3
O psychologicznej potrzebie istnienia Socjologicznego Demona Maxwella

Często wobec zwolenników teorii spiskowych są wysuwane oskarżenia jakoby nie umieli oni w logikę. Jest to stwierdzenie iście idiotyczne, ponieważ, o ile do wielu aspektów teorii spiskowych można się przypierdalać, to ciągi logiczne, prowadzone z zachowaniem wszelkich zasad poprawnego rozumowania, są czymś, co w każdej sensownej szurskiej teorii jest dopracowane perfekcyjnie. Na tym polega cały urok, i w tym ogromna część sukcesu, takowych teorii, że są one logiczne i spójne wewnętrznie. Według praw logiki, jeśli weźmiemy fałszywą przesłankę, to można nią udowodnić, wszystko, zarówno prawdę, jak i fałsz. I teorie spiskowe są świetną egzemplifikacją tej zasady.

Jeśli spojrzymy na jakieś wydarzenie wstecz, to zawsze się znajdzie grupa ludzi, który na nim skorzystała. Patrząc w przeszłość można też spokojnie prześledzić mechanizm, które do tej korzyści doprowadziły. Jak mówi mądre polskie powiedzenie, analiza wsteczna zawsze skuteczna, dlatego też działania tejże grupy ludzi, która na danym wydarzeniu skorzystała, wydają się oczywiste, patrząc retrospektywnie, i rodzi się złudna konstatacja, że wszystko oni zaplanowali. Czyli mamy wydarzenie A, które za pomocą kolejnych działań B, C i D pewnego podmiotu, doprowadziły do korzyści E. Analizując wstecz mamy, że do korzyści E doszło w wyniku działania D, które było możliwe dzięki działaniu C, zaistniałego wyłącznie dzięki B. Możemy teraz podziwiać przenikliwość naszego podmiotu (ignorując choćby to, że może to być zwykły survivor bias i np. nie widzimy ciągu zdarzeń A, X, Y, Z, E, który mógł być tak samo czy nawet bardziej prawdopodobny, ale z racji na fluktuacje rzeczywistości, których nie dało się przewidzieć, nie zaistniał), który podjął tak świetne, dalekosiężne decyzje, natomiast aż kusi żeby na tym nie kończyć, tylko pociągnąć jeden krok dalej, bo skoro te wszystkie ciągi dało się przewidzieć, to można też było przewidzieć to, że wydarzenie A sprawi, że te ciągi działań znajdą podatny grunt do zaistnienia, a stąd już tylko krok do tego, by stwierdzić, że podmiot, który odniósł korzyść E, zainicjował wszystko od samego początku, wywołując zdarzenie A.

Bo np. czemu akurat w okresie, kiedy był problem z okiełznaniem powstań i rozruchów na podbitych ziemiach cesarstwa rzymskiego, znikąd powstaje pierdolnięty hipis, który podbitym ludom mówi, że mają zaakceptować swój los, cesarzowi oddać co cesarskie i ogólnie to wyjebane miejcie na to, że jesteście biedni, beznadziejni i was ciemiężą, bo im gorzej będziecie mieć teraz, tym lepiej będziecie mieć w życiu wiecznym? Przecież to wygląda, jak propaganda stworzona z idealnym wyczuciem czasu, w odpowiedzi na potrzeby mocarstwa, żeby okiełznać bydło i zaprowadzić ład. W odpowiedniej chwili, w odpowiedzi na bieżące potrzeby pojawia się coś idealnie skrojonego, by te problemy rozwiązać. Sam się nasuwa wniosek, że nie było to spontaniczne, tylko zaplanowane.
Inny przykład, do dziś żydzi czerpią profity finansowe, polityczne, a także propagandowe na holokauście, wyciągając swojego victim carda, przy każdej okazji. Skoro holokaust tak dużo im dał, a jego kosztem było pozbycie się części żydów, którymi pozostali i tak pogardzali, to czemu mieliby za tym nie stać, prawda?

