Kompendium strachu: „Śmiech, który zabija szybciej niż mróz ”, Mahaha, vol. 58

0
„Nie każdy śmiech jest oznaką radości. Czasem bywa ostatnim dźwiękiem, jaki słyszy człowiek.”

- epigraf inspirowany inuickimi opowieściami
Mahaha (zapisywany także jako Mahahaa) to postać z tradycyjnych opowieści Inuitów, zaliczana do groźnych duchów lądu, przed którymi ostrzega się dzieci i młodych myśliwych. We współcześnie spisywanych wersjach motyw ten osadzany jest w kanadyjskiej Arktyce. Jedna z adaptacji wprost wskazuje, że historia została opracowana na podstawie tradycyjnych opowieści Inuitów z regionu North Baffin [1]. Mahaha jest przede wszystkim istotą, która poluje z ukrycia; nie ściga swoich ofiar na długim dystansie. Ma zaskakiwać na lodzie i tundrze, gdy człowiek zostaje sam, idzie po wodę lub ryby albo wraca do obozu. W literacko opracowanej wersji porusza się nienaturalnie szybko, potrafi biec nisko, na czterech kończynach, i w jednej chwili przewrócić człowieka na lód.

[1] Region w północnej części Wyspy Baffina w kanadyjskim Nunavucie.
Kompendium strachu: „Śmiech, który zabija szybciej niż mróz ”, Mahaha, vol. 58
Najbardziej charakterystyczny jest jednak sposób, w jaki zabija. Mahaha nie musi gryźć ani dźgać, choć bywa opisywany jako istota o długich paznokciach, którymi rozrywa ubranie i rani skórę. Jego prawdziwą metodą jest łaskotanie doprowadzone do bólu, paniki i utraty kontroli. Ofiara śmieje się wbrew sobie, aż śmiech przechodzi w krzyk, a ciało słabnie i nie jest już w stanie przerwać panicznego śmiechu. W niektórych wersjach prowadzi to do omdlenia, w innych zaś do śmierci.Mahaha znany jest z tego, że łaskocze swoje ofiary na śmierć. W opowieściach działa on jak przypomnienie podstawowych zasad przetrwania na Północy. W adaptacji wydawnictwa Inhabit Media ojciec powtarza dziecku, że „są rzeczy na tej ziemi, które mogłyby wyrządzić krzywdę”. Sam motyw Mahahy pełni więc funkcję ostrzegawczą, osadzoną w realnym doświadczeniu zimna, samotności i kruchości człowieka na lodzie.
Kompendium strachu: „Śmiech, który zabija szybciej niż mróz ”, Mahaha, vol. 58
W spisanej wersji legenda koncentruje się na dziecku o imieniu Aulaja, które na krótko zostaje samo. Kluczowym elementem obrony jest obecność psa, ponieważ to on reaguje pierwszy i podejmuje walkę z napastnikiem. Taki szczegół jest typowy dla opowieści przekazywanych w społecznościach łowieckich, gdzie zwierzę nie jest jedynie domowym pupilem, lecz realnym obrońcą. W literaturze Mahaha funkcjonuje dziś w dwóch obiegach. Pierwszy to obieg ustny i tradycyjny, w którym pojawia się jako jeden z groźnych bytów opowiadanych ku przestrodze i jako element lokalnej wiedzy. Drugi to obieg spisywany i adaptowany, w którym postać Mahahy trafia do książek dla młodszych i starszych czytelników jako mroczna opowieść z Arktyki.
Kompendium strachu: „Śmiech, który zabija szybciej niż mróz ”, Mahaha, vol. 58
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼

Kompendium strachu: „Legenda z lasów Leicester”, Black Annis , vol. 54

1
„Małym dzieciom, które biegały po Dane Hills, powtarzano, że ona tam czyha, by porwać je do swojej groty…”

