniach producenta ma on nieprzerwanie wykonywać mapowanie dna przez okres 12 miesięcy. Został stworzony z myślą o misjach długoterminowych, których na celu jest badanie wpływu zmian dna morskiego na kształtowanie klimatu. Ma on dokonywać również pomiarów węgla w oceanie i analizę biomasy. Może on również zbierać DNA ze słupa wody. Testy rozpoczęto we wrześniu 2022 - zakończył się pomyślnie i uchwycił obraz z powierzchni morza z huraganu 4-tego stopnia Fiona.
Mapowanie dna oceanicznego – Badanie niezmierzonych głębin
Dodatkowe źródła dla zainteresowanych:

Mapowanie dna oceanicznego:

1.https://schmidtocean.org/cruise-log-post/seafloor-mapping-continues/
2.https://schmidtocean.org/cruise-log-post/the-ocean-havent-we-already-mapped-it/
3.https://schmidtocean.org/cruise-log-post/increasing-resolution/
4.https://csl.noaa.gov/groups/csl3/instruments/floe/programs.html
5.https://oceanx.org/
6.https://mlodytechnik.pl/technika/28989-czarne-dziury-oceanu
7.https://mlodytechnik.pl/news/22936-szczegolowa-mapy-dna-oceanow
8.https://divers24.pl/27207-mapowanie-dna-morskiego-z-wykorzystaniem-najnowszych-technologii/
9.https://mlodytechnik.pl/news/31051-ocean-poludniowy-nieco-mniej-tajemniczy-mamy-nowa-mape
10.https://pl.411answers.com/a/jakie-urzadzenie-sluzy-do-mapowania-dna-oceanu.html
11.https://geoforum.pl/news/18529/mapa-rzuca-nowe-swiatlo-na-dno-oceanow
12.https://www.frontiersin.org/articles/10.3389/fmars.2019.00241/full
13.https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C402127%2Cmapy-dna-morskiego---bogatsze-o-tysiace-gor.html
14.https://hmn.wiki/pl/Seafloor_mapping
15.https://centrumnauki.eu/o-dnie-oceanow-wiemy-niewiele/
16.https://www.pgi.gov.pl/gdansk/geologia-morza-i-wybrzeza/opracowania/6393-mapa-geologiczna-dna-baltyku.html
17.https://geekweek.interia.pl/nauka/news-naukowcy-zmapowali-dno-oceanu-poludniowego-wokol-antarktydy-,nId,6081941
18.https://www.bluelife.pl/rozpuszczanie-sie-dna-morskiego-spowodowane-zakwaszeniem-oceanow/
19.https://csl.noaa.gov/groups/csl3/instruments/floe/programs.html

HMS Challenger i Mountain in the Sea:

20.https://oceanexplorer.noaa.gov/explorations/03mountains/background/challenger/challenger.html
21.https://oceanexplorer.noaa.gov/explorations/03mountains/welcome.html
22.https://divediscover.whoi.edu/history-of-oceanography/the-challenger-expedition/
23.http://facta-nautica.graptolite.net/corvettes/Challenger.html
LIDAR:

24.https://oceanservice.noaa.gov/facts/lidar.html
25.https://www.deepreef.org/2009/10/01/lidar/
26.https://coast.noaa.gov/data/digitalcoast/pdf/lidar-101.pdf
27.https://www.researchgate.net/publication/331345622_Mapping_Ocean_Waves_using_LIDAR_Technology
28.https://hxgnspotlight.com/beneath-the-waves-promote-ocean-conservation-lidar-scanning/
29.http://ccom.unh.edu/theme/lidar

Seabed 2030:

30.https://www.portalmorski.pl/inne/45626-odwzorowano-juz-niemal-20-proc-dna-oceanow
31.https://www.gospodarkamorska.pl/rybolowstwo-globalna-mapa-dna-oceanow-powstaje-pomimo-kryzysu-50973
32.https://www.national-geographic.pl/artykul/do-2030-roku-ma-powstac-mapa-dna-wszystkich-oceanow
33.https://www.chip.pl/2022/07/mapowanie-dna-morskiego-seabed-2030

Satelity w badaniu dna morskiego i Google Earth:

34.https://earth.google.com/web/
35.https://gisplay.pl/nawigacja-satelitarna/4870-nowa-mapa-dna-oceanu.html
36.https://techno-senior.com/2019/09/23/eksploracja-oceanu-jest-mozliwa-z-domu-wystarczy-internet/
37.https://nauki-o-ziemi.narkive.pl/oaXZrmp4/co-to-za-podwodne-struktury-w-pobli-u-6-n-85-55-w

Terradepth i drony do mapowania dna oceanicznego:

38.https://spidersweb.pl/2021/06/terradepth-mapy-oceanow.html
39.https://businessinsider.com.pl/technologie/nauka/nasa-tesuje-podwodnego-drona-do-szukania-form-zycia/tekv5zx
40.https://www.bluelife.pl/14925-morski-dron/
41.https://www.saildrone.com/
42.https://www.saildrone.com/press-release/saildrone-video-hurricane-fiona
43.https://spidersweb.pl/2021/05/autonomiczne-drony-plywajace-saildrone.html
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
23
Wiry wodne – Odpowiedniki czarnych dziur w oceanach
Dzidki, zapewne większość z Was co najmniej słyszała o czarnych dziurach znajdujących się w przestrzeni kosmicznej, ale czy wiedzieliście, że podobne zjawisko występuje na Ziemi? Chodzi oczywiście o różne wiry, ale to głównie wiry oceaniczne, które są matematycznymi odpowiednikami czarnych dziur. O niebezpieczeństwie związanym z wirami wodnymi pisali chociażby Juliusz Verne w swojej słynnej książce „20.000 mil podmorskiej żeglugi” czy też Edgar Allan Poe w „W bezdni Malstromu”. Co ciekawe, mają również ogromne znaczenie, jeśli chodzi o oczyszczanie wody w oceanach dzięki zachodzącemu w nich mechanizmowi.
Wiry wodne – Odpowiedniki czarnych dziur w oceanach
Czym w ogóle są wiry wodne?