Albo czemu w okresie kiedy społeczeństwo amerykańskie zaczęło coraz głośniej negatywnie patrzeć na działania armii Stanów Zjednoczonych na bliskim wschodzie, dochodzi do aktu terrorystycznego, po którym USA na pełnej kurwie i z poparciem społeczeństwa, może dalej prowadzić tam działania zbrojne, przemysł zbrojeniowy kwitnie, a rząd ma uzasadnienie na podwyżkę podatków, bo prowadzenie wojny kosztuje. Brzmi jak coś wybitnie na rękę Stanom, więc czemu nie oni mają za tym stać?
Wszystkie szanujące się teorie spiskowe opierają się na pierwotnym założeniu, że istnieje dostatecznie mądry podmiot, żeby być w stanie przewidzieć działania mas ludzi i całych społeczeństw, w reakcji na określone działania i bodźce, a także posiadający odpowiednie możliwości do wprowadzania takich działań. I tymże podmiotem jest Socjologiczny Demon Maxwella. 

Ludzie mają wrodzoną potrzebę porządku i ładu. Nie bez powodu w bajkach dla dzieci dobry bohater jest piękny, młody i szlachetnie urodzony, a antagonistą jest stara, pomarszczona wiedźma. To jest spójny obraz. Świat rządzony przez niemierzalne i niesprowadzalne do równań myśli i działania milionów ludzi, którzy wpływają na siebie nawzajem na miliony różnych sposobów, jest chaotycznym i dość przerażającym obrazem, nad którym nie sposób w żadnym stopniu zapanować . Wizja podmiotu, który potrafi nacisnąć na odpowiednie, kluczowe punkty tego galimatiasu, otrzymując tym zamierzone skutki, jest kojąca, ponieważ usuwa chaos, niepewność i brak wiedzy, a wprowadza porządek i ład, nawet jeśli skutki tego dla nas, szaraczków, są opłakane, a korzystają na tym obrzydliwe elity. Socjologiczny Demon Maxwella istnieje i jest realny z tego samego powodu dla którego główną bohaterką baśni jest piękna księżniczka, która musi bronić biednych, ale szlachetnych ludzi, przed odrażającym bandytą.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
9
Jest ten cytat w.cz Małgorzaty Taczerowej o tym że jak będziecie płacić zasiłki samotnym matkom, to będzie więcej samotnych matek. To jest oczywiście odwołanie raczej do świadomych wzorców myślenia, ekonomii czy czegoś na tym poziomie. Abstrahując od tego czy to słuszne czy nie, to to stwierdzenie ma drugie, biologiczne dno. Jest zależność w biologii, że im żyźniejsze środowisko, im łatwiej wyżywić dzieci, tym częściej matki samotnie je wychowują, rola samców ogranicza się do rozrodu, a gatunek staje się gatunkiem turniejowym, odchodząc od monogamii. Na tej samej zasadzie, im bardziej państwo bedzie pomagać w wychowaniu dzieci i im łatwiej, mniejszym kosztem będzie można je wychować, tym bardziej turniejowym gatunkiem będą stawać się ludzie. Hipergamia k*biet jest napędzana przez dobrobyt, a wszelkiego rodzaju pomoc w wychowaniu samotnych dzieci tylko napędza zjawisko. 
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
3
Albert camus:
200 stron pseudointeligenckiego, filozoficznego pierdolenia, żeby na koniec przekazać myśl, że trzeba sobie wyobrazić Syzyfa szczęśliwego

Julian Tuwim:
Stworzenie współczesnej adaptacji mitu o Syzyfie, w roli głównej umieszczając Grzesia, który chodzi sobie po wsi w tę i z powrotem, niosąc i zbierając piasek, i który to Grześ odnajduje w tym powtarzalnym rytuale prawdziwe, dziecięce niemal szczęście.  (potrzebował na to 25 wersów)
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.081394910812378