- cytat z pracy Charlesa Jamesa Billsona County Folk-Lore: Leicestershire and Rutland.
Black Annis (w starszych przekazach czasem mylona z Black Agnes) jest postacią wrośniętą w pejzaż i w lęki okolic miasta Leicester w hrabstwie Leicestershire. Tam niskie wzniesienia zwane Dane Hills kryły kiedyś piaszczysto-piaskowcowe jamy i resztki dawnego lasu. Jej siedzibą była grota znana jako Black Annis’s Bower. Opisywano ją jako okrągłą jamę w piaskowcu o średnicy około dziesięciu–dwunastu stóp i wysokości mniej więcej pięciu. Miała być wykuta lub wydrążona w zboczu, w miejscu, gdzie przez wieki ciągnęły się gęstwiny leicesterowskiego lasu. Nazwę tego miejsca tłumaczy się nie jako duńskie wzgórza, lecz jako echo słowa dunes, oznaczającego wydmy i piaszczyste wyniesienia.
Kompendium strachu: „Legenda z lasów Leicester”, Black Annis , vol. 54
Wizerunek Black Annis bywał konsekwentnie odczłowieczony, ale nie w baśniowy sposób. To raczej odraza ziemska, przyziemna. W tradycji opisywano ją jako dziką kobietę o wielkich zębach i długich paznokciach, drapieżną i samotną. Była związana z jaskinią tak mocno, jakby stanowiła jej część. W często przywoływanym opisie literackim podkreśla się jej zwierzęcą fizyczność. Zamiast rąk ma ogromne szpony, a twarz, upiornie sina (livid blue), odcina się od ludzkiej normy jak znak choroby, klątwy albo niepochowanego zimna.
Kompendium strachu: „Legenda z lasów Leicester”, Black Annis , vol. 54
Jej sposób polowania jest prosty i okrutny w logice ludowego straszenia. Dzieciom biegającym po Dane Hills mówiono, że Black Annis czatuje, by porwać je do swojej groty. Potem miała rozszarpywać ofiary pazurami, wysysać krew i wieszać skóry do wyschnięcia, jakby człowiek był tylko większym zwierzęciem z futrem do zdarcia. W poetyckiej wersji legendy pojawia się też motyw pasterza. Widzi on, jak kurczy się stado, i tropi znikające jagnięta. To dodatkowo poszerza grozę. Nie jest ona wyłącznie karą dla niegrzecznych dzieci, lecz głodem, który wychodzi z nocy i potrafi uszczuplać także dobytek.
Kompendium strachu: „Legenda z lasów Leicester”, Black Annis , vol. 54
Najbardziej sugestywny obraz łączy ją z drzewem. Mówiono, że przy wejściu do groty rósł stary, ogłowiony dąb, będący ostatnim świadkiem dawnego lasu. Black Annis miała kulić się w jego konarach nad rozpadliną, gotowa spaść na przechodzące niżej dzieci jak drapieżnik. Ten szczegół jest ważny, bo w folklorze dąb bywa strażnikiem granicy, a tutaj staje się amboną łowcy. W tej samej tradycji powraca też motyw paznokci, którymi miała sama wydrapać jamę w skale, jakby nie była to po prostu naturalna jaskinia.
Kompendium strachu: „Legenda z lasów Leicester”, Black Annis , vol. 54
Mroczny dysonans tej historii polega na tym, że pod warstwą potwora prześwituje cień kogoś innego, być może realnej postaci albo realnej praktyki religijnej. W XIX wieku przytaczano przekaz łączący nazwę Black Agnes’s Bower z Agnes Scott, domniemaną pustelnicą lub anachoretką. Jej wizerunek miał widnieć w szkle kościelnym. Dziwne słowo Antrix tłumaczono jako wywiedzione od antrum, czyli groty, w której miała żyć. W legendzie zaczyna jako samotna kobieta mieszkająca na uboczu miasta. Dopiero później pamięć o niej gęstnieje i staje się narzędziem strachu. To jeden z najbardziej przejmujących mechanizmów folkloru. Samotność łatwo uznać za podejrzaną, a podejrzenie z czasem rośnie w mit o potworze.
Kompendium strachu: „Legenda z lasów Leicester”, Black Annis , vol. 54
Istnieje też druga, antykwaryczna warstwa interpretacji, podszyta fascynacją dawnymi kultami. W jednym z opisów porównuje się jaskinię do grot znanych autorowi z Indii oraz do antycznych miejsc kultu. Samą opowieść o kanibalizmie traktuje się jako możliwą, choć niepewną pamiątkę po wyobrażeniach o krwawych ofiarach składanych w ukryciu, nocą, w gęstwinach dawnego lasu. Być może to XIX-wieczna próba dopisania legendzie archaicznego rodowodu.
Kompendium strachu: „Legenda z lasów Leicester”, Black Annis , vol. 54
Osobny, niemal rytualny rozdział stanowi zwyczaj wielkanocny związany z Bower Close. Opisywano dawną praktykę z Poniedziałku Wielkanocnego. Burmistrz i rajcy w szkarłatach udawali się na teren zwany Black Annis’s Bower Close, by oglądać polowanie, w praktyce przeciąganie martwego kota przed sforą psów. Zwierzę miało być wcześniej przygotowane wodą anyżową. Potem trop prowadzono ulicami aż do drzwi burmistrza. Dodawano, że zwyczaj zaczął zanikać około 1767 roku, choć jego ślady trwały w formie wielkanocnego świętowania na Dane Hills. Najwcześniejsza wzmianka w miejskich zapisach pojawia się w 1668 roku, przy czym już wtedy mówiono o starożytności obrzędu.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼

Kompendium strachu: „Gdy węże dowiedzą się prawdy”, mit o Şahmaran, vol. 57

0
„Ugotuj mnie w glinianym naczyniu: wywar podaj wezyrowi, a moje mięso sułtanowi.”

- cytat z legendy o królwej węży (portal Kültür ve Turizm Bakanlığı)
Şahmaran (wym. szah-ma-ran ) to legendarna królowa węży, znana z tradycji Anatolii oraz szerzej z kręgu persko-kurdyjsko-tureckiego. Przedstawia się ją jako istotę o kobiecej górnej połowie ciała i wężowej dolnej. Zwykle opisywaną jako piękną, spokojną i obdarzoną niezwykłą wiedzą. W opowieściach mieszka w podziemnym świecie pośród niezliczonych węży zwanych maran. Same węże nie są tu jedynie straszliwymi gadami, lecz czymś na kształt ludu posłusznego swojej władczyni. Jej imię bywa tłumaczone jako wywodzące się z perskich określeń związanych z władcą i wężami, co trafnie podkreśla jej rangę.
Kompendium strachu: „Gdy węże dowiedzą się prawdy”, mit o Şahmaran, vol. 57
Najbardziej znana wersja legendy umiejscawia jej historię w okolicach Tarsusu. Bohater opowieści, często nazywany Cemşab (wym. dżem-szab), zostaje zdradzony przez towarzyszy podczas wyprawy po miód i porzucony w grocie. Szukając wyjścia, natrafia na ukryte przejście prowadzące do niezwykłego podziemnego ogrodu pełnego wody, zieleni i węży. Tam poznaje Şahmaran i zamiast zostać zabity, zostaje przyjęty do jej świata. Mijają dni, a w niektórych wariantach nawet lata. Człowiek uczy się, obserwuje, zyskuje zaufanie królowej oraz jej maran. Po pewnym czasie Cemşab prosi, by mógł wrócić do rodziny. Królowa zgadza się pod warunkiem przysięgi, że nigdy nie zdradzi wejścia do jej kryjówki.
Kompendium strachu: „Gdy węże dowiedzą się prawdy”, mit o Şahmaran, vol. 57
Przez długi czas bohater dotrzymuje przysięgi, lecz gdy władca ciężko choruje, wezyr ogłasza, że jedynym lekarstwem jest ciało Şahmaran. Zmuszony do zdrady, wydaje tajemnicę, a królowa węży zostaje schwytana. Najbardziej przejmujące jest to, że w wielu wersjach Şahmaran nie reaguje bezsilnym gniewem, lecz przejmuje kontrolę nad finałem historii. Instruuje, jak ma wyglądać leczenie. Nakazuje ugotować ją w glinianym naczyniu i rozdzielić wywar oraz mięso w określony sposób. W wyniku rytuału zły doradca ginie, władca zdrowieje, a człowiek, który zdradził, bywa wynagrodzony wiedzą lub pozycją w królestwie. Opowieść domyka jeszcze groźna przepowiednia. Węże nie wiedzą o śmierci swojej królowej, a jeśli prawda dotrze do maran, mają kiedyś zalać miasto.
Kompendium strachu: „Gdy węże dowiedzą się prawdy”, mit o Şahmaran, vol. 57
Legenda posiada bogate życie literackie, od wieków była nie tylko opowiadana, lecz także spisywana, przerabiana i przekładana. W tradycji turecko-osmańskiej krążyła w wariantach z kręgu Jâmasb-nâme (wym. dża-masb naa-me), a podobny motyw pojawia się też w Księdze tysiąca i jednej nocy (opowieść o Hâsibie i Królowej Węży). To pokazuje, że schemat mitu zejście do świata węży, spotkanie z władczynią i cena zdrady funkcjonował niezależnie od miejsca i języka. W nowszych czasach historia Şahmaran doczekała się wielu adaptacji w różnych językach, także dla odbiorców spoza regionu.
Kompendium strachu: „Gdy węże dowiedzą się prawdy”, mit o Şahmaran, vol. 57
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼

Kompendium strachu: „Lud spod fal Bałtyku”, Havfolk, vol. 51

2
„W wierzeniach ludowych aż roi się od istot morskich, czyli odpowiednio morskich mężczyzn i morskich kobiet. Pierwotnie są to postacie demoniczne, o charakterze trolli i czarownic.”

- Finn Stefánsson w Symbolleksikon (Den Store Danske).
Havfolk, czyli lud morski, w duńskim folklorze jest całym światem zamieszkałym pod powierzchnią wody. To kategoria znana z przekazów ludowych i literatury, obejmująca zarówno havfrue, morską kobietę o rybim ogonie, jak i havmand, morskiego mężczyznę. W opowieściach morze nie jest pustą przestrzenią, lecz miejscem, w którym żyją różne istoty i gdzie obowiązują inne reguły. U Andersena pada nawet proste zdanie, że „tam na dole mieszkają ludzie morza”, jakby to była informacja z przewodnika, a nie z baśni.
Kompendium strachu: „Lud spod fal Bałtyku”, Havfolk, vol. 51
Havfrue w tradycji duńskiej ma piękno, które nie obiecuje bezpieczeństwa. Jest związana z tym, co w morzu nieprzewidywalne. W szerszym skandynawskim kręgu wierzeń syrena bywa znakiem niebezpiecznej pogody, nagłej zmiany wiatru i śmierci, która przychodzi po cichu, kiedy woda wygląda spokojnie. Jej obecność działa jak ostrzeżenie i pokusa jednocześnie, bo człowiek patrzy na powierzchnię i widzi coś znajomego, a nie rozumie, że morze w tej chwili „ma własny głos”.
Kompendium strachu: „Lud spod fal Bałtyku”, Havfolk, vol. 51
Havmand z kolei jest w tradycji bardziej konkretny i chłodny. W przekazach, które notują duńskie opracowania folklorystyczne, znany jest od co najmniej XVI wiek. Często pojawia się w schemacie, który brzmi jak umowa z żywiołem. Jeśli rybak go schwyta, powinien dać mu to, o co poprosi, a motywem powracającym w relacjach jest pończocha. W zamian havmand potrafi ostrzec przed nadchodzącym sztormem. To nie jest romantyczna historia, tylko opowieść o targowaniu się z morzem, gdzie nagroda jest prosta i brutalna, bo chodzi o przeżycie i powrót do domu.
Kompendium strachu: „Lud spod fal Bałtyku”, Havfolk, vol. 51
Najbardziej znanym echem havfolk jest ballada o Agnete i havmandzie, obecna w duńskim obiegu pieśni. W wielu wariantach havmand wynurza się z fali i wzywa Agnete pod wodę. To wejście w inny świat nie przypomina ataku, tylko zaproszenie, które działa jak zaklęcie. Agnete schodzi do głębin i żyje tam jak żona, czasem jako matka dzieci havmanda, aż przychodzi moment, gdy słyszy dzwony kościelne. Ten dźwięk jest jak szarpnięcie za linę, która łączy ją z powierzchnią. Wtedy chce wrócić i już nie schodzi ponownie, a havmand zostaje w dole z dziećmi i z czymś, co przypomina rozpacz, ale nie da się jej nazwać w ludzkich kategoriach. Ta historia jest straszna, bo nie opiera się na krwi. Opiera się na rozdzieleniu, na pęknięciu życia na dwa porządki, które nie dają się pogodzić.
Kompendium strachu: „Lud spod fal Bałtyku”, Havfolk, vol. 51
W niektórych ludowych opowieściach havfolk działa jak sąsiedzi z innego wymiaru. Potrafią przyjść do ludzi mieszkających przy brzegu, zwłaszcza zimą, i wtedy gospodarstwo jest wystawione na próbę. Dobra gościnność może być nagrodzona, a odmowa lub upokorzenie mają wracać w formie zemsty. Czasem ta zemsta jest opowiadana w języku krajobrazu. Z morza może zostać wysłany ogromny „morski byk”, a potem przychodzi wiatr i piach, który niszczy pola i zasypuje domy, jakby sama ziemia chciała udowodnić, że nie wolno drwić z tego, co żyje w wodzie.
Kompendium strachu: „Lud spod fal Bałtyku”, Havfolk, vol. 51
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼

Kompendium strachu: „Pasożyt czający się w ciemności”, Piśāca, vol. 20

7
„Wieczorem, nie dojadając kolacji, Savitri wysypała na próg resztki ryżu. Nad ranem obudził ją bezsmak w ustach i kamień na piersi. Stara sąsiadka okadziła dom, a potem w milczeniu zamiotła próg. Ciężar ustąpił, ale ryżu już nie było… „

„Pamiętaj, że oni żywią się tym, co ludzie marnują, porządek przy progu to ochrona serca.”