Wiry oceaniczne różnią się od siebie wielkością średnicy i niekiedy znikają po jakimś czasie z równie tajemniczych przyczyn, z jakich się pojawiły. To jest nie do końca zbadane zjawisko, które w przypadku większych wirów niesie ze sobą zbyt duże ryzyko, aby przeprowadzić dokładne badania (dlatego robi się to zazwyczaj na małych wirach, niezagrażających życiu człowieka). Średnica niektórych z nich sięga nawet 150 km długości i bez problemu mogą pochłonąć dziesiątki statków, które za bardzo się do nich zbliżą. W dodatku nic, co wpadnie do większego wiru nie może się z niego wydostać. Wiry mogą się przemieszczać po oceanie - pojawiły się nawet liczne wzmianki, że na Oceanie Południowym rozciągającym się od wybrzeża Antarktydy liczba wirów rośnie, co sprawia, że w kierunku północnym przesuwają się większe masy ciepłej, słonej wody. Badacze wysnuli teorię, że to zjawisko może łagodzić negatywny wpływ topniejących lodów z Bieguna Południowego, jednak nie oceniono całkowicie wpływu wirów na przebieg tego procesu – nadal prowadzone są badania w tym kierunku, ale ustalenie ich podobieństwa do czarnych dziur i istnienia czegoś na podobieństwo orbit grawitacyjnych w wirach wodnych pomogło w znacznym doprecyzowaniu tej teorii.
Ziemskie czarne dziury w oceanach

Współczesne badania wykazały, że w czarnej dziurze znajdującej się w przestrzeni kosmicznej krzywizna czasoprzestrzeni staje się nieskończona tak, jak i oddziaływanie siły grawitacji – jednak ciężko jest stwierdzić, co jest źródłem tego zjawiska. Podobnie w przypadku wirów wodnych, u których źródło nie jest do końca znane, ale występują różne teorie na temat przyczyn ich występowania. Wykazali to naukowcy ze Szwajcarskiego Federalnego Instytutu Technologii w Zurichu (ETH Zurich) i University of Miami, którzy doszli do takiego wniosku dzięki obserwacji większych wirów wodnych dzięki obrazom przesyłanym z satelitów. Tak dokładniej rozwiązanie problemu podobieństwa działania wirów wodnych i czarnych dziur w przestrzeni kosmicznej znaleźli George Haller (profesor dynamiki nieliniowej z ETC Zurich) oraz Francisco Beron-Vera (profesor oceanografii z University of Miami). Opublikowali oni pracę opisującą nową matematyczną technikę odnajdowania wirów o spójnych granicach w czasopiśmie „Journal of Fluid Mechanics”, gdzie zaznaczyli, że w oceanie jest niezwykle trudno odnaleźć spójną masę wody. Wszystko się porusza, dlatego zarówno z zewnątrz, jak i wewnątrz wir wygląda na niespójny oraz chaotyczny.
Wiry wodne – Odpowiedniki czarnych dziur w oceanach
Profesorowie Haller i Beron-Vera dopiero na podstawie wykonanych zdjęć satelitarnych byli w stanie wskazać spójne punkty wody (nazywane także wyspami wodnymi). Dopiero wtedy okazało się, że struktura wirów oceanicznych do złudzenia przypomina czarne dziury. Nic, co znajdzie się zbyt blisko czarnej dziury w przestrzeni kosmicznej (nawet światło, stąd nazwa „czarna dziura”) nie może z niej uciec, za to jest taka odległość, przy której fotony ani nie wpadają w czarną dziurę ani też nie mogą uciec z jej pola grawitacyjnego, po którym krążą tworząc orbitę fotonową, która wygląda jak pierścień światła. I podobnie jest w przypadku wirów wodnych – przy tych o większej średnicy jest taka odległość, przy której ani nie wpada się w wir ani też nie można od niego wystarczająco się oddalić. To właśnie te orbity wirów i czarnych dziur stanowią tą barierę odległości, do której można się zbliżyć. Jednak warto tutaj zaznaczyć, że jedynie wiry o większej średnicy mają właściwości czarnych dziur – nie dotyczy to każdego (nie wszystkie są na tyle silne, żeby wytworzyć taką „orbitę grawitacyjną”).
Wiry wodne – Odpowiedniki czarnych dziur w oceanach
Rola wirów wodnych w oceanicznym recyclingu

