Świat
1 m
34
Witajcie, jestem nad wyraz zaintersowany procesem powstania zamku w Stobnicy, toteż postanowiłem trochę pogrzebać, jak ten zamek powstawał i znalazłem w głębiach internetu reportaże firmy kamieniarskiej, która, ten zamek stawiała, sporo znajdziecie tutaj zdjęć zza kulis i ciekawostek, które pozwalają dostrzec ogromną skalę tej fortecy, mi natomiast nasuwają mi się też pewne inspiracje i skojarzenia z Minas Tirith więc postanowiłem zrobić lekkie porównanie z filmowymi miejscami a polskim zamkiem w Stobnicy
Zapraszam do nitki :)
Architektem najbardziej kontrowersyjnego zamku na świecie jest Waldemar Szeszuła z Poznania, architekt, urbanista, pracownik naukowy i dydaktyczny z Wydziału Architektury Politechniki Poznańskiej. Zaprojektował on budynek imitujący zamek na zlecenie poznańskiej spółki D.J.T.
Wraz z zespołem stworzył on projekt 15-kondygnacyjnego zamku z 70-metrową wieżą, dziedzińcami, basztami, wysokimi murami, ogromnymi salami, a nawet przystanią na łodzie i mostem zwodzonym.
Architekt postawił na ogromną skalę i dbałość o detale, które mają imitować autentyczną, historyczną twierdzę, sam projektant wielokrotnie podkreślał, że zamek w Stobnicy nie jest rekonstrukcją żadnego istniejącego obiektu, lecz autorską wizją zamku idealnego. Powtarza się nam historia związana z Janem Zamoyskim i jego koncepcją założenia renesansowego miasta idealnego, tyle, że miasto zaprojektował włoski architekt Bernardo Morando, który się spolonizował i dokonał żywota w Zamościu. Stobnicę zaś zaprojektował polski architekt, którego dziełem życia miało być zaprojektowanie polskiego zamku idealnego, który sam jest miastem na wodzie. Pomijam już kontrowersje związane z budową zamku, bo już je setki razy słyszeliście. Post ma na celu przybliżyć konstrukcję zamku i sam proces jego powstania.
Zapraszam do nitki :)
Architektem najbardziej kontrowersyjnego zamku na świecie jest Waldemar Szeszuła z Poznania, architekt, urbanista, pracownik naukowy i dydaktyczny z Wydziału Architektury Politechniki Poznańskiej. Zaprojektował on budynek imitujący zamek na zlecenie poznańskiej spółki D.J.T.
Wraz z zespołem stworzył on projekt 15-kondygnacyjnego zamku z 70-metrową wieżą, dziedzińcami, basztami, wysokimi murami, ogromnymi salami, a nawet przystanią na łodzie i mostem zwodzonym.
Architekt postawił na ogromną skalę i dbałość o detale, które mają imitować autentyczną, historyczną twierdzę, sam projektant wielokrotnie podkreślał, że zamek w Stobnicy nie jest rekonstrukcją żadnego istniejącego obiektu, lecz autorską wizją zamku idealnego. Powtarza się nam historia związana z Janem Zamoyskim i jego koncepcją założenia renesansowego miasta idealnego, tyle, że miasto zaprojektował włoski architekt Bernardo Morando, który się spolonizował i dokonał żywota w Zamościu. Stobnicę zaś zaprojektował polski architekt, którego dziełem życia miało być zaprojektowanie polskiego zamku idealnego, który sam jest miastem na wodzie. Pomijam już kontrowersje związane z budową zamku, bo już je setki razy słyszeliście. Post ma na celu przybliżyć konstrukcję zamku i sam proces jego powstania.
Stobnica posiada nie jeden a kilka dziedzińców, pierwszy z nich to dziedziniec świątynny, zamknięty wypełniony zielenią. Zawiera elementy arkad i masywnych kolumn. Znajduje się tutaj zamkowy kościół, architekt czerpał inspiracje z XII wieku a dokładnie romańskimi dziedzińcami klasztornymi.
Zamek posiada trzy masywne bramy, jedna z nich wyposażona jest w most zwodzony, a u podnóża murów znajduje się przystań dla łodzi.
"Wykonanie Bramy Głownej zajeło nam około 3 miesiące, składa się ona z czterech oddzielnych łuków gotyckich wybudowanych z granitu izerskiego ze Szklarskiej Poręby. Został on przywieziony w postaci wstępnie surowo-łupanego kamienia a następnie został ręcznie opracowany na placu budowy. Cały łuk w sklepieniu waży około 45 ton, który składany był na konstrukcji dewnianej zwanej krążyną odpowiednio ukształtowanej podpartej i usztywnionej.
