Moja pierwsza autorska pasta, proszę o szczere oceny.
Mój przyjaciel jest fanatykiem wędkarstwa.
Nazwijmy go jakoś. Niech będzie Maciuś.
I co? Myślicie, że wy macie prz*jebane bo wasz ojciec to fanatyk leczo czy wędkarstwa, czy innego normickiego, ch*jowego hobby?
Nie k*rwa. Bo jak masz szczęście to ojca raz w życiu zobaczysz i asta la vista k*rwo, wychodzę po mleko.
A dobzi kumple? Jeszcze jak mieszkasz w mieście to ch*j. Do wyboru do koloru ludzi, ale że mieszkam na j*banym p*ździdowie dolnym, tam gdzie kończy się asflat(dosłownie, ale to materiał na osobną pastę), a psy nawet dupami nie szczekają bo są za głupie, to ch*j k*rwa, dużego wyboru co do towarzystwa nie mam.
Wszystko zaczynało się spoko, w wakacje zapytał "ty dawaj na rybki se pojedziemy, szczupaczki, piwerko hehe", myślę dobra, CH*J nie może być aż tak źle. I to był k*rwa błąd.
Słuchaliście kiedyś jak ktoś wam dwie j*bane(2 cyfrowo) godziny tłumaczy różnicę między łowieniem spinningowym a spławikowym? Ty masz w p*ździe, przyjechałeś bo jest zimny lech, ale nie ten k*rwa na trzy(3 cyfrowo) wędki zapierdala. Robaczki białe, czerwone, kolorowe, ch*je muje dzikie węze, takie haczyki, siakie, zanęty, które j*bią tak, że zastanawiasz się jadąc nad ten j*bany zbiornik wodny czy razem z wami nie jedzie Łazasz, bo w samochodzie j*bie zmartwychwstaniem. A na głośniku oczywiście poradniki co do zanęcania okoni, ale to ch*j jeszcze idzie znieść. Gorzej k*rwa było jak rozmasowyłał te zasrane białe robaczki bo "spięte k*rwa, ryby wyczują i będom się bały".
Czaicie to k*rwa?
>Ryby.
>Wyczują.
>Spięte.
>K*rwa robaczki.
>X k*rwa zakończone klasycznym D.
Jeszcze chuj jakbyśmy na te ryby raz na miesiąc jechali, ale wyobraź sobie siedzenie na j*banej kładce pośród krzaczorów 2 razy w tygodniu. W sierpniu.
Upał 30 stopni w cieniu, a my na długich koszulach roboczych i spodniach, bo przecież k*rwa komary, skwar niemiłosierny, czujemy się jak Żydzi po prysznicem, z tym, że Żydzi przed chociaż ubrania zdejmowali to im chłodniej było.
A spróbuj wstać, żeby się odlać.
"CiSzEj k*rWa Po TeJ kŁaDcE, bo ryby PłOsZySZ."
A w ch*ju mam te glonojady, same k*rwa płotki i okonie wielkości płotek. Jak raz złapał coś powyżej 200g to tak się nakręcił, że w*jebał wędkę w p*zdu do wody, a że nie umie pływać to ja to g*wno musiałem wyławiać.
Raz jeszcze jego dziewczyna była z nami, to k*rwa pierwszy i ostatni raz. Maciuś dał jej jakiś kij z krótką żyłką i haczykiem i mówił, że to do wyławiania ryb na płyciznach i blisko kładek. Ta k*rwa tym kijkiem to by szybciej się uwineła jakby te ryby po kaskach napi*rdalała i potem wyciągała znokautowane, sama mówiła, ze tym kijkiem to co najwyżej po p*ździe można się podrapać xD
Ale nie powiem są śmieszne momenty. Jak tylko mi się nudzi dzwonię do niego, że dawaj skoczymy na hehe rybki, ja auto wezmę. Po czym sięgam stoper i mierzę mu czas w jaki zjawi się pod moim domem. Raz k*rwa z całym osprzętowaniem przyleciał do mnie o 4 nad ranem w 9 minut j*bany. A mieszkamy od siebie 2 kilometry. I to k*rwa w lutym xD A ten na koszuli i jeansach. Warto było wtedy męczyć się w tamten dzień na rybach.
