1
„Wiara w ludzi, którzy potrafili przemieniać się w wilki, była bardzo rozpowszechnionym przesądem  nie tylko w średniowieczu, lecz utrzymywała się jeszcze w znacznie późniejszych czasach i stanowiła część wierzeń związanych z czarownictwem. Można by zebrać wiele opowieści podobnych do tej, którą przytacza Giraldus. W Anglii, gdzie wilki dawno już wyginęły, czarownice późniejszych czasów przemieniały się w zające.”

- cytat z The Historical Works of Giraldus Cambrensis, tłum. Thomas Forester, red. Thomas Wright, Londyn 1894. 
Wilkołaki z Ossory należą do najstarszych europejskich opowieści o całej grupie przeklętych ludzi przemieniających się w krwiożercze bestie. Był to klan pochodzący z dawnego irlandzkiego królestwa Osraige/Ossory, obejmującego w przybliżeniu obszary dzisiejszych hrabstw Kilkenny i Laois. Już w średniowiecznych przekazach irlandzkich, angielskich i nordyckich pojawia się motyw ludzi z Ossory, którzy mogli przybierać postać wilków lub byli do tego zmuszani przez klątwę. W wielu opisach wyglądali po prostu jak wilki, ale zachowywali ludzką pamięć, mowę, rozum i duszę. To właśnie czyni ich tak niepokojącymi. Świadomość, że pod wilczą skórą może znajdować się człowiek, sąsiad, krewny albo chrześcijanin domagający się sakramentu.
Kompendium strachu: „Przeklęty klan z Irlandii”, Wilkołaki z Ossory, vol. 76
Najstarsza warstwa tej tradycji prowadzi do irlandzkiego tekstu Cóir Anmann (pol. Stosowności imion), zachowanego w średnioirlandzkiej tradycji uczonej i genealogicznej. Cyfrowa edycja CELT podaje, że tekst powstał w irlandzkich środowiskach monastycznych mniej więcej między 1050 a 1200 rokiem, a jego zachowane rękopisy obejmują m.in. Księgę z Lecan i Księgę z Ballymote. W Cóir Anmann pojawia się postać Laighnech Faeladh, wyjaśniana jako człowiek, który przybierał „wilcze kształty”, kiedy tylko chciał. Po nim podobną zdolność mieli dziedziczyć jego potomkowie, którzy według tekstu zabijali bydło „na obyczaj wilków”. To bardzo ważny ślad, bo pokazuje wersję starszą i bardziej wojowniczą. Wilkołactwo nie jest tu jeszcze wyłącznie karą za grzechy, lecz dziedziczną mocą rodu związanego z wilkiem, krwią, napadem i dziką siłą.
Kompendium strachu: „Przeklęty klan z Irlandii”, Wilkołaki z Ossory, vol. 76
Najbardziej znaną opowieść o wilkołakach z Ossory zapisał jednak Gerald z Walii w Topographia Hibernica, dziele ukończonym pod koniec XII wieku po jego pobycie w Irlandii. W jego wersji ksiądz podróżujący z Ulsteru ku Meath nocuje w lesie przy ogniu, gdy z ciemności wychodzi wilk i przemawia do niego ludzkim głosem, zapewniając, że nie ma powodu do strachu. Wilk wyznaje kapłanowi, że jest mężczyzną z Ossory i że jest ich dwoje: on oraz kobieta, jego towarzyszka. Według tej wersji, wskutek klątwy świętego Natalisa, co siedem lat para ludzi z Ossory musi porzucić ludzką postać, opuścić siedziby ludzi i żyć jako wilki. Po siedmiu latach, jeśli przeżyją, wracają do dawnego kształtu, a ich miejsce zajmuje kolejna para.
Kompendium strachu: „Przeklęty klan z Irlandii”, Wilkołaki z Ossory, vol. 76
Istnieje też inna, bardziej mroczna wersja wierzenia, znana z irlandzkiej tradycji o „man-wolves”, którą opisał Patrick Weston Joyce w The Wonders of Ireland z 1911 roku. Przedstawia ona przekonanie, że ludzie z Ossory mogli zmieniać się w wilki, a ich własne ludzkie ciało pozostawało w domu jak martwe. Jeśli ciało poruszono, człowiek nie mógł już wrócić do dawnej postaci i pozostawał wilkiem na zawsze. Ten wariant jest bardziej drapieżny niż opowieść Geralda. Człowiek w wilczej postaci miał napadać na owczarnie, pożerać bydło i zachowywać się jak zwykły, krwiożerczy wilk. Gdy został zraniony jako zwierzę, rana pojawiała się później na odpowiedniej części jego ludzkiego ciała. Z kolei ślady uczty, takie jak krew i kawałki surowego mięsa, zdradzały go po powrocie do ludzkiej formy.
Kompendium strachu: „Przeklęty klan z Irlandii”, Wilkołaki z Ossory, vol. 76
Literacko legenda funkcjonuje na kilku poziomach. W irlandzkiej tradycji genealogicznej Laighnech Faeladh łączy wilczość z rodowodem i królewską przeszłością Ossory. U Geralda z Walii opowieść zostaje przekształcona w cud, problem teologiczny, a zarazem komentarz do Irlandii oglądanej oczami anglo-normańskiego duchownego. Współczesna badaczka Julia van Rosmalen podkreśla, że wilkołaki z Topographia Hibernica nie są po prostu „Innym” ani zwykłymi potworami. Przekraczają granicę między człowiekiem a zwierzęciem, ale nie tracą ludzkiej natury.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
3
„W Waterford w Irlandii jest mały cmentarzyk pod ruinami kościoła, w pobliżu Wieży Strongbowa. Legenda głosi, że pod ziemią w tym miejscu leży piękna wampirzyca, wciąż gotowa zabić tych, których zwabi swoją urodą.”

- Dudley Wright, Vampires and Vampirism z 1914 roku.
W irlandzkiej opowieści o Dearg-Due (wym. darg du) [1], groza rodzi się na skraju miasta, nieopodal małego cmentarzyka przy ruinach kościoła w Waterford. Tam, pod ziemią, ma spoczywać piękna wampirzyca, wciąż gotowa wysysać krew tym, których zwabi swoją zwodniczą urodą. Motyw ten różni się od obrazu drapieżnika czatującego w dziczy. Dearg-Due jest na stałe przykuta do konkretnej ziemi, do grobu, do miejsca, na które człowiek może natknąć się niechcący, jakby wdepnął w cudzy cień. To przede wszystkim istota uwodzenia i konsekwencji. Przychodzi nie z pazurami, lecz z obietnicą. W popularnych przekazach jej atak polega na bliskości, na dopuszczeniu ofiary do siebie, na chwili, gdy człowiek przestaje się bać, bo sądzi, że ma do czynienia z kimś pięknym, znajomym i ludzkim.

[1] Dearg w irl. oznacza: czerwone, due to zniekształcone irl. dúil oznacza: pragnienie, żądza, apetyt. Całość oznacza czerwona żądza/czerwone pragnienie.
Kompendium strachu: „Czerwona Żądza z Waterford”, Dearg-Due, vol. 56
Jej pochodzenie, w sensie folklorystycznym, wydaje się jednak podejrzanie późne. I przez to jeszcze ciekawsze. Najstarszy łatwo wskazywalny zapis, który wprost opisuje piękną kobiecą wampirzycę w Waterford, pod ruinami kościoła, pochodzi z drukowanej kompilacji o wampiryzmie z 1914 roku. To krótka notatka, bez rozbudowanej biografii, bez imienia i bez odpowiedzi na pytanie o jej przeszłość, tragedię czy źródło klątwy. Wygląda to tak, jakby legenda w znanej dziś postaci była późniejszym przyrostem, warstwą dopisaną z czasem. Narastała w opowieściach, prasie, turystycznych powtórzeniach i w nowoczesnym głodzie lokalnego wampira. Nawet w opracowaniach akademickich cytuje się fragment Wrighta jako świadectwo funkcjonowania motywu waterfordzkiej wampirzycy w obiegu tekstów.
Kompendium strachu: „Czerwona Żądza z Waterford”, Dearg-Due, vol. 56
Legenda w najbardziej rozpoznawalnej wersji, tej, która krąży dziś w opowieściach, staje się pełnym dramatem o przemocy społecznej i zemście. Piękna młoda kobieta ma zostać sprowadzona do roli towaru. Ma zostać wydana za mąż wbrew swojej woli. Załamana losem i doprowadzona do śmierci powraca, nie jako duch proszący o modlitwę, lecz jako głód, który domaga się zapłaty od żywych. Kluczowa jest tu moralna dwuznaczność, Dearg-Due bywa jednocześnie ofiarą i katem. Jej zemsta spada na kolejnych niewinnych. Potwór karmiący się krwią nie umie już odróżnić winy od okazji.
Kompendium strachu: „Czerwona Żądza z Waterford”, Dearg-Due, vol. 56
Najbardziej sugestywny element terenowy dotyczy rzekomego grobu w okolicy miejsca znanego jako Strongbow’s Tree. Mieszkańcy mają układać kamienie na mogile, by nie dopuścić do powrotu wampirzycy. To znany, stary mechanizm europejskiego folkloru związanego z przeciwdziałaniem wampiryzmowi. Kamień działa jak pieczęć, ciężar staje się egzorcyzmem. Wspólnota nie walczy bronią, dociąża ziemię, by ta nie oddała tego, co zostało w niej źle pochowane.
Kompendium strachu: „Czerwona Żądza z Waterford”, Dearg-Due, vol. 56
W literaturze poświęconej tej postaci warto rozróżnić dwa porządki. Pierwszy to porządek zapisu i kompilacji, Dearg-Due pojawia się tam jako krótka wzmianka o miejscowej wampirzycy z Waterford, bez fabuły, ale z mocnym topograficznym haczykiem. Drugi to porządek współczesnych przetworzeń. To one czynią z niej pełnoprawną bohaterkę grozy, pojawia się imię, romans, przymus, powrót w rocznicę ślubu. Całość zaczyna działać jak legenda w tradycyjnym sensie. Dearg-Due pokazuje, że czasem nie trzeba tysiąca lat, by narodził się wampir. Wystarczy jedno miejsce, jedna nazwa i pamięć, która nie chce odpuścić.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.07872200012207