Pierwsze dwa wąskie łuki gotyckie przedzielone są szczeliną 18 centymetrową w której bedzie opuszczała i podnosiała się drewniana kratownica. Następny trzeci łuk jest najdłuższy ma on 260 cm głębokości, po obu stronach łuku znajdują się wnęki na obciążniki które będą otwierać i zamykać bramę. Czwarty łuk jest łukiem rozwartokątnym o kącie 135 stopni."
"Wykonanie Bramy Głownej zajeło nam około 3 miesiące, składa się ona z czterech oddzielnych łuków gotyckich wybudowanych z granitu izerskiego ze Szklarskiej Poręby. Został on przywieziony w postaci wstępnie surowo-łupanego kamienia a następnie został ręcznie opracowany na placu budowy. Cały łuk w sklepieniu waży około 45 ton, który składany był na konstrukcji dewnianej zwanej krążyną odpowiednio ukształtowanej podpartej i usztywnionej.
Pierwsze dwa wąskie łuki gotyckie przedzielone są szczeliną 18 centymetrową w której bedzie opuszczała i podnosiała się drewniana kratownica. Następny trzeci łuk jest najdłuższy ma on 260 cm głębokości, po obu stronach łuku znajdują się wnęki na obciążniki które będą otwierać i zamykać bramę. Czwarty łuk jest łukiem rozwartokątnym o kącie 135 stopni."
Dziedziniec główny - Dziedziniec otoczony jest wysokimi, jasnymi murami i arkadami, nad którymi góruje masywna wieża o surowym, obronnym charakterze. "Firma nasza jest bardzo dumna z tego projektu - największa na świecie przypora kamienna - największa elewacja z kamienia łamanego czyli największa wieża z kamienia na świecie!!!"
WIeża zegarowa po prawej : " Jednym z pierwszych etapów naszej pracy przy budowie zamku w Stobnicy była realizacja wieży zegarowej, którą w całości wykonała nasza firma KAM-TECH.
Wieża została wymurowana z ręcznie formowanego granitu ze Szklarskiej Poręby, sprowadzonego bezpośrednio z kopalni. Materiał ten nadał budowli niepowtarzalny charakter i trwałość, a jednocześnie pozwolił zachować klasyczny, historyzujący wygląd całego założenia.
Drugi poziom ściany został wysunięty na 32 cm gzymsach, co oznacza, że ściany powyżej gzymsu dosłownie „wiszą w powietrzu” – utrzymywane dzięki solidnym zbrojeniom konstrukcyjnym. To precyzyjne rozwiązanie inżynierskie wymagało ogromnej dokładności oraz doświadczenia naszego zespołu.
Na obwodzie wieży wykonaliśmy łuczki gotyckie, które pięknie zamykają elewację i nadają jej lekkości. Nad nimi, z każdej strony, umieszczone zostały okna, które dopełniają całości kompozycji.
Zwieńczenie elewacji stanowią nakrywy z granitu strzegomskiego, dzięki którym wieża zyskała elegancki, solidny i trwały finał.
Była to pierwsza wieża wzniesiona w ramach budowy zamku – dla nas symboliczny początek jednej z najbardziej wyjątkowych realizacji w historii firmy.
To właśnie od tej wieży wszystko się zaczęło. Dla nas była to nie tylko realizacja projektu, ale też ogromne wyzwanie i powód do dumy. Każdy detal, każdy kamień i każdy łuczek to efekt ciężkiej pracy i zaangażowania całego zespołu KAM-TECH.
Dziękujemy wszystkim, którzy brali udział w tym etapie budowy – to dzięki Wam ta wieża dziś góruje nad Stobnicą!"
Wieża została wymurowana z ręcznie formowanego granitu ze Szklarskiej Poręby, sprowadzonego bezpośrednio z kopalni. Materiał ten nadał budowli niepowtarzalny charakter i trwałość, a jednocześnie pozwolił zachować klasyczny, historyzujący wygląd całego założenia.
Drugi poziom ściany został wysunięty na 32 cm gzymsach, co oznacza, że ściany powyżej gzymsu dosłownie „wiszą w powietrzu” – utrzymywane dzięki solidnym zbrojeniom konstrukcyjnym. To precyzyjne rozwiązanie inżynierskie wymagało ogromnej dokładności oraz doświadczenia naszego zespołu.