A jak mu d*pe żal ściska jak znajomy gruby(110kg wagi czystego wpi*rdolu i schabowego) złapie jakiegoś karpia czy innego pedała. Odpala mu się tryb towarzysza i nadupca o tym, że jak łowią na wspólnym zbiorniku to powinni się dzielić rybami na wagę po równo. Gruby na to, że spoko i jak wypatroszy rybę to Maciuś może sobie wziąć łeb i flaki, to musiałem trzymać Maciusia bo chciał całym zestawem jakichś ekstrawaganckich haczyków za ch*j wie ile rzucić w grubego xD
I tak za każdym razem jak widzimy się na kładce to gruby wk*rwia Maciusia co to on ostanio nie złapał, a Maciek łapie baita, haczyk, żyłkę i jeszcze kawałek wędki upi*rdala tak łatwo go podpuścić.
Kiedyś na rybki skoczyliśmy z hehe koleżankami. Jedna z nich szczególnie leciała na Maciusia, Blondyna taka... A że Maciuś lubi blondyny to myślałem, że będzie coś. Wszyscy już po 5 piwkach(tylko nie Maciuś no bo k*rwa jak mu się ręce będą trząść to nie nadąży za 3 wędkami), 9 wieczór, nastrój siada fajny, ja się tam zajmuje koleżanką, a blondyna poleciała do Maciusia. Gada coś tam o znakach zodiaku, że jej żelazna panna dziewica spod zgniłej harpi czy innego ch*jostwa pasuje do takich mężczyzn z pasją jak Maciuś. Myślę, ch*j pusta, ale Maciuś chociaż ma łatwe r*chanie. I wiecie k*rwa co jej na to odpowiedział?
"Ciszej k*rwa bo zasadziłem się na dużego okonia, a ty coś mi tu pierdolisz o dysonansach astralnych i znakach belzebuba."
>XDDD
Maciuś ty jełopie k*rwa ty.
Inna historia jak kiedyś 2 murzynów spotkaliśmy na naszym stałym miejscu pobytu.
Ja nie miałem pojęcia co tam k*rwa za wietnam się wydarzy.
Ja tam do czarnych nic nie mam, nawet szacunku, ale k*rwa Maciuś? MACIUSIOWI SIĘ K*RWA JAK NIGDY W ŻYCIU NARODOWIEC WŁĄCZYŁ
JAK NIE WYRWAŁ TEMU WYŻSZEMU PUSZKI Z ZANĘTĄ I MU PI*RDOLNĄŁ PRZEZ ŁEB
MÓWIĘ "MACIUŚ K*RWA"
A MACIUŚ TYLKO W RYBACKIM AMOKU
"A TAK K*RWA"
"NIE BĘDZIE CZARNY PLUŁNAM W TWARZ!"
I RZUCA SIĘ NA DRUGIEGO
TEN PIERWSZY PO CHWILI WSTAŁ I JEB WĘDKĄ W PUPALA MACIUSIOWI JAK TAMTEN SZARPAŁ SIĘ Z TYM NIŻSZYM(na oko waga gurbego, 110kg czystego wpierdolu i arbuza)
I wiecie k*rwa co? Przez tego zjeba musiałem razem z nim przez j*bane 10 minut napi*rdalać się z tamtymi czarnymi o miejsce do łowienia. Walka była wyrównana, ja z rozwaloną brwią, jeden murzyn(ten wysoki) z jednym podbitym okiem, tak że k*rwa już chyba nawet powieki nie widział bo jak byłem z nim w parterze to Maciuś z nienacka zostawił drugiego i w*jebał temu, z którym się szarpałem z partyzanta Leszczem przez łeb, którego tamci złapali. Maciuś w bójce o miejsce o rybki się nie pi*rdoli, łapie co pod ręką. A że ten wysoki był akurat na czworaka na mnie, a ja pod nim trzymając mu ręce to ładnie k*rwa dostał przez ryj. Tamten wysoki trzymał się tylko za nadgarstek, chyba zwichnięty, no i Maciuś z tamtą j*baną wędką w d*pie.
Ale nasze miejsce obronione.
Dla Maciusia zwycięstwo absolutne.
Tylko, że potem jak wróciliśmy do domu to Maciusia spotkałem na drugi dzień i mówił, że o ile udało się większość wędki złamać i wyjąć z d*pska w kawałkach to na końcówkę wędki, gdzie była żyłka i haczyk to musiał na oiom. I wyobraźćie sobie taką sytuację. Godzina 22(nie wcześniej bo Maciuś uparł się, że pomimo wędki to sobie dzisiaj coś połapiemy jeszcze), jesteście lekarzem na oiomie, zaraz konczycie zmiane, a tu nagle wbija wyrośnięty chłop(wymiary Maciusia to 190cm na 90 kg) z końcówką wędki w d*pie i haczykiem i musicie mu to wyjąć. Ja tylko podejrzewam miny pielęgniarek. W domu to już tylko furia szatana rozpi*rdalała jego porcelanowy kibel.
