Trzy dni wędkowania, za karpiem, jezioro 30ha, eutroficzne, otoczne bagnami i zadrzewieniami olchowymi i dziki temu woda ma herbaciany kolor, brzegi bójnie porośnięte rozmaitą roślinnością wodną, 6m w głęboczku, ukrztałtowanie typu niecka, bez jakichkolwiek górek i innych dołków, jezioro posiada dwa żródlane dopływy- w samym jeziorze bije kilka mniejszych źródełek- z jednym odpływem, ogólnie bardzo piękne i bogate przyrodniczo miejsce- jezioro wchodzi w skład parku krajobrazowego roślin wodnych, w okolicy gniazdóją międzyinnymi bieliki- choć rybostan dość mocno skrzywdzony przez wyznawców komunistycznych ideologi rybackich. Zestawy kładłem blisko brzegu, w tzw oczkach pomiędzy roślinami, na głębokości około 1.7m- wywożenie łodzią- około 150-200m wywózki
Na pierwsze branie musiałem czekać ponad dobę, niestety pierwsza ryba się spięła, branie było około 22:35 w sobotę. Kolejne branie miałem około 3:15 w nocy tym razem ryba szybko trafia do podbieraka, nieduża ale po takim czasie oczekiwania, bardzo cieszy. Trzecia ryba bierze około 10:40- niedziela, ostanie godziny zasiadki- daje mi mega mocno popalić, hol z łodzi w grążelach- mozolne odpłątywanie linki z liści i podpływanie do ryby- nie dawała się do siebie zbliżyć, kiedy tylko udało się trochę do niej dopłynąć, ta uciekała na kolejne kilkanaście metrów, w sumie przeciągnęła mnie około 80m po grążelwoisku, ale po jakiś 30minutach walki z karpiem i roślinami, udaje się podebrać rybę. Karpie, czekają w specjalnych workach, na ważenie i sesję zdjęciową