1
„Z głębin powstał syn dawnego morza i ciemności, którego imię niesie lęk starszy niż pieśń. Wynurzył się tam, gdzie człowiek dostrzega jedynie fale, lecz pod nimi kryje się obca i pradawna moc. Gdy zaś unosi głowę ponad wodę, drży nie tylko morze, ale i sam porządek świata.”

- inspiracja: Kalevala, Runo XLII. 
Iku-Turso należy do najbardziej niepokojących i zarazem najbardziej niejednoznacznych istot fińskiej wyobraźni mitycznej. Nie jest jedynie morskim potworem w baśniowym znaczeniu tego słowa, lecz bytem o zatartych granicach, istniejącym gdzieś pomiędzy olbrzymem a demoniczną siłą głębin. W najstarszych warstwach tradycji nie występuje jako istota o jednym, stałym kształcie i jasno określonej naturze. W pieśniach i przekazach fińsko-karelskiego folkloru jawi się jako istota wynurzająca się z wody, związana z ogromem, ciemnością i siłą starszą niż świat ludzi. Nie jest jedynie drapieżnikiem z dawnych opowieści, lecz echem czegoś bardziej pierwotnego.
Kompendium strachu: „Echo pradawnego lęku z głębin”, Iku-Turso, vol. 65
Pochodzenie Iku-Turso jest złożone, ponieważ jego obraz nie wyłania się z jednego tekstu, lecz wyrasta z długiej tradycji ustnej. Badacze zwracają uwagę, że imię tej istoty może być związane z bardzo starym kręgiem pojęć odnoszących się do olbrzymów lub demonów. W folklorze fińskim i karelskim postać ta wiązała się przede wszystkim z wodą, ale nie z wodą oswojoną i przyjazną, lecz z morzem i głębiną rozumianymi jako przestrzeń chaosu, obcości i zagrożenia.
Kompendium strachu: „Echo pradawnego lęku z głębin”, Iku-Turso, vol. 65
Jedna z najważniejszych legend związanych z Iku-Turso dotyczy opowieści o wielkim dębie. W tym micie potężny byt wyłania się z morza i uczestniczy w wydarzeniu prowadzącym do wyrośnięcia olbrzymiego dębu, tak wielkiego, że zasłania on słońce i księżyc. To niezwykle znamienne, ponieważ pokazuje, że Iku-Turso nie był wyobrażany wyłącznie jako bestia zagrażająca pojedynczemu człowiekowi. Jego obecność wiąże się z zaburzeniem ładu całego świata. W tej opowieści przestaje być jedynie potworem, a staje się siłą uczestniczącą w kosmicznej katastrofie.
Kompendium strachu: „Echo pradawnego lęku z głębin”, Iku-Turso, vol. 65
Opis Iku-Turso nigdy nie został w dawnych przekazach ustalony z pełną precyzją. W różnych interpretacjach jawi się jako morski potwór, demoniczny mieszkaniec głębin, a także jako istota przypominająca pradawnych przeciwników bogów i ludzi z mitów północnych. To właśnie ta nieuchwytność wzmacnia jego aurę. Iku-Turso przeraża nie tym, że można go dokładnie zobaczyć, lecz tym, że pozostaje czymś ledwie dostrzegalnym, wynurzającym się tylko na chwilę z ciemności. To groza morza, które nie odsłania całego swojego wnętrza, lecz ukazuje jedynie ślad tego, co kryje się pod powierzchnią.
Kompendium strachu: „Echo pradawnego lęku z głębin”, Iku-Turso, vol. 65
W przekazach ustnych oraz w badaniach nad folklorem podkreśla się, że postaci takie jak Tursas, Turisas czy Iku-Turso pierwotnie nie musiały oznaczać jednej i tej samej istoty. W różnych tradycjach mogły bowiem odnosić się do potwora wodnego, olbrzyma, wroga bohatera albo demonicznej siły związanej z żywiołem. Z czasem te wyobrażenia zaczęły się na siebie nakładać, aż ukształtowały postać, którą dziś rozpoznajemy pod imieniem Iku-Turso. Iku-Turso nie jest więc jedną postacią z jednego mitu, lecz skupieniem wielu dawnych lęków.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
122
Przenosimy się dzisiaj do Finlandii, a dokładnie w okolice Jeziora Bodom, znajdującego się obok miasta Espoo w regionie Uusimaa (dosłownie rzut kamieniem od Helsinki). W tym oto miejscu, 4 czerwca 1960 roku, czwórka nastolatków zdecydowała się na biwak – Maila Irmeli Björklund i Anja Tuulikki Mäki (obydwie 15 lat), jak i również ich chłopaki, Nils Gustafsson i Seppo Boisman (obydwoje 18 lat. Żeby nie było wątpliwości – Maila była dziewczyną Nilsa, Anja dziewczyną Seppo).