A jak się zaczął j*baniec udzielać na portalach o rybach.
Kiedyś wykłócał się z jakimś Tadkiem po 40lv z rangą sum o tym czy k*rwa sumy czy szczupaki królują w polskich zbiornikach.
Skończyło się tak, że jak administrator zagroził mu banem to Maciuś zakładał fakekonta i wk*rwiał Tadka komentami typu "szczupak, taki drapieżnik, a g*wno wpi*rdala tylko", czy "szczupaki to p*dały i ch*j".
Kiedyś ja też założyłem tam konto i też wk*rwiałem tylko, że Maciusia komentami "płotki gorsze od uklei" czy "karasie gunwno jedzo" to tylko telefony dostawałem od niego, że jakiś cwel pod nikiem "superSzczupak2137" ewidentnie szuka problemu i trzeba gościa namierzyć i naj*bać. Nie miałem serca mówić mu, że to ja i tak bawię się z nim już któryś miesiąc. xD
Kiedyś byłem u niego na grillu jak zjechały się jego ciotki i wujkowie.
Wujek też fanatyk wędkarstwa, taki już po 50lv, siwy, mędrzęc, dla Maciusia był jak j*bany zaklinacz karpii i szef gildii w dobrym mmorpgu.
Do czasu jak wuja powiedział, że w sumie to woli szczupaki od sumów w smaku.
Maciuś takiego wk*rwa dostał że z gęby leciała mu kiełbasa z grilla i piana xD
W*jebał sztućce, które trzymał w rękach w p*zdu na podwórko sąsiada i darł się na wujka, że jest poj*bany i go oszukał. I tak na grillu rodzinnym, Maciuś drze się na wujka, na Maciusia jego matka, że jest poj*bany, że drze się tak na własnego wujka, wujek nie wie co powiedzieć, a tej całej rodzinnej tragedii przyglądam się ja, cichy obserwator, siedzący cicho z boku i wpi*rdalający skrzydełka.
I tak to się pomalutku żyje na tej wsi. Z kolegą z fetyszem karpia.
Muszę już kończyć bo znowu Maciuś dzwoni, na bank o rybki chodzi.
Aha i jeszcze coś na koniec wam dorzucę od siebie.
To tylko moje podejrzenia, ale najprawdopodobniej już wiem kto jest autorem "filmiku z karpiem" xD
Ja już ryby nigdy na święta nie tknę.
Mój przyjaciel jest fanatykiem wędkarstwa.
Nazwijmy go jakoś. Niech będzie Maciuś.
I co? Myślicie, że wy macie prz*jebane bo wasz ojciec to fanatyk leczo czy wędkarstwa, czy innego normickiego, ch*jowego hobby?
Nie k*rwa. Bo jak masz szczęście to ojca raz w życiu zobaczysz i asta la vista k*rwo, wychodzę po mleko.
A dobzi kumple? Jeszcze jak mieszkasz w mieście to ch*j. Do wyboru do koloru ludzi, ale że mieszkam na j*banym p*ździdowie dolnym, tam gdzie kończy się asflat(dosłownie, ale to materiał na osobną pastę), a psy nawet dupami nie szczekają bo są za głupie, to ch*j k*rwa, dużego wyboru co do towarzystwa nie mam.
Wszystko zaczynało się spoko, w wakacje zapytał "ty dawaj na rybki se pojedziemy, szczupaczki, piwerko hehe", myślę dobra, CH*J nie może być aż tak źle. I to był k*rwa błąd.
Słuchaliście kiedyś jak ktoś wam dwie j*bane(2 cyfrowo) godziny tłumaczy różnicę między łowieniem spinningowym a spławikowym? Ty masz w p*ździe, przyjechałeś bo jest zimny lech, ale nie ten k*rwa na trzy(3 cyfrowo) wędki zapierdala. Robaczki białe, czerwone, kolorowe, ch*je muje dzikie węze, takie haczyki, siakie, zanęty, które j*bią tak, że zastanawiasz się jadąc nad ten j*bany zbiornik wodny czy razem z wami nie jedzie Łazasz, bo w samochodzie j*bie zmartwychwstaniem. A na głośniku oczywiście poradniki co do zanęcania okoni, ale to ch*j jeszcze idzie znieść. Gorzej k*rwa było jak rozmasowyłał te zasrane białe robaczki bo "spięte k*rwa, ryby wyczują i będom się bały".
Czaicie to k*rwa?
>Ryby.
>Wyczują.
>Spięte.
>K*rwa robaczki.
>X k*rwa zakończone klasycznym D.
Jeszcze chuj jakbyśmy na te ryby raz na miesiąc jechali, ale wyobraź sobie siedzenie na j*banej kładce pośród krzaczorów 2 razy w tygodniu. W sierpniu.