Wiry wodne działają trochę jak taka pralka – odgrywają ogromną rolę z oczyszczania oceanu z licznych zanieczyszczeń. Ale to też jedynie w przypadku tych silniejszych wirów o właściwościach podobnych do czarnych dziur, gdyż to właśnie te wiry są na tyle silne, aby przeprowadzić skuteczne oczyszczanie. Coś jak jakaś tania pralka vs dobry model Whirpoola [uwaga na sczerstwiały suchar, z którego pewnie i tak tylko ja się śmieję]. Ponieważ wiry oceaniczne działają na podobnej zasadzie do czarnych dziur i są stabilne, mogą działać jak mechanizm transportujący mikroorganizmy, zanieczyszczenia czy wody różniące się temperaturą i poziomem zasolenia od otaczających je wód.
Profesorowie Beron-Vera i Haller obserwowali grupę wirów pojawiających się regularnie w pobliżu Przylądka Igielnego w pobliżu RPA, które nazywane są Pierścieniami Agulhas. Zaobserwowali, że transportują one ciepłą, słoną wodę w kierunku północno-zachodnim, a co ciekawe odkryli, że aż siedem wirów należących do Pierścieni Agulhas działa na zasadzie czarnej dziury i pomimo wędrówki po oceanie przez rok obserwacji, zawierały w sobie nieustannie tą samą wodę. Oznacza to tyle, że zanieczyszczenia dostające się do tych wirów nie mają szansy na wydostanie się – jak widać Matka Natura na swój sposób zadbała również o porządkach w oceanach. Co ciekawe, to nie jedyne zaobserwowane wiry typu czarnej dziury - profesor Josefina Olascoaga z University of Miami przy pomocy metody Hellera i Berona-Veri odkryła takie same właściwości u olbrzymiego wiru znajdującego się w Zatoce Meksykańskiej. Na tej samej zasadzie działają również największe na świecie wiry wodne, które określa się nazwą „maelstorm” ze względu na ogromne niebezpieczeństwo, jakie ze sobą niosą i ich niszczycielską naturę (największym znanym maelstormem jest Saltstraumen znajdujący się na prawo od norweskiej miejscowości Bodø blisko Północnego Koła Biegunowego, który pochłania aż 400 milionów metrów sześciennych wody w zaledwie 6 godzin, a co ciekawe – nieopodal niego znaleziono osady, których pochodzenie szacuje się na ok. sprzed 10.000 lat).
Wiry wodne – Odpowiedniki czarnych dziur w oceanach
Wiry wodne – Odpowiedniki czarnych dziur w oceanach
Wiry wodne – Odpowiedniki czarnych dziur w oceanach
Dodatkowa literatura dla zainteresowanych:

1.http://www.georgehaller.com/reprints/black_hole_vortices.pdf
2.https://www.semanticscholar.org/paper/Coherent-Lagrangian-vortices%3A-the-black-holes-of-Haller-Beron%E2%80%90Vera/5ae5b3b7226eb423196a527f1eca16b14b925fd7
3.https://presume.pl/ziemskie-czarne-dziury
4.https://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2018-08-22/juliusz-verne-mial-racje-tajemnicze-wiry-w-atlantyku-moga-pochlaniac-hektolitry-wody-wraz-ze-statkami/
5.https://kopalniawiedzy.pl/wir-czarna-dziura,18891
6.https://aceflashman.wordpress.com/2009/12/08/mile-wide-whirlpool-appears-off-nj-coast/
7.https://www.askdifference.com/whirlpool-vs-maelstrom/
8.https://www.fjordtours.com/things-to-do-in-norway/attractions/saltstraumen/
9.https://www.techeblog.com/researchers-discover-black-holes-in-the-ocean-nothing-can-ever-escape/
10.https://www.discovermagazine.com/the-sciences/how-black-holes-are-like-whirlpools
11.https://www.seeker.com/oceanic-black-holes-found-in-southern-atlantic-1767705196.html
12.https://www.ibtimes.com/what-are-oceanic-black-holes-satellites-capture-powerful-black-hole-whirlpools-atlantic-ocean
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
33
Niezidentyfikowany dźwięk Julia a wznowienie teorii ogromnych gatunków w oceanie
Dzidki, jeśli zainteresowały Was niezidentyfikowane, głośne dźwięki dobywające się z dna oceanu, jak Bloop czy Upsweep, być może zainteresuje Was również Julia – najmłodszy z odkrytych dźwięków, który też zarejestrowano kilkukrotnie. Został zarejestrowany przez NOAA (National Oceanic and Atmospheric Administration) dnia 1 marca 1999 roku, który trwał przez 2 minuty 43 sekundy (jedni twierdzili, że dźwięk trwał 15 sekund, inni słyszeli go jeszcze przez ponad 2 minuty, dlatego bardzo ciężko było ustalić jego rzeczywistą długość). Był na tyle głośny, że było go słychać przez cały zestaw równikowych hydrofonów Pacyfiku. Opisywany jest jako dźwięk „skomlący” czy „ujadający”. Co zatem odróżnia go od innych tego typu dźwięków? Otóż interesujące zdjęcia satelitarne wykonane przez NASA w miejscu występowania tego dźwięku.
Najmłodszy dźwięk z głębi oceanu i sonarowe rozpoznanie dna oceanu

W 1999 roku amerykańska instytucja rządowa NOAA zajmująca się prognozowaniem pogody, przewidywaniem klęsk żywiołowych, sztormów i wielu innych ekstremalnych zjawisk pogodowych zarejestrowała skomlący, głośny dźwięk, który nazwano „Julia”. Jest to ostatni z sześciu zarejestrowanych podwodnych dźwięków nieznanego pochodzenia. Niniejszej rejestracji dokonano przy pomocy zdemobilizowanego systemu wojskowego SOSUS (Sound Surveillance System), który jest specjalnym systemem obserwacji akustycznej - dokonuje jej przy pomocy sensorów pasywnych. Urządzenie to potrafi rejestrować dźwięki z wielkich przestrzeni oceanicznych. Początkowo wykorzystywany był do namierzania radzieckich okrętów podwodnych, jednak z czasem zmieniono je w narzędzie pomiarowe do badania dna oceanu wykorzystując zasięg sonarowy.

