46
Kim lub czym "ja" jestem?

Czasem zdarzy mi się zacząć myśleć na ten temat. Tylko to nie jest tekst pod tytułem "jestem człowiekiem, bo to to i tamto". Zastanawia mnie kwestia, co tak naprawdę pozwala mi widzieć tu i teraz. Wiadomo, odpowiedzą są oczy, ale co pozwala to zanotować? No przecież mózg, to też wiadomo. Następnie to wszystko jest możliwe od ogarnięcia za pomocą świadomości. Później wnikam bardziej w swój środek i myślę - czy świadomość to jest coś, co jest wytwarzane przez mózg, czy jednak przez coś innego?

Nurtuje mnie pewna kwestia. Jeżeli przeżywam tu i teraz, jestem świadomy tego co robię i na bieżąco zapamiętuję wszystkie bodźce odczuwalne przez ciało, to czy w swoim życiu nie stracę pamięci? Nie będę miał amnezji? Z waszego punktu widzenia to są totalne bzdury, ale gdybyście całą tą myśl podstawili pod siebie, to tylko wtedy nabiera sensu. Gdybym w przyszłości stracił pamięć praktycznie w całości, to moje życie dla mojej świadomości zaczęło by się w punkcie, w którym mój mózg zaczął by pracę "od nowa". Nie było by tych momentów, które przeżyłem i które przeżywam teraz, bo przecież mój mózg "wykasowałby" te dane.

I to stawia kolejne pytanie. Czy w takim razie nie ma czegoś takiego jak śmierć? Przecież gdy nadejdzie czas śmierci mojego ciała, to nagle gasną wszystkie światła i zbierane dane obumierają, ale wtedy nie zapisywał bym tych danych, bo w przyszłości i tak bym umarł, więc skoro mój nośnik danych i tak nie przetrwa, to przez cały okres czasu moja świadomość widziałaby jedynie nicość.

I to wszystko zależy od perspektywy. Ja mam świadomość, że jestem tu i teraz. Z mojego punktu widzenia wy możecie umrzeć lub stracić pamięć, tak samo jak ja mogę umrzeć lub stracić pamięć z waszego, ale gdy nałożyć tamtą tezę na ten konkretny przypadek to wypierdala mi error, mój mózg jakby chciał przebić ścianę, której nie może.

I tak jakoś leci czas na tej nocce.
0.14191317558289