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 7 – Zakazane Twarze, część 2.
Przyjechali tam na motorach, rozłożyli namioty, ryby łowili, pływali, cały pakiet. W nocy poszli spać, jednak tylko jedno z nich dożyło rana – w okolicach 4-6 rano, ktoś podszedł pod namiot, rozciął liny, przez co cała czwórka była zagmatwana w poszwie, następnie zaczął ich bić tępym narzędziem i dźgać nożem. Seppo został dźgnięty nożem 2 razy w gardło i raz w klatkę piersiową, jego głowa była zmiażdżona. Anja została uderzona tępym narzędziem 2 razy w głowę, a na jej górną część ciała i twarz nałożono jakiś ręcznik, żyła przez 2-3 godziny po ataku. Maila została uderzona 3 razy w czoło, kiedy była w namiocie, a następnie morderca wywlókł ją z namiotu i dźgnął 15 razy – wszystkie ciosy były zadane pośmiertnie. Napastnik potraktował ją najbrutalniej ze wszystkich ofiar, ale jakby tego było mało, jej spodnie były ściągnięte do połowy, a bluzka częściowo zdjęta nad ramionami, co sugeruje napaść na tle seksualnym. Nils przeżył atak, jednak był ciężko ranny – morderca uderzył go w tył głowy z taką siłą, że płyn mózgowo-rdzeniowy wypłynął mu z nosa. Miał złamaną szczękę, złamaną skroń, a na dodatek jedno cięcie noża rozcięło mu policzek do tego stopnia, że widać było jego zęby. Cała czwórka miała rany na rękach, wskazujące na to, że próbowali się bronić.
Około 6 rano, dwóch gości przemierzało pobliski las z zamiarem obserwowania ptaków. Zamiast tego, zauważyli dziwnego mężczyznę – 20-30 lat, blond/jasno-brązowe włosy, poruszającego się w stronę południa. Za tym mężczyzną, ptasznicy zauważyli zniszczone namioty. Widzieli, jak jakaś osoba rusza się na jednym z namiotów. Jednak zdecydowali się nie podchodzić i sprawdzać tego ani również nie zadzwonili na policję – uznali, że to były po prostu pozostałości po imprezie. Gdyby zareagowali, być może Anja przeżyłaby.
Niedługo po tym, 14-letni rybak również zauważył podobnego blondyna, który przechadzał się brzegiem jeziora. W przeciwieństwie to poprzedniej dwójki rybak przyjrzał mu się dobrze.
Około 11:00, lokalny stolarz imieniem Esko Oiva Johansson wybrał się nad jezioro, aby popływać ze swoimi synami. Zauważyli oni jednak namioty. Chłopcy myśleli, że ktoś zostawił za sobą bałagan, jednak Esko wiedział, że coś jest nie tak. Kazał swoim synom trzymać się z daleka, a sam podszedł bliżej… Po czym zauważył ciała. Zabrał on swoich synów, po czym pobiegli pod najbliższą budkę telefoniczną, a Esko zadzwonił na policję. Policja przybyła na miejsce godzinę później. Kiedy tylko zaczęli przyglądać się ciałom, zauważyli, że Nils żyje.
Nils został przetransportowany do szpitala, gdzie lekarze walczyli o jego życie. Odratowali go, a kiedy ten wybudził się, nie do końca był pewien tego, co się stało – początkowo myślał, że miał wypadek na motocyklu. Napastnik tak mocno uderzył go w głowę, że chłop miał amnezję. Dopiero później powiedziano mu, co dokładnie się wydarzyło.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 7 – Zakazane Twarze, część 2.
