Składniki:
- ok 500 g polędwiczki z dzika,
- 200 ml wina czerwonego np. Merlot,
- 1 cebula,
- garść suszonych grzybów,
- 2 łyżki miodu,
- pół łyżeczki pieprzu czarnego,
- łyżeczka pieprzu zielonego marynowanego,
- łyżeczka soli,
- 6 kulek suszonego owocu jałowca,
- łyżeczka suszonego lubczyku,
- kilka ziaren kolendry, ok pół łyżeczki, - szczypta cząbru,
- sok z połówki cytryny
- dwie łyżki smalecu z gęsi do smażenia
Do miski wlewamy wina i dodajemy sok z połówki cytryny i wszystkie przyprawy oprócz soli, ale uprzednio ziarna kolendry lekko rozgniatamy w moździerzu oraz owoce jałowca lekko rozgniatamy w palcach. Mieszamy, wrzucamy polędwiczki i marynujemy od 12 do 24 godzin.
Po marynowaniu, zalewamy grzyby wrzątkiem na 30 minut i rozgrzewamy patelnię z dwoma łyżkami smalcu z gęsi, i podsmażany polędwiczki z każdej strony po 3 minuty, aż się zarumieni. Odkładamy, aby mięso odpoczęło, a między czasie podsmażamy cebulę pokrojoną w plastry (można przeciąć jeszcze na pół) tak, by się zeszkliła. Jak już podsmażamy cebulę, dodajemy całą marynatę, łyżeczkę soli, oraz grzyby. Warto dodać kilka łyżek wody z moczenia grzybów, aby sos nabrał aromatu. Po dodaniu w/w składników, dodajemy pokrojoną, na grube plastry, polędwicę i dusimy na wolnym ogniu przez 20 minut. Po tym czasie ściągamy pokrywę i smażymy jeszcze 5 do 10 minut, aby zredukować wodę.
Polecam podawać z kluskami śląskimi, kopytakami oraz jakąś kwaśną surówką np. z kapusty kiszonej, czy czerwonej.