7
Na przykładzie Warszawskiego Szpitala Południowego:

- publiczne pieniądze (m.in. finansowanie ze środków NFZ),
- realizacja zadania publicznego, czyli zapewnienie świadczeń zdrowotnych,
- prywatnoprawna forma organizacyjna — spółka z o.o. należąca w 100% do Miasta Stołecznego Warszawy.

Skutkiem takiego modelu jest to, że szpital wykonuje funkcję publiczną, ale działa według zasad prawa handlowego, a nie jako klasyczny podmiot administracji publicznej. Daje to większą elastyczność w zarządzaniu, zawieraniu umów i ustalaniu wynagrodzeń, ale jednocześnie może ograniczać przejrzystość i zakres bezpośredniej kontroli społecznej w porównaniu z tradycyjnymi podmiotami publicznymi.

System dosłownie został stworzony do prywatyzacji publicznych pieniędzy. Zatem czy zamiast robić cyrk ze środowiskiem lekarskim powinno dojść do nacjonalizacji szpitali i przywrócenie im odpowiedniego nadzoru instytucji publicznej, w tym uzyskania informacji publicznej przez każdego obywatela.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
16
W ostatnich dniach w przestrzeni publicznej pojawiła się dyskusja dotycząca przypadków, w których lekarze mieli być formalnie przypisani do pracy w kilku placówkach jednocześnie, mimo że fizycznie nie mogli pełnić obowiązków w każdym z tych miejsc. Sytuacja ta wywołała falę komentarzy i prób wskazania winnych.

Pojawia się jednak podstawowe pytanie: dlaczego szpitale w ogóle godzą się na takie rozwiązania i wypłacają wynagrodzenia osobom, które nie są faktycznie obecne w danej placówce?

Odpowiedź wynika z konstrukcji całego systemu. Szpital ma prawny obowiązek zapewnienia odpowiedniej obsady lekarskiej na określonych stanowiskach, niezależnie od tego, czy na rynku dostępna jest wystarczająca liczba lekarzy. Niespełnienie tych wymagań może oznaczać problemy z funkcjonowaniem oddziału, kontraktem z NFZ lub spełnieniem wymogów formalnych.

W efekcie powstaje fikcja wymuszana przez przepisy, stanowisko jest obsadzone na papierze, ale rzeczywista możliwość wykonywania pracy w danym miejscu jest ograniczona. Dochodzi wtedy do sytuacji, w której jeden lekarz może formalnie obsadzać kilka, a czasem nawet kilkanaście stanowisk w różnych szpitalach, mimo że fizycznie nie jest w stanie jednocześnie pracować we wszystkich tych miejscach.

Podsumowując, odpowiedzialność za obecną sytuację jest rozproszona i wynika z wieloletnich zaniedbań systemowych. Obejmuje ona kolejne rządy, które tworzyły przepisy nieprzystosowane do rzeczywistych warunków funkcjonowania ochrony zdrowia, ministerstwo zdrowia odpowiedzialne za kształtowanie tej polityki, nadzór NFZ nad finansowanymi placówkami oraz same szpitale, które muszą spełniać określone wymogi, nawet jeśli brakuje im realnych możliwości ich spełnienia. Kończąc na pazernych lekarzach, którym, ten układ pasował. Nikt na żadnym z tych etapów nie zgłaszał problemu.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.073323011398315