Policja… Policja zjebała sprawę. Nie zabezpieczyli miejsca zbrodni, więc kiedy na miejscu zebrało się mnóstwo gapiów, zaczęli oni łazić wszędzie, co zniszczyło potencjalne ślady i dowody.
Na miejscu zbrodni znaleziono poszewkę, która nie należała do żadnej z ofiar. Jednak ważniejsze było to, czego nie znaleziono – morderca ukradł portfele i zegarki wszystkich ofiar, skórzaną kurtkę Seppo oraz buty Nilsa. Jedyne co policja była w stanie znaleźć to buty Nilsa, oddalone na południe od miejsca zbrodni o 500 metrów. O dziwo, morderca ukradł kluczyki od motocykli, jednak wszystkie jednoślady pozostały na miejscu zbrodni. Śledczy nigdy nie znaleźli narzędzia zbrodni.
Po kilku dniach policja miała mnóstwo teorii od mieszkańców okolicznych terenów, jednak nic bardziej rzetelniejszego. Ich jedyną nadzieją było zeznanie Nilsa, jednak kiedy tylko dowiedzieli się o amnezji, to szlag ich trafił. Zdecydowali się nie pierdolić – kiedy tylko Nils wystarczająco się pozbierał, śledczy zabrali go na miejsce zbrodni, mając nadzieję, że przywróci mu to pamięć. Nie podziałało. Następnie, zdecydowano się wydobyć coś z niego inną metodą – hipnoza. Tu już lepiej podziałało – nie był co prawda w stanie w pełni opisać ataku, bo wspomnienia były zagmatwane, ale podał opis podejrzanego. Opis ten pokrywał się z opisem, jaki podał 14-letni rybak. Następnie, stworzono ten oto szkic pamięciowy.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 7 – Zakazane Twarze, część 2.
Gdyby takie coś próbowało mnie zabić, też bym starał się to wyrzucić z pamięci. Żeby nie było, jeśli chodzi o zeznania pod hipnozą, to ja bym na nich nie polegał w 100%. Niemniej jednak, skoro ten 14-latek widział tego typa, to chyba coś jest na rzeczy. Chyba.
Tydzień po morderstwie odbył się pogrzeb ofiar. No i podczas tego pogrzebu, ktoś zrobił zdjęcie, a później patrząc na to zdjęcie, zauważono pewną osobę…
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 7 – Zakazane Twarze, część 2.
Ja wiem, że jakość pozostawia wiele do życzenia, ale ten facet wygląda nadzwyczaj podobnie do tego ze szkicu. Niestety, pomimo poszukiwań, Fińska policja nie była w stanie znaleźć tego gościa.
Policja ustawiła oczywiście posterunki polowe i patrole w okolicznych lasach. Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że dzięki tym patrolom znaleźli jakieś 88 gości z listy najbardziej poszukiwanych przestępców, ale nigdy nie natrafił im się koleś, którego faktycznie szukali. Pomimo tego, znalazło się paru podejrzanych, no i na nich teraz się skupimy.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 7 – Zakazane Twarze, część 2.
Hans Assman (kurwa, co za nazwisko…) – Wielu ludzi podejrzewa, że to jego widać na tym zdjęciu z pogrzebu. Pomimo mieszkania w Finlandii, pochodził on z Niemiec. Mało wiadomo było na temat jego przeszłości, więc utworzyły się mity pokroju pracowania w SS lub bycia strażnikiem w Auschwitz, nic nigdy jednak nie zostało w 100% potwierdzone. Legenda głosiła, że był Nazistowskim żołnierzem podczas wojny, jednak zabujał się w żydówce, po czym jego dowódca wysłał go na front wschodni, gdzie wpadł w ręce Rosjan, ale on przekonał ich, aby go oszczędzili, po czym wstąpił do KGB, a po wojnie został wysłany do Finlandii, aby tam szpiegować…
Czy to była prawda? Nie wiem, choć się domyślam. W każdym razie, czemu Hans stał się podejrzanym? Oprócz podobieństwa do szkicu (jak tylko ukazał się ten portret, to natychmiast zgolił włosy…), mieszkał on niedaleko miejsca zbrodni, a dzień po morderstwie przybył do szpitala z bólem brzucha. Kiedy tylko się zjawił, pielęgniarka zauważyła, że jego ręce były brudne, a jego koszula była pokryta czerwonymi plamami (twierdził, że to były plamy po farbie). Obiecujący trop. Jednak miał alibi – w noc morderstwa Hans był w Helsinkach, wraz ze swoją kochanką, jej siostrą i mężem tej siostry. Potwierdzili jego alibi, no i Policja zostawiła go w spokoju. No dobra, alibi ma, ale nie można było nawet profilaktycznie przebadać tej zaplamionej koszulki? Kto wie, może ta kochanka i jej rodzina kłamali (może byli agentami KGB XD).
