19
Dzidki, mam pytanko.
Trochę czasu temu zakupilem sobie cos takiego
Audio-Technica LP120XBUSB. Gra pieknie zwlaszcza na głosnikach Edifier R1280DB. AL chciałbym czasem poslucha czegos głosniej albo po nocce sie wyluzowac i potrzebuje sluchawek. Z racji ze moja rożowa jest cięta na kable (potrafi sie "przypadkowo" potknąć o dowolny kabel ktory istnieje a nie powinien) i juz nie raz wymienialem wtyczki i gniazdka z roznych sprzętach potrzbuje czegoś bez przewodowego (najlepiej BT). Głośniki niestety maja tylko reciver ale adapter juz ma nadajnik. I tu sie robi ból. Bo jak głosniki mają cos jak kontrola basu i trebli tak adapter jest pasywny.
Szukam wiec słuchawek w ktore mozna by wgrac (np z apki) jakis profil EQ i uzywac go bez wspomagaczy (apki). Troche czasu temu mialem takie sluchawki ale byl problem bo wymagaly dongla tu musi byc bezposrednio BT. Czy ktos sie spotkal z takimi sluchawkami bo wszystkie "powazne" firmy maja sluchawki z bajerami ale tylko przez ich apke....poza apką dno i 2 metry mułu. A szukanie ktore sluchawki beda mialy ciekawy dzwiek w standardzie mija sie z celem bo bym musial wlasna firme kurierska zalozyc zeby kazde sprawdzic.
limit 1000pln/200gbp.
Tradycyjnie zloto/plusy dla pomocnych i wypierdalam
Słuchawki tylko takie z bajerem
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
17
Nie wiedziałem gdzie wrzucić bo to nie pasta tylko autentyk. W 2019 byłem inżynierem od dostawców. To taki człowiek który jeździ po wytypowanych przez zakupy producentach i ma ocenić czy oni faktycznie mogą wykonać co zadeklarowali. No a potem ogarnąć zatwierdzenia części i ewentualne reklamacji.
Trafiło się tak że firma wysłała mię do Bydgoszczy. Konkretnie to do specjaknej strefy ekumenicznej do producenta giętych profili stalowych.
Portfolio chłop miał piękne ale na miejscu okazało się że ni chuja się nie zgadza.
Miał pracować na rurach bezszwowych a robił normalnie na zgrzewanych. BHP nie istniało, kolesie nosili rury gołymi łapami i popierdalali w tenisówkach.

Najlepsze było jednak w piwnicach. Jebane kazamaty z łukowym sklepieniem trzy metry nad podłogą. Podłoga wyłożona kamieniem i elegancko przykryta brudem. Jakieś stare pordzewiałe maszyny po kątach.

Jednak na końcu piwnic w jedynym oświetlonym pomieszczeniu działo się audio voodoo.
Tam produkowali magiczne rzeczy.

Na tokareczce z czasów Breżniewa , chłop robił radełkowane podstawki z gwintem. Jako tako na odpierdol. To były nóżki do wzmacniaczy A Classe żeby je wypoziomować.
Zaraz obok na stołach z tego samego czasu co tokarka, lutowali wtyczki do kabli audio. Normalny przewód - podwójna linka AwG 18, obdzieranie kabelka nożyczkami , skręcanie paluchami, najebanie kalafonii w opór , lutowanie jakimś najtańszym cynelem. Na koniec denaturat i zamalowanie złącza lakierem do ogrodzeń.

Następne stanowisko to również była tokarka na której toczono drewno na podkładki antywibracyjne pod kable.
W sumie pięć osób. Kazdyy z petem w pysku.

Wysoka jakość potwierdzona pomiarami jakiejś suwmiarki. A kable sprawdzane bateryjka z dzwoneczkiem zamontowanym do deski.

Fakt , nie była to najwyższa półka audio, bo za dwumetrowy kabel z wtyczkani , gość winszował sobie tylko 1500pln.
;)

Od tej pory zawsze jak widzę reklamę jakiegos sprzętu dla audiofili , mam przed oczami to zakopcone pomieszczenie z indyjskim poziomem technologii i rosyjską jakością wykonania 

Aha. Chłop nie dostał kontraktu i potem jeszcze mnie zjebał mailowo "nie znajdziesz takiego jak ja" .
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.072299003601074