Opowiadania inspirowane moim prawdziwym życiem
Mam na imię Jacutka. Wiek może 4-6. Żyje sobię w młynie z rodziną. Ojciec pijak, lubił chłodzić piwo w rzece. Rzeka była oddalona od młyna jakieś 40m od domu. 2 braci którzy jeszcze byli znośni... i matka. Są w mieszkaniu obok też 2 wujków z dwoma psami. Sąsiedzi rumunii pijacy, złodzieje i ćpuny. Bawię się na podwórku z braćmi. Matka sprząta w domu, a ojciec chłodzi piwo w rzece. Dzień jak co dzień. Nagle przyszedł młody rumun, który kolegował się z moim bratem. Rumun zabrał brata na miasto by coś porobili. A drugi brat poszedł się umyć, ponieważ był maniakiem czystości. Mógł się kopań parę razy dziennie. A skoro oni sobie poszedli to zostałem sam. Często byłem sam, ale tym razem jako młody gówniak wpadłem na głupi pomysł. Wyjść samemu na miasto. Matka była zajęta w domu, a ojciec już najebany nie ogarniał rzeczywistości. Nie mając żadnych przeszkód poszedłem sobię. Wędrowałem sobię, ale przy okazji się zgubiłem. Dość przewidywalne to było. Tułałem się przez parę godzin przerażony. Nagle spotkałem znajomych rumunów. Zauważyli mnie, a następnie podeśli. Spytali się co robię sam tak daleko od domu. Ja uradowany widząc kogoś znajomego powiedziałem prawdę, o tym, że się zgubiłem. Coś mówili do siebie i powiedzieli, że zabiorą mnie do domu. Poszedłem z nimi uradowany. Podczas iścia "do domu" jeden z tych śmieci założył mi worek na głowę. Kiedy już zdjeli mi ten worek, byłem w jakimś pomieszczeniu. Grozili mi, że mnie zabiją i sprzedadzą jęśli rodzice nie zapłacą okupu. Po jakimś czasie młody rumun powiedzmy, że miał na imię kacper. Kacper kolegował się z moim bratem więc zareagował widząc mnie. Oberwało mu się po czym wyszedł. Pojawił się chwilę później z moim ojcem. Ojciec pogadał z tymi ścierwami dał butelkę, raczej vudki. Potem oni mnie póścili i poszedłem z ojcem. Ojciec opierdolił mnie i powiedział bym nic mamie nie mówił. Potem żyliśmy dalej swoim tak samo zjebanym życiem. No może z taką różnicą, że ja bałem się rumunów i wychodzenia z domu, a Kacper nie pokazywał się u nasz przez pewien czas.....
Mam na imię Jacutka. Wiek może 4-6. Żyje sobię w młynie z rodziną. Ojciec pijak, lubił chłodzić piwo w rzece. Rzeka była oddalona od młyna jakieś 40m od domu. 2 braci którzy jeszcze byli znośni... i matka. Są w mieszkaniu obok też 2 wujków z dwoma psami. Sąsiedzi rumunii pijacy, złodzieje i ćpuny. Bawię się na podwórku z braćmi. Matka sprząta w domu, a ojciec chłodzi piwo w rzece. Dzień jak co dzień. Nagle przyszedł młody rumun, który kolegował się z moim bratem. Rumun zabrał brata na miasto by coś porobili. A drugi brat poszedł się umyć, ponieważ był maniakiem czystości. Mógł się kopań parę razy dziennie. A skoro oni sobie poszedli to zostałem sam. Często byłem sam, ale tym razem jako młody gówniak wpadłem na głupi pomysł. Wyjść samemu na miasto. Matka była zajęta w domu, a ojciec już najebany nie ogarniał rzeczywistości. Nie mając żadnych przeszkód poszedłem sobię. Wędrowałem sobię, ale przy okazji się zgubiłem. Dość przewidywalne to było. Tułałem się przez parę godzin przerażony. Nagle spotkałem znajomych rumunów. Zauważyli mnie, a następnie podeśli. Spytali się co robię sam tak daleko od domu. Ja uradowany widząc kogoś znajomego powiedziałem prawdę, o tym, że się zgubiłem. Coś mówili do siebie i powiedzieli, że zabiorą mnie do domu. Poszedłem z nimi uradowany. Podczas iścia "do domu" jeden z tych śmieci założył mi worek na głowę. Kiedy już zdjeli mi ten worek, byłem w jakimś pomieszczeniu. Grozili mi, że mnie zabiją i sprzedadzą jęśli rodzice nie zapłacą okupu. Po jakimś czasie młody rumun powiedzmy, że miał na imię kacper. Kacper kolegował się z moim bratem więc zareagował widząc mnie. Oberwało mu się po czym wyszedł. Pojawił się chwilę później z moim ojcem. Ojciec pogadał z tymi ścierwami dał butelkę, raczej vudki. Potem oni mnie póścili i poszedłem z ojcem. Ojciec opierdolił mnie i powiedział bym nic mamie nie mówił. Potem żyliśmy dalej swoim tak samo zjebanym życiem. No może z taką różnicą, że ja bałem się rumunów i wychodzenia z domu, a Kacper nie pokazywał się u nasz przez pewien czas.....