To na zdjęciu, to jest pierdolona abominacja.
Ulaniec; Spaślak; "Człowiek Kciuk"; "Dwubrody"(Tak do mnie mówił kumpel).
Jak tyjesz, to w lustrze nie widzisz tego, że stajesz się coraz większy;
Dopiero, jak po jakimś czasie, wróciłem do Polski i zobaczyła mnie moja babcia i powiedziała że "urosłem", to coś zaczęło mi świtać... Potem były urodziny wujka, wódka..; I postanowiliśmy się zważyć wszyscy - Ja byłem najcięższy. Wtedy mi zaświtało.
Wcześniej każdy mi mówił, że się spasłem, ale dopiero w momencie, w którym okazało się, że ważę więcej niż wujas, który ma ksywę "gruby", coś we mnie pękło. Wtedy siostra pokazała mi moje zdjęcie sprzed kilku lat i obecnie(Jak wyżej) - Pękłem kompletnie...
Zacząłem pić głównie wodę. Całkowicie przestałem używać cukru "dodatkowo". Zamiast chipsów zacząłem chrupać marchewki, ogórki, albo pomidorki ze śmietaną. Jak chciałem się "zapchać" jedzeniem, to smażyłem sobie warzywa na patelni. Alkoholu nie porzuciłem - Za bardzo kocham wino i piwo. Pracy nie zmieniłem, cały czas byłem(I jestem) budowlańcem. Mięso jadłem cały czas, ale nie po to, żeby się "napchać"(wcześniej potrafiłem wjebać całe 0,5kg salami na raz), ale dlatego, że mi go brakowało.
W pół roku schudłem ponad 30 kg.
Zacząłem się czuć lepiej; Miałem więcej energii i co najważniejsze - więcej chęci do życia.
Nigdy potem nie zszedłem poniżej 90kg, ale też nie przebiłem 100kg.
Aktualnie - Owszem - Mam piwny bęben, ale waga twardo staje na 98-99kg XD
Konkluzja?
Tępić ulane kurwy.
Jebać, jebać i się nie bać.
Tylko od CIEBIE zależy, czy ten pierdolony spaślak się za siebie weźmie, czy będzie dalej żył w "bajce", w której jest "piękny"...
A jak twój gruby kumpel sam cię poprosi, żebyś z nim poszedł na siłkę, to TWOIM OBOWIĄZKIEM jest mu kurwa dotrzymać towarzystwa, bo nie robisz mu łaski, tylko pomagasz jemu i sobie.
ZABIĆ GRUBASA!