5
Po ostatnim chargerze stwierdziłem, że ja i się pochwalę pomimo, że Skyline już był. Tu też jest tylko, że trochę inny.
Skyline, mam i ja
Skyline, mam i ja
Jak widać jest to Skyline z 4 furtkami. Taka wersja, że jakby ktoś chciał spełnić marzenie o skayu ale żona każe mu kupić rodzinne auto bo bombelek w drodze. Były jeszcze nawet wersie kombi ale wtedy to już się nazywa nissan stage. 
Skyline, mam i ja
Skyline, mam i ja
Z racji tego, że czasmi dzida nie tylko bawi ale i uczy. A za sprawą między innymi Szybkim i wkurwiony, większość Skyline kojarzy tylko z GTR-em. (Którego samego r34 było kilka jak nie kilkanaście wersji). To może poinformuje, że wersji Skyline też było kilka. Od GT, 25GT, GTX, GTV, GT-four, GTT i GTR. No i wstępowały w dwóch rodzajach nadwozia, jak widać. Coupe i sedan. Wersji silnikowych też było kilka. Od wolnossących 2.0 i 2.5. Do turbo doładowanych 2.5 i 2.6. Natomiast zawsze były to rzędowe szóstki o oznaczeniu RB. I tak np. wersja GTT posiadała silnik o oznaczeniu RB25DET a GTR RB26DETT. Co ciekawe, oba te auta na papierze miały taką samą moc. Podobnie jak słynna toyota supra z 2jz pod maską. Co za, przypadek powiecie. Żaden przypadek a dżentelmeńska umowa, między japońskimi producentami w tamtym czasie. W której to owi producenci dogadali się, że nie będą to robić mocniejszych aut jak te 280 koni i będę mogły jechać szybciej niż 180 km/h. 
Skyline, mam i ja
Dla potwierdzenia widać, że licznik wyskalowany jest do 180 km/h. 
Teraz ktoś może zapytać "po co kupować GTR-a skoro GTT ma te samo osiągi" a wiadomo jak nie widać różnicy to po co przepłacać. Tak w skrócie, tylko. To GTR tylko na papierze miał te 280 koni. W rzeczywistości było to jakieś 320 koni, ograniczone zwężką w dolocie, która można było samemu w garażu ściągnąć i nagle mamy już 350 koni mocy. Do tego sam motor RB26 był dużo mocniejszy i bez zakucia można z niego wyciągnąć jakieś 700 koni. Gdzie w RB25 górna granica to jakieś 500 koni. Aktualnie w podobnej cenie jak silnik z GTRa można kupić nowe auto w salonie. A sam GTR przekracza pół miliona cebulionów. I to w najprostszej wersji. Żeby nie było, GTT też już nie należą do tanich. Zwykłe golasy, prosto z Japonii to koszt aktualnie około 150 tys. Tej samej waluty. A sprowadzenie takiego auta z Japoni to dopiero początek, męki i kosztów fana need for speeda. 
Z racji, że post i tak już jest długi to jak jeśli się przyjmie i będą chętni to dodam kolejny, gdzie opowiem coś więcej o moim egzemplarzu i opiszę proces np. Rejestracji takiego auta w pl. Co nie jest łatwe wbrew pozorom. 
Skyline, mam i ja
Pozdrawiam i wypierdalam. 
0.052576065063477