3
"Witalij Perfilew, szef #WagnerGroup zmuszony był tłumaczyć  się w zeszły piątek z działań jego ludzi w dzielnicy KM5, gospodarczym płucu kraju, po działaniach najemników (porwania, wymuszenia). Wskazuje to, że działają jedynie jako wsparcie i koordynują działania z policją"

A o co poszło?

W nocy we wtorek 3 maja uzbrojeni mężczyźni należący do grupy Wagnera porwali dwóch cywilów w dzielnicy KM5 w Bangi w Republice Środkowoafrykańskiej. Według informacji zebranych przez redakcję CNC, pan Chekh Samdjida Mahamat Chibeké został porwany ze swojego domu w KM5 w nocy z wtorku 2 maja na środę 3 maja około godziny 23:00 przez ciężko uzbrojonych najemników Wagnera. Kilka godzin później, w środę 3 maja rano, między godziną 10 a 11, ci sami mężczyźni wrócili, aby porwać jego szwagra pana Harouna, który sprzedawał swoje produkty na rynku KM5.

Ale ku zaskoczeniu rodziny, dwóch fałszywie podejrzanych zostało przywiezionych do domu w środę około 21:00 po kilkugodzinnych torturach. To jeszcze nie koniec! Jego 70-letni wujek również został porwany i torturowany. 

Taka sytuacja jest niestety powszechna w Republice Środkowoafrykańskiej, gdzie ludzie Wagnera mogą porywać ludzi bez wyraźnego powodu. Ale w przypadku pana Chekha Samdjida Mahamat Chibeké wszyscy są zgodni co do tego, że jest on „super-miłym” człowiekiem, docenianym przez wszystkich w jego sąsiedztwie. Mieszkańcy są więc tym bardziej zdziwieni i zaniepokojeni.

Ludzie Wagnera znani są ze swoich brutalnych metod i zaangażowania w konflikty zbrojne w Afryce. Od kilku miesięcy w stolicy Afryki Środkowej dokonują aresztowań bez wyraźnego powodu, często na podstawie prostych donosów. Jeszcze bardziej niepokojące jest to, że ci najemnicy wydają się działać całkowicie bezkarnie, a władze nie podejmują żadnych działań w celu ich aresztowania.

https://corbeaunews-centrafrique.org/enlevement-de-deux-civils-par-les-mercenaires-de-wagner-au-quartier-km5-leur-famille-sinquiete/
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
4
-Proszę.
-Rastrygin Aleksander Waleriewicz. Wagner, 12. SHV, 1. kompania, 3. oddział. Kiedy przybyli do naszej strefy, aby nas zabrać, obiecali, że już nas nie przegonią.
Trzy miesiące treningu, miesiąc w domu, dwa miesiące będziemy pracować, co miesiąc zarobimy 100 000 rubli, staniemy na granicy i będziemy jeździć samochodami, pilnować żeby przemycane broń i narkotyki nie przechodziły.
Ale zostaliśmy oszukani.
Zapytaliśmy, dlaczego wojsko nasze podejmuje działania.
Dlaczego nasi ludzie poszli szturmować i zabijać?
Powiedzieli, że Belogorovka lub Belaya Gora,
zginęło tam ponad 2500 naszych więźniów, których zrekrutowano. Dlatego będzie to ostatni pobór i nie będą nas gonić do rzeźni.
- Co zdarzyło się na końcu?
- Zostaliśmy oszukani. Kiedy przyjechaliśmy, zaczęli nas szkolić i powiedzieli, że pójdziemy na front.
- Ile dni trenowałeś?
- 21 dni.
- Gdzie cię wywieźli na front?
- Dotarliśmy do Krasnopołówki.
- Duże straty?
- Duże.
- Powiedz mi, z której strefy jesteś? (więzienie?)
- 16 MKG.
- Za co tam byłeś?
- za kradzież.
- Powiedz mi, czy jest wystarczająco dużo pocisków dla Wagnera?
- Widziałem dom i hangar, w którym były pociski. Tam było ich  dużo.
- Kiedy szedłeś do ataku, czy artyleria wspierała więźniów?
- Nie wspierali nas. Nasz dowódca wysłał nas, ale nie osłaniał.
- Co chcesz przekazać swoim przyjaciołom, więźniom?
- Nie idźcie tutaj, chłopaki. Nie idźcie do Wagnera. Wszystko jest oszustwem. A to co jest pokazywane w telewizji, to co jest pokazywane tutaj, że giną tu cywile, inni ludzie...
To nasi ludzie zabijają. To wszystko jest oszustwem.
Właśnie to widziałem...

mniej więcej tak...
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
58
Witam wszystkich. Zacznę od tego, że szukam pracy - zależy mi na jak najbardziej dochodowej, a za razem bardzo niebezpiecznej czyli takiej do której nikt się nie garnie. Może jakiś królik doświadczalny lub innej zagrażającej życiu i zdrowiu. Powód jest prosty - Bardzo długa walka z chorobą (a dokładniej kłykcinami kończystymi narządów płciowych) także nie mam już sił. W ostatnich latach moim postanowieniem było wygrać z chorobą. W tym roku jest to ostatni rok w którym daje sobie szanse - Jeżeli nie uda mi się - zostaje eutanazja. Niestety humanitarne samobójstwo kosztuje. Na szczęście choroba nie przeszkadza mi w pracy - więc mimo choroby i tak zapieprzam fizycznie jak wół, a pieniędzy nie widzę, wiec co mi szkodzi podjąć ryzyko. Może w taki sposób się jeszcze przysłużę dla świata (bo niektóre rzeczy - i tak ktoś musi zrobić) Nie liczę na jakieś podnoszenie na duchu, ani na jakieś zrzutki pieniędzy, bo k*** dwie ręce mam i nie jestem przykuty do łóżka. Nie chce być pasożytem, tak jak to gówno w moim organizmie. Dodam, że jeżeli z kimś nie uprawiam seksu, nie pije z jednego kubka, ani nic podobnego - nie ma szans na zarażenie, więc mogę pracować między ludźmi. Po za tym po takim czasie nauczyłem się tak funkcjonować, że wciąż spotykam się z ludźmi - a nawet podaję im dłoń i się nie zarazili). Nie potrzebuje komentarzy od Matek Teres, że jest komuś mnie szkoda - bo nie jest. Niektórzy są jeszcze bardziej chorzy. Czekam za to na komentarze, które nakierują mnie gdzie dostać taką prace lub ktoś sam potrzebuje odważnej osoby.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.074620962142944