43
Zlitujcie się
Witajcie przyjaciele

Popierdoli mnie zaraz z tym sprzętem. 
Los tak chciał, że jestem posiadaczem macbooka air 2017 (high sierra os).
Tak wiem dupa służy do srania, kupiłeś sobie gówno to masz, jebać apple itd.
Sprzęt może i faktycznie nie nadaje się do grania, grzeje się tak, że nie potrzebuje farelki i bateria słabo trzyma, za to jest drogo.

Czarę goryczy przelewa jednak fakt, że ta kurwa jebie mnie na pamięć.
Wedle pobieżnych informacji z różnych gówno wartych źródeł wynika, że system powinien zajmować od 8 do nawet 20GB.
Jak widać na załączonym obrazku kurwisko zajmuje 73,7GB i żre dalej, bo nie dalej jak kilka dni temu bylo 70GB....

Problem jest taki, że nie mogę nigdzie znaleźć plików odpowiedzialnych za ten bajzel, przejrzałem wszystko folder po folderze nawet ukryte i jak krew w piach.

Czy ktoś wie jak mogę to ścierwo znaleźć, albo chociaż wypierdolić bez znajdywania bo to przecież jest nieporozumienie jakieś.
Oczywiście hard reset pomógł by ale chciałbym jednak uniknąć tego rozwiązania.



Dziękuję 



Wypierdalam
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
10
Dzień dobry wieczór ugułem.

Przychodzę dzisiaj, aby wam powiedzieć o czymś w miarę średnim (a średnie to takie małe dobre), ale za to darmowym!

Otóż w zamierzchłych czasach, a tak dokładnie to w 1994 roku (tak, to są zamierzchłe czasy, geriatryczny pedale) wyszła gra "Marathon" od studia Bungie, znanego potem z takich niszowych gier jak "Halo" (czy jest Stachu w domu?) czy "Destiny", na maszyny Steve'a Jobsa. Owa gra ma rozgrywkę podobną do takich klasyków jak "DOOM", czy też "Star Wars: Dark Forces" (nie, spierdalaj Arasz, nikt nie wołał), ale wyróżniała się niezwykłym klimatem napędzanym syntezatorową ścieżką dźwiękową (syntezatorki? Otyły Pan lubi to), dzięki której można było rzeczywiście poczuć się jak ostatni żyjący człowiek na stacji kosmicznej przejętej przez kosmitów i zbuntowane AI, jak i nowatorskimi (jak na swoje czasy, oczywiście) rozwiązaniami, takimi jak przeładowywanie broni, które zmuszało gracza do bardziej taktycznego podejścia (jak przy podpierdalaniu staremu harnolda z lodówki), ponieważ gra nie posiadała oddzielnego przycisku służącego do przeładowania pukawki i zmiana magazynka następowała automatycznie po opróżnieniu poprzedniego, jak i nielogiczne ułożone pomieszczenia (Dwanaście prac Asteriksa to to przy tym chuj), które mogły na raz okupować jedno miejsce w przestrzeni, co dodatkowo sprawiało u gracza poczucie zagubienia, a tym samym beznadziei sytuacji.
Dawno dawno temu, w odległej galaktyce...
Rok później pojawiła się kontynuacja z podtytułem "Durandal", która mogła się pochwalić lżejszym klimatem (kolorowsze i jaśniejsze poziomy), zamianą syntezatorowych plumkań na bogatsze dźwięki otoczenia, mające w opinii twórców jeszcze bardziej zatopić gracza w klimacie ich egzotycznej (jak kutasy wchodzące w p0lki na orgazmusie, hehe) strzelanki Sci-Fi, jak i ulepszoną wersją ich autorskiego silnika znanego z pierwszej części, który pozwolił na większe, mniej korytarzowe, pomieszczenia. Część ta także pojawiła się na pierwszym systemie Billa Gatesa, który nie był jedynie nakładką na DOSa, ale ta wersja miała zmiany w geometrii poziomów, które były "niekompatybilne" z oryginalną wizją twórców. A o diable mówiąc, w 2007 roku (tak, to też było dawno temu) doszło do wydania czegoś na wzór remastera, opracowanego przez firmę "Freeverse Inc.", na konsolę Xbox 360 za pośrednictwem usługi Xbox Live Arcade, który mógł się pochwalić poprawionym interfejsem, wysokiej jakości teksturami, obsługą ekranów szerokokątnych, rozgrywką wieloosobową, specjalnym trybem przetrwania i wyświetlaniem 60 klatek na sekundę (oryginał był zablokowany na 30). Ciekawostą jest także fakt, iż Bungie udostępniło cały kod źródłowy tejże gry w 1999 roku.
Dawno dawno temu, w odległej galaktyce...
Rok po wydaniu drugiej części przyszedł czas na wydanie ostatniej odsłony Macowej trylogii strzelanek z podtytułem "Infinity". Część ta wyróżniła się połączeniem ulepszonej wersji silnika z drugiej części wraz z powrotem do "mroczniejszych" klimatów jedynki. Kontynuowała ona także trend braku muzyki w poziomach, w zamian za realistyczne (znowu, jak na swoje czasy) dźwięki otoczenia, zapoczątkowany w poprzedniej części. Nowością, która sprawiła, iż ta odsłona serii stała się niezwykłym darem dla fanów było udostępnienie narzędzi do tworzenia nowych poziomów (tych samych, z których korzystali oryginalni deweloperzy), a także kodu źródłowego, który w połączeniu z kodem źródłowym dwójki pozwolił na utworzenie...
Dawno dawno temu, w odległej galaktyce...
...projektu "Aleph One"! Unowocześnił on owy kod źródłowy, co pozwoliło na wydanie trylogii na nowoczesne systemy operacyjne (na początku były to porty na tablety z systemem iOS, a dopiero później na Windowsa, MacOSa i Linuxa) ZA DARMO! Ba, tenże projekt nie tylko udostępnił oryginalne Macowe wydania szerszej publice, ale także uwolnił ulepszenia z wersji konsolowej od zapomnienia, integrując je w to wydanie (opcjonalnie, jak ktoś chce, to może sobie grać po staremu) i dostosował gry, o których piszę wam tutaj od godziny (chuj mnie zaraz strzeli z tym edytorem tekstu), do wymagań nowoczesnych graczy poprzez implementację takich usprawnień jak: nielimitowana ilość klatek na sekundę, możliwość gry w dowolnej rozdzielczości obsługiwanej przez kąkuter, nowocześniejszy sposób sterowania myszką, zwiększony potencjał na modowanie, mapa bezpośrednio nakładana na ekran podczas rozgrywki i wiele wiele więcej!

Jeśli jesteś zainteresowany (nie będę dopisywał żeńskiej formy, bo przecież wiadomo, że bab tutaj nie ma) wypróbowaniem przynajmniej jednej z powyższych gier, to możesz znaleźć je pod poniższymi linkami:

Oficjalna strona internetowa projektu "Aleph One":
https://alephone.lhowon.org

Oficjalna strona Stemowa projektu "Aleph One":
https://store.steampowered.com/developer/alephone


Tak czy srak, to już koniec tej dzidy.
Zapraszam WYPIERDALAĆ w pokoju.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.074985980987549