Polityka
4 l
26
Przeglądając dziś subreddit dotyczący teorii spiskowych (r/conspiracy) znalazłem dość ciekawą teorię co do tego, jak może wyglądać sytuacja z Ukrainą w niedalekiej przyszłości.
Mianowicie w wyniku inwazji na Ukrainę, zostały nałożone na Rosję sankcje. Putin nie jest zadowolony z sankcji i w odwecie "zagroził" Zachodowi, że pomoże Iranowi w rozwoju ich programu atomowego. Jak dobrze wiemy wrogiem numer jeden Iranu jest Izrael, na którego niewątpliwie Iran zrzuciłby bomby gdyby tylko je miał. Zapewne dlatego dzisiaj premier Izraela udał się z wizytą do Moskwy, gdzie rozmawiał on z Putinem prawie 3 godziny. Przez następne kilka dni media będą dalej straszyć - pokazywać materiały z ogarniętej wojną Ukrainy i straszyć Putinem. Wtedy do akcji wkroczy Izrael (któremu nie zależy na wizerunku, a ponadto "nie wolno ich krytykować"), który przyzwoli Bidenowi zająć się kwestą zaprowadzenia pokoju na Ukrainie, który zgarnie za to całą chwałę. Jak? Wystarczy że Zachód odwróci się od Zełeńskiego, który poprzez żądania zamknięcia ukraińskiej przestrzeni powietrznej próbuje wmieszać NATO do otwartego konfliktu zbrojnego z Rosją czy fakty takie jak zabicie jednego z ukraińskich negocjatorów z rozmów pokojowych z Ruskimi (rzekomo podejrzany o szpiegostwo) przez ukraińskie służby. Zełeński zostaje usunięty lub znika z polityki niczym Janukowycz w 2014, a Ukraina w cichym porozumieniu z Zachodem dostaje nowy prorosyjski rząd. W kraju nastaje pokój, ale wizja członkostwa w UE i NATO ponownie staje się marzeniem.
Sankcje zostają zniesione, Rosjanie obarczają odpowiedzialnością o zbrodnie na Ukrainie kilku swoich wojskowych (oczywiście część znika w niewyjaśnionych okolicznościach), Putin mniej lub bardziej oficjalnie znika z polityki i zostaje zastąpiony przez kogoś innego. Sankcje zostają stopniowo zniesione, rynki odbijają, Bidenowi wzrasta poparcie, a Amerykanie zapominają o Ukrainie równie szybko jak o wirusie. Izrael dalej jest bezpieczny od irańskiego atomu. A kto miał na tym zarobić, ten zarobił...
Mianowicie w wyniku inwazji na Ukrainę, zostały nałożone na Rosję sankcje. Putin nie jest zadowolony z sankcji i w odwecie "zagroził" Zachodowi, że pomoże Iranowi w rozwoju ich programu atomowego. Jak dobrze wiemy wrogiem numer jeden Iranu jest Izrael, na którego niewątpliwie Iran zrzuciłby bomby gdyby tylko je miał. Zapewne dlatego dzisiaj premier Izraela udał się z wizytą do Moskwy, gdzie rozmawiał on z Putinem prawie 3 godziny. Przez następne kilka dni media będą dalej straszyć - pokazywać materiały z ogarniętej wojną Ukrainy i straszyć Putinem. Wtedy do akcji wkroczy Izrael (któremu nie zależy na wizerunku, a ponadto "nie wolno ich krytykować"), który przyzwoli Bidenowi zająć się kwestą zaprowadzenia pokoju na Ukrainie, który zgarnie za to całą chwałę. Jak? Wystarczy że Zachód odwróci się od Zełeńskiego, który poprzez żądania zamknięcia ukraińskiej przestrzeni powietrznej próbuje wmieszać NATO do otwartego konfliktu zbrojnego z Rosją czy fakty takie jak zabicie jednego z ukraińskich negocjatorów z rozmów pokojowych z Ruskimi (rzekomo podejrzany o szpiegostwo) przez ukraińskie służby. Zełeński zostaje usunięty lub znika z polityki niczym Janukowycz w 2014, a Ukraina w cichym porozumieniu z Zachodem dostaje nowy prorosyjski rząd. W kraju nastaje pokój, ale wizja członkostwa w UE i NATO ponownie staje się marzeniem.
Sankcje zostają zniesione, Rosjanie obarczają odpowiedzialnością o zbrodnie na Ukrainie kilku swoich wojskowych (oczywiście część znika w niewyjaśnionych okolicznościach), Putin mniej lub bardziej oficjalnie znika z polityki i zostaje zastąpiony przez kogoś innego. Sankcje zostają stopniowo zniesione, rynki odbijają, Bidenowi wzrasta poparcie, a Amerykanie zapominają o Ukrainie równie szybko jak o wirusie. Izrael dalej jest bezpieczny od irańskiego atomu. A kto miał na tym zarobić, ten zarobił...