42
Dobry wieczór dzidki.
Chciałbym zapytać o wątpliwości w swojej psychice ale nim to zrobię ustalę kilka faktów:
1. Mam ledwie 22 lata
2. Mam kochającą rodzinę
3. Od zerwania kilka miejscy temu frendzonuje koleżanki na potęgę
4. Mam pracę która jest moją pasją i zarabiam na niej jakieś 25 na MSC (jestem nurkiem saperem)

Więc tak szanowne dzidki, nie chce więcej słuchać że żyje życiem jakiego można zazdrościć.
Oki, zaczynamy:
Nic mnie nie cieszy, aha, banał, ale bez kitu, rzeczy które jak kolwiek mnie cieszyły są zupełnie obojętne.
Z rodziną najchętniej czasu bym nie spędzał bo czuję że wszystkich zawiodłem że nie pracuje na zwykłym etacie...
Znajomi: poprowadzę wesołą gadkę ale do momentu aż zostanę sam, boję się zostawać sam bo przychodzą do głowy najgorsze myśli...
Kobiety? Ba, kilka miesięcy od zerwania z poprzednią sfrendzonowalem kilka kolejnych, w ogóle myślę że nie jestem zdolny do miłości, ba miłości, ciezko mi się określić czy jestem wesoły czy smutny.
Kochane dzidki, nim ktoś z was pierdolnie żebym zaczął uprawiać sport to uprzedzam, 20km dziennie biegam, tylko wtedy o niczym nie myślę.
Ja wiem, ja wiem że ludzie mają gorzej, że żyją oby do pierwszego ale ja tak bardzo chciałbym zamienić się z tymi ludźmi gdyby tylko na szali wymiany postawili trochę szczęścia.
Przepraszam, mam się udać do psychologa?
I liczę że mój brat tego nie zobaczy bo ogląda dzidę a jak powiedziałem że zostawiłem dobrą fuchę (35kmsc) ale w Gdańsku w którym bałem się zostać sam ze sobą po pracy to mamy gorszą nic porozumienia
A, niech admini dają bana, ludzie wypierdalajki trudno, to wszystko bez różnicy
0.06634783744812