Ogólnie lubię obserwować gwiazdy,nie jestem jakimś wielkim miłośnikiem ale należy to do moich zainteresowań. Z tego co ostatnio udało mi się dostrzec to laski strasznie na to lecą. Przez początkowe klejenie bajerki o gwiazdach i wszechświecie, zyskałem dużo pewności siebie w kontaktach damsko- męskich. Dzisiaj mam 7 dziewczyn którym nawijam makaron przez telefon i w ciągu tygodnia raz je odwiedzam. Nie mam własnego domu, bo wiecie xd Ogólnie tak się wkręciłem w podryw, że jednym spojrzeniem czy słowem jestem w stanie wyczuć czy mam potencjalne szansę ruchanie.exe. Codziennie czuje się greckim bogiem, obiektem nie rządnych myśli płci pięknej, wymarzonym wnuczkiem waszych babć xd Ale też nie zamierzam ukrywać że powoli już męczy mnie takie życie, muszę chodzić w kaloszach bo laski na mój widok na mieście dosłownie mają mokro i już nie raz przemoczyłem sobie przez to moje NikeAir. Teraz żałuje swojego życzenia wyszeptanego do spadającej gwiazdy gdy powiedziałem że chce być jak McŁowicz