Również w późniejszych latach powtarzające się dźwięki „Julia” zostały zarejestrowane w ramach Projektu Monitoringu Akustycznego Programu VENTS (The Acoustic Monitoring Project of the VENTS Program), który zaczęto prowadzić od sierpnia 1991 roku przy użyciu sieci Systemu Kontroli Dźwiękowej Amerykańskiej Marynarki Wojennej oraz podwodnych hydroskopów. Warto podkreślić, że zasięg sonarowego rozpoznania oceanicznego obejmuje mniej niż 1% obszaru dna oceanów, zaś pełne pokrycie ich hydrofonami, do którego niestety jest jeszcze bardzo daleko, pozwoliłoby wyjaśnić liczne zagadki (nie tylko zaginione wraki czy samoloty, ale również niezidentyfikowane dźwięki, których źródło można byłoby wtedy znacznie łatwiej ustalić). Ponadto udałoby się w znacznie większym stopniu eksplorować dno oceaniczne, zgłębić życie wielu gatunków morskich czy zaobserwować inne zjawiska, jak erupcje podwodnych wulkanów czy tarcie płyt tektonicznych.
Niezidentyfikowany dźwięk Julia a wznowienie teorii ogromnych gatunków w oceanie
Powtarzające się rejestracje dźwięku Julia a teoria nowego gatunku

Począwszy od 1999 roku, wszystkie zarejestrowane do tej pory dźwięki „Julia” blisko miejsca jego występowania były wystarczająco głośne, aby mogły je odebrać dwie różne stacje, oddalone od siebie o kilka kilometrów. Oceanolodzy przypuszczali, że skomlące sygnały mogły pochodzić od jakiegoś gigantycznego morskiego stworzenia czającego się w głębi oceanu. Z początku badacze z NOAA wykluczyli źródło biologiczne zarejestrowanego dźwięku, zakładając, że nawet jeśli jakieś żywe stworzenie byłoby na tyle głośne, to sam skomlący dźwięk wydaje się zbyt jednorodny, aby mógł stanowić źródło komunikacji podwodnego zwierzęcia o dużych rozmiarach.
Niezidentyfikowany dźwięk Julia a wznowienie teorii ogromnych gatunków w oceanie
Co ciekawe, pomysł ten porzucono na lata obstając przy prawdopodobnej teorii ogromnego skupiska podwodnych wulkanów, jednak później powrócono do niego przez bardzo ciekawe zjawisko. Przy obserwacji miejsca wystąpienia dźwięku Julia ponownie zarejestrowano dźwięk w 2016 roku (trwający tym razem według jednych 15 sekund, zaś innych mniej, niż 2 minuty), zaś satelita należący do NASA uchwycił obraz ogromnego zacienionego miejsca w oceanie. Rozpoczęło to wznowienie spekulacji na temat oceanicznych gatunków o ogromnych rozmiarach, które mogą być znacznie większe, niż znany nam na razie płetwal błękitny – zwłaszcza, że w jednym miejscu pojawienia się zacienienia widziano fragment przypominający płetwę. Może to być albo nowy gatunek albo po prostu któryś już znany, jaki pojawił się w odpowiednim miejscu i czasie na zacienionym fragmencie. Warto wspomnieć, że w miejscu występowania dźwięku Julia zaobserwowano podobne zacienienie jeszcze w 2012 roku, ale nie towarzyszył mu charakterystyczny dźwięk. Dlatego dopiero wydarzenie z 2016 roku sprawiło, że zamontowano więcej hydrofonów do obserwacji tego miejsca. Gdyby istniało stworzenie będące w stanie wydawać tak głośne dźwięki, jak Julia, Bloop, Upsweep, Whistle, Train czy Slow Down, z całą pewnością byłoby znacznie większe od płetwala błękitnego.
Niezidentyfikowany dźwięk Julia a wznowienie teorii ogromnych gatunków w oceanie
Niezidentyfikowany dźwięk Julia a wznowienie teorii ogromnych gatunków w oceanie
Czy zawsze przyczyną głośnych dźwięków są odłamki góry lodowej?

Początkowo również dźwiękowi Julia, podobnie jak innym niezidentyfikowanym głośnym dźwiękom z głębin przypisywano, że jej źródłem są ogromne odłamki lodowców wpadające do wody… jednak fale nie pokrywały się prawie wcale, dlatego z czasem wycofano się z tej teorii. Początkowo NOAA twierdziła, że źródłem dźwięku była najprawdopodobniej duża góra lodowa, która osiadła na mieliźnie u wybrzeży Antarktydy. Był wystarczająco głośny, aby można go było usłyszeć w całym autonomicznym zestawie hydrofonów równikowego Oceanu Spokojnego. Ostatni z niezidentyfikowanych dźwięków Julia trwał około 15 sekund (inni twierdzili, że słyszeli go przez jeszcze ponad 2 minuty). Ze względu na niepewność co do kąta nadejścia sygnału, punkt początkowy może znajdować się między Cieśniną Bransfielda a Przylądkiem Adare.
Julia a duże skupisko podwodnych wulkanów