Na obwodzie wieży wykonaliśmy łuczki gotyckie, które pięknie zamykają elewację i nadają jej lekkości. Nad nimi, z każdej strony, umieszczone zostały okna, które dopełniają całości kompozycji.
Zwieńczenie elewacji stanowią nakrywy z granitu strzegomskiego, dzięki którym wieża zyskała elegancki, solidny i trwały finał.
Była to pierwsza wieża wzniesiona w ramach budowy zamku – dla nas symboliczny początek jednej z najbardziej wyjątkowych realizacji w historii firmy.
To właśnie od tej wieży wszystko się zaczęło. Dla nas była to nie tylko realizacja projektu, ale też ogromne wyzwanie i powód do dumy. Każdy detal, każdy kamień i każdy łuczek to efekt ciężkiej pracy i zaangażowania całego zespołu KAM-TECH.
Dziękujemy wszystkim, którzy brali udział w tym etapie budowy – to dzięki Wam ta wieża dziś góruje nad Stobnicą!"
"Wieża główna wraz z wieżą północno-zachodnią są połączone krenelażem. Wszystkie elementy elewacji wykończono polskim granitem łupanym ze Szklarskiej Poręby. Każdy kamień został ręcznie opracowany przez kamieniarzy, co stanowi idealne odwzorowanie powierzonego nam projektu. Na początku elewacji wieży główniej zostały zamontowane kamienie których waga sięga do 150 kg, przed gzymsami z piaskowca na każdej ze stron znajdują się sklepienia gotyckie, powyżej nich takie same oknienka. Na jednej ze stron wieży zostało wykonane gniazdo sokoła. Wieża północno - zachodnia jest naszym powodem do dumy - zostało na każdej ze stron zamontowane po 25 ton kamienia na przewieszeniu 32cm.
Krenelaż - połączenie elewacji łuczkami gotyckimi które wyglądają niepowtarzalnie!
Mamy piękny kamień w Polsce, nasza firma jest bardzo dumna że mogła przy tym pracować.
Nie zawsze wszystko jest proste, ale im jest trudniejsze tym efekt jest lepszy i bardziej satysfakcjonujący."
Krenelaż - połączenie elewacji łuczkami gotyckimi które wyglądają niepowtarzalnie!
Mamy piękny kamień w Polsce, nasza firma jest bardzo dumna że mogła przy tym pracować.
Nie zawsze wszystko jest proste, ale im jest trudniejsze tym efekt jest lepszy i bardziej satysfakcjonujący."
A tutaj parę ujęć z budowy jaką techniką wykonano ściany, najpierw pustaki i cegły, a później obróbka kamieniarska granitu przywiezienego ze Szklarskiej Poręby sprowadzonego bezpośrednio z kopalni :
"Czy znacie zamek w Zamek w Stobnicy? A może pamiętacie go z wczesnych etapów budowy, kiedy dopiero zaczynał nabierać kształtów?
Chcę podzielić się czymś, co na pierwszy rzut oka może wyglądać jak zwykła kamieniarska praca — ale dla nas znaczy znacznie więcej.
Jeden z miliona bloków granitowych ze Szklarskiej Poręby przygotowanych na zamek w Stobnicy powstał w całości ręcznie.
To nie jest byle jaki materiał. Granit należy do najtwardszych kamieni na świecie, a jego obróbka wymaga ogromnej siły, cierpliwości i wieloletniego doświadczenia. Każde uderzenie dłutem węglikowym musi być celowe, pewne i precyzyjne — nie ma miejsca na błędy.
Najważniejsze jest to, że każdy pojedynczy kamień użyty w zamku był kształtowany w 100% ręcznie. Tą samą metodą wykonano każdy kąt, każdy łuk i każdy detal — bez maszyn, bez automatyki, bez skrótów.
Przez 7 lat, dzień po dniu, wykonywaliśmy tę wymagającą pracę. Każdy blok przechodził przez ludzkie ręce — każdy niesie ślad czyjegoś wysiłku, skupienia i poświęcenia.
Dla wielu ludzi to „tylko kamienie”.
Dla nas — to lata naszego życia wyrzeźbione w granicie."
"Czy znacie zamek w Zamek w Stobnicy? A może pamiętacie go z wczesnych etapów budowy, kiedy dopiero zaczynał nabierać kształtów?