Przez lata, Hans zyskał na „sławie” – rzekomo przechwalał się znajomym, że to on to ich zabił, a po tym zrobił śledczych w chuja, udzielał wywiadów, takie tam. W rzeczywistości on raczej próbował sobie poszerzyć tę sławę, bo nie pierwszy próbował przypisać sobie jakieś zbrodnie – rzekomo przyznawał się do podwójnego morderstwa w Tulilahti, oraz do morderstwa Auli Kyllikki Saari. Problem polegał na tym, że w tej pierwszej sprawie znaleziono sprawcę (chociaż pojawiają się głosy, że mógł on być niewinny, ale to temat na kiedy indziej), a podczas drugiego morderstwa nie było go nawet w kraju.
Na łożu śmierci Hans co prawda ani nie potwierdzał, ani nie przyznawał się do morderstwa koło Jeziora Bodom, natomiast przyznał się do morderstwa Auli… Czy próbował robić kogoś w chuja aż do samego końca, cholera wie… Jednak kurwa mogli, chociaż zbadać tę koszulkę, to by w dużej mierze rozwiało wątpliwości.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 7 – Zakazane Twarze, część 2.
Drugim często wymienianym podejrzanym był Karl Valdemar Gyllström, właściciel kiosku znajdującego się jakieś 800 metrów od miejsca zbrodni. Karl był… Troszku pierdolnięty. Wsadzał do jabłek w sadzie żyletki, na wypadek, gdyby ktoś próbował je podpierdolić i zjeść (no dobra, chciał się zabezpieczyć przed złodziejami, więc jakoś za to specjalnie go nie winię). Ilekroć rowerzyści jechali drogą rowerową, to obrzucał ich kamieniami. Apogeum spierdolenia osiągnął, kiedy dwóch gości jechało samochodem obok jego domu, no i tak go to wkurwiło… Że wyciągnął broń i zaczął do nich strzelać (żeby nie było – nie jechali mu po polu czy coś – jechali normalnie na jezdni). Co ciekawe, Karl nienawidził ludzi biwakujących nad jeziorem do tego stopnia, że przecinał liny podtrzymujące namioty. Biorąc pod uwagę przebieg wydarzeń, był on obiecującym podejrzanym. Co więcej, Seppo Boisman akurat kupił kilka rzeczy w jego kiosku (co prawda w tym czasie kioskiem zajmowała się żona Karla, a nie on, ale jednak jest jakieś połączenie).
Dzień po morderstwach Karl został poinformowany o całym zajściu przez jednego z sąsiadów, ale nawet się zbytnio nie przejął. Później tego samego dnia, zasypał studnie znajdującą się na terenie jego domu – nikt nie wie dlaczego, ale ludzie spekulują, że jeśli on faktycznie był mordercą, to mógł tam zakopać rzeczy, które podpierdolił ofiarom.
Śledczy złożyli wizytę Karlowi, jednak jego żona poręczyła za niego – powiedziała, że znajdował się cały dzień w domu. Alibi było dosyć średnie, zwłaszcza dlatego, że Karl często znęcał się nad żoną, więc nie trudno wyobrazić sobie, że mógł ją zastraszyć. Jednak śledczym takie coś wystarczyło, po czym przestali się interesować Karlem.