W miejsce teorii o dźwięku spadających do oceanu dużych kawałków gór lodowych postawiono inną, bardziej prawdopodobną. A mianowicie, że źródłem głośnego, podwodnego dźwięku mógł być przebieg  procesu wulkanicznego. Snuto przypuszczenia, że mógł być to efekt powoli wydobywającej się lawy, która generowałaby podobne do wrzątku skwierczenie nieustannie napotykając na zwały słonej wody. Oczywiście wszystko na znacznie większą skalę. W celu weryfikacji przypuszczeń, badacze zastosowali zaawansowaną metodę triangulacji poszukując źródła wydobywającego się dźwięku przy użyciu aż ośmiu hydrofonów SOSUS, czyli amerykańskiego systemu obserwacji akustycznej przestrzeni oceanicznych przy pomocy sensorów pasywnych. Wszystkie zarejestrowane przez hydrofony dźwięki wskazały aktywny sejsmicznie punkt na południowym Pacyfiku, mniej więcej w połowie drogi między Nową Zelandią a Chile (zweryfikowano, że łańcuch podwodnych gór znajdujący się we wskazanym przez nich regionie występowania dźwięku, okazał się w rzeczywistości gigantycznym skupiskiem wulkanów), jednak ich częstotliwość nie pokrywała się z Julią, dlatego też pozostało to dalej w sferze teorii, a dźwięk pozostał wciąż niezidentyfikowany aż do czasu, kiedy postawiona teza nie będzie potwierdzona przy pomocy bardziej zaawansowanej aparatury.
Niezidentyfikowany dźwięk Julia a wznowienie teorii ogromnych gatunków w oceanie
Niezidentyfikowany dźwięk Julia a wznowienie teorii ogromnych gatunków w oceanie
Dodatkowe źródła dla zainteresowanych zagadnieniem:

1.https://www.pmel.noaa.gov/acoustics/sounds/julia.html
2.https://www.pmel.noaa.gov/news-story/just-how-loud-it-out-there
3.https://www.mentalfloss.com/article/62731/9-strange-sounds-no-one-can-explain
4.https://otakukart.com/340329/the-unfamiliar-sound-julia-everything-we-know/
5.https://coil.com/p/WannaWanga/Unexplained-Sounds/W53AOz4IF
6.https://www.thecryptocrew.com/2014/05/iceberg-or-monster.html
7.https://scienews.com/pl/d-wi-k-i-akustyka/12194-jakie-s-mistyczne-d-wi-ki-pod-wod-w-oceanie-i-sk-d-one-si-bior.html
8.https://mlodytechnik.pl/technika/28989-czarne-dziury-oceanu
9.https://mlodytechnik.pl/technika/30104-tajemnicze-dzwieki-z-glebin
10.https://www.wikiwand.com/en/List_of_unexplained_sounds
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
58
Upsweep – Najgroźniejszy z niezidentyfikowanych podwodnych dźwięków
Dzidki, pamiętacie najgłośniejszy podwodny zarejestrowany dźwięk, czyli Bloop? O ile on sam może i jest najgłośniejszy, o tyle nie brzmi najbardziej niepokojąco, a jego częstotliwość w miarę pokrywa się z dźwiękami osuwających się lodowców, ocierających o siebie pod wodą płyt tektonicznych oraz z odłamkami meteorytów wpadającymi do wody – wszystkie te dźwięki łączy charakterystyczny odgłos „bloop”. Jednak inaczej jest w przypadku najgroźniej brzmiącego z 6 niezidentyfikowanych podwodnych dźwięków, czyli Upsweep – jego częstotliwość nie pokrywa się z niczym nam znanym, zaś sam dźwięk brzmi strasznie niepokojąco… ale to nie jedyny martwiący naukowców sygnał.

Upsweep – Najbardziej niezidentyfikowany ze wszystkich podwodnych dźwięków

Dźwięk nazwany Upsweep został zarejestrowany w sierpniu 1991 roku przez amerykańską instytucję rządową NOAA (National Oceanic and Atmospheric Administration), która zajmuje się prognozowaniem pogody oraz przewidywaniem klęsk żywiołowych, sztormów oraz wielu innych ekstremalnych zjawisk pogodowych. Jest to pierwszy z sześciu zarejestrowanych podwodnych dźwięków nieznanego pochodzenia. Rejestracji dokonano przy pomocy zdemobilizowanego systemu wojskowego SOSUS (Sound Surveillance System), który jest specjalnym systemem obserwacji akustycznej - dokonuje jej przy pomocy sensorów pasywnych. Urządzenie to potrafi rejestrować dźwięki z wielkich przestrzeni oceanicznych. Początkowo wykorzystywany był do namierzania radzieckich okrętów podwodnych, jednak z czasem zmieniono je w narzędzie pomiarowe do badania dna oceanu wykorzystując zasięg sonarowy.
Upsweep zarejestrowano na Oceanie Pacyficznym w głębinach na zachód od południowego krańca Ameryki Południowej, jednak jest położony znacznie bliżej Australii, niż zarejestrowany 6 lat później Bloop (mniej więcej w połowie drogi pomiędzy Ameryką Południową a Australią). Składa się z długiego ciągu wąskopasmowych, narastających dźwięków trwających kilka sekund podczas trwania całego zjawiska, które podczas pierwszej rejestracji osiągnęło imponującą długość 9 minut i 35 sekund. Co ciekawe, poziom jego źródła jest wystarczająco wysoki, aby był rejestrowany na całym Oceanie Pacyficznym (pomimo tego, że Bloop jest najgłośniejszy, Upsweep również jest bardzo donośny – a także również głośniejszy, niż dźwięki wydawane przez płetwale błękitne). Źródło może być w przybliżeniu lokalizowane 54°00′00″S 140°00′00″W. Jest to okolica bliska miejsca wulkanicznej aktywności sejsmicznej, jednak pomimo tego pochodzenie dźwięku jest w dalszym ciągu nieznane, gdyż częstotliwość Upsweep nie pokrywa się z erupcją żadnych wulkanów (lądowych i podwodnych). Dodatkowo ogólny poziom źródła spada od pierwszego zarejestrowania w 1991 roku, ale w dalszym ciągu dźwięki są regularnie rejestrowane przez oceanografów i sejsmografów NOAA.
Upsweep – Najgroźniejszy z niezidentyfikowanych podwodnych dźwięków
Cykliczność Upsweep – Na co może wskazywać?

