381
Witam.
Chciałem tu się pochwalić / podzielić, jak zwał tak zwał, tym jak przez ostatnie kilka miesięcy składam sobie z córką rower. 

Na początku, od sąsiada za przysłowiową flaszkę wziąłem starego Kross hexagona 1.0. 
Jako że nie stać mnie na nowy, tak z marszu, to myślałem że sobie po prostu odświeżę. Ale okazało się że rower jest w stanie agonalnym a jego bebechy to najtańsze części, dodatkowo córka chciała inny kolor. 

Więc padła decyzja - robimy od zera.

Poniżej rower jaki wziąłem 
Rower prawie od zera
A tak wygląda jako nowy
Rower prawie od zera
Na początku wszystko rozebrałem, wyszlifowałem i zaniosłem do znajomego który mi na lakierni pomalował ramę na wybrany przez córkę kolor. 
Nic nie zapłaciłem jak na razie 
Rower prawie od zera
Rower prawie od zera
Później, w pierwszym miesiącu kupiłem klucz do supportu
30 zł 
I wkład supportu , klocki hamulcowe, rogi i grupy. Wszystko pod kolor 
Rower prawie od zera
Rower prawie od zera
Rower prawie od zera
Rower prawie od zera
W kolejnych miesiącach dokupowałem po troszeczku, ale w międzyczasie okazało się że w amortyzatorze była plastikowa tuleja ślizgowa której nie wyjąłem i stopiła się w pieciu. A jako że ten amortyzator to jakiś no name , nie dało się dokupić części. Musiałem znaleźć nowy, padło na sr suntour bo można dokupić każda część do niego. Sprzedawany był bez piwotów na v breaki , więc też musiałem dokupić 
Rower prawie od zera
W czasie montażu, zlamałem stara gwiazdkę z kiedy i musiałem też dokupić 
Rower prawie od zera
Rower prawie od zera
Rower prawie od zera
Rower prawie od zera
Dokupiłem brakujące koło, linki naklejki 
Rower prawie od zera
Rower prawie od zera
Rower prawie od zera
Rower prawie od zera
Rower prawie od zera
W międzyczasie prace nad projektem postępowały
Rower prawie od zera
Rower prawie od zera
Rower prawie od zera
Rower prawie od zera
Rower prawie od zera
Rower prawie od zera
Rower prawie od zera
Rower prawie od zera
Rower prawie od zera
Rower prawie od zera
Rower prawie od zera
Rower prawie od zera
Jeszcze musimy dokupić łańcuch, błotniki i przerzutkę na przód. Razem wyjdzie jakieś 1350 zł przez 4 miesiące. Chyba się nie jebnąłem w liczeniu. ReaRa części jest ze starego roweru 

Czy się opłaca? Ciężko powiedzieć. Mam rower który znam na wylot, części takie jakie chcę. Chociaż patrząc na to co było w tym rowerze to były  same najtańsze części.

Ale radość dziecka bezcenna. 
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
12
Taka historia dla zabicia nudy
Kilka zdjęć wyjątkowo rzadkiego samolot **Focke-Wulf Fw 58 Weihe** („Weihe” po niemiecku oznacza „błotniak” – ptak drapieżny), który spoczywa na dnie francuskiego jeziora na głębokości około **105 metrów**.

Ten lekki, dwusilnikowy samolot szkolno-treningowy i łącznikowy Luftwaffe rozbił się **30 marca 1943 roku** podczas rutynowego lotu szkoleniowego z czterema członkami załogi na pokładzie. W ostatnim dniu szkolenia piloci bardzo często (choć oficjalnie surowo zabronione) robili niski, efektowny przelot tuż nad taflą jeziora, zanim wrócili na lotnisko. Z niewyjaśnionych do dziś przyczyn maszyna zahaczyła skrzydłem lub kadłubem o wodę, straciła sterowność i zatonęła. Dwóch lotników zginęło na miejscu, a pozostałych dwóch uratowali miejscowi rybacy, którzy akurat byli na jeziorze.

**Mark Anthony Alexandet** jest autorem interaktywnego modelu 3D tego wraku na platformie Sketchfab – stworzył go **Gatien Cosendey**. Model pokazuje bardzo wyraźnie, że samolot stoi prawie pionowo na dnie – ogon wystaje najwyżej, a dziób wbity jest w muł. Co najbardziej imponujące – wrak zachował się w zaskakująco dobrym stanie, mimo ponad 80 lat pod wodą. Kadłub, skrzydła, silniki i wiele detali nadal jest rozpoznawalnych.

Patrząc na to, aż się prosi o pytanie: dlaczego nikt nigdy nie spróbował tego samolotu wydobyć i przekazać do muzeum lotnictwa? Według dostępnych informacji na świecie zachował się tylko **jeden kompletny egzemplarz Fw 58** – stoi w muzeum lotnictwa w Rio de Janeiro (Museu Aeroespacial, Brazylia; to egzemplarz produkowany na licencji w Brazylii podczas wojny). Ten francuski wrak mógłby być więc drugim – i to autentycznym, niemieckim egzemplarzem wojennym. Wydobycie z takiej głębokości (techniczne nurkowanie na 100+ m) jest ekstremalnie trudne, drogie i ryzykowne, ale w przypadku tak unikatowego artefaktu historycznego niektórzy nurkowie i historycy uważają, że warto by się tym zająć.
Taka historia dla zabicia nudy
Taka historia dla zabicia nudy
Taka historia dla zabicia nudy
Taka historia dla zabicia nudy
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
18
Moja teoria na temat tych szkardztw
Moja teoria na temat tych szkardztw
Moja teoria na temat tych szkardztw
Już mówię o co chodzi. 
Wysuwam teorię że zboczeni niemcy, holendrzy i Francuzi niedługo po 2 wojnie światowej zaczęli masowo importować muzułmanów do pracy. 
Wiadomo jacy są, i że mieli różne zoo gdzie można było oglądać murzyństwo. Mieli takie zapędy żeby to tałatajstwo importować bo kręciło ich posiadanie dzikich kobiet w niewolnictwie (murzynki biegające nago w Afryce), ale nie wzięli pod uwagę że muzułmanki z północy Afryki są tłuste, niskie, grube i brzydkie.
Ueeee...
Kurwa, cofnęło mi się 
No i jak się połapali co się stało się, to już było za późno żeby się tego paskudztwa pozbyć, więc wciskają wszystkim dookoła żeby każdy miał chujowo. Bo tacy już są 
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.087086200714111