Upał 30 stopni w cieniu, a my na długich koszulach roboczych i spodniach, bo przecież k*rwa komary, skwar niemiłosierny, czujemy się jak Żydzi po prysznicem, z tym, że Żydzi przed chociaż ubrania zdejmowali to im chłodniej było.
A spróbuj wstać, żeby się odlać.
"CiSzEj k*rWa Po TeJ kŁaDcE, bo ryby PłOsZySZ."
A w ch*ju mam te glonojady, same k*rwa płotki i okonie wielkości płotek. Jak raz złapał coś powyżej 200g to tak się nakręcił, że w*jebał wędkę w p*zdu do wody, a że nie umie pływać to ja to g*wno musiałem wyławiać.
Raz jeszcze jego dziewczyna była z nami, to k*rwa pierwszy i ostatni raz. Maciuś dał jej jakiś kij z krótką żyłką i haczykiem i mówił, że to do wyławiania ryb na płyciznach i blisko kładek. Ta k*rwa tym kijkiem to by szybciej się uwineła jakby te ryby po kaskach napi*rdalała i potem wyciągała znokautowane, sama mówiła, ze tym kijkiem to co najwyżej po p*ździe można się podrapać xD
Ale nie powiem są śmieszne momenty. Jak tylko mi się nudzi dzwonię do niego, że dawaj skoczymy na hehe rybki, ja auto wezmę. Po czym sięgam stoper i mierzę mu czas w jaki zjawi się pod moim domem. Raz k*rwa z całym osprzętowaniem przyleciał do mnie o 4 nad ranem w 9 minut j*bany. A mieszkamy od siebie 2 kilometry. I to k*rwa w lutym xD A ten na koszuli i jeansach. Warto było wtedy męczyć się w tamten dzień na rybach.
A jak mu d*pe żal ściska jak znajomy gruby(110kg wagi czystego wpi*rdolu i schabowego) złapie jakiegoś karpia czy innego pedała. Odpala mu się tryb towarzysza i nadupca o tym, że jak łowią na wspólnym zbiorniku to powinni się dzielić rybami na wagę po równo. Gruby na to, że spoko i jak wypatroszy rybę to Maciuś może sobie wziąć łeb i flaki, to musiałem trzymać Maciusia bo chciał całym zestawem jakichś ekstrawaganckich haczyków za ch*j wie ile rzucić w grubego xD
I tak za każdym razem jak widzimy się na kładce to gruby wk*rwia Maciusia co to on ostanio nie złapał, a Maciek łapie baita, haczyk, żyłkę i jeszcze kawałek wędki upi*rdala tak łatwo go podpuścić.
Kiedyś na rybki skoczyliśmy z hehe koleżankami. Jedna z nich szczególnie leciała na Maciusia, Blondyna taka... A że Maciuś lubi blondyny to myślałem, że będzie coś. Wszyscy już po 5 piwkach(tylko nie Maciuś no bo k*rwa jak mu się ręce będą trząść to nie nadąży za 3 wędkami), 9 wieczór, nastrój siada fajny, ja się tam zajmuje koleżanką, a blondyna poleciała do Maciusia. Gada coś tam o znakach zodiaku, że jej żelazna panna dziewica spod zgniłej harpi czy innego ch*jostwa pasuje do takich mężczyzn z pasją jak Maciuś. Myślę, ch*j pusta, ale Maciuś chociaż ma łatwe r*chanie. I wiecie k*rwa co jej na to odpowiedział?
"Ciszej k*rwa bo zasadziłem się na dużego okonia, a ty coś mi tu pierdolisz o dysonansach astralnych i znakach belzebuba."
>XDDD
Maciuś ty jełopie k*rwa ty.
Inna historia jak kiedyś 2 murzynów spotkaliśmy na naszym stałym miejscu pobytu.
Ja nie miałem pojęcia co tam k*rwa za wietnam się wydarzy.
Ja tam do czarnych nic nie mam, nawet szacunku, ale k*rwa Maciuś? MACIUSIOWI SIĘ K*RWA JAK NIGDY W ŻYCIU NARODOWIEC WŁĄCZYŁ
JAK NIE WYRWAŁ TEMU WYŻSZEMU PUSZKI Z ZANĘTĄ I MU PI*RDOLNĄŁ PRZEZ ŁEB
MÓWIĘ "MACIUŚ K*RWA"
A MACIUŚ TYLKO W RYBACKIM AMOKU
"A TAK K*RWA"
"NIE BĘDZIE CZARNY PLUŁNAM W TWARZ!"