Poza częstotliwością niepodobną do żadnego znanego dotychczas zjawiska, jest jeszcze jedna rzecz, która martwi w dźwięku Upsweep i wyróżnia go na tle wszystkich 6 niezidentyfikowanych dźwięków (Julia, Train, Slowdown, Whistle, Bloop i oczywiście Upsweep), a mianowicie… jest on jedynym dźwiękiem sezonowym, który powtarza się cyklicznie w tym samym miejscu (aż dwa razy do roku – na wiosnę i jesień, jednak nie wiadomo, czy jest to zależne od jego źródła czy też sezonowych zmian środowiska propagacji). Niestety głębiny w miejscu jego występowania są nadal niezbadane i zbyt głębokie, aby móc określić jego przyczynę. Jego regularność może wskazywać zarówno na jakieś nieznane nam klęski żywiołowe, do których dochodzi w głębinach oceanu i z jakiejś przyczyny występują regularnie, jak i… na nowy gatunek o niewyobrażalnych rozmiarach i wydawane przez niego dźwięki godowe (gdyż wiele gatunków żyjących pod wodą wydaje specyficzne, niczemu niepodobne dźwięki w okresie godowym).
Upsweep – Najgroźniejszy z niezidentyfikowanych podwodnych dźwięków
Jednak naukowcy nie chcą niczego zakładać, póki nie zbadają dokładniej przyczyny występowania dźwięku, ale nie wykluczają tej możliwości – zwłaszcza, że dźwięk ten nie jest podobny do żadnego ze znanych dotychczas gatunków występujących w morzach czy oceanach, zaś budowa ich strun głosowych sprawia, że teoria ta jest raczej wykluczana i poddawana dużym wątpliwościom. Pomimo występowania nieopodal miejsca zwiększonej aktywności wulkanicznej, sama częstotliwość zarejestrowanego dźwięku nie pokrywa się z nią, stąd też powstała teoria, że być może jest to nowy gatunek, który po prostu upodobał sobie życie w takim miejscu. Dodatkowo, im większa głębokość, tym większe ciśnienie, a co za tym idzie – mniejsze zagęszczenie organizmów żywych, co oznacza, że potencjalny gatunek dużych rozmiarów miałby szansę rozwijać się w takim mało zamieszkanym miejscu, jednak musiałby spełniać wiele warunków, które umożliwiałyby mu dostosowanie się do takiego środowiska. Na tą chwilę jest tyle wykluczających się teorii dotyczących źródła Upsweep, że żadna z nich nie została potwierdzona. Jednak to właśnie ta cykliczność budzi największe wątpliwości, a jednocześnie umożliwia odkrycie źródła, jeśli technologia pomiarowa rozwinie się dostatecznie, aby umożliwić przeprowadzenie bardziej szczegółowych badań.
Upsweep – Najgroźniejszy z niezidentyfikowanych podwodnych dźwięków
Inne dźwięki nieznanego pochodzenia

Dopiero po Upsweep zaczęły pojawiać się kolejne niezidentyfikowane dźwięki, które zarejestrowano w następującej kolejności:

• Train (dźwięk przypominający jadący pociąg zarejestrowany 5 marca 1997 r. – jedyny znajdujący się dalej od pozostałych 5 niezidentyfikowanych dźwięków, bliżej Morza Rossa niedaleko Cape Adare na Antarktydzie, przez co powstała teoria, że dźwięk ten został wywołany bardzo powoli osuwającym się do morza kawałkiem lodowca);

• Slowdown (najdłużej trwający z zarejestrowanych przez NOAA niezidentyfikowanych dźwięków nieznanego pochodzenia, którego prędkość zmniejszała się przez cały czas jego występowania - został zarejestrowany19 maja 1997 r.);

• Whistle (dźwięk o dużej głośności brzmiący niczym gwizd został zarejestrowany 7 lipca 1997 r. przez tylko jeden z hydrofonów, czyli podwodnych mikrofonów stosowanych przez NOAA – był jednorazowy, bardzo krótki i występował na dużej głębokości, co utrudnia snucie teorii na temat jego pochodzenia czy prowadzenie dalszych badań w celu ustalenia jego źródła);

• Bloop (zarejestrowany w sierpniu 1997 r., jednak brakuje danych o dokładnym dniu jego odnotowania – wspomniany już w innej dzidce najgłośniejszy z niezidentyfikowanych podwodnych dźwięków zarejestrowanych przez NOAA, który powtórzył się w tym samym miejscu jeszcze kilkukrotnie na przestrzeni lat Przypomina on charakterystyczne bulgotanie, skąd nazwa. Powstały liczne teorie na temat jego źródła, w tym ta o C’thulhu. Zapomniałam poprzednio dodać, skąd te przypuszczenia – otóż źródło zarejestrowania Bloopa znajdowało się blisko punktu z opowiadań H. P. Lovecrafta – miasta R’yleth powstałego jeszcze w czasach, kiedy nie było ludzi, zaś w budowlach tego miasta zamknięty był sam Wielki Przedwieczny – C’thulhu wraz z innymi istotami morskimi);

• Julia (zarejestrowany przez NOAA dnia 1 marca 1999 r. dźwięk opisywany jako „skomlący” – trwał przez 2 minuty 43 sekundy i był na tyle głośny, że było go słychać przez cały zestaw równikowych hydrofonów Pacyfiku).
Upsweep – Najgroźniejszy z niezidentyfikowanych podwodnych dźwięków
Upsweep – Najgroźniejszy z niezidentyfikowanych podwodnych dźwięków
Upsweep – Najgroźniejszy z niezidentyfikowanych podwodnych dźwięków
Dodatkowa literatura dla zainteresowanych zagadnieniem:

1.https://www.pmel.noaa.gov/acoustics/sounds/upsweep.html
2.https://oceanexplorer.noaa.gov/explorations/sound01/background/seasounds/seasounds.html
3.https://www.livescience.com/24303-spooky-science-unexplained-ocean-sounds.html
4.https://mlodytechnik.pl/technika/30104-tajemnicze-dzwieki-z-glebin
5.https://www.nhpr.org/post/mysterious-sounds-depths-sea-sky-overhead
6.https://www.livescience.com/24303-spooky-science-unexplained-ocean-sounds.html
7.https://science.howstuffworks.com/science-vs-myth/unexplained-phenomena/10-unidentified-sounds.htm
8.https://scienews.com/pl/d-wi-k-i-akustyka/12194-jakie-s-mistyczne-d-wi-ki-pod-wod-w-oceanie-i-sk-d-one-si-bior.html
9.https://www.deepseanews.com/2010/04/mysterious-sounds-from-the-deep/
10.https://www.mentalfloss.com/article/62731/9-strange-sounds-no-one-can-explain
11.https://cosmosmagazine.com/earth/earth-sciences/5-sounds-science-cant-explain/
12.https://markosun.wordpress.com/2014/06/17/unexplained-strange-sounds-from-the-ocean/
13.https://www.wikiwand.com/en/List_of_unexplained_sounds
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
48
Great Blue Hole – Największa dziura w oceanie i potwór Lusca
Dzidki, jak zapewne wiecie, oceany są jeszcze mniej zbadane na tą chwilę, niż kosmos. Na tą chwilę dopiero 11% powierzchni oceanów została zbadana, więc co jakiś czas słyszymy o kolejnych zaskakujących odkryciach. Jednak czy zastanawialiście się kiedyś, jaka jest najgłębsza dziura w oceanie? Należy zaznaczyć, że Rów Mariański nie jest dziurą. To Great Blue Hole – największa rozpadlina morska na świecie znajdująca się niedaleko miasta Belize na Bahamach. Jest to również jedyna tego typu formacja, która jest widoczna na zdjęciach satelitarnych, co tym bardziej potwierdza jej rozmiar (posiada bowiem 304 m szerokości oraz aktualnie 124 m głębokości). Z lotu ptaka wygląda jak bezdenna, niekończąca się dziura, co dodatkowo przyciąga doświadczonych nurków. Należy zaznaczyć, że jest to ekstremalnie niebezpieczne miejsce do nurkowania, które zebrało już kilkaset ofiar, które nigdy nie wynurzyły się na powierzchnię i teraz spoczywają na jej dnie… lub zostały pożarte. Jakie sekrety skrywa w sobie ta pozornie bezdenna rozpadlina?
Great Blue Hole – Największa dziura w oceanie i potwór Lusca
Teoria powstania rozpadlin morskich i ich specyfika

Szacuje się, że tego typu rozpadliny morskie (gdyż Great Blue Hole nie jest jedyną – ale za to największą i najgłębszą) powstały około 10 tysięcy lat temu z końcem ostatniej epoki lodowcowej, kiedy to podnoszący się gwałtownie poziom wody spowodował zalanie się jaskiń, które następnie poprzez ogrom znajdującej się w nich wody i usytuowanie blisko brzegu zapadły się do wewnątrz tworząc specyficzną rozpadlinę. Badający jej dno oceanolodzy doszli do takiego wniosku ze względu na znajdujące się blisko dna półki skalne znajdujące się na głębokości około 91 m oraz stalaktyty (których badanie datowano na różne okresy ich powstawania sięgające od 15 tysięcy do aż 153 tysięcy lat temu), a także grubą warstwę gęstego mułu świadczącego o zasypaniu dna jaskini przez piasek. Dodatkowo dowiedziono, że co jakiś czas powstają nowe nasypy piasku, które pomału sprawiają, że rozpadlina traci swoją głębokość. Od momentu odkrycia rozpadliny w 1971 roku przez francuskiego oceanografa i oficera marynarki Jacquesa-Yves Cousteau, który chcąc wpłynąć do tej studni morskiej (tak też nazywa się tego typu rozpadliny) swoim statkiem Calypso wysadził przy pomocy materiałów wybuchowych kawałek rafy koralowej robiąc przejście, dzięki któremu mógł do niej wpłynąć. Niestety szacuje się, że wykonanie takiego przejścia było nierozsądnym posunięciem, gdyż przyspieszyło nasyp piasku z dna morskiego, przez co Great Blue Hole zaczęło pomału ulegać zasypywaniu – ruch fal przesuwa piasek do jej wnętrza. Szacuje się, że rozpadlina mogła mieć nawet około 140 m głębokości. Od momentu dokonania pierwszego pomiaru ustalono, że ma ona około 132 m, jednak ponawiając pomiary odkryto jej spłycanie – aż do obecnych 124 m.

Warto również wspomnieć, że na głębokości około 15 m woda połyskuje, gdyż to właśnie w tym miejscu występuje oddzielenie słonej warstwy wody powierzchniowej od słodkich wód głębinowych, co jest kolejnym potwierdzeniem, że niegdyś była to jaskinia zalana w wyniku gwałtownego topnienia lodowców. Na głębokości około 90 m występuje warstwa węglanu wapnia, co jest dowodem na to, że znajdowała się tutaj niegdyś duża rafa koralowa, która wiele tysięcy lat temu musiała rosnąć w płytkich wtedy wodach Bahamów.
Great Blue Hole – Największa dziura w oceanie i potwór Lusca
Great Blue Hole – Największa dziura w oceanie i potwór Lusca
Legendarne potwory z Great Blue Hole

Niepokojący wygląd rozpadliny, zatapiane statki oraz niewielu śmiałych nurków powracających na powierzchnię przyczyniło się do powstania legend o żyjących wewnątrz niej potworach. Pierwsze przypuszczenia padły na legendarne monstrum z przekazów ludności tubylczej, czyli Luscę – rekina, którego ciało zakończone były mackami ośmiornicy, dzięki którym niezwykle efektywnie łapał ofiary uniemożliwiając im ucieczkę po to, aby potem je pożreć. Drugi przekaz był już wpływem kultury europejskiej i powstał niedługi czas po odkryciu Great Blue Hole – wierzono, że to właśnie w tak głębokiej dziurze musi pomieszkiwać legendarny wąż morski o imponującej długości. Mijały lata, a legend przybywało – a to miał ją zamieszkiwać Kraken (ogromny potwór przypominający kolosalną kałamarnicę), który w burzliwe noce wypływał, żeby zatapiać statki, a to gigantyczny węgorz czy ogromnych rozmiarów murena. Wiązało się to z dużą ilością ofiar, które nie wracały na powierzchnię, a po zanurzeniu już nigdy nie wypływały. Dopiero po wielu latach, kiedy rozpoczęto bardziej wnikliwe eksploracje i przy pomocy bardziej zaawansowanej aparatury pomiarowej ustalono, co było rzeczywistą przyczyną ich zaginięcia.
Great Blue Hole – Największa dziura w oceanie i potwór Lusca
Great Blue Hole – Największa dziura w oceanie i potwór Lusca
Great Blue Hole – Największa dziura w oceanie i potwór Lusca
Dlaczego ta studia morska jest tak niebezpieczna?

Dzięki wieloletnim badaniom oceanograficznym pomału zaczęto coraz bardziej eksplorować tą niezwykłą studnię morską i jej tajemnice. Pierwszą rzeczą, jaką odkryto było to, że im głębiej się zanurzano, tym więcej gatunków stworzeń morskich spotykali… i nie zabrakło również żarłocznych rekinów (jak chociażby żarłacz tępogłowy, żarłacz karaibski czy żarłacz czarnopłetwy – chociaż ten ostatni jest raczej nieśmiałym gatunkiem i tylko w przypadku poczucia większego zagrożenia atakuje ludzi w samoobronie). Jednak nie była to jedyna przyczyna niebezpieczeństwa. Na głębokości około 91 m zaczyna się prawdziwe zagrożenie – gęsta warstwa siarkowodoru, która uniemożliwia przedostawanie się tlenu, a co za tym idzie – uniemożliwia oddychanie wszystkim żyjącym organizmom, które do niej wpływają. To właśnie tutaj zaczyna się martwa sfera. Można zauważyć liczne pozostałości ryb, rekinów, barakud czy żółwi, które się do niej zbliżyły, a także cmentarzysko skorup mięczaków, które próbując wdrapać się niewiele nad gęstą warstwą siarkowodoru, który pokrywał również półki skalne, ześlizgnęły się i skończyły tragiczną śmiercią pozbawione tlenu i możliwości wydostania się. Warto zaznaczyć, że wpływając w tą warstwę zwykły skafander nie wystarczy i doświadczeni nurkowie wpływają tutaj w profesjonalnym wyposażeniu. Ponadto ten gęsty płaszcz z siarkowodoru sprawia, że jest tutaj niezwykle ciemno i nic nie widać, dlatego wpływanie bez oświetlenia może się skończyć niemożliwością znalezienia, gdzie jest powierzchnia czy uderzenia się głową o wystające stalaktyty. Prawdopodobnie wpływający kiedyś źle przygotowani nurkowie umierali ze względu na duże stężenie siarkowodoru, który nawet na skórę działa żrąco i toksycznie. Ostatnim niebezpieczeństwem jest niezwykle gęste, muliste dno, na którym stając w nieodpowiednim miejscu grzęzną kończyny, a wydostanie się jest wprawdzie możliwe, ale trudne i czasochłonne, co może doprowadzić do skończenia się tlenu w butli i niemożliwość wypłynięcia na czas na powierzchnię.
Great Blue Hole – Największa dziura w oceanie i potwór Lusca
Great Blue Hole – Największa dziura w oceanie i potwór Lusca
Great Blue Hole – Największa dziura w oceanie i potwór Lusca
Great Blue Hole – Największa dziura w oceanie i potwór Lusca
Dodatkowa literatura dla zainteresowanych:

1.https://www.gospodarkamorska.pl/naukowcy-ujawniaja-wiecej-informacji-nt-niebieskiej-dziury-w-oceanie-52600
2.https://geekweek.interia.pl/styl-zycia/ciekawostki/news-blue-hole-niezbadana-podwodna-tajemnica,nId,2704903
3.https://www.esa.int/ESA_Multimedia/Videos/2013/04/Earth_from_Space_Great_Blue_Hole
4.https://unbelievable-facts.com/2015/05/the-great-blue-hole.html
5.http://www.superstokedmagazine.com/article/2014/06/4-incredible-sea-monsters-youd-rather-not-meet-water/
6.https://ambergriscaye.com/forum/ubbthreads.php/topics/536940/the-legend-of-the-blue-hole-monster.html
7.https://ambergriscaye.com/forum/ubbthreads.php/topics/536940/the-legend-of-the-blue-hole-monster.html
8.http://exuma.online/culture/the-legend-of-the-lusca/
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.10040593147278