Chcę podzielić się czymś, co na pierwszy rzut oka może wyglądać jak zwykła kamieniarska praca — ale dla nas znaczy znacznie więcej.
Jeden z miliona bloków granitowych ze Szklarskiej Poręby przygotowanych na zamek w Stobnicy powstał w całości ręcznie.
To nie jest byle jaki materiał. Granit należy do najtwardszych kamieni na świecie, a jego obróbka wymaga ogromnej siły, cierpliwości i wieloletniego doświadczenia. Każde uderzenie dłutem węglikowym musi być celowe, pewne i precyzyjne — nie ma miejsca na błędy.
Najważniejsze jest to, że każdy pojedynczy kamień użyty w zamku był kształtowany w 100% ręcznie. Tą samą metodą wykonano każdy kąt, każdy łuk i każdy detal — bez maszyn, bez automatyki, bez skrótów.
Przez 7 lat, dzień po dniu, wykonywaliśmy tę wymagającą pracę. Każdy blok przechodził przez ludzkie ręce — każdy niesie ślad czyjegoś wysiłku, skupienia i poświęcenia.
Dla wielu ludzi to „tylko kamienie”.
Dla nas — to lata naszego życia wyrzeźbione w granicie."
"Wieża ta została wykonana z granitu izerskiego ze Szklarskiej Poręby, miedzy elewacją zamontowaliśmy gzymsy z granitu ciętego z Sobótki tak jak i pionowe słupy w oknach pod którymi znajdują się parapety z piaskowca ze złoża Radków.
Cała elewacja łupana została wykonana ze wstępnie łupanego kamienia a następnie poprawiana przez nas na placu budowy, wszystkie elementy łukowe jak i narożne budynku zostały wykonane ręcznie. Na szczególną uwagę zasługuje fakt, iż powyżej gzymsów kamień elewacyjny o grubości 15-18 cm jest wystawiony poza ścianę poniżej gzymsów 32 cm. Dzięki temu na każdej ze stron powyżej poziomu gzymsów mamy wizualnie zawieszone w powietrzu około 25 ton kamienia.
Dzięki tym wszystkim detalom wieża ta jest niepowtarzalna w swoim rodzaju."
Cała elewacja łupana została wykonana ze wstępnie łupanego kamienia a następnie poprawiana przez nas na placu budowy, wszystkie elementy łukowe jak i narożne budynku zostały wykonane ręcznie. Na szczególną uwagę zasługuje fakt, iż powyżej gzymsów kamień elewacyjny o grubości 15-18 cm jest wystawiony poza ścianę poniżej gzymsów 32 cm. Dzięki temu na każdej ze stron powyżej poziomu gzymsów mamy wizualnie zawieszone w powietrzu około 25 ton kamienia.
Dzięki tym wszystkim detalom wieża ta jest niepowtarzalna w swoim rodzaju."
Jeśli tylko otworzą wnętrza dla zwiedzających, z przyjemnością zdam szczegółową relację z tego, jak zamek prezentuje się od środka.
Dziękuję za uwagę i wypierdalam
Dziękuję za uwagę i wypierdalam
Pierwsza tajemnica zamku Książ będzie o Daisy.
Księżna Daisy – arystokratka, influencerka, generalnie kasy jak lodu. Styl życia: pałac, bale i naszyjnik z pereł długi na ponad 6 metrów. Tak, sześć metrów. Można się owinąć jak kablem od odkurzacza i jeszcze zostanie zapas.
Są dowody, są zdjęcia!
Księżna Daisy – arystokratka, influencerka, generalnie kasy jak lodu. Styl życia: pałac, bale i naszyjnik z pereł długi na ponad 6 metrów. Tak, sześć metrów. Można się owinąć jak kablem od odkurzacza i jeszcze zostanie zapas.
Są dowody, są zdjęcia!
No i teraz zaczyna się prawdziwa historia
Po I wojnie światowej kasa się kończy, biżuteria znika po kawałku… ale najcenniejsze perły?
No właśnie – nikt nie wie.
Daisy umiera w 1943.
Legenda mówi: „chcę być pochowana z moim naszyjnikiem”.
Czyli klasyczne: zabieram drip do grobu, bo czemu nie.
Mauzoleum stoi sobie spokojnie… do momentu aż wjeżdżają Rosjanie po wojnie i robią standardowy loot.
W tym momencie każdy myśli: sprawa zamknięta, perły poszły w świat, temat do kosza.