I RZUCA SIĘ NA DRUGIEGO
TEN PIERWSZY PO CHWILI WSTAŁ I JEB WĘDKĄ W PUPALA MACIUSIOWI JAK TAMTEN SZARPAŁ SIĘ Z TYM NIŻSZYM(na oko waga gurbego, 110kg czystego wpierdolu i arbuza)
I wiecie k*rwa co? Przez tego zjeba musiałem razem z nim przez j*bane 10 minut napi*rdalać się z tamtymi czarnymi o miejsce do łowienia. Walka była wyrównana, ja z rozwaloną brwią, jeden murzyn(ten wysoki) z jednym podbitym okiem, tak że k*rwa już chyba nawet powieki nie widział bo jak byłem z nim w parterze to Maciuś z nienacka zostawił drugiego i w*jebał temu, z którym się szarpałem z partyzanta Leszczem przez łeb, którego tamci złapali. Maciuś w bójce o miejsce o rybki się nie pi*rdoli, łapie co pod ręką. A że ten wysoki był akurat na czworaka na mnie, a ja pod nim trzymając mu ręce to ładnie k*rwa dostał przez ryj. Tamten wysoki trzymał się tylko za nadgarstek, chyba zwichnięty, no i Maciuś z tamtą j*baną wędką w d*pie.
Ale nasze miejsce obronione.
Dla Maciusia zwycięstwo absolutne.
Tylko, że potem jak wróciliśmy do domu to Maciusia spotkałem na drugi dzień i mówił, że o ile udało się większość wędki złamać i wyjąć z d*pska w kawałkach to na końcówkę wędki, gdzie była żyłka i haczyk to musiał na oiom. I wyobraźćie sobie taką sytuację. Godzina 22(nie wcześniej bo Maciuś uparł się, że pomimo wędki to sobie dzisiaj coś połapiemy jeszcze), jesteście lekarzem na oiomie, zaraz konczycie zmiane, a tu nagle wbija wyrośnięty chłop(wymiary Maciusia to 190cm na 90 kg) z końcówką wędki w d*pie i haczykiem i musicie mu to wyjąć. Ja tylko podejrzewam miny pielęgniarek. W domu to już tylko furia szatana rozpi*rdalała jego porcelanowy kibel.
A jak się zaczął j*baniec udzielać na portalach o rybach.
Kiedyś wykłócał się z jakimś Tadkiem po 40lv z rangą sum o tym czy k*rwa sumy czy szczupaki królują w polskich zbiornikach.
Skończyło się tak, że jak administrator zagroził mu banem to Maciuś zakładał fakekonta i wk*rwiał Tadka komentami typu "szczupak, taki drapieżnik, a g*wno wpi*rdala tylko", czy "szczupaki to p*dały i ch*j".
Kiedyś ja też założyłem tam konto i też wk*rwiałem tylko, że Maciusia komentami "płotki gorsze od uklei" czy "karasie gunwno jedzo" to tylko telefony dostawałem od niego, że jakiś cwel pod nikiem "superSzczupak2137" ewidentnie szuka problemu i trzeba gościa namierzyć i naj*bać. Nie miałem serca mówić mu, że to ja i tak bawię się z nim już któryś miesiąc. xD
Kiedyś byłem u niego na grillu jak zjechały się jego ciotki i wujkowie.
Wujek też fanatyk wędkarstwa, taki już po 50lv, siwy, mędrzęc, dla Maciusia był jak j*bany zaklinacz karpii i szef gildii w dobrym mmorpgu.
Do czasu jak wuja powiedział, że w sumie to woli szczupaki od sumów w smaku.
Maciuś takiego wk*rwa dostał że z gęby leciała mu kiełbasa z grilla i piana xD
W*jebał sztućce, które trzymał w rękach w p*zdu na podwórko sąsiada i darł się na wujka, że jest poj*bany i go oszukał. I tak na grillu rodzinnym, Maciuś drze się na wujka, na Maciusia jego matka, że jest poj*bany, że drze się tak na własnego wujka, wujek nie wie co powiedzieć, a tej całej rodzinnej tragedii przyglądam się ja, cichy obserwator, siedzący cicho z boku i wpi*rdalający skrzydełka.
I tak to się pomalutku żyje na tej wsi. Z kolegą z fetyszem karpia.
Muszę już kończyć bo znowu Maciuś dzwoni, na bank o rybki chodzi.
Aha i jeszcze coś na koniec wam dorzucę od siebie.
To tylko moje podejrzenia, ale najprawdopodobniej już wiem kto jest autorem "filmiku z karpiem" xD
Ja już ryby nigdy na święta nie tknę.