Kilka lat po morderstwie, Karl pokłócił się z córką do tego stopnia, że ta zagroziła wezwaniem policji. Ten wyszedł z domu, aby ochłonąć, po czym zaprosił znajomego do baru. Kiedy tak pił w barze razem ze znajomym, Karl rzekomo przyznał się do morderstwa, mówiąc, że przez lata gryzło go to w dupę. Kiedy zapytał się sąsiada, co ma zrobić, ten powiedział, że jeśli faktycznie to on odpowiada za morderstwa, to jedyna opcja, jaka mu pozostała, to utopienie się w jeziorze, bo inaczej resztę życia spędzi w celi. Następnego dnia… Karl utopił się w jeziorze. Dokładniej mówiąc, utopił się 3 metry od miejsca, w którym dokonano morderstw. Gazety obwieściły, że popełnił samobójstwo… Aczkolwiek Policja nigdy nie potwierdziła, że to była przyczyna zgonu. Śledczy natomiast nie byli przekonani, że to on był mordercą, tylko i wyłącznie dlatego, że to zeznanie miało miejsce przy tylko jednym kolesiu, przy czym zarówno on, jak i Karl byli pod wpływem alkoholu, więc… No, wyjebane mieli, co tu dużo gadać.
Na łożu śmierci, żona Karla przyznała, że nie było go w domu tamtego dnia, a ten kazał jej potwierdzić jego alibi.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 7 – Zakazane Twarze, część 2.
Było paru innych podejrzanych – koleś o pseudonimie „Kivitasku” (co tłumaczy się po polsku na… Kamienną kieszeń? Kieszeń na kamienie? Kurwa, nie wiem, jak ktoś gada po fińsku, to może mnie poprawić), który był znany z tego, że rzucał w ludzi kamieniami, które trzymał poszewce, a tak się składa, że na miejscu zbrodni znaleziono poszewkę. Jednak nie było żadnych innych śladów łączących tego gościa ze zbrodnią.
Innym podejrzanym był Pauli Pirinen. Pauli był chłopakiem jednej z ofiar, Maili Irmeli Björklund. Tak się składało, że Maila zdradzała go z Nilsem, więc powstała teoria jakoby Pauli dowiedział się o tym, a następnie przyjechał nad jezioro, aby zemścić się, co tłumaczyłoby, dlaczego Maila została zmasakrowana najgorzej ze wszystkich ofiar. Pauli był żołnierzem, ale akurat w trakcie morderstwa był na przepustce. Nie miał jednak auta, co raczej utrudniłoby mu dostanie się w okolice jeziora, jednak w dzień przed morderstwem widziano go z Osmo i Ismo Jaakkola, rodzeństwem, z którym się przyjaźnił. Oni mieli już samochód, więc teoretycznie mogli go podwieźć w miejsce zbrodni. Śledczy wykluczyli te teorie, ponieważ a) ponoć nie wiedział, że Maila go zdradza, albo gdzie wybrała się z przyjaciółmi, oraz b), na miejscu zbrodni nie było śladów przemawiających za tym, że sprawców było trzech… Chociaż nie do końca rozumiem, czemu istnieje przeświadczenie, że oni we trzech mieli się tam wybrać – równie dobrze Osmo i Ismo mogli poczekać przy aucie, aż Pauli zajebie wszystkich. Osobiście… O tyle, co Pauli wydaje się interesujący jako podejrzany, to jest jedna rzecz, przez którą powątpiewam w to. Gdyby Pauli faktycznie był mordercą, to nie sądzę, że Nils przeżyłby atak, zwłaszcza jeśli motywem zbrodni faktycznie była niewierność Maili (co nie zmienia faktu, że chciałem trochę więcej napisać o Paulim, aczkolwiek jest mało informacji na jego temat).
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 7 – Zakazane Twarze, część 2.
Przez ponad 40 lat nie było żadnych postępów w sprawie. Wtedy to jednak policja zdecydowała się przebadać dowody na nowo w 2004 roku, tym razem używając do tego nowych wynalazków i technik śledczych. No i dzięki temu, śledczy aresztowali… Nilsa Gustafssona.