Po I wojnie światowej kasa się kończy, biżuteria znika po kawałku… ale najcenniejsze perły?
No właśnie – nikt nie wie.
Daisy umiera w 1943.
Legenda mówi: „chcę być pochowana z moim naszyjnikiem”.
Czyli klasyczne: zabieram drip do grobu, bo czemu nie.
Mauzoleum stoi sobie spokojnie… do momentu aż wjeżdżają Rosjanie po wojnie i robią standardowy loot.
W tym momencie każdy myśli: sprawa zamknięta, perły poszły w świat, temat do kosza.
ALE NIE.
Polskie władze robią ekshumację i nagle:
otwierają sarkofag
patrzą do środka
i… nic
Nie ma pereł.
Nie ma ciała.
Nie wygląda jakby tu coś kiedyś było.
Pusty.
I teraz masz historię, która powinna mieć trzy linijki, a robi się z niej cały wątek poboczny:
– ktoś ukradł ciało razem z biżuterią
– służba przeniosła ją w tajemnicy, żeby nikt nie zbezcześcił grobu
– gdzieś w Książu jest ukryta krypta i Daisy dalej leży ze swoim sześciometrowym naszyjnikiem
– albo ktoś już dawno to znalazł i tylko się śmieje
Bonus: legenda o Białej Damie, która chodzi po zamku i pilnuje tego wszystkiego, żeby nikt nie znalazł.
Czyli podsumowując:
księżna znika
naszyjnik znika
sarkofag pusty
Najlepsze jest to, że gdyby ktoś dziś znalazł te perły, to pół internetu by krzyczało „fake”, a druga połowa zaczęłaby kopać pod zamkiem.
Polska historia wciąż ma więcej klimatu niż połowa Netflixa
Polskie władze robią ekshumację i nagle:
otwierają sarkofag
patrzą do środka
i… nic
Nie ma pereł.
Nie ma ciała.
Nie wygląda jakby tu coś kiedyś było.
Pusty.
I teraz masz historię, która powinna mieć trzy linijki, a robi się z niej cały wątek poboczny:
– ktoś ukradł ciało razem z biżuterią
– służba przeniosła ją w tajemnicy, żeby nikt nie zbezcześcił grobu
– gdzieś w Książu jest ukryta krypta i Daisy dalej leży ze swoim sześciometrowym naszyjnikiem
– albo ktoś już dawno to znalazł i tylko się śmieje
Bonus: legenda o Białej Damie, która chodzi po zamku i pilnuje tego wszystkiego, żeby nikt nie znalazł.
Czyli podsumowując:
księżna znika
naszyjnik znika
sarkofag pusty
Najlepsze jest to, że gdyby ktoś dziś znalazł te perły, to pół internetu by krzyczało „fake”, a druga połowa zaczęłaby kopać pod zamkiem.
Polska historia wciąż ma więcej klimatu niż połowa Netflixa
Świat
3 m
125
Zamek w Gołuchowie to jedna z najpiękniejszych rezydencji magnackich Polski. Perła polskiej architektury, która swoim wyglądem przypomina malownicze francuskie zamki nad Loarą.
Jest położony w Wielkopolsce a dokładnie w małej miejscowości Gołuchów. Jego początki sięgają lat 1550–1560, kiedy Rafał Leszczyński wzniósł w tym miejscu renesansowy dwór obronny na planie prostokąta z basztami w narożnikach. Podczas Potopu zamek nie został spalony tak jak większość innych polskich pałaców i zamków, jednak nie umknął on tfu Szwedom, to został dotkliwie splądrowany i częściowo uszkodzony. Po Potopie, zamek stopniowo podupadał i przez długi czas nie był gruntownie odnawiany.
W XVII wieku zamek został rozbudowany i przekształcony w reprezentacyjną rezydencję rodu Leszczyńskich. Po okresie zaniedbania w XIX wieku, kupił go Tytus Działyński dla swojego syna Jana i jego żony Izabeli z Czartoryskich Działyńskiej, która przeprowadziła gruntowną przebudowę w stylu francuskiego renesansu, nadając zamkowi romantyczny charakter, który przypomina wyglądem zamki nad francuską Loarą.
Pomijając francuską nutę rezydencji, zamek zachował również elementy renesansu polskiego, w tym arkadowy dziedziniec z krużgankami oraz otwartą loggię.
