Dyskusje ogólne
5 l
91
Witam serdecznie, mam do was pytanie, ale najpierw opiszę dzisiejszą sytuację.
Byłem dzisiaj na zakupach i zobaczyłem, że na chodniku, w pełnym słońcu, leży facet. Zakrzepła krew pod nosem, muchy, smród i fekalia na jego ubraniu. No i w ręce resztka litrowej żubrówki. Był z nim kontakt i ewidentnie był narąbany, ale jeszcze dyszał i nie miał siły nawet usiąść. Mówił, że od kilku dni nic nie jadł. Stwierdziłem, że zadzwonię pod 112, bo kurde nie wiem czy mu coś jeszcze nie dolega. Od razu mówię, nie mówiłem do dyspozytorek o alkoholu, bo to wiadomo, że by nie przysłali nic.
Odebrała dyspozytorka i wypytuje o wszystko tak jakbym jej głowę zawracał pijakiem. I potem przekierowała mnie do dyspozytora pogotowia. Odebrała pani z Łodzi (ja dzwoniłem z Małopolski, ale to już wiadomo, że to porąbane) i też tak mi daje do zrozumienia, że nie ma sensu przysyłać karetki, bo gościowi nic nie jest. Ostatecznie przyjechała karetka i powiedzieli, że jestem już wolny, więc poszedłem, bo przecież nie będę ich podglądał przy pracy. Potem widziałem, że podjechał jeszcze radiowóz.
No i moje pytanie: dlaczego tak mnie te dyspozytorki traktowały? Przecież nie jestem lekarzem żeby ocenić jego stan, zwłaszcza, że gość dyszał, nie miał siły siedzieć i mówił, że nic nie jadł.
Rozumiem, że bali się nieuzasadnionego wezwania itp.
No i drugie pytanie, coś mi grozi za takie zgłoszenie? Mogą stwierdzić, że bezpodstawne itp.?
Byłem dzisiaj na zakupach i zobaczyłem, że na chodniku, w pełnym słońcu, leży facet. Zakrzepła krew pod nosem, muchy, smród i fekalia na jego ubraniu. No i w ręce resztka litrowej żubrówki. Był z nim kontakt i ewidentnie był narąbany, ale jeszcze dyszał i nie miał siły nawet usiąść. Mówił, że od kilku dni nic nie jadł. Stwierdziłem, że zadzwonię pod 112, bo kurde nie wiem czy mu coś jeszcze nie dolega. Od razu mówię, nie mówiłem do dyspozytorek o alkoholu, bo to wiadomo, że by nie przysłali nic.
Odebrała dyspozytorka i wypytuje o wszystko tak jakbym jej głowę zawracał pijakiem. I potem przekierowała mnie do dyspozytora pogotowia. Odebrała pani z Łodzi (ja dzwoniłem z Małopolski, ale to już wiadomo, że to porąbane) i też tak mi daje do zrozumienia, że nie ma sensu przysyłać karetki, bo gościowi nic nie jest. Ostatecznie przyjechała karetka i powiedzieli, że jestem już wolny, więc poszedłem, bo przecież nie będę ich podglądał przy pracy. Potem widziałem, że podjechał jeszcze radiowóz.
No i moje pytanie: dlaczego tak mnie te dyspozytorki traktowały? Przecież nie jestem lekarzem żeby ocenić jego stan, zwłaszcza, że gość dyszał, nie miał siły siedzieć i mówił, że nic nie jadł.
Rozumiem, że bali się nieuzasadnionego wezwania itp.
No i drugie pytanie, coś mi grozi za takie zgłoszenie? Mogą stwierdzić, że bezpodstawne itp.?