Niezły plot twist, ale zacznijmy od początku – policja przebadała te buty, które znaleziono z dala od miejsca zbrodni. No i w tych badaniach znaleziono krew na zewnątrz butów, ale nie w środku. Policja uznała, że takiego typu rzecz mogłaby mieć miejsce tylko, jeśli morderca nosił te buty. Co więcej, na butach znaleziono DNA Maili, Anjii i Seppo, ale nie Nilsa. A ponieważ buty należały do Nilsa, a najgorszy los spotkał jego dziewczynę, to śledczy uznali, że on musiał być sprawcą – pewnie się o coś pokłócili, o coś był zazdrosny, po czym zapierdolił wszystkich i sam udawał jedną z ofiar. Śledczy przyjechali pod dom Nilsa, aresztowali go, a następnie trzymali w areszcie do czasu rozprawy. Ok, dobrze, tylko aresztowali go w marcu 2004 roku, a rozprawa zaczęła się dopiero 4 sierpnia… 2005 roku. W międzyczasie, przez ten rok i 6 miesięcy, biuro prokuratora karmiło media fałszywymi informacjami typu „kiedy Nils został znaleziony, nie miał żadnych ran”, co było jawnym kłamstwem, ale skurwiały prokurator chciał przekabacić opinię publiczną na swoją stronę.
Rozprawa się zaczyna, prokurator przedstawia dowody oraz świadków – jedna kobieta twierdziła, że była w innym miejscu biwakowym ze znajomymi tamtej nocy. Twierdziła, że widziała, jak Nils kłóci się z resztą swoich znajomych. Inna kobieta twierdziła, że spotkała Nilsa w latach 80-tych, kiedy ten wiózł ją autobusem. Ponoć miał się przyznać wtedy, że to on dopuścił się zbrodni. Następnie, jeden ze śledczych, który twierdził, że jak tylko wyłączono kamery, Nils przyznał się w 2004, że to on zabił wszystkich. Na sam koniec, ekspert, którego powołała prokuratora twierdził, że ludzie nie doznają długotrwałego zaniku pamięci, a tylko krótkotrwałego, co znaczy, że Nils musi kłamać odnośnie braku pamięci z całego zajścia. Prokurator twierdził, że Nils przystawiał się do Maili, ta jednak nie chciała nic robić, a kiedy stawał się natrętny, Seppo wypierdolił go z obozu. Wkurwił się, no i w pijanej złości, zdecydował się zajebać wszystkich. Kiedy zobaczył, że jego buty są przekrwione, zdecydował się je ukryć, po czym zrozumiał, że jedynym sposobem, przez jaki uniknie kary, będzie udawanie jednej z ofiar. Tak więc przyjebał głową o drzewo, złamał własną szczękę, rozciął sobie twarz, po czym wrócił do namiotu i udawał nieprzytomnego.
Nils miał prawnika przydzielonego przez sąd, bo nie stać go było na własnego. Tym prawnikiem była kobieta imieniem Riitta Leppiniemi, która rozjebała prokuratora w sądzie. Po pierwsze, udało jej się udowodnić, że ten cały ekspert od prokuratora pierdoli głupoty – długotrwałe zaniki pamięci nie dość, że są możliwe, to jeszcze są nadzwyczaj pospolite, zwłaszcza przy obrażeniach, jakich doznał Nils. Druga rzecz to buty – jeśli Nils zostawił je na zewnątrz namiotu, to każdy mógł je włożyć. Co więcej, kiedy Nils został przewieziony do szpitala, to w raporcie wpisano, że jego nogi i skarpetki były czyste – nie było na nich ani błota, ani liści, co byłoby niemożliwe, gdyby faktycznie ukrył buty 500 metrów od miejsca zbrodni, a następnie wrócił do pozostałości namiotu w samych skarpetkach (z resztą, jak on niby to zrobił, że miał podpierdolić rzeczy swoich znajomych, które ukrył tak dobrze, że policja nigdy ich nie znalazła, ale buty ukrył w innym miejscu i to już policja znalazła?). Następnie wzięła się za świadków – Pierwsza na ogień szła ta baba, która twierdziła, że Nils kłócił się ze znajomymi. Nie dość, że nie była w stanie podać imion przyjaciół, z jakimi rzekomo była na tym biwaku, to jeszcze miejsce biwakowe, w którym była nie istniało w latach 60-tych. Następnie ta baba z autobusu – okazało się, że ona wielokrotnie kłamała na temat różnych spraw, tylko i wyłącznie po to, aby zdobyć rozgłos. Natomiast zeznanie detektywa… No, biorąc pod uwagę, że ta cała rzekoma spowiedź Nilsa miała miejsce, kiedy kamery zostały wyłączone, to nie można było tego w żaden sposób udowodnić. Ten cały rybak sprzed lat, który widział kolesia, który szedł z dala od miejsca zbrodni – on zeznawał, że to nie był Nils, a tego zeznania prokurator nie był w stanie podważyć. Co więcej, Anja prowadziła dziennik, w którym spisała wydarzenia z dnia, w którym rozbili obóz – wspominała ona co prawda, że Seppo i Nils się lekko upili, ale nie było wzmianki o żadnej kłótni, ani o tym, że mieliby wyjebać Nilsa z biwaku. Jakby tego mało, wypomniano też niekompetencję policji poprzez nieodgradzanie miejsca zbrodni, przez co wiele kluczowych dowodów poszło w pizdu. Gwoździem do trumny były rany, jakie Nils odniósł w trakcie ataku – były one tak poważne, że nie mógł on sobie zrobić tego sam. Przyjebanie głową o coś z taką siłą, że płyn z mózgu wypływa mu nosem, oraz żeby szczęka i skroń były połamane... Wymagałoby to od niego nie tyle nadludzkiej siły co nadludzkiej głupoty.