Został otoczony rozległym parkiem w stylu angielskim, o powierzchni ponad 150 ha. Rosną w nim egzotyczne rośliny, posadzone rzadkie gatunki drzew, stąd dziś park jest bardzo unikatowy.
We wnętrzach zgromadzono bogate kolekcje dzieł sztuki, w tym antyczne wazy greckie i europejskie rzemiosło artystyczne. Izabela sprowadzała różne elementy wystroju, takie jak kominki, portale czy ornamenty ścienne z całej Europy. Szlachcianka traktowała sam zamek jako pewnego rodzaju muzeum, często udostępniając jego wnętrza zwiedzającym.
Na szczególną uwagę zasługuje klatka schodowa. Powstała podczas XIX-wiecznej przebudowy zamku przeprowadzonej przez Izabellę Działyńską. schody wykonano z drewna i ozdobiono bogato rzeźbionymi balustradami, ornamentami oraz dekoracjami rzeźbiarskimi.
Jako ciekawostkę dodam, że zamek pełnił funkcję planu filmowego w którym kręcono Akademię Pana Kleksa z 2023 roku. Nic dziwnego, dlaczego wybrano to miejsce na film.
Druga część dzidki:
A teraz warto się zastanowić jak by wyglądały ocalone polskie zabytki, zamki i pałace, które utraciliśmy na przestrzeni wieków, na skutek setek lat wojen, a w tym najgorszego co mogło nas spotkać czyli Potopu, który cofnął rozwój Polski o prawie sto lat.
Dziś w polskim krajobrazie i przestrzeni kultury dominują zabytki poniemieckie w tym zamki i pałace z Dolnego Śląska, chętniej się je rewitalizuje i odbudowywuje niż te prawdziwie Polskie, promuje się właśnie je jako wizytkówka Polski, często zapominając o tych, które leżą w gruzach. Wielka szkoda, uważam, że nasze historyczne perełki spokojnie ustanowiłyby balans pomiędzy zabytkami pierwotnie naszymi a tymi nabytymi i uzupełniły tą dysproporcję, spokojnie im dorównując. Oczywiście gdyby przetrwały.
A teraz warto się zastanowić jak by wyglądały ocalone polskie zabytki, zamki i pałace, które utraciliśmy na przestrzeni wieków, na skutek setek lat wojen, a w tym najgorszego co mogło nas spotkać czyli Potopu, który cofnął rozwój Polski o prawie sto lat.
Dziś w polskim krajobrazie i przestrzeni kultury dominują zabytki poniemieckie w tym zamki i pałace z Dolnego Śląska, chętniej się je rewitalizuje i odbudowywuje niż te prawdziwie Polskie, promuje się właśnie je jako wizytkówka Polski, często zapominając o tych, które leżą w gruzach. Wielka szkoda, uważam, że nasze historyczne perełki spokojnie ustanowiłyby balans pomiędzy zabytkami pierwotnie naszymi a tymi nabytymi i uzupełniły tą dysproporcję, spokojnie im dorównując. Oczywiście gdyby przetrwały.
Tutaj mało znana polska perełka - Zamek w Krasiczynie z Podkarpacia. Ciekawe czy znacie ten zamek? Został Splądrowany przez Sowietów i odrestaurowany po wojnie, niestety wnętrza są w opłakanym stanie i całkiem ogołocone ( Kurwy kradły tradycyjnie, nawet posadzkę czy kafle z łazienki). Trwają ich prace rekonstrukcyjne, o tyle dobrze, że zachowała się dziś przynajmniej kaplica. Sam zamek z parkiem - bajka. Serdecznie polecam zwiedzić, dzięki czemu przyczynicie się do jego rewitalizacji.
A tu poniemiecki Zamek Książ. Też perełka, dziś wizytówka Polski, o którą do dziś Niemcy mają ból dupy.
Zamek w Gołuchowie, zawsze mógł skończyć tak:
Zatem doceńmy to co nam jeszcze pozostało.
Zatem doceńmy to co nam jeszcze pozostało.
Przedstawiam kilka rekonstrukcji.
Tutaj przykład zrekonstruowanego Zamku w Rudnie:
Tutaj przykład zrekonstruowanego Zamku w Rudnie:
Czy słynnego Krzyżtoporu:
Takich przykładów ruin jest o wiele więcej, ale już nie będe przedłużać tej dzidy, by nie marnować waszego czasu. Dzięki za poświęcenie czasu na przeczytanie, a ja wypierdalam wesół.