81
Czołem.
Dzisiaj dokładnie minąło mi okrągłe 6 miesięcy jak ostatni raz spożywałem alkohol. 
Było ciężko, były dni lepsze i gorsze.
Wiele razy probowałem abstynencji ale zawsze z marnym skutkiem.
Tym razem za namową jednego/jednej z was postanowiłem, że nie będę planował długofalowo ale zrobię to na zasadzie: 
- staje rano przed lustrem
- patrzę sobie prosto w oczy i mówie
- "ty młody kawalerze, dzisiaj się nie napijesz".
Może brzmi to trywialnie, może śmiesznie ale mi to pomogło. 
Plany długoterminowe np. Pół roku, rok nie picia padały po 5-10 dniach.
Tak jak napisałem wcześniej, był ciężko i jest ciężko. 
Przez te pół roku nie było dnia, żeby alkohol mi się gdzieś tam nie przewinął w mediach społecznościowych albo w codziennym życiu.
Rolki na FB, kanały na youtubie, reklama za oknem, reklamy w radiu LIDLA 6+6 gratis. Jesteśmy wszędzie atakowani.
Trochę mi się pozmieniało w głowie, bo jednak przez to 6 miesięcy widzę jak nasze społeczeństwo podchodzi do alkoholu, wcześniej tego nie spostrzegłem.
Jako nie pijący alkoholik widzę jak od małego jesteśmy programowani na spożycie i może mówi się o tym że alkohol jest zły ale to małymi literami jest napisane. Nie żebym stał się teraz jakimś gigantycznym przeciwnikiem ale widzę poprostu pewne mechanizmy i widzę jakie to wszystko jest prostę i nastawione na konsumpcjonizm.

Co się zmieniło przez ostatnie pół roku ??

I tak i nie.

Plus:
- brak kaca
- ciut lepsze zdrowie
- wysypiam się aczkolwiek narazie tylko raz w tygodniu co wcześniej nie było możliwe.
- trochę więcej kasy w portfelu aczkolwiek poszedłem w zerówki,  tak wiem że to źle ale dalej lubie smak alkoholu i nie potrafię z tego zrezygnować, polecam Perłę 0%, smak najbardziej podobny do Perły export/chmielowej albo Łomży. Reszta zerówek ssie, takie mydliny z gazem.
- na imprezach więcej jem bo nigdy się na jedzeniu tylko na piciu skupiałem. 
I to by było na tyle.

Minusy:
- jak byłem zjebany jak piłem to teraz dalej jestem aczkolwiek po pijaku byłem duszą towarzystwa a teraz jestem tym smutasem kuzynem który siedzi jak ta pizda w rogu stołu.
- Wiele osób pisało że moje życie zmieni się na lepsze ale jak narazie nic nie ruszyło, jak była piwnica tak jest, chujowa robota też.
- Przestałem być zapraszany na imprezy rodzinne, bo skoro nie piję to po co tam jestem potrzebny.
- Przez kilka lat biegałem sobie, ale bez większych wyników myślałem, że jak przestanę pić to będę drugim Usainem Boltem.
Dalej jest chujnia.
- Przytyłem bo zamiast picia poszedłem w słodyczę i energetki.
- Ciągle muszę kłamać, wymyślać wymówki, a to trzustka chora, a to antybiotyk, a to "kac".

Tak ogólnie jakby były jakieś pytania to śmiało a teraz wypierdalam.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.049594879150391