Po rozprawie ława przysięgłych przekazała werdykt – dowody były niejednoznaczne, a motyw był co najwyżej spekulacyjny, a to oznacza, że Nils Gustafsson został oczyszczony z zarzutów. Ze względu na ten wyrok, rząd Finlandii musiał mu wypłacić 44,900 euro w ramach zadośćuczynienia. Pomimo faktu, że wiele osób zaznajomionych z tą sprawą jest przekonana o niewinności Nilsa, to niestety, ponieważ biuro prokuratora tak bardzo starało się podburzyć opinię publiczną przeciwko niemu, sporo osób w Finlandii myśli, że on faktycznie jest winny.
Po kompromitacji w sądzie zrobiono dodatkowe badania, po czym wyszło, że krew jednak znajdowała się wewnątrz butów Nilsa, a to oznacza, że nie były one noszone w trakcie ataku… Czyli Fińska policja spierdoliła badanie dowodów, a następnie chcieli przez to skazać niewinnego człowieka.

Nils Gustafsson jeszcze żyje, ma obecnie 82 lata.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 7 – Zakazane Twarze, część 2.
Jeśli chodzi o sprawę, to jest jeszcze szansa – wspominałem o tej całej poszewce. Otóż przebadano ją, no i okazało się, że jest na niej materiał DNA. Jeszcze, żeby bardziej dojebać debilizmowi Fińskiej prokuraturze i policji, sprawdzono je z DNA zarówno Seppo, jak i Nilsa, i nie było zgodności. Syn Hansa Assmana zaoferował próbkę własnego DNA, chcąc wiedzieć raz na zawsze, czy jego ojciec miał coś wspólnego ze sprawą. Wyniki wróciły, no i okazało się, że nie ma zgodności, nawet częściowej. Syn Karla Valdemara Gyllströma natomiast nie zaoferował własnej próbki ani nie zgodził się na badania DNA. Dlaczego? Nie wiem. Dopóki nie zmieni zdania, nie będzie pewne, czy Karl faktycznie ich zabił. Osobiście podejrzewam, że to właśnie Karl ich zajebał, ale dopóki nie zbada się tego materiału DNA, to nigdy nie będzie pewności w 100%.

Morderstwa znad jeziora Bodom pozostają jedną z bardziej słynnych nierozwiązanych spraw z Finlandii. Duży interes oznacza, że odbiło się to na popkulturze – Jeden z bardziej sławnych Fińskich zespołów metalowych, „Children of Bodom” (Dzieci Bodom, pierwotnie nazywali się „Inearthed”, czyli… Wykopani?) wziął swoją nazwę właśnie od jeziora Bodom, bo członkowie uznali, że historia tych nierozwiązanych morderstw była ciekawa.
W 2016 wyszedł też film o nazwie „Lake Bodom”, I… I nie, nie kurwa, zapomnijcie, że o tym w ogóle mówiłem, ten film jest tak chujowy, że szkoda gadać. Nie zdziwiłbym się, gdyby jfk003 zrobił na temat tego filmu dzidę.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
2
„Każdy jad w tym lesie ma jedną matkę: kobietę, która karmiła węże własną krwią.”

- z wierzeń ludów ugrofińskich w północnej Europie
Ajatar to mroczna postać z fińsko-estońskiego kręgu wierzeń, zła, żeńska istota lasu, nazywana wręcz Diabłem Lasu. W nowoczesnych opracowaniach opisuje się ją jako demona lub ducha, który mieszka w dzikich puszczach Finlandii i Estonii oraz na bezludnych obszarach tundry. Sama jej obecność ma sprowadzać choroby, to uosobienie zarazy, do której wystarczy się zbliżyć, żeby człowiek podupadł na zdrowiu. W wielu tekstach Ajatar przedstawiana jest jako istota połowicznie ludzka, połowicznie gadzia. Może przybierać postać ogromnego węża, jaszczura lub smoka, czasem hybrydy kobiety o ciele oplecionym wężami. Niektóre opisy mówią, że karmi węże własną piersią. Jest ich panią i matką, a wszystkie jadowite stwory lasu i bagien uznają ją za swoją królową.
Kompendium strachu: „Matka węży z puszczy”, Ajatar, vol. 41
Jej specjalnością jest zaraza, choroby skóry, gorączki, plagi, które przetaczają się przez wsie. W części opisów wystarczy spojrzeć Ajatar w oczy, by się rozchorować. W artykułach o demonach bałtyckich Aiatar/Ajatar określana jest jako wyjątkowo potężny duch choroby, który został wygnany przez chrześcijaństwo w odludne miejsca. Jest również silnie związana z dzikim lasem. W części współczesnych interpretacji pojawia się wręcz jako leśna bogini, ale o bardzo złowrogiej naturze. Wabi ludzi w gąszcz, sprawia, że gubią drogę, a potem męczy ich koszmarami. Potrafi zarówno wywoływać złe sny, jak i sama się w nich pojawiać. Niektórzy autorzy wywodzą jej imię od fińskiego czasownika ajaa– gonić, pędzić, ścigać. Ajatar byłaby więc „tą, która ściga / prześladuje”, co dobrze pasuje do demona pędzącego swoje ofiary coraz głębiej w las i w chorobę.
Kompendium strachu: „Matka węży z puszczy”, Ajatar, vol. 41
W demonologicznych ujęciach Ajatar osadzana jest w szerszej rodzinie złych istot fińskiego folkloru. Teksty popularnonaukowe często przytaczają motyw, że jest wnuczką Hiisiego, demonicznego pana lasów, wzgórz i chorób. Przez pokrewieństwo dziedziczy jego władzę nad plugawą stroną natury. Bywa też nazywana „matką diabła” albo „matką demonów”, a przynajmniej „matką wszystkich węży”. Znajduje się wysoko w hierarchii złych duchów kojarzonych z lasem i chorobą. W niektórych estońsko-fińskich opisach jest duchem, który zamieszkuje odludną tundrę, a nie tylko lasy. 
Wszędzie tam, gdzie człowiek czuje się mały i bezbronny wobec natury. Podkreśla się, że to istota niezwykle niebezpieczna nawet z daleka. Nie trzeba jej dotknąć, żeby zachorować, samo przebywanie w jej pobliżu ma osłabiać i przynosić gorączkę. Przypomina to mocno wiele innych europejskich figur „pani zarazy”, ale tu połączono ją z obrazem smoczo-wężowego stwora, czegoś między lamią a smokiem.
Kompendium strachu: „Matka węży z puszczy”, Ajatar, vol. 41
W literaturze i popularnych bestiariuszach pojawia się jako ciekawy, trochę niszowy demon. W anglojęzycznych leksykonach istot nadprzyrodzonych opisywana jest jako żeński smok lub wąż z fińskiej legendy. Blogi i artykuły o mitologii Bałtyku rozbudowują ten obraz, pokazując ją jako zmiennokształtną istotę, która może wyglądać jak smok, wąż albo kobieta karmiąca węże. W popkulturze: w grach, powieściach fantasy, ilustracjach, Ajatar najczęściej przybiera postać leśnego smoka-demonicy, wielkiej gadziej postaci kryjącej się między sosnami. Co dobrze oddaje zarówno leśny, jak i chorobowy aspekt tej dawnej, fińsko-estońskiej demonicy.
Kompendium strachu: „Matka węży z puszczy”, Ajatar, vol. 41
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.086781978607178