- epigraf inspirowany hinduskimi wierzeniami
Piśāca w indyjskiej wyobraźni to ciemna krew krewniaków rākṣasów i pretów [1]. Nocni żercy, którzy mieszkają na skraju ludzkiego świata, przy rozstajach, cmentarzyskach (śmaśāna), wyschniętych studniach i pod starymi drzewami (peepal, banyan). W eposach i puranach [2] pojawiają się jako osobny ród istot żywiących się mięsem i energią żywych. Mahābhārata lokuje „ludy piśāców” na dalekiej północy i w miejscach dzikich, Rāmāyaṇa wspomina ich w orszakach nocnych demonów. Teksty leksykograficzne pamiętają nawet o „języku piśāców”- paiśācī, którym, jak głosi tradycja, miała być pierwotnie opowiedziana zaginiona dziś Bṛhatkathā Guṇāḍhyi. W literaturze późniejszej piśācowie przewijają się w opowieściach o nawiedzeniu i „złej godzinie” (sandhyā), a w traktatach tantrycznych i jogicznych bywają przywoływani jako byty żerujące na ślinie, krwi, strachu i nieuwadze.
Kompendium strachu: „Pasożyt czający się w ciemności”, Piśāca, vol. 20
W ustnych przekazach Piśāca to przede wszystkim nocny pasożyt. Istota, która siada na człowieku, na karku, piersi, języku. Starsi powtarzają, że poznasz jego dotyk po trzech znakach: nagłym chłodzie, który nie ma przyczyny, plączącej się mowie i spojrzeniu „obok”, jakby wzrok nie chciał trafić do celu. O piśācach mówi się, że lubią półmrok, resztki (zwłaszcza nieposprzątane po ofierze lub posiłku), zapach rozlanej krwi i miejsca, gdzie długo stoi zastana woda. Kto przechodzi nocą obok rozstaju albo krąży wokół peepala [3], ten jak ostrzegają opowieści, nie powinien odpowiadać, gdy ktoś woła go po imieniu.
Kompendium strachu: „Pasożyt czający się w ciemności”, Piśāca, vol. 20
W opowieściach rodzinnych (Radżastan, Bihar, Uttar Pradesh) powracają podobne sceny. Ktoś wraca po zmroku z pola, słyszy znajomy głos, odpowiada  i błądzi, aż do świtu. Dziewczyna, która zlekceważyła zakaz wychodzenia w czasie zaćmienia (grahaṇa), zapada na „chorobę mowy”. Mężczyzna siada do jedzenia w „złej godzinie” i doznaje nagłej utraty smaku, jakby ktoś „jadł jego jedzenie razem z nim”. Takie historie mają też praktyczne zasady: nie jedz po północy, nie zostawiaj resztek na progu, nie gwizdaj w polu po zmroku. Jeśli musisz przejść koło śmaśāny [4], natrzyj dłonie popiołem i dotknij trzy razy ziemi. W wielu wsiach do dziś pali się kadziła z guggulu, neem i asafetydy (hing) [5]. Wiesza się nad progiem limonkę z papryczkami, a w czasie chorób „od złego wiatru” kreśli na ścianie ochronne punkty z kurkumy.
Kompendium strachu: „Pasożyt czający się w ciemności”, Piśāca, vol. 20
Klasyczna literatura religijna i medyczna zna piśāców również od „strony diagnozy”. W ajurwedyjskiej Bhūta-vidyā (gałąź demonologii i psychiatrii) opisywano „opętania piśācowe”: nagłe zmiany głosu, bezsenność, pociąg do surowego mięsa czy popiołu, ataki lęku i milczenia. Leczenie łączyło oczyszczanie (fumigacje z ziół, kąpiele), mantry (np. do Rudry/Śiwy, do Hanumana) i rytuały odprowadzające z udziałem kapłana, uzdrowiciela (ojha) lub tantryka. W tekstach śaiva i śākta Piśāca bywa wpisany w orszak groźnych bóstw (Bhairava, Kālī) jako byt, który daje się ujarzmić. Nie tyle zniszczyć, co zwziąć „na służbę” porządku, kiedy miejsce zostanie oczyszczone, a tabu przywrócone.
Kompendium strachu: „Pasożyt czający się w ciemności”, Piśāca, vol. 20
Piśāca to mit i diagnoza w jednym. W tekstach jest nocnym żarłokiem z orszaku bogów grozy. W opowieściach pasożytem uwagi i oddechu, zaś w praktyce językiem higieny progu, który uczy, by szanować miejsca przejścia, godziny ciszy i resztki po własnych czynach. Gdy te trzy rzeczy są na swoim miejscu, piśāca jak mówią przekazy, nie ma się czym pożywić.
[1] Rākṣasa: (sanskryt) klasa potężnych demonów/olbrzymów znanych z eposów (Rāmāyaṇa, Mahābhārata); zmiennokształtni, często ludożerczy, wrogowie bogów i ludzi (np. Rāvaṇa).
preta: (sanskryt) „głodny duch”, niespokojny zmarły powstały wskutek niewłaściwego pogrzebu lub przywiązania; błąka się między światem żywych a przodków.
[2] Zbiór hinduskich pism religijno-mitologicznych (głównie od I tys. n.e.), opowieści o bogach, kosmologii, rodowodach królów i świętych miejscach. Uzupełniają eposy, kształtując popularną mitologię i rytuał.
[3] Ficus religiosa, pl. „figowiec święty”. Drzewo czczone w Indiach, miejsce kultów, zawieszania ofiar i węzłów. W folklorze bywa siedliskiem duchów (zwł. nocą), dlatego obowiązują przy nim liczne tabu.
[4] Miejsce kremacji / cmentarz w tradycji indyjskiej. W opowieściach granica między światami. Siedziba bytów takich jak piśāca, bhūta czy bhairava. Rytuały oczyszczające po wizycie są normą.
[5] Guggul- żywica Commiphora mukul palona dla oczyszczenia miejsca i „odprowadzania” złych wpływów. Neem- (Azadirachta indica): liście/gałązki o silnym zapachu i właściwościach antyseptycznych; dym uznaje się za ochronny. Asafetyda- (hing, żywica Ferula asafoetida): intensywnie pachnąca przyprawa. W ludowych praktykach dym z hing uchodzi za odstraszacz duchów i złego oka.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼

Kompendium strachu: „Matka z lasu”, Muma Pădurii, vol. 15

2
„U, Muma Pădurii, U, Tatăl Pădurii, Ceartă-ţi cânii tăi…”
tłum. „O, Matko Lasu, o, Ojcze Lasu, poskrom swoje psy…”

- fragment zaklęcia ochronnego zamieszczony w Poezii poporale din Banat. III. Descântece. Adunate de E. Hodoșz  z 1912 roku.
Muma Pădurii (pol. Matka Lasu) to jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci rumuńskiego folkloru. Stara, szpetna, leśna wiedźma, zamieszkująca głębokie ostępy, szałasy lub pnie drzew. W opowieściach bywa przeciwwagą dla dobrotliwych wróżek (zână), a jej imię zawiera archaiczne mumă (matka), co nadaje brzmieniu baśniową, ale i tabuizującą nutę. Jej funkcja jest ambiwalentna, w wielu przekazach to istota wroga ludziom, szczególnie dzieciom. Porywa je, straszy, „karmiąc” chorobą, a gospodynie chronią maluchy zaklęciami (descântece) i gestami apotropeicznymi. W innych ujęciach to duch–strażniczka lasu, opiekująca się zwierzętami i roślinami. Karząca tylko tych, którzy bezczeszczą knieje. Stąd jednocześnie przeraża i „wychowuje”, pilnując leśnych reguł (nie krzyczeć nocą, nie niszczyć, nie dręczyć zwierząt).
Kompendium strachu: „Matka z lasu”, Muma Pădurii, vol. 15
W klasycznych kompendiach rumuńskiej mitologii (Vulcănescu, Ghinoiu) Muma Pădurii figuruje wśród żeńskich bóstw jako istota „matek” (obok Mumy Deszczu, Mumy Caloianului itp.) jako demonologiczny byt lasu. Mściwa wobec naruszeń tabu, wiązana z burzami, dzikością, miejscami na uboczu. Opracowania notują też frazeologię ludową (np. karmiła je Muma Pădurii o dziecku cherlawym) oraz liczne zaklęcia przeciw Mumei Pădurii. W warstwie narracyjnej powracają motywy zwodzenia wędrowców, szalonego tańca i podstępu. Bywa, że próbuje ugotować dziecko w kotle, lecz zostaje przechytrzona. Schemat ten jest bliski europejskim bajkom o czarownicy, co pokazuje przenikanie wzorców. Zwyczajowa obrona to modlitwy, znak krzyża, żelazo, mleko, solenie progu i zakazy wychodzenia po burz, czy też nie wchodzić w tajemnicze kręgi na łąkach. Etnologiczne odczytania widzą w niej cielesną personifikację ambiwalencji lasu w wyobraźni chłopskiej jako przestrzeń grozy i zarazem żywicielkę (Codrul verde).
Kompendium strachu: „Matka z lasu”, Muma Pădurii, vol. 15
Postać ta pojawia się nie tylko w klasycznych zbiorach baśni rumuńskich, ale także we współczesnych produkcjach, takich jak gra stołowa (dodatek) The Silver Bayonet: The Carpathians oraz w filmie z 2013 roku pod tytułem „Mama”.
Kompendium strachu: „Matka z lasu”, Muma Pădurii, vol. 15
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼

Kompendium strachu: „Pocałunek Zimy”, Yuki-onna, vol. 13

3
„Jej głos stawał się coraz cieńszy, jak płacz wiatru; potem rozpłynęła się w jasnej, białej mgle… Już nigdy jej nie widziano.”
 
Lafcadio Hearn, Yuki-Onna, w Kwaidan (1904).
Yuki-onna (śnieżna kobieta) to eteryczny duch zimy z japońskich opowieści. Opisywana jest jako wysoka, blada jak świeży śnieg, o długich czarnych włosach i oczach zimnych jak lód. Pojawia się podczas zamieci na górskich przełęczach i leśnych traktach. Jej oddech dosłownie mrozi krew w żyłach. W wielu wersjach jednym tchnieniem odbiera ciepło i życie zagubionym wędrowcom, zostawiając ciała bez śladów poza śnieżnym pyłem. Legendy z epoki Edo malują ją jako byt ambiwalentny. Bywa okrutną zabójczynią, która zwabia do chaty w czasie zadymy śnieżnej i znika o świcie. Bywa też kochanką lub małżonką, uratowany mężczyzna ocaleje dzięki litości Yuki-onny pod warunkiem, że nigdy nikomu o niej nie opowie. Gdy jednak złamie przysięgę, żona odsłania prawdziwą naturę i znika w tumanach śniegu, czasem oszczędzając go ze względu na dzieci.
Kompendium strachu: „Pocałunek Zimy”, Yuki-onna, vol. 13
Ten wachlarz wariantów od bezdusznej upiorzycy po kruchą strażniczkę zimy sprawił, że Yuki-onna stała się metaforą chłodu i piękna, kuszącej obcości i niebezpieczeństwa natury. W opowieściach ludowych trzyma się progów domów i papierowych drzwi, wpatruje w lampion, prosi o kubek gorącej sake. W innych snuje się nad zaspami, zostawiając ślady, które nagle urywają się nad przepaścią. Od końca XIX wieku, gdy jej postać trafiła do spisów i literatury (m.in. do zbiorów opowieści grozy i późniejszej mangi), Yuki-onna stała się ikoną zimowego yōkai [1]. Jest również obecna w szkolnych anegdotach i dramatach telewizyjnych. Co niejednokrotnie mąci w wyobraźni turystów patrzących na nawiane pola. Gdyż to właśnie na ich skraju, na granicy światła i zamieci, najłatwiej ją spotkać.

[1] Pojemne japońskie określenie na istoty nadnaturalne: demony, duchy, potwory, zmiennokształtne zwierzęta i niezwykłe zjawiska. Słowo łączy znaczenia czarujący/nadzwyczajny. 
Kompendium strachu: „Pocałunek Zimy”, Yuki-onna, vol. 13
Przykłady przedstawień oraz inspiracji w pop-kulturze (filmy, anime/manga i gry wideo): 

- The Snow Woman / Kaidan Yukijorō (1968): pełnometrażowa wersja historii Yuki-onna w reż. Tokuzō Tanaki.
- Nurarihyon no Mago / Nura: Rise of the Yokai Clan: postać Tsurara Oikawa (Yuki-onna) jako stała bohaterka.
-Nioh (Team Ninja): Yuki-onna jako boss w misji „Falling Snow”. 
-Pokémon Froslass (Yukimenoko): projektowo i w opisach Pokedexu nawiązuje do Yuki-onna.
Kompendium strachu: „Pocałunek Zimy”, Yuki-onna, vol